środa, 13 listopada 2013

Rosjanie bardziej dbają o budkę, niż Polacy o wrak


Na początku chciałem bardzo mocno podkreślić, że wszystkie ekscesy  związane z naruszeniem eksterytorialności  placówek dyplomatycznych nie tylko Rosjan , ale wszystkich jest niedopuszczalne. Spalenie budki dla ochrony ambasady uważam za objaw zdziczenia i głupoty. Być może był to czyn chuligański , ale nie można wykluczyć prowokacji.

Rodzi się pytanie, gdzie była policja, przecież nawet skończony osioł wie , że przy kilkudziesięcznotysięcznej manifestacji zawsze może dojść do prowokacji a teren placówek dyplomatycznych powinien być zabezpieczony chociaż barierkami , których nie było.

Niestety jakaś dzicz podpaliła budkę ochrony ambasady. Jak zareagowali Rosjanie? uznali to za czyn wrogi, polski ambasador musiał się stawić w  rosyjskim MSZ.

Twarda postawa Rosjan pokazuje amatorom Tuska , jak należy dbać o interesy swojego kraju. Na myśl przychodzi wrak polskiego samolotu , w którym zginęło 96 osób z  Prezydentem RP śp. Lechem Kaczyńskim na czele. Postawa rządu polskiego , który zachował się jak lokaj w stosunku do swojego pana skutkowała tym co mamy obecnie, od ponad 3,5 roku nie mamy ani wraku ani czarnych skrzynek i żadnych nadziei na ich odzyskanie w przyszłości.

W swojej bezdennej głupocie winą za zamieszki w Warszawie, niektórzy politycy PO i partyjne media chcą się obarczyć PiS. Chcę im podpowiedzieć, że za tajfun na Filipinach też odpowiada PiS , a więc śmiało do ataku komisarze medialni



autor: Andy51

wtorek, 12 listopada 2013

Słowem i kulką

Jak nie pozwalają (chwilowo..?) strzelać "wrogom ludu" w potylicę nad więziennym kiblem - no to przynajmniej wnuczęta - Fejginięta powyżywają się "dobrym słowem".





Wybiórcza nie mogła sobie odmówić tej przyjemności i na 11 listopada opublikowała paszkwil na Polskę.
Od razu przyznaję, że poza leadem tekstu nie czytałem i czytać nie mam najmniejszego zamiaru. Państwu też WCALE nie polecam. Skoro od pierwszego słowa zaczyna się kłamstwem, to po co sobie bez sensu ciśnienie podnosić..?


Przecież oni tego nie robią w trosce o "historyczną prawdę"..! Oni to robią, bo chcą zostać poddanymi Imperium Europejskiego. Muszą zatem, jako konieczny krok wstępny w tym kierunku, jeśli nie przekonać Polaków, że z Brukseli będą rządzeni lepiej niż z Warszawy - to przynajmniej: zachwiać przekonaniem, żePolacy kiedykolwiek umieli się rządzić.
Co jest oczywiście od początku do końca nieprawdą. Faktycznie - nasi sarmaccy przodkowie (bardziej "przodkowie z ducha", niż "z ciała" - bo, zdaje się, w naszym blogowym towarzystwie jeden Profesor Angelgard ziemiańskim pochodzeniem zwykł się szczycić..? Kobus, to w każdym razie, typowo chłopskie nazwisko. Nawet u Reymonta tak się nazywa najbiedniejszy w całych Lipcach zagrodnik...) mieli spadek formy między połową XVII a połową XVIII wieku. Pechowo im się ten spadek formy przytrafił akurat w kluczowym momencie dziejów gospodarczych nowoczesnej Europy, u progu rewolucji rolniczej i przemysłowej.



Popatrzmy jednak na sąsiadów: Niemcy, naród tak rządny, że jednego państwa jest dla nich zdecydowanie zbyt mało (winni ich mieć co najmniej 300, jak w 1648...) był polityczną nicością na mapie Europy przez czas jak długi..? 400 lat? 500 lat?
No, jak to ma być referencja do powierzania Niemcom rządów nad całą Europą..?
A Rosja..? Wiele można złego o szlacheckiej Rzeczypospolitej napisać i spora część z tego będzie prawdą. Ale takiej anarchii, takiego bezhołowia, takiego upadku jak Moskwa na początku XVII wieku - no, coś takiego to się naszym przodkom jak raz nigdy nie przytrafiło! Przy tym, tak naprawdę, to Wielka Smuta tylko czystym przypadkiem nie powtórzyła się po 100 latach. Bo, gdyby Piotr I nie złupił doszczętnie Rzeczypospolitej i nie wygrał wojny ze Szwecją - to koszt "modernizacji", jaką zafundował swoim poddanym w połączeniu z jego pożałowania godną beztroską w kwestiach małżeńskich i rodzinnych - o mały włos nie doprowadził do powtórki z rozrywki... A i tak wciąż się potem przytrafiały Matuszce Rosiji takie "wypadki" jak Jemialian Pugaczow na ten przykład..!


Przez litość pominę to, co obaj nasi "rządniejsi", "sprawniejsi", "nowocześniejsi" sąsiedzi wyrabiali w wieku XX. Skoro o rozbiorach mowa...
Wszystko byłoby w porządku. Jak wiadomo, nie ten ptak swoje gniazdo kala, który kala, ale ten, który mówić o tym nie pozwala. Bardzo chętnie podyskutuję o ucisku pańszczyźnianym, upodleniu chłopa czy upadku miast. Bo są to zjawiska realne i nie ma co udawać, że ich nie było (jakkolwiek, MOIM ZDANIEM, spora ich część to był SKUTEK kryzysu - w tym, przede wszystkim, rozbiorów właśnie i polityki mocarstw ościennych - a nie jego przyczyna...).
Czym innym jednak jest dyskusja o przeszłości - a czym innym zohydzanie przeszłości w imię jakichś utopijnych, szemranych projektów na "lepszą przyszłość". W żadną "lepszą przyszłość" to ja w ogóle z punktu nie wierzę. Skoro mógł się spadek formy przytrafić TAK SAMO naszym (z ducha...) sarmackim przodkom, jak i najrządniejszym i najkulturalniejszym na całym kontynencie Niemcom czy też najświętszą pałającym ku wszelkiej władzy miłością Rosjanom - to jasnym jest, że "Imperium Europejskie" ŻADNĄ receptą na aktualną beznadzieję i zastój nie jest. Bo spadek formy przytrafić się może każdemu. I każdy może się z tego spadku formy wydźwignąć. A ten, kto mi "lepszą przyszłość" obiecuje, jest mi wrogiem i zagrożeniem, niezależnie od tego, czy ma to być "lepsza przyszłość" w narodowo - socjalistycznej Polsce, czy w postępowo - tolerancyjnym Jewrosojuzie.
I niezależnie do tego, czy zamierza o tę "lepszą przyszłość" walczyć słowem, czy kulką w potylicę nad więziennym kiblem! Doświadczenie uczy, że te dwie metody są doskonale wymienne i płynnie przechodzą jedna w drugą...


autor: Boska Wola

poniedziałek, 11 listopada 2013

Pogarda


Jak już źrebięta rozjadą się po świecie, zrobi się tu cicho i nudno - wrócimy pewnie do tego pomysłu. W rzeczy samej, poświęcenie i pomysłowość na jaką zdobywają się rodzice w swoich inwestycjach edukacyjnych zasługuje na podziw. Podobno na całym świecie, także w Polsce, wśród ludzi odrobinę zamożniejszych panuje prawdziwy boom na... chińskie niańki i opiekunki do dzieci. Żeby się smarkacze od maleńkości wprawiali w trudnej sztuce rozróżniania czterech rodzajów akcentu. Bo chyba raczej nie chodzi o opanowanie tych 40 tysięcy krzaczków nim przejdzie się do alfabetu..?
Ilekroć zdarzy mi się wypuścić bąka w towarzystwie, to znaczy - przyznać, żeuważam tzw. "obowiązek szkolny" za totalitarne narzędzie indoktrynacji (w rzeczy samej, obowiązek taki jako pierwsi nakładali niektórzy protestanccy władcy w Rzeszy, bez ogródek przyznając, że chodzi im o urzeczywistnienie zasady cuius regio, eius religio i wyplenienie wśród poddanych katolicyzmu: jak to nie jest "narzędzie indoktrynacji" - to cóż nim jest..?) - zaraz podnosi się klangor oburzonych. Jak tak można..? Przecież biedne dzieci bez edukacji zginą marnie w zapijaczonych rodzinach społecznego marginesu..!




Dzieci z marginesu społecznego jak ginęły 200 lat temu, 100 lat temu, 50 lat temu - tak giną dalej. I żadna przymusowa szkoła nawet, gdyby miała się zaczynać zaraz po odstawieniu od matczynego cycka, albo nawet i prenatalnie - NIC w tej materii nie zmieniła, nie zmienia i zmienić zapewne nie może.

Obawiam się zresztą, że dużo, ale to naprawdę dużo więcej dzieci zostało zdemoralizowanych dzięki szkole - niż wyrwało się przy jej pomocy z dziedzicznej nędzy, pijaństwa i demoralizacji. Byłoby rzeczą doprawdy dziwną, gdyby taki "efekt odwrócenia" nie zachodził!
Oczywiście - były czasy, gdy upowszechnienie edukacji, choćby i w formie administracyjnego przymusu, oprócz tej oczywistej korzyści, że ludzie po szkole są zwykle głupsi (bo popadają w skłonność do przedkładania abstrakcji nad zdrowy rozsądek...) i łatwiej się nimi rządzi - dawało też niejakie korzyści, powiedzmy, "ekonomiczne". Robotnik czy żołnierz, który potrafi czytać, pisać i liczyć będzie przydzielone mu zadania wykonywał lepiej od niepiśmiennego. Choćby dlatego, że siedząc w szkolnej ławie, przywykł do posłuszeństwa, porządku i nabył pewnej rudymentarnej umiejętności uczenia się (nawet, jeśli tylko na pamięć...).



Problem polega na tym, że te czasy już dawno minęły. I wcale nie dlatego, że "ekonomia" dzisiaj "bardziej skomplikowana"! To może i też. Chociaż - nie wiem, nie znam się, nie będę się wypowiadał.
Na pewno natomiast - ZNACZNIE pogorszyła się jakość, zarówno moralna, jak i intelektualna, tej "elity", wobec której instynktowne posłuszeństwo winna wpajać prostym ludziom przymusowa szkoła.
Jak mogłoby być inaczej..? Ile to już pokoleń panuje selekcja negatywna jak chodzi o dostęp do władzy i prestiżu w Polsce..? Za komuny - karierę robił ten, kto był najgorszą szują, najłatwiej było mu się zeszmacić, sprzedać, zdemoralizować. Obowiązywała przy tym zasada bierny, mierny, ale wierny - nieobca zresztą już i przedwojennej klice. Czy jest na sali ktoś, kto odważy się zaprzeczyć..?
Czy za eurokomuny jest inaczej..? A to już, Drodzy Państwo, sami sobie odpowiedzcie na to pytanie...
Nawyk posłusznego, pilnego wykonywania poleceń wpojony każdemu rekrutowi czynił z armii Fryderyka Wielkiego śmiertelnie niebezpieczne narzędzie wojny i zniszczenia. Ten sam nawyk wpojony przeciętnemu polskiemu wyborcy (tym silniejszy, im więcej czasu ów wyborca spędził uprzednio w szkolnych czy akademickich ławach...) prowadzi nas do nieuchronnej katastrofy - gdy widzimy, że nie żaden Fryderyk Wielki dyryguje niemiłościwie nam panującym gosudarstwem, tylko pożałowania godna zbieranina idiotów, drobnych malwersantów i sprzedawczyków.


Przymus szkolny w zaistniałej sytuacji jest jednym z najważniejszych, najbardziej podstawowych narzędzi utrwalania tego pożałowania godnego stanu rzeczy.
To nie "szanse życiowe" ubogiej młodzieży zostaną zagrożone, jeśli się ten przymus nareszcie zniesie - tylko pewność siebie różnych Komorowskich, Tusków, Palikotów. Ludzie nie-aż-tak-zindoktrynowani nie zniosą długo oczywistych paralogizmów i jawnej pogardy ze strony tej smutnej bandy.
Pogarda nie przypadkiem pojawiła się w tytule tego posta. Jak już nie tak dawno pisałem - oburza mnie i gniewa protekcjonalizm niemiłościwie nam panujących kretynów którzy JAWNIE, wcale się z tym nie kryjąc, traktują nas wszystkich jak małe dzieci albo pacjentów psychiatryka, którzy nie potrafią podetrzeć własnych tyłków, o zadbaniu o edukację, emeryturę czy zdrowie nawet nie wspominając. Ba! Okazuje się, że jakiś, za przeproszeniem,badylarz spod Koszalina, tylko dlatego, że przypadkiem został wybrany na posła uważa się za mądrzejszego ode mnie i wypisuje w ustawach androny, legalizując w efekcie na terytorium RP starożytną profesję roztrucharza - koniokrada (ach któż to mógł przewiedzieć, ach któż..?).


Czy ja mu się, do kurwy nędzy wtrącam w to, jak on swoje róże czy inne badyle sadzi..?
Oczywiście to, że MNIE pogarda ze strony naszej pożal się Panie Boże "elyty" gniewa - sprawia automatycznie, że ląduję na tzw. "marginesie". No cóż. Wygląda na to, że tak, jak niektórym przechrztom chrzest się nie od razu "przyjmuje" i trzeba go potem powtarzać - tak mi się "nie przyjęła" ze wszystkim edukacja, której pilnie i posłusznie poddawałem się przez wiele, wiele lat. Większości ludzi ta edukacja jednak "przyjmuje się" za pierwszym razem. Co jest NAJWAŻNIEJSZYM argumentem za zniesieniem obowiązku szkolnego (to znaczy, innymi słowy - za uwolnieniem edukacji spod panowania gosudarstwa i oddaniem pełnej władzy nad kształceniem dzieci w ręce rodziców). Chodzi o to, żeby już nikt w przyszłości nie mógł dyktować wszystkim jak mają myśleć. Przynajmniej - nie przy pomocy szkoły. Różnorodność sposobów myślenia to jedyne zabezpieczenie przed tyranią, jakie przychodzi mi do głowy...
A jak to było z Państwem..? Bo przecież z faktu, że tu zaglądacie wynika, że i w Waszych przypadkach obowiązkowa indoktrynacja w szkolnej ławie czegoś się "nie przyjęła"..?


autor: Boska Wola

piątek, 8 listopada 2013

Podatek katastrofalny - glosa

Lektura dla cierpiących na bezsenność po dyskusji u Trybeusa


Najpierw, tytułem wprowadzenia, starsze materiały.

Proszę zwrócić uwagę, że u nas górna stawka ma być wyższa niż w UE, wot stachanowcy!
 O, a tu stoi, że cóś, kruca nie wyszło (str. 19) (Strategia podatków by Min.Fin. 2004 r. - spis pobożnych życzeń, czy świadectwo nieudacznictwa?):

Tu nowsze:

Na marginesie: w ogóle polecam wyszukiwarkę na stronie sejmu – można prześledzić który poseł i o co w związku z katastrofalnym pytał (prześledzić i zapamiętać na kogo glosować a na kogo NIE), co się tam dzieje w tym temacie.
Tu odpowiedź na w/w interpelację:

Napisano tam, że ależależależ, żadnego katastru niet i nie budiet. Fajnie. Tyle tylko, że rządowi to ja nie wierzę:). Ot, takam’ci ja Tomaszyca niewierna;). Pocieszające, że jedna „bez kropki” nie załamie swą niewiarą ukochanego rządu:).
 Na ręce posłom patrzyć trzeba. Jeszcze bardziej trzeba pilnować własności. Swojej. Sąsiada. Gminy. Kraju. Ot, banał.


autor: bez kropki

Kult Cargo

Jest to przeświadczenie, że wystarczy bezmyślnie imitować sprawdzone ( lub nie) gdzie indziej rozwiązania , a kraj zostanie obsypany manną z nieba.



Pamiętam dobrze atmosferę okolic 89 roku. Ku memu zdumieniu dziennikarze tryumfalnie, donosili, że rośnie bezrobocie. Uważali, że jest to dowód normalności kraju. Cieszono się, że w kioskach królują pornograficzne czasopisma. Uważano zapewne, że to żywy dowód wolności. Pewnego ranka w kiosku naprzeciwko domu, gdzie od zawsze kupuję prasę zobaczyłam ku memu zdumieniu monstrualne damskie krocze na rozkładówce pisma. for gentlemen only.  Kiedy powiedziałam właścicielce kiosku, że nie życzę sobie takich widoków z samego rana,  zapytała czy nie cieszę się, że wreszcie jesteśmy wolni. Zagroziłam, że zmienię kiosk i namówię do tego wszystkich mieszkańców kamienicy. Poskutkowało
Pewien znajomy, który gorąco namawiał mnie do udziału w pierwszych sfałszowanych wyborach (nie wiem dlaczego zwanych wolnymi, lub częściowo wolnymi) przekonywał mnie, że choć ceny dorównają zachodnim, zarabiać będziemy też  jak na zachodzie. Był również pewien, że Jaruzelski nie zostanie prezydentem choć szczegóły układu z Magdalenki były publiczną tajemnicą. Oczywiście pomylił się zarówno w kwestii zarobków jak i prezydentury Jaruzelskiego.
Dziś ku swemu zdumieniu przeczytałam na NE (w komentarzach)  pochwałę podatku katastralnego li tylko na tej podstawie, że obowiązuje w wielu rozwiniętych  krajach.
Wiele lat temu pisałam na temat podatku katastralnego w wysoko nakładowej prasie. Miałam też kilka audycji w RM. Wrócę do tego tematu, bo widzę , że trzeba.
Pochwała podatku katastralnego, podobnie jak zachwycanie się rosnącym bezrobociem w 89 roku  jest typowym objawem zjawiska, które ktoś nazwał kultem Cargo. Jest to przeświadczenie, że wystarczy bezmyślnie imitować sprawdzone ( lub nie)  gdzie indziej rozwiązania, a kraj zostanie obsypany manną z nieba.

autor: Iza

czwartek, 7 listopada 2013

Policja spodziewa się ataków terrorystycznych


Dla ułatwienia zadania terrorystom ściągnięte zostanie trzy tysiące policjantów z miast innych niż stolica. Listę tych niechronionych miast MSW przekaże wyłącznie zainteresowanym i służbom zagranicznym. Jak przekonuje podinsp. Krzysztof Hajdas ...
...z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji, jest to standardowe działanie służb. Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zapewnia, że nie ma żadnego zagrożenia. – Każde z tych wydarzeń i wyzwań jesteśmy w stanie opanować i poradzić sobie z nimi – powiedział wczoraj minister - dowodem na to jest fakt; że 11 listopada Polska będzie państwem, w którym wprowadza się czasowe kontrole graniczne.
Podobnego zdania jest minister środowiska Marcin Korolec: – Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani  i zorganizowani! Szczególnie dobrze jest przygotowane środowisko Nowej Krytyki Politycznej i koledzy antyfaszyści.

Obiektem tfórczego przekształcenia było doniesienie:
Zupełnie poważnie: 
Zdaniem gen. Romana Polki, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ignorancja ministra Sienkiewicza idąca w parze ze zbyt dużą pewnością siebie jest niebezpieczna. – Powszechne zapowiedzi, że zwyciężymy, będziemy walczyli z terrorystami, nie są dobre – mówi. – Profesjonaliści starają się działać po cichu, skutecznie. Taki przerost formy nad treścią i propagandy nad rzeczywistymi działaniami napawa niepokojem – dodał Polko.
Tym tekstem chciałem zwrócić uwagę osób odpowiedzialnych, że wszyscy obywatele, nawet z najmniejszej miejscowości, mają RÓWNE prawo do bezpieczeństwa w czasie obchodów
jedenastego listopada.


autor: cyborg

Po Zimnym Lechu, jak plama na koszuli

Zdziczenie obyczajów w Polsce osiągnęło dno, ale mam poważne obawy, ze to jeszcze nie koniec. Po pozbawionej całkowicie empatii reklamie Kompanii Piwowarskiej z reklamą piwa Zimny Lech, przyszedł czas na osoby chore. W tej reklamie dzieci chore na zespół Downa, są jak plama na koszuli.



Ponad trzy lata temu kampania piwowarska akurat naprzeciw Wawelu wywiesiła olbrzymią reklamę  „Zimny Lech”. Rechotu postępowców nie było końca, przecież to nie ma nic wspólnego z śp.  Prezydentem Kaczyńskim. Twórcy tej kampanii wykazali się niewyobrażalnym chamstwem, zdając się nie wiedzieć co to empatia.

Biuro Narodowe Stowarzyszenia Olimpiady Specjalne Polska nie chciało być gorsze w ranieniu uczuć rodziców mających chore dzieci na zespół Dawna. Jak daleko może postąpić zbydlęcenie, nie wiem, ale mam przeczucie, że to nie koniec. Traktowanie osób chorych, niezaradnych, starych, biednych, niedołężnych jest jedną z miar humanitaryzmu. Jak się je traktuje, widzimy z bilbordów, jak plama na koszuli.   

Podarcie biblii, genitalia na krzyżu, papież przygnieciony meteorem, to jest twórczość. A niech ktoś spróbuje obrażać pederastów, żydów, genderowców, zaraz rozpocznie się wrzask tych, którzy przed chwilą rechotali. Zdjęcie na obrazku jak najbardziej pasuje do ludzi, którzy promowali jedną i drugą kampanię.




autor: Andy51

Nie zmusicie nas do zapomnienia


W Szczecinie zebrano 16 tysięcy złotych na kontynuację prac na "łączce" (kwatera Ł) i laboratoryjnych prac nad stworzeniem „Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów".
Dzisiaj (czwartek 07.11.2013) o godzinie 18-tej na PAMie (obecnie  Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie ul. Rybacka 1) - czyli Pod Wieżą -  odbedzie się spotkanie poświecone badaniom.
 Genetyka jest bardzo drogą dziedziną, odczynniki chemiczne, na których pracujemy to są wydatki rzędu dziesiątek tysięcy złotych. Koszta rosną także na takich z pozoru banalnych rzeczach. Normalnie laborant może zmieniać rękawiczki, czy kombinezon co pewien czas, u nas jest wymóg zmiany kombinezonu praktycznie przy każdym przejściu z pomieszczenia do pomieszczenia. To jest absolutnie kluczowe i niezbędne dla uniknięcia zanieczyszczenia materiału na którym pracujemy. To samo dotyczy rękawiczek. Kiedy kroimy próbkę kości w rękawiczkach, to nie mamy prawa tej samej pary użyć przy krojeniu następnej próbki. Jednostkowo to kosztuje niewiele, ale w sumie daje ogromny koszt” - mówi dr Ossowski.
Pod koniec października w sprawie finansowania projektu spotkali się Rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie prof. Andrzeja Ciechanowicza, Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dr. hab. Andrzeja Krzysztofa Kunerta i Prezes IPN dr. Łukasz Kamiński.
Podczas kolejnych spotkań ustalono, że Rektor PUM wystąpi do Prezesa Rady Ministrów o dotację z tegorocznej ogólnej rezerwy budżetowej, która ma zostać wykorzystana na sfinansowanie dalszych prac PBGOT. Dziś stosowny wniosek został złożony w KPRM. Jednocześnie o finanse do Ministra Finansów zwrócił się prezes IPN.
  - za www.stefczyk.info - źródło: run/IPN

Darowizny na wsparcie funkcjonowania Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów mogą być kierowane na konto:

Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie
ul. Rybacka 1, 70-204 Szczecin
Bank Zachodni WBK SA
III Oddział w Szczecinie
06 1090 1492 0000 0001 0053 7752
z dopiskiem „Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów”.
W temacie:

autor: cyborg

środa, 6 listopada 2013

Brunatno mi…


Minister Sienkiewicz kolejny raz udzielił wypowiedzi od której cierpnie skóra na plecach i bolą pamiątki : (...) Najniższy wspólny mianownik to jest to, że się jest obywatelem wolnej Polski - zaiste powód do świętowania.
 Po groźnym w swej wymowie : (...) doprowadzę, że państwo będzie miało monopol na przemoc(...) - kolejna "brunatna" w swej wymowie wypowiedź. Szef MSW  ubolewa nad tak dużą liczbą demonstracji 11 listopada. Jak podkreśla, święto niepodległości powinno jednoczyć Polaków:

Uważam, że to jest święto, w którym się powinno manifestować jedność, ten właśnie najniższy wspólny mianownik wspólnoty politycznej, poczucie że się jest w tym jednym dniu razem ze swoim państwem. (...) Najniższy wspólny mianownik to jest to, że się jest obywatelem wolnej Polski - zaiste powód do świętowania. Już niżej nie można zejść, bo niżej jest koniec wspólnoty  - mówi Sienkiewicz.
Rozumiem ściekłość ministra na ofiarę która nie chce się zetknąć z gloryfikowaną przez niego przemocą - czyli bezprawnym użyciem siły. (...)  ponoć boją się prowokacji państwa policyjnego wymierzonej w manifestację pisowską. Uciekają więc do Krakowa, gdzie - jak rozumiem - państwo polskie nie działa... Taki jest wniosek z tego, co słyszałem z ust prominentnych polityków PiS-u. Rozumiem to ! - mówi Sienkiewicz. Wali się plan pacyfikacji przez prowokację, pozostaje steaszenie PiSem, prowokowanie. Oby była to tylko paranoja jednego człowieka. To się daje leczyć. Tylko dlaczego na te "brunatne" groźby nie reaguje resort sprawiedliwości ?!
Robi mi się brunatno przed oczami.

autor: cyborg

wtorek, 5 listopada 2013

Rozważanie skonfundowanego blogera

Czy pisanie do szuflady ma sens? Dobre pytanie dla pisarza, ale jest również pytanie dla blogera. Czy pisanie postów, które mało kto czyta i komentuje ma sens? Iście szekspirowskie pytanie, które zostawiam bez odpowiedzi.


Każdy kto złapie bakcyla blogerskiego i zacznie się produkować na portalu/ach pisząc posty, ma pewne oczekiwania. Dlaczego bloger/ka zaczyna pisać posty podpisując je nickiem  lub swoim nazwiskiem? Przypuszczam, że dzieje się tak dlatego , że piszący odczuwa potrzebę przekazania swoich przemyśleń, uwag, chce się podzielić dręczącymi go problemami itd. Oczywiście jest też inna kategoria blogerów, blogerów, którzy są na służbie i wykonują nałożone na nich zadania.

Są jeszcze grafomani, ale ich pominę. Jest wspaniałą rzeczą sytuacja, która stała się na nE. Tam to grupa nieznających się osób, skrzyknęła się zakładając w pewnym sensie jakby eksterytorialną grupę, nazywając się Klubem Dyletantów. Nie będę przytaczał historii portalu, który użyczył  im miejsca, faktem  jest, że te dobrowolne stowarzyszenie osób, zaczęło komuś przeszkadzać.

Efektem działań osób nieprzychylnych Klubowi Dyletantów, było wycofanie, się części blogerów z tego portalu. Tu dochodzę do meritum. Kołem ratunkowym miał być portal Prawy Nurt.pl

W jakimś sensie spełnił on swoje zadanie, ale ……… Przypuszczam, że większości blogerów i blogerek zależy na tym  żeby pisane posty trafiały do innych. Żeby były czytane i komentowane. Niestety Prawy Nurt przypomina trochę stan wegetatywny pacjenta. Pacjent żyje, ale nie wiadomo co z nim będzie. Na portalu pojawiają się posty, ale komentarzy nie ma prawie żadnych, tzw. klikalność jest  bardzo mała od kilku do kilkudziesięciu wejść.

Ponieważ Neon24 stał się portalem co najmniej kontrowersyjnym, wielu blogerów zaczęło pisać na innych portalach (w tym ja na S 24), gdyż  moim zdaniem przebywanie w towarzystwie co najmniej kilku blogerów/ek z  Neonu24 jest dla mnie dyshonorem.

Szanowne Dyletantki, Szanowni Dyletanci, jest w nas bardzo duży potencjał i zastanówmy się wspólnie jak go wykorzystać w cyberprzestrzeni.



Pozdrawiam

Andrzej

autor: Andy51