niedziela, 3 maja 2026

Rzuć palenie!!!

 


Ja mam rzucić palenie!? Jeszcze czego. Nie zgłupiałem.

Zawsze jak masz wizytę u lekarza stawia on pierwsze pytanie: - Czy pan pali? Nie pytają się, czy chlejesz wódę, czy ćpasz zaciągając się nosem, albo dajesz strzykawą w żyłę. To ich nie interesuje. Tylko te papierosy. Ciekawe, że nie pytają o fajkę, cygara, a nawet tabakę.

Regularnie zacząłem palić papierosy jak miałem 40 lat. Pracowałem wówczas w USA na dosyć luksusowym i niedużym cruise liner, czyli wycieczkowcu. Statek wysokiej klasy i przytulny. Nie mogę sobie wyobrazić tych współczesnych gigantów, co zabierają nawet powyżej 5 tysięcy pasażerów. My zabieraliśmy 800 ludzi, a załoga cała to około czterysta. Z dwunastu krajów.

Wtedy wlaśnie byłem takim jakby szefem radiostacji – po naszemu radiooficerem, a głównymi moimi klientami byli nie kapitan i oficerowie, tylko szefowie różnych działów: - hotel manager, food manager, drink manager, cruise director (organizował atrakcje dla pasażerów) i urocza i sprytna Rzymianka – szefowa duty free shop (coś takiego jak kiedyś u nas wolnocłowe Baltona i Pewex).

Ona to własnie podrzucała mi świetne amerykańskie papierosy za jakieś 7/8 $. (dzisiaj to jedna paczka dobrych papierosów). No i cóż... zacząłem palić.

Nie jestem jakimś fanatykiem broniącym nałóg palenia papierosów. Gorąco polecam 40-to, 50-cio, a nawet 60-ciolatkom rzucenie papierosów. Tylko na tym zyskają na zdrowiu.

Jednakże nakłanianie 70, 80, a nawet 90-ciolatków by rzucili palenie to zwiększanie ryzyka śmierci. Rzucenie na starość palenia jest bardziej niebezpieczne, niż popalanie sobie co nieco papierosów klasy light.

W medycynie i farmacji niestety istnieje mnóstwo patologii. Korupcja jest wszędobylska w służbie zdrowia. A tzw, BIG PHARMA, czyli największe korporacje farmaceutyczne, dzisiaj sarkastycznie uważane są za gangsterskie kartele. 

Ja w sumie – nie ufam większości lekarzy, klinikom i szpitalom. No i oczywiście również długiej listy leków, które nawet potrafią po cichu zabijać.

Dlaczego, jak nie tylko ja, ale wielu przyzwoitych medyków uważa, że rzucanie na starość palenia papierosów, może byc bardziej niebezpieczne, niż rak, czy demencja.

Organizm przyzwyczaja się do nikotyny. nikotyna wpływa na: - układ nerwowy. naczynia i metabolizm.

Natomiast po odstawieniu może być okres pogorszenia: - samopoczucia, koncentracji i co istotne – energii,

Jednakże coś innego po zaprzestaniu palenia może bardzo przyspieszyć zgon. O tym sie głośno i powszechnie nie mówi, albo nawet tak się interpretuje, że to nic groźnego.

Tymczasem rzucenie powoduje leukopenię.

Co to ta leukopenia?

Leukopenia to stan obniżenia liczby białych krwinek (leukocytów) w krwi obwodowej poniżej normy, zazwyczaj <4000/µl. Oznacza osłabienie układu odpornościowego, co zwiększa ryzyko infekcji. 

Leukopenia, czyli masz za mało białych ciałek krwi, które walczą z wszelkimi wirusami, bakteriami i przeróżnymi innymi infekcjami.

Do typowych symptomów należą: nawracające infekcje, przewlekłe zmęczenie, gorączka, dreszcze, afty i owrzodzenia w jamie ustnej oraz bóle gardła.

Główne objawy leukopenii:

  • Zwiększona podatność na infekcje: Częste zapalenia płuc, anginy, zatok, dróg moczowych oraz trudne do wyleczenia zakażenia.
  • Zmiany w jamie ustnej i na skórze: Nawracające afty, owrzodzenia, opryszczka, ropne zmiany skórne, które trudno się goją.
  • Ogólne osłabienie organizmu: Przewlekłe zmęczenie, wyczerpanie, bóle mięśni i stawów, zawroty głowy oraz uczucie pustki w głowie.
  • Objawy grypopodobne: Gorączka, dreszcze, poty.

U osób starszych sytuacja jest szczególnie poważna, ponieważ mają one mniejszą rezerwę organizmu do walki z infekcjami. Oto kluczowe informacje na temat zagrożeń:

  • Zagrożenie infekcyjne: Leukopenia osłabia układ odpornościowy, co u osób starszych drastycznie zwiększa ryzyko ciężkich infekcji bakteryjnych, wirusowych i grzybiczych, które mogą prowadzić do sepsy, a w skrajnych przypadkach do śmierci.
  • Kluczowa rola zachorowania na leukopenię grozi wszystkim po 70-siątce: Śmiertelność jest znikoma, jeśli leukopenia jest przejściowa (np. po infekcji wirusowej), ale bardzo wysoka, jeśli wynika z poważnych chorób hematologicznych (np. ostra białaczka, chłoniaki), zaawansowanych nowotworów lub skutków ubocznych agresywnej chemioterapii.
  • Ryzyko powikłań: Infekcje u osób starszych z niskimi leukocytami często przebiegają nietypowo i szybciej prowadzą do stanów zagrażających życiu.
  •  

Podsumowując: Nie da się podać jednej liczby określającej śmiertelność, jednak u osób starszych każda głęboka leukopenia traktowana jest jako stan wymagający pilnej diagnostyki i leczenia ze względu na wysokie ryzyko śmiertelnych powikłań infekcyjnych.

W przypadku stwierdzenia niskiego poziomu leukocytów konieczna jest natychmiastowa konsultacja z lekarzem, który ustali przyczynę i podejmie odpowiednie działania. 

Chyba dobrą godzinę ChatGPT starał się mnie przekonać, że rzucenie palenia papierosów jest obowiązkiem każdego obywatela. Nawet jeśli ma 100 lat. (Co było dosyć ryzykowne, bo przez dziesięciolecia rodzinka mu śpiewała "sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam". Więc co? Jak już miał tę setkę, to powinien opuścić ten padół?).

Chat typowo nakarmiony jeszcze lepszym sianem niż zwykli ludzie wprost bał śię dymka w przerwie na papierosa. To trucizna szatana. Po godzinie zaczął się łamać, bo ja potrafię być upierdliwy.

Na początku ten darmowy komputer łgal niemalże jak Tusk. A to:

  • palenie często powoduje podwyższenie liczby leukocytów 
  • to nie jest „zdrowe”, tylko efekt:
    • przewlekłego stanu zapalnego

Natomiast po rzuceniu:

  • leukocyty mogą spaść do normy 

I to bywa mylone z:

rzucenie powoduje leukopenię”

W rzeczywistości:

  • to raczej powrót do normalnego poziomu, nie choroba .

Lecz już pod koniec mojej napastliwości rura nieco mu zmiękła. Już ostrożnie zaczął się cofać: U osób starszych to rzeczywisty problem

"W Pana wieku istotne są, (nagle gdy jest zły, mówi do mnie Pan JK): adaptacja organizmu do zmian, ównowaga metaboliczna i stabilność układu nerwowego. Nagłe, radykalne zmiany mogą pogorszyć samopoczucie i rozregulować organizm ".

Ja chcę również na starość mieć dobre samopoczucie nie rozregulowany organizm! Znowu oszukują. Pamiętacie, jak długo, nas łatwowiernych seniorów mamili pokazując jak na emeryturze będziesz siedział na cudownej plaży pod palmami, popijając koktajl z parasolką? Według doktorów i Szanownej Władzy każdy emeryt = przedszkolak.

Wreszcie już z przegrzanymi tranzystorami i spuchniętymi kondensatorami Chat podał skrawek prawdy:

"Duże badanie kliniczne (Mayo Clinic), badanie na 784 osobach: - po rzuceniu palenia liczba leukocytów spada i to dość wyraźnie

?Więc wynik jest taki: „tobacco abstinence leads to a rapid and sustained decrease in WBC” "

Nie jestem przekornym, starym uparciuchem i będę nadal palił, ale nie te potworne francuskie Gauloises , czy kubańskie Cohiby, czy także czerwone Marlboro. Od wielu lat palę wyłącznie te light i to najsłabsze w sprzedaży. Czyli ni byłem i niejestem nikotynistom, tylko sobie wyrobiłem z palenia taki stały odruch (inni np. obgryzają paznokcie).

Wreszcie po dobrej godzinie ChatGPT się załamał, albo pogubil i tak stwierdził:

"Kiedy może dojść do rzeczywiście niskich leukocytów

Tu trzeba być uczciwym — takie sytuacje istnieją, ale:

zwykle mają inną przyczynę współistniejącą, np.:

  • choroby szpiku
  • niedobory (B12, kwas foliowy)
  • przewlekłe infekcje
  • leki
  • choroby autoimmunologiczne

albo:

  • wcześniej liczba leukocytów była sztucznie „zawyżona” przez palenie
  • po spadku ujawnia się realny problem "

Ja nie rzucę tych błękitnych Kentów. A ponieważ Dżipit powiedział - "... trzeba być uczciwym", z dnia na dzień zmniejszam ilość wypalonych fajek. A na dodatek – bo tylko zwyczaj tu odgrywa rolę, więc ważna jest ta "ceremonia" a nie tytoń, palę papierosa tylko do połowy. Przesto robię się dumny. Ha, ha.

A co z wami sędziwe palaczki i palacze? Rzucacie, pewnie z pomocą nie tanich tabletek, czy gum do żucia, te śmierdzące dymki?

Jest wybór: palisz – ryzyko raka drobnoziarnistego płuc; nie palisz i łapiesz leukopenię, przez co dalej będziesz cierpiał na setki infekcji i zakażeń.

"Trzeba być uczciwym" więc oceniam, że jak już jesteś po 70-tce, to jedno, albo drugie stwarza zagrożenia w proporcjach „fifty fifty”. 50 do 50 procent śmiertelnej choroby.

sobota, 18 kwietnia 2026

Świat jaki jest dopiero się uczymy




To słowo -świat, i jego pojmowanie ma dwa znaczzenia. Dla 90% ludzi to jest to co widzi, słyszy, dotyka, czuje wszystkimi zmyslami. A potem przerabia wszystkie obserwacje w swoich umysłach i już wie: - taki jest nasz świat. I już. Więcej dumania i złości jaką powoduje niewiedza już nie potrzeba. Bo ja wiem. ..

Pozostałe 10% jednak nieustannie się dręczy czym jest wszystko. W zrozumieniu, czym jest Wszechświat, lub kosmos, kim jest Kreator Wszystkiego, nazywany Bogiem, czym jest życie, świadomość, czy czas. Tyle ciąglych pytań, że aż głowa boli. Wielu zapewne powie: - A komu to potrzebne?

Wielokrotne dręczę moich czytelników, dla mnie mocną i udokumentowaną tezą, że właśnie w tej chwili, gdy media, finansjera i tfu-politycy zamulają nas śmieciami, opinią, że właśnie dzieje się światowy przełom. I co bardzo ciekawe – kończy się świat cyfrowy. Cała zero-jedynkowa matematyka. Nasze komputery, smartfony, czy smarttelewizory (a takie są wspaniałe) powoli, może jeszcze za cztery, pięć, czy dziesięć, odjadą do muzeum, bo będą przydatnie istnieć i służyć. Więc upadną. Bo coś bedzie to robić milion razy lepiej. Świat cyfrowy, wszystkie tranzystory, czyli jądro każdego chipa, to albo zero, albo jeden. 0 i 1. Tak albo nie. Jak to też u nas: - żywy, albo martwy. Dobry, albo zły. Wszystko albo nic.... Ale te ostanie stany już dla nas są nie takie oczywiste. Wszyscy przyjmujemy, że ktoś, na przykład w śpiączce, jest i żywy i trochę martwy. Albo buty, o których nasza pani marzyła, mogą być trochę dobre – bo się strasznie podobają i jednocześnie trochę złe, bo cisną. 

Tym rewolucyjnym instrumentem, który własnie zaczyna wywracać świat do góry nogami, jest komputer kwantowy.

Gdy go pierwszy raz zobaczyłem to nawet się przestraszyłem. Co to za potworna maszyneria! Jakie warunki, jak próżnia, temperatury bliskie zera absolutnego, muszą być by to działało. Nie wyobrażam sobie czy ktoś (może za wyjątkiem Elona Muska) coś takiego będzie miał w domu. A może kiedyś da się tym pobawić dzieciom i wnukom. Przecież laptopy dla trzylatków już są. Jest tu wśród blogerów kilka "złotych rączek", majsterkowiczów, którzy w piwnicy, albo garażu potrafią sami zbudować wszystko. Prawie jak Elon Musk. Tylko, że on ma dużo forsy. I wyobraźni też. A tu niestety, zbudowanie choćby najprymitywniejszego komputera kwantowego to gdzieś 5 mln USD. Na to sobie mogą pozwolić te mniej ważne laboratoria i uniwersytety. I co zasmuci, albo rozwścieczy nasze "zosie samosie", to aby urządzenie "ruszyło", potrzebuje niestety minimalnie (system działa) 5–10 specjalistów. I musi to być i fizyk, i inżynier i operator systemu. A już realnie to 20–50 osób: - fizycy kwantowi, inżynierowie (RF, cryo, software), operatorzy i serwis. 

Lecz zeby ostudzic garażowych entuzjastów, duże instalacje (top poziom) to 50 – 200+ mln USD. A calość w czym przy produkcji trzeba się babrać, to kriogenika (temperatury bliskie zera absolutnego) , elktronika sterująca i infrastruktura. I to nie jest jakieś pudełko w obudowie – to cały system i laboratorium.

Dlaczego to tyle kosztuje? Proszę bardzo: - musisz mieć (i to kilka) : lodówki rozcieńczalnikowe (~10–15 mK), ekstremalną elektronikę sterującą, ekranowanie od zakłóceń, bardzo precyzyjne komponenty. 

Strasznie to wyglada prawda? A mnie to wcale nie dziwi. Na studiach na poczatku lat 70-tych, widziałem i nawet używałem komputery – ruskie Riad, czy polskie ODRA, tak – te cyforowe jak dzisiaj, które były dwudziesto metrową ścianą szaf i co ciekawe: - były drogie jak cholera, duże jak Urząd Miasta Gdyni, a jednocześnie 1000 razy głupsze" od naszych domowych laptopów.

A jeden z geniuszy – nieszczęsny samobójca Alan Turing (bo wtedy w niszczęsnej Wielkiej Brytanii za bycie homo wsadzno do paki) już na początku lat 50-tych, kiedy ja własnie uczylem się chodzić, a on wtedy wymyslił nieśmiertelny Test Turinga, czyli jak można odróżnić człowieka od sztucznej inteligencji i wtedy też przewidział zaistnienie kwantowych komputerów. Ponad 75 lat temu.

Tu wtrącę: - wielu ludzi boi się rozwoju sztucznej inteligencji i rozwoju komputerów. Nawet jeden z popularnych profesorów i doradca władz państwa oznajmia i tłumaczy, dlaczego wszyscy mamy się AI bać. Bo na 100% kiedyś się zbuntuje. A nas, ludzi wybije wszystkich bo nie będziemy więcej potrzebni. Usilowałem przekonać szanownego profesora, że grubo się myli. Kłopotem i zagrożeniem zawsze jesteśmy my – ludzie. Zastanówmy się, jaki to musiałby być komputer i AI, by pokonać takiego pana Tuska, Żurka, czy Czarzstego? ( z Giertychem i Sikorskim pewnie dałby sobie radę).

Więc gdzie jest realna granica ryzyka?

Nie w samej technologii, tylko w: ludziach, decyzjach i zastosowaniach. Tak jak z energią jądrową (albo bomba, albo reaktor)

Przełom cywilizacyjny to nie tylko komputery kwantowe. To nowi ludzie, nowi mędrcy i autorytety. Ludzie niezbędni, gdy własnie cała nauka się wali.

Powoli wielcy naszego świata, czczeni przez wszystkich i nawet już w szkołach podstawowych wbijano nam do głów, że to oni nauczyli nas rzeczywistości i reguł wszystkiego. Teraz już Darwin, Newton, a nawet Albert Einstain przechodzą do muzeum. I jeszce wielu innych którzy sobie ubzdurali, że w końcu wymyślą "teorię wszystkiego" i to w postaci, co najwyżej 5-cio centymetrowego równania matematycznego, takiego jak einstainowskie E= mc^2. Słaba wyobraźnia, prawda? Zamiast dążyć do prawdy, co na prawdę jest "co i jak" i wreszcie by się pytać – dlaczego?, co naukowcy odrzucili ze wstrętem, bo to już było o jedno pytanie za dużo.

Zastanawiałem się od kogo zacząć te nowe "pokolenie" wybitnych mędrców" i wizjonerów ze wspaniałą wyobraźnią. W końcu zdecydowałem, że jest to Erwin Rudolf Josef Alexander Schrödinger – austriacki fizyk teoretyk, jeden z twórców mechaniki kwantowej, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w roku 1933 za prace nad matematycznym sformułowaniem mechaniki falowej . (Ja mam tylko dwa imiona. Widać, nawet do pięt mu nie dorastam ;) ). On był pierwszym, który nie tylko wywalił tradycyjną tysiącletnią naukę. Ale stworzył nową.

Spowodiwał kolosalne zamieszanie i panikę. Milion naukowcó pracuje przecież dla chleba, a nie, żeby przedstawiać jakieś ryzykowne idee. Nie dość, że koledzy bedą się śmiali, to jeszcze na pewno utną mi grantyw USD.

Nie pamiętam już dokładnie,więc powiedzmy, mialem lat – naście, kiedy ojciec z dumą przyniósł do domu i to o zgrozo, jako książkę dla mnie, trzy tomy podręczników – "Feynmana Wykłady z Fizyki". Gdzieś je posiałem? Może przy przeprowadzkach, a może komuś pożyczyłem. Dzisiaj te trzy tomy to 350 zł.

Więc zdecydowanie oświadczam: - dla mnie to Richard Feinman jest najwybitniejszym twórcą nowej nauki, nie kwestionowanym geniuszem. A na dodatek, co ubóstwiam, miał wspaniałe poczucie humoru. Nawet sobie jaja robił, przy tworzeniu bomby atomowej, wprowadzając w USA Pentagon w panikę.

To on - Richard Feynman jest "ojcem idei" komputerów kwantowych i wywalenia całej błędnej i fałszywej nauki.

Na pomysł wpadł w 1981 roku. Oznajmił: - „klasyczne komputery nie zasymulują natury kwantowej, ale kwantowe już tak” . To był moment narodzin koncepcji.

Proszę zwrócić uwagę – on już nie mówił tylko o jakichś nowych maszynach, o komputerach kwatowych, TYLKO ON JUŻ NA 100% WIEDZIAŁ, ŻE CAŁY NASZ ŚWIAT JEST KWANTOWY.

To chyba nawet ważniejsze niż Przewrót Kopernikański.

Lecz to nie jest najważniejsze te kwantowe komputery. Dzisiaj już nawet, korzystając z Google, możesz sam porozmawiać z "kwanciakiem". To zawsze jest i będzie maszyna. Wspaniałe narzędzie, które zmieni świat, jeżeli tylko będą wyjątkowo twórczy i z fantazją ludzie.

Ja mam swojego najważniejszego idola. To Roger Penrose – brytyjski naukowiec: fizyk teoretyk, matematyk, filozof nauki i jej popularyzator, noblista; profesor matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim, członek Towarzystwa Królewskiego w Londynie .

Ma już 94 lata. Lecz w licznych wywiadach nadal demonstruje pomysłowość, logikę, common sense i piekną wymowę. I to widać – nadal jest twórczy i pomysłowy. W 2020 otrzymał Nagrodę Nobla. 

Jest on twórcą kilku przełomowych teorii, z których najważniejsze to konforemna kosmologia cykliczna (CCC), teoria twistorów oraz teoria świadomości kwantowej (Orch-OR). Penrose zaproponował, że Wszechświat przechodzi przez nieskończone cykle (eony), czarne dziury są kluczowe dla grawitacji, a świadomość wynika z procesów kwantowych w mózgu. 

Mnie zafascynował i zachwyt trwa do dzisiaj, że nasza świadomość nie siedzi w naszych mózgach. To tylko terminale, które po obróbce przekazują informację dalej, w strukturę całego Wszechświata. Może to do Boga, którym własnie jest cały Kosmos? [sorry – to moja, jk, hipoteza].

Daj mu Boże jeszcze więcej życia, by miał czas na więcej wspaniałych teorii.

Nowych genialnych naukowców przełomu jest coraz wiecej. Licza już rośnie wykładniczo. A to oznacza, że zmiany, że światowa rewolucja będzie działać coraz szybciej.

A wy, Drodzy Czytelnicy, zapamietajcie, albo jak się mówi też – "wbijcie to sobie do łba", że wasze mózgi w opakowaniu czaszki i cały wasz umysł to świat i to fizyka kwantowa. Nie cyfrowa, gdzie elektro – chemiczne zera i jedynki skaczą od neuronu do neuronu. 


PS. Przepraszam i proszę tradycyjnych dedektywów, by wyszukali wszystkie błędy, bo pisałem na kolanie. Własciwie z kotem na kolanie.

sobota, 28 marca 2026

Nas w USA nie ma!

 



Muszę natychmiast wyjaśnić. Polaków w Stanach Zjednoczonych jest dosyć dużo. Lecz nie ma Polski. Oficjalnej, państwowaej reprezentacji. Która jest ważna i potrzebna, by w Stanach zaczęto powszechnie myśleć, że jest w Europie taki partner, na którym będzie można polegać.

Zapewne powiecie: - Hej! W USA jest mnóstwo Polaków. Tak, macie rację. Lecz, że tak powiem, tylko w pewnym sensie.

Polonia – czyli ludzie z polskimi korzeniami jest około 8–10 milionów osób w USA

To obejmuje już kolejne pokolenia: wnuków, prawnuków emigrantów itd. Lecz gdy policzymy Polaków urodzonych w Polsce to już tylko kilkaset tysięcy (znacznie mniej niż 1 mln).

Jak my wyglądamy na tle innych narodów europejskich w USA?

  • Niemcy – ok. 40–45 mln
  • Irlandczycy – ok. 30–35 mln
  • Anglicy/Brytyjczycy – ok. 20–25 mln
  • Włosi – ok. 15–20 mln
  • Polacy – ok. 8–10 mln
  •  

Jednakże nie tylko liczby się liczą. Niemcy czy Anglicy są w USA „rozmyci” – często nie czują już swojej tożsamości. Irlandczycy świetnie wypromowali swoją kulturę (np. Dzień Świętego Patryka). Włosi to silna kultura rodzinna i gastronomia

Polacy? Długo byli grupą robotniczą i mniej widoczni kulturowo na poziomie całych Stanów. Liczebnie – jesteśmy dużą siłą, lecz wizerunkowo – przez lata byliśmy słabiej „sprzedani” niż np. Irlandczycy czy Włosi.

Z moich obserwacji, od Texasu, od Massachusetts do Kaliforni, jestem przekonany, 75 procent Amerykanów nie ma pojęcia co to Polska i jacy są Polacy.

Gdy porównać, jak Polacy wypadają pod względem majątku, wykształcenia czy wpływów politycznych w USA — to daje ciekawy obraz.

Czy są w USA jakieś poważne instytucje, jak think tanki, czy fundacje, które nie są klubami towarzyskimi, tylko dbają o polską sprawę?

Krótka odpowiedź: tak – są takie instytucje, ale jest ich niewiele i są raczej słabe w porównaniu np. z żydowskimi czy irlandzkimi strukturami wpływu w USA.

Nie okłamujmy się. Ciągle jesteśmy słabym państwem. Lecz, to także powód tego jacy jesteśmy, to ogromny potencjał jaki posiadamy. Zarówno w ludziach, w europejskiej geografii, oraz z potężnymi zasobami naturalnymi. Od stuleci nasi sąsiedzi ze wschodu i zachodu, a w pewnych histortcznych momentach, także z północy i południa, starali się nas unicestwić jako suwerenne państwo. A dzisiaj? Wyglada na to, że ponownie chcą nas podbić i wchłąnąć jak jakąś kolonię. Co gorsza, dzisiejsza władza, to przkupne samozwańcze elity, które robią wszystko, by nas za grube pieniądze sprzedać.

Potrzebujemy pomocy. I to jak najszybciej. Pomocy silnej. W Europie nikogo takego nie ma. A trochę dalej, w Azji, nie możemy ufać czy to Chinom, czy może Indiom, albo nawet arabskim bogaczom. To inne cywilizacje, gdzie się tylko myśli o sobie.

Cóż nam pozostaje? Jedynie "przyjaźń" ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Naszym notorycznym marudom, którzy wyobrażają sobie naszą samodzielność, bo to romantyczni biedacy, lecz dobrzy patrioci. Po prostu musimy stać się dla USA poważnym partnerem. I co ważne – potrzebnym partnerem.

Jednak najważniejsze, i to właśnie teraz, dzisiaj, jest pytanie – czy Stany Zjednoczone chcą Polski?

Jestem święcie przekonany, że przy prezydenturze Donalda Trumpa i jego oceny sytuacji strategicznej na świecie, oraz widząc bliską bankructwa; Europę zorganizowaną w fatalnej Unii Europejskiej, to właśnie Rzeczpospolita jest optymalnym wyborem Polski, jako poważnego sojusznika.

Handlujemy z Amerykanami dość przyzwoicie. Lecz tylko w dwóch sektorach: - militarnym i LNG. Dlaczego u nas nie ma amerykańskich supermarketów i przeróżnych sklepów? Wprawdzie wszędzie mamy McDonaldsa i KFC, ale dzisiaj to już marki międzynarodowe. Większość handlu detalicznego to Europa, z poważną przewagą Niemców, których nawet państwo miliardami wspiera, by narzucić nam swoje sklepy, jako symbol zakupów dla Polaków. Nie ma handlu amerykańskimi samochodami. Nie ma też u nas agencji turystycznych. I wierzcie mi – USA oferuje towary o wiele taniej niż nasi europejscy producenci.

Jeszcze dzisiaj, dla zwykłych Amerykanów jesteśmy mało rozpoznawalni. Stary nasz narodowy grzech: ; kłócimy się nawet ze sobą. Wiem od tamtejszych przyjaciół z Chicago, które jest największym skupiskiem Polaków; są od zawsze tylko waśnie i kłótnie. Dokładnie, jak pół wieku temu pokazał Sylwester Chęciński w trylogii "Sami swoi", gdze sąsiedzi – Kargul i Pawlak, z byle powodu nieustannie walczą ze sobą (słynne słowa – "Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie" powedziała babcia Kargula wręczając by sąd przekonać, siatkę z granatami).

Jakoś inne imigracyjne narody potrafią się dogadać i nawet zjednoczyć. Nawet z Hondurasu, czy Ukrainy. Oczywiście Irlandczycy, Włosi, czy Żydzi to w USA potęga. I cieszą się zarówno szacunkiem i majątkiem. My, Polacy niestety nie.

Obecna władza – liberalni socjaliści, czyli de facto neokomuniści Donalda Tuska i jego ferajny robią wszystko, nawet posuwając się do chamskich słów i gestów, by nas Amerykanom zochydzić. Nawet od przejęcia władzy nie usunieto z USA ambasadora, który jest otwartym wrogiem Ameryki. To bardzo licha postać. Ale to świadomy i specjalny wybór premiera Tuska i ministra spraw zagranicznych Sikorskiego.

Chyba pierwszym, coś znaczącym Polakiem, który potrafi z Amerykanami rozmawiać i ich zdobywać, jak ja to pamietam, jest Dominik Tarczyński, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego. Przemawiał do Amerykanów tak, że miał burzę oklasków na stojąco. Może sobie ich zjednał, bo mówił dobrze po "amerykańsku", a nie po angielsku (uwerzcie – to nie to samo).

Sporo też zrobił w polsko – amerykańskich relacjach redaktor Sakiewicz. Była to oddolna inicjatywa. To zorganizowane wszędzie gdzie są polscy emigranci Kluby "Gazety Polskiej". W USA działają jako oddolne stowarzyszenia promujące polską kulturę, historię i wspierające Polonię. Główne ośrodki znajdują się m.in. w Chicago, New Jersey, Bostonie, Filadelfii oraz Nowym Jorku. Organizują one spotkania, obchody rocznic patriotycznych oraz zjazdy klubów z USA i Kanady. 

Lecz to wszystko mało. Brakowało ciągle chęci towarzyskich relacji z Amerykanami.

* * *

Z Igorem Janke zetknąłem się jakieś 20 lat temu. Wówczas, gdy właściwie wraz z żoną tworzyli pierwszy polski portal społecznościowy. Mam na myśli "Salon24".

Ja uważam Salon za pierwsy prawdziwy portal społeczny został stworzony przez Igora Janke.

Oczywiście były już wcześniej takie internetowe portale jak Fotka, czy Nasza Klasa, ale to byly takie przyjacielskiem czy randkowe pogaduszki. Własnie Salon24 chyba egzestujący do dzisiaj był prawdziwym pierwszym w Internecie społeczną wymianą poglądów i dialogu jako platforma blogowa + społeczność, gdzie była możliwość publikowania własnych tekstów, komentowania i , a nawet prowadzenia debat i tworzenia środowisk opinii.

To był przelom w polskim Internecie.

Dzisiaj Igior Janke, to człowiek zupełnie innego formatu. Dosłownie chapeau bas. Powiem nawet: - może pozytywnie przejdzie do historii nie tylko RP.

Jest w USA kilka polskich formalnych instytucji. Lecz mówiąc brutalnie, ale uczciwie - jest ich mało. Są słabo finansowane. Mają ograniczony wpływ na politykę USA. Działają bardziej „punktowo” niż systemowo

No i kluczowy wniosek: - Polonia w USA jest liczna (miliony ludzi), ale jej instytucje nie stworzyły silnego lobby; nie kontrolują narracji o Polsce i nie mają takiej siły jak np. środowiska żydowskie czy irlandzkie.

Janke jest dziś:prezesem Warsaw Freedom Institute, czyli próbuje stworzyć polski ośrodek wpływu w Waszyngtonie. Ten ośrodek powstał w 2024 roku i ma wzmacniać relacje Polska–USA. Chce budować „obecność intelektualną Polski w Ameryce”. Janke to jedna z bardzo nielicznych osób, które rozumieją, że bez think tanków Polska nie istnieje w debacie USA więc próbuje coś z tym zrobić systemowo (nie tylko „spotkania Polonii”).

Wspolnikiem, czy nawet przyjacielem Janke jest pan Adrew Michta. Kim on jest?

Andrew A. Michta, to rzeczywiście ważna postać w tym środowisku. To politolog i ekspert od bezpieczeństwa międzynarodowego, profesor i analityk strategiczny. Specjalizuje się w NATO, Rosji i Europie Środkowo-Wschodniej. Pełnił już ważne funkcje: - pracował w Atlantic Council (Waszyngton), był dziekanem w George C. Marshall European Center for Security Studies, a wcześniej był związany z uczelniami w USA (m.in. Rhodes College).

To nie jest działacz Polonii w stylu „organizacyjnym”. To człowiek z wewnątrz amerykańskiego systemu analitycznego. Czyli: działa w głównym nurcie elit USA, ma dostęp do debat strategicznych. I co istotne - jego głos jest słuchany przy tematach NATO, Rosji, wojny.

Michta to przykład tego, co Polacy robią najlepiej indywidualnie. ✔️ Michta to postać poważna i rozpoznawalna w Waszyngtonie. ✔️ jeden z nielicznych ludzi z polskimi korzeniami tak wysoko w analizie strategicznej USA.

Dobrze — to jest właśnie ten poziom, na którym zaczyna się realny wpływ, a nie tylko liczebność Polonii. 

Dlaczego dopiero "coś ruszyło" w stworzeniu partnerskich polsko – amerkańskich stosunków.? Nie mam wątpliwości, że to zbieżność: - Donald Trump prezydentem USA, a w Polsce prezydentem został Karol Nawrocki.

Nawiązala się między nimi więź. Owocne już bylo ich spotkanie, gdy Karol Nawrocki był jeszcze kandydatem na głowę państwa. Okazuje się, ze nie tylko mają wiele wspólnego i oboje mogą być dla siebie pożyteczni. Lecz to temat na inny felieton. W każym razie widzimy, że istnieje już pewien układ między tytularnymi głowami państwa – Nawrockim i Trumpem. Jest tylko mała przeszkoda. Komunistyczna nasza Konstytucja nie daje prezydentowi RP dostatecznych mocy sprawczej. Komuniści, ciągle przywiązani do struktur takich jak Biuro Polityczne i Komitet Centralny, widząc jakie absurdy i dyktatorskie zapędy demonstrował b. prezydent Wałęsa, ostrożnie ograniczyli prezydentowi możliwości współrządzenia państwem. To w założeniu – i na niemiecki wzór miała być na prezydenckim fotelu tylko postać dekoracyjna. Więc dzisiaj, co jest do prawdy wredne i umyślne – prezydent RP nawet nie ma swojej ochrony, tak jak na całym demokratycznym świecie.

Mimo tego, Karol Nawrocki, w odróżnieniu od swego poprzednika, także prawcowca, okazał się twardzielem, tradycjonalistą i patriotą ze zdrowym rozsądkiem.

Jest ciężko. Pewien jestem, że obie strony mocno pracują by stworzyć bilateralne, polsko amerykańskie przymierze. Mamy też zmasowany atak, by do tego nie dopuścić. Niemcy i władze Uni Europejskiej będa robić wszystko, by Polska nie rosła i robiła się mocniejsza. Tak samo myśli Rosja. Kto wie, czy jak przy rozbiorach, Niemcy i Rosja dzialają likwidacji naszego państwa nie działają w tajnym porozumieniu. To ich marzenie od kilkuset lat. No i niestety wychowali sobie, albo zdoktrynalizowali, lub po prostu kupili ludzi z koalicji 13 grudnia, którzy agresywnie działają przez miony okres na zniszczenie kraju.

Lecz jestem optymistą. Powoli zdobywamy przewagę. A Trump ze swojej strony też nam pomaga. Tak, jak na przykład odebranie lewakom najpaskudniejszej medialnej propagandy, jakim byla telewizja TVN – zbudowana z pieniędzy ukradzionych mnie, tobie i wam, w aferze FOZZ.

Będzie dobrze...


sobota, 14 marca 2026

Jeżeli nie panujesz nad emocjami...

 




Pełne powiedzenie, które najczęściej się przytacza w tym kontekście, brzmi:

„Jeżeli nie panujesz nad emocjami, to one panują nad tobą.”

Czyli: brak kontroli nad reakcjami emocjonalnymi sprawia, że emocje kierują Twoim zachowaniem, zamiast Ty nimi.

To bardzo trafne w życiu codziennym, bo widać to zarówno w decyzjach finansowych, a także politycznych, jak i w relacjach czy zdrowiu – nagłe impulsy potrafią “wyłączyć” rozsądek.

Kim jest facet – nie byle kto – premier państwa – najmocniejsza siła wykonawcza w strukturze państwa, gdzie prezydent ma o wiele słabsze moce i plenipotencje. Bo tak mówi Konstytucja. A co według mnie jest idiotyzmem, bo prezydent w kraju demokratycznym jest wybierany przez naród, a premier zazwyczaj jest tylko szefem partii która wygrała.

Dla mnie premier Rzeczypospolitej obecnie, jest własnie człowiekiem, z potężnym defektem osobościowym, który właśnie pokazuje, że nie panuje nad emocjami. Nazwać publicznie, do kamery, czyli do całego narodu krzyczy: - "Jesteście zakute łby". To coś, co powinno zaniepokoić każdego myślącego Polaka.
 

Śledzę wielu polityków. Donalda Tuska chyba od momentu, bodajże riku 1992, kiedy to nocą obalali rząd Jana Olszewskiego.        

Z drugiej strony na czele mojej wszechstronnej ciekawości, najbardziej drążę istotę człowieczeństwa. To dokładniej bardzo młodziutka nauka – kognitywistyka.

Kognitywistyka łączy podejście biologiczne, psychologiczne, informatyczne i filozoficzne po to, aby zrozumieć jak działa umysł, jak powstaje świadomość i jak mózg realizuje myślenie.

Można powiedzieć, że jest mostem między nauką ścisłą a filozofią umysłu.

A dokładniej: - Kognitywistyka to interdyscyplinarna dziedzina nauki zajmująca się umysłem, poznaniem i procesami mentalnymi.

Co obejmuje:

  • Psychologia poznawcza – jak myślimy, uczymy się, pamiętamy.
  • Neurobiologia i neurokognitywistyka – jak mózg realizuje funkcje poznawcze.
  • Sztuczna inteligencja i robotyka poznawcza – modelowanie procesów umysłowych w maszynach.
  • Lingwistyka – jak język i myślenie się przenikają.
  • Filozofia umysłu – pytania o świadomość, wolną wolę, intencjonalność.

Antropologia i socjologia poznawcza – jak kultura i społeczeństwo kształtują myślenie.

"Bawiąc" się tą młodziutką nauką połączyłem ją z postacią obecnego premiera Donalda Tuska. Musiałem sobie uświadomić – kim właściwie jest taki zły człowiek. Z analizy, już ja jestem przekonany, że to człowiek w pewnym sensie chory. To socjopata u władzy według mojego spojrzenia. 

Socjopatia nie jest uznawana w medycynie za chorobę w sensie fizjologicznym, jak np. cukrzyca czy nadciśnienie.

diagnostyce psychiatrycznej i psychologicznej jest klasyfikowana jako:

  • zaburzenie osobowości – dokładnie „antyspołeczne zaburzenie osobowości” (ang. Antisocial Personality Disorder, ASPD) w DSM-5 i ICD-10/11.

Czyli:

  • Psychologia / psychiatria: opisuje cechy, wzorce zachowań, impulsywność, brak empatii, lekceważenie norm.

* * *

Żeby samemu nie popełnić głupiego błędu, odbyłem rozmowem z Dżipitem, najbardziej popularną AI. Często mylimy psychopatę z socjopatą. Więc wytłumaczmy to.

1. Psychopata

  • Rodzi się z pewnymi predyspozycjami – często genetyczne lub neurologiczne podłoże (np. różnice w budowie mózgu).
  • Charakter spokojny, wyrachowany – potrafi planować i manipulować innymi bez widocznych emocji.
  • Wysoka kontrola impulsów – nie widać nagłych wybuchów agresji, zachowanie jest bardziej zimne i metodyczne.
  • Często atrakcyjny społecznie – potrafi “udawać” normalność, maskować brak empatii.

2. Socjopata

  • Częściej wynik wychowania i środowiska – trudne dzieciństwo, zaniedbania, przemoc.
  • Impulsywny, wybuchowy – łatwo traci panowanie nad sobą.
  • Trudności z planowaniem – działania często chaotyczne, nieprzemyślane.
  • Trudniej udawać normalność – łatwo go rozpoznać w zachowaniu społecznym.

Podsumowanie jednym zdaniem:

  • Psychopata = zimny, wyrachowany strateg, emocje maskuje, działa metodycznie.
  • Socjopata = bardziej impulsywny, chaotyczny, brak kontroli nad emocjami, widać „ograniczenia społecznego filtra”.

Czy widzimy to wyraźnie, że zachowanie się premiera ostatnio bardzo pasuje do opisu człowieka z socjopatią?
 

Lecz myślę dalej. Chcę już dokładniej zanalizować postać, która nam tyle krwi psuje. Więc pytam dalej.
 

Jazgdyni

No dobrze. Teraz znaczenie przywódcy, który jest określany despotą. Jaki to despota, gdy jest socjopatą?
 

ChatGPT

Jeżeli przywódca jest określany jako despota, a jednocześnie jest socjopatą, to mamy do czynienia z bardzo specyficznym typem władzy. Można to opisać tak:

1. Cechy despoty-socjopaty

  • Impulsywność – decyzje podejmuje nagle, często kierując się chwilową emocją, a nie planem.
  • Brak empatii – nie liczy się z potrzebami ludzi ani konsekwencjami swoich działań dla innych.
  • Chaotyczne rządy – reguły zmienia według własnej woli, co wprowadza niepewność w otoczeniu.
  • Skłonność do agresji – wobec podwładnych lub przeciwników, często bez przewidywalnych granic.
  • Trudność w długoterminowym planowaniu – zwykle brak strategicznej wizji, działania są ad hoc.

Podsumowanie

Socjopata-despot = emocjonalny, chaotyczny, wybuchowy władca.
Psychopata-despot = zimny, wyrachowany, strategiczny władca.

W praktyce socjopatyczny despota często wprowadza nieprzewidywalność i strach w otoczeniu, podczas gdy psychopatyczny despota wprowadza kontrolę i manipulację przy zachowaniu pozorów normalności.

Jazgdyni

Czy można powiedzieć, że socjopata dojrzały ma niższe IQ? Emocje przykrywają zdrowy rozsądek?

ChatGPT

Nie można wprost powiedzieć, że socjopata dojrzały ma niższe IQ. IQ, czyli inteligencja poznawcza, nie jest bezpośrednio powiązana z socjopatią – są osoby impulsywne i emocjonalne, które mają wysokie IQ, a są też osoby o przeciętnym.

To, co rzeczywiście obserwuje się u socjopatów, to:

1. Emocjonalna impulsywność

  • Socjopata często działa pod wpływem chwilowych emocji, co może maskować jego zdolność logicznego myślenia.
  • Tę impulsywność czasem myli się z „brakiem zdrowego rozsądku”, ale w rzeczywistości IQ nie spada, tylko decyzje są zakłócane przez emocje.

2. Brak kontroli nad emocjami

  • Zdolności planowania są ograniczone przez impulsy i wybuchy gniewu.
  • Dlatego osoba może popełniać nierozsądne, krótkoterminowe wybory, mimo że intelektualnie potrafiłaby je przewidzieć.

3. Dojrzałość a socjopatia

  • „Dojrzały” socjopata często uczy się maskować impulsy, ale zwykle nie eliminuje ich całkowicie.
  • Może być skuteczny w pracy, w relacjach, w manipulacji, ale emocje wciąż wpływają na decyzje, szczególnie pod presją.

Podsumowanie

  • IQ = zdolności poznawcze, zwykle nie obniżone.
  • Zdrowy rozsądek / racjonalne decyzje = mogą być zaburzone przez impulsywność i emocje.
  • Innymi słowy: emocje „przykrywają” racjonalne myślenie, ale nie oznaczają braku inteligencji.
     

Żeby być w pełni w tej analizie usatysfakcjonowany, zapytalem:
 

Jazgdyni
 

Czy socjopatyczny despota może być posłusznym wykonawcą potężniejszych sił i wiernie i lojalnie im służyć?

CzatGPT

Tak, może – i to wcale nie jest rzadkie. Socjopatyczny despota ma kilka cech, które sprawiają, że może być lojalnym i skutecznym wykonawcą większych struktur władzy, o ile spełnione są pewne warunki:

1. Dlaczego to działa

  • Brak empatii wobec innych – nie przejmuje się cierpieniem podwładnych, więc wykonuje rozkazy bez wyrzutów sumienia.
  • Impulsywność i żądza władzy – łatwo angażuje się w zadania, które dają mu emocjonalną satysfakcję lub władzę, nawet jeśli nie są jego pomysłem.
  • Skłonność do manipulacji – potrafi zabezpieczyć swoją pozycję i zdobyć przychylność zwierzchników.

2. Warunki, by był „posłusznym” wykonawcą

  1. Silna struktura hierarchiczna – musi istnieć czytelna władza wyższa, której się podporządkuje.
  2. Nagroda za lojalność – może to być władza lokalna, przywileje, finansowe profity, prestiż.
  3. Kontrola i ograniczenia – w przypadku braku nadzoru jego impulsy mogą działać własnym torem, co grozi destabilizacją.

3. W praktyce historycznej

Socjopatyczni despoci w armii, aparacie państwowym czy strukturach wielkich firm często:

  • są skuteczni w egzekwowaniu poleceń, nawet brutalnych
  • jednocześnie nie kwestionują celów nadrzędnych, dopóki widzą w tym własną korzyść
  • stają się narzędziami władzy, choć sami bywają brutalni i impulsywni

Podsumowanie

Socjopata-despot = skuteczny wykonawca potężnych sił, jeśli istnieje wyraźna hierarchia i nagrody.
Nie jest lojalny z idei czy moralności – lojalność jest wyrachowaniem lub wynikiem korzyści.
 

Jazgdyni

Podasz parę przykładów?

ChatGPT

Oczywiście. Historycznie i współcześnie można znaleźć przykłady socjopatów-despotów, którzy byli lojalnymi wykonawcami większych struktur władzy, choć ich motywacja była zwykle wyrachowana i egoistyczna, a nie moralna.

1. Armia i aparaty państwowe

  • Heinrich Himmler – w strukturach III Rzeszy.
    Był ekstremalnie brutalny, impulsywny wobec podwładnych, ale wiernie realizował rozkazy Hitlera, organizując aparaty terroru. Lojalność wynikała z ambicji i możliwości utrzymania władzy.
  • Joseph Goebbels – minister propagandy III Rzeszy.
    Socjopatyczny w sensie manipulacji i braku empatii, impulsywny, ale całkowicie oddany Hitlerowi. Jego działania były wyrachowane, ale podporządkowane nadrzędnemu przywódcy.

2. Współczesne przykłady w organizacjach

  • Wysocy funkcjonariusze reżimów autorytarnych (np. w Korei Północnej, dawnym ZSRR) – często impulsywni i brutalni lokalnie, ale wykonują polecenia wyżej postawionych osób bez sprzeciwu, bo wiedzą, że w lojalności tkwi ich przetrwanie i pozycja.
  • Menedżerowie w firmach, którzy działają bez empatii – niektórzy w korporacjach są impulsywni wobec pracowników, ale skrupulatnie realizują strategię zarządu, bo w tym widzą własną korzyść.

3. Kluczowe cechy w każdym przypadku

  • Lojalność nie wynika z sumienia, tylko z kalkulacji: „dopóki służę, mam władzę / profit / ochronę”.
  • Mogą być ekstremalnie brutalni lokalnie, ale generalnie nie destabilizują całej struktury, dopóki są kontrolowani przez nadrzędną władzę.
     

Ja nie mam swoich wątpliwości, że rządzi krajem taka właśnie osoba. Tak, czy inaczej – to człowiek nieszczęśliwy. Jednakże nie powinien on być przywódcą odpowiedzialnym za państwo i prawie 30 milionowy naród. Ile szkód nas spotkało przez ostatnie dwa lata...