sobota, 18 kwietnia 2026

Świat jaki jest dopiero się uczymy




To słowo -świat, i jego pojmowanie ma dwa znaczzenia. Dla 90% ludzi to jest to co widzi, słyszy, dotyka, czuje wszystkimi zmyslami. A potem przerabia wszystkie obserwacje w swoich umysłach i już wie: - taki jest nasz świat. I już. Więcej dumania i złości jaką powoduje niewiedza już nie potrzeba. Bo ja wiem. ..

Pozostałe 10% jednak nieustannie się dręczy czym jest wszystko. W zrozumieniu, czym jest Wszechświat, lub kosmos, kim jest Kreator Wszystkiego, nazywany Bogiem, czym jest życie, świadomość, czy czas. Tyle ciąglych pytań, że aż głowa boli. Wielu zapewne powie: - A komu to potrzebne?

Wielokrotne dręczę moich czytelników, dla mnie mocną i udokumentowaną tezą, że właśnie w tej chwili, gdy media, finansjera i tfu-politycy zamulają nas śmieciami, opinią, że właśnie dzieje się światowy przełom. I co bardzo ciekawe – kończy się świat cyfrowy. Cała zero-jedynkowa matematyka. Nasze komputery, smartfony, czy smarttelewizory (a takie są wspaniałe) powoli, może jeszcze za cztery, pięć, czy dziesięć, odjadą do muzeum, bo będą przydatnie istnieć i służyć. Więc upadną. Bo coś bedzie to robić milion razy lepiej. Świat cyfrowy, wszystkie tranzystory, czyli jądro każdego chipa, to albo zero, albo jeden. 0 i 1. Tak albo nie. Jak to też u nas: - żywy, albo martwy. Dobry, albo zły. Wszystko albo nic.... Ale te ostanie stany już dla nas są nie takie oczywiste. Wszyscy przyjmujemy, że ktoś, na przykład w śpiączce, jest i żywy i trochę martwy. Albo buty, o których nasza pani marzyła, mogą być trochę dobre – bo się strasznie podobają i jednocześnie trochę złe, bo cisną. 

Tym rewolucyjnym instrumentem, który własnie zaczyna wywracać świat do góry nogami, jest komputer kwantowy.

Gdy go pierwszy raz zobaczyłem to nawet się przestraszyłem. Co to za potworna maszyneria! Jakie warunki, jak próżnia, temperatury bliskie zera absolutnego, muszą być by to działało. Nie wyobrażam sobie czy ktoś (może za wyjątkiem Elona Muska) coś takiego będzie miał w domu. A może kiedyś da się tym pobawić dzieciom i wnukom. Przecież laptopy dla trzylatków już są. Jest tu wśród blogerów kilka "złotych rączek", majsterkowiczów, którzy w piwnicy, albo garażu potrafią sami zbudować wszystko. Prawie jak Elon Musk. Tylko, że on ma dużo forsy. I wyobraźni też. A tu niestety, zbudowanie choćby najprymitywniejszego komputera kwantowego to gdzieś 5 mln USD. Na to sobie mogą pozwolić te mniej ważne laboratoria i uniwersytety. I co zasmuci, albo rozwścieczy nasze "zosie samosie", to aby urządzenie "ruszyło", potrzebuje niestety minimalnie (system działa) 5–10 specjalistów. I musi to być i fizyk, i inżynier i operator systemu. A już realnie to 20–50 osób: - fizycy kwantowi, inżynierowie (RF, cryo, software), operatorzy i serwis. 

Lecz zeby ostudzic garażowych entuzjastów, duże instalacje (top poziom) to 50 – 200+ mln USD. A calość w czym przy produkcji trzeba się babrać, to kriogenika (temperatury bliskie zera absolutnego) , elktronika sterująca i infrastruktura. I to nie jest jakieś pudełko w obudowie – to cały system i laboratorium.

Dlaczego to tyle kosztuje? Proszę bardzo: - musisz mieć (i to kilka) : lodówki rozcieńczalnikowe (~10–15 mK), ekstremalną elektronikę sterującą, ekranowanie od zakłóceń, bardzo precyzyjne komponenty. 

Strasznie to wyglada prawda? A mnie to wcale nie dziwi. Na studiach na poczatku lat 70-tych, widziałem i nawet używałem komputery – ruskie Riad, czy polskie ODRA, tak – te cyforowe jak dzisiaj, które były dwudziesto metrową ścianą szaf i co ciekawe: - były drogie jak cholera, duże jak Urząd Miasta Gdyni, a jednocześnie 1000 razy głupsze" od naszych domowych laptopów.

A jeden z geniuszy – nieszczęsny samobójca Alan Turing (bo wtedy w niszczęsnej Wielkiej Brytanii za bycie homo wsadzno do paki) już na początku lat 50-tych, kiedy ja własnie uczylem się chodzić, a on wtedy wymyslił nieśmiertelny Test Turinga, czyli jak można odróżnić człowieka od sztucznej inteligencji i wtedy też przewidział zaistnienie kwantowych komputerów. Ponad 75 lat temu.

Tu wtrącę: - wielu ludzi boi się rozwoju sztucznej inteligencji i rozwoju komputerów. Nawet jeden z popularnych profesorów i doradca władz państwa oznajmia i tłumaczy, dlaczego wszyscy mamy się AI bać. Bo na 100% kiedyś się zbuntuje. A nas, ludzi wybije wszystkich bo nie będziemy więcej potrzebni. Usilowałem przekonać szanownego profesora, że grubo się myli. Kłopotem i zagrożeniem zawsze jesteśmy my – ludzie. Zastanówmy się, jaki to musiałby być komputer i AI, by pokonać takiego pana Tuska, Żurka, czy Czarzstego? ( z Giertychem i Sikorskim pewnie dałby sobie radę).

Więc gdzie jest realna granica ryzyka?

Nie w samej technologii, tylko w: ludziach, decyzjach i zastosowaniach. Tak jak z energią jądrową (albo bomba, albo reaktor)

Przełom cywilizacyjny to nie tylko komputery kwantowe. To nowi ludzie, nowi mędrcy i autorytety. Ludzie niezbędni, gdy własnie cała nauka się wali.

Powoli wielcy naszego świata, czczeni przez wszystkich i nawet już w szkołach podstawowych wbijano nam do głów, że to oni nauczyli nas rzeczywistości i reguł wszystkiego. Teraz już Darwin, Newton, a nawet Albert Einstain przechodzą do muzeum. I jeszce wielu innych którzy sobie ubzdurali, że w końcu wymyślą "teorię wszystkiego" i to w postaci, co najwyżej 5-cio centymetrowego równania matematycznego, takiego jak einstainowskie E= mc^2. Słaba wyobraźnia, prawda? Zamiast dążyć do prawdy, co na prawdę jest "co i jak" i wreszcie by się pytać – dlaczego?, co naukowcy odrzucili ze wstrętem, bo to już było o jedno pytanie za dużo.

Zastanawiałem się od kogo zacząć te nowe "pokolenie" wybitnych mędrców" i wizjonerów ze wspaniałą wyobraźnią. W końcu zdecydowałem, że jest to Erwin Rudolf Josef Alexander Schrödinger – austriacki fizyk teoretyk, jeden z twórców mechaniki kwantowej, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w roku 1933 za prace nad matematycznym sformułowaniem mechaniki falowej . (Ja mam tylko dwa imiona. Widać, nawet do pięt mu nie dorastam ;) ). On był pierwszym, który nie tylko wywalił tradycyjną tysiącletnią naukę. Ale stworzył nową.

Spowodiwał kolosalne zamieszanie i panikę. Milion naukowcó pracuje przecież dla chleba, a nie, żeby przedstawiać jakieś ryzykowne idee. Nie dość, że koledzy bedą się śmiali, to jeszcze na pewno utną mi grantyw USD.

Nie pamiętam już dokładnie,więc powiedzmy, mialem lat – naście, kiedy ojciec z dumą przyniósł do domu i to o zgrozo, jako książkę dla mnie, trzy tomy podręczników – "Feynmana Wykłady z Fizyki". Gdzieś je posiałem? Może przy przeprowadzkach, a może komuś pożyczyłem. Dzisiaj te trzy tomy to 350 zł.

Więc zdecydowanie oświadczam: - dla mnie to Richard Feinman jest najwybitniejszym twórcą nowej nauki, nie kwestionowanym geniuszem. A na dodatek, co ubóstwiam, miał wspaniałe poczucie humoru. Nawet sobie jaja robił, przy tworzeniu bomby atomowej, wprowadzając w USA Pentagon w panikę.

To on - Richard Feynman jest "ojcem idei" komputerów kwantowych i wywalenia całej błędnej i fałszywej nauki.

Na pomysł wpadł w 1981 roku. Oznajmił: - „klasyczne komputery nie zasymulują natury kwantowej, ale kwantowe już tak” . To był moment narodzin koncepcji.

Proszę zwrócić uwagę – on już nie mówił tylko o jakichś nowych maszynach, o komputerach kwatowych, TYLKO ON JUŻ NA 100% WIEDZIAŁ, ŻE CAŁY NASZ ŚWIAT JEST KWANTOWY.

To chyba nawet ważniejsze niż Przewrót Kopernikański.

Lecz to nie jest najważniejsze te kwantowe komputery. Dzisiaj już nawet, korzystając z Google, możesz sam porozmawiać z "kwanciakiem". To zawsze jest i będzie maszyna. Wspaniałe narzędzie, które zmieni świat, jeżeli tylko będą wyjątkowo twórczy i z fantazją ludzie.

Ja mam swojego najważniejszego idola. To Roger Penrose – brytyjski naukowiec: fizyk teoretyk, matematyk, filozof nauki i jej popularyzator, noblista; profesor matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim, członek Towarzystwa Królewskiego w Londynie .

Ma już 94 lata. Lecz w licznych wywiadach nadal demonstruje pomysłowość, logikę, common sense i piekną wymowę. I to widać – nadal jest twórczy i pomysłowy. W 2020 otrzymał Nagrodę Nobla. 

Jest on twórcą kilku przełomowych teorii, z których najważniejsze to konforemna kosmologia cykliczna (CCC), teoria twistorów oraz teoria świadomości kwantowej (Orch-OR). Penrose zaproponował, że Wszechświat przechodzi przez nieskończone cykle (eony), czarne dziury są kluczowe dla grawitacji, a świadomość wynika z procesów kwantowych w mózgu. 

Mnie zafascynował i zachwyt trwa do dzisiaj, że nasza świadomość nie siedzi w naszych mózgach. To tylko terminale, które po obróbce przekazują informację dalej, w strukturę całego Wszechświata. Może to do Boga, którym własnie jest cały Kosmos? [sorry – to moja, jk, hipoteza].

Daj mu Boże jeszcze więcej życia, by miał czas na więcej wspaniałych teorii.

Nowych genialnych naukowców przełomu jest coraz wiecej. Licza już rośnie wykładniczo. A to oznacza, że zmiany, że światowa rewolucja będzie działać coraz szybciej.

A wy, Drodzy Czytelnicy, zapamietajcie, albo jak się mówi też – "wbijcie to sobie do łba", że wasze mózgi w opakowaniu czaszki i cały wasz umysł to świat i to fizyka kwantowa. Nie cyfrowa, gdzie elektro – chemiczne zera i jedynki skaczą od neuronu do neuronu. 


PS. Przepraszam i proszę tradycyjnych dedektywów, by wyszukali wszystkie błędy, bo pisałem na kolanie. Własciwie z kotem na kolanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze