czwartek, 13 marca 2014

Wieści od Ukraińców


Mail od znajomego z 3 marca: „Ja kilka godin temu wrutiw iż Charkowa.Tam naprawdę idze informacijna blokada z rosyjskiej strony (w celu oprawdania ich interwencji w Krym). Proszę pomoc w złamaniu tej informacyjnej blokady!”

Niestety nie podał nic więcej. Szkoda, bo info z pierwszej ręki byłoby pożądane.
Rozmowa z dziś (osoby nieznajome, więc nie położę głowy pod topór za prawdziwość tych danych). Z Ukrainy wyjechali w dniu 9 marca, osoby pochodzą z różnych części Ukrainy. Zapodaję najważniejsze rzeczy, tak jak mi je powiedziano.Relata refero, więc proszę się nie czepiać. Większość z tego już wiemy, ale podaję z dziennikarskiego obowiązku.
- W czasie „Majdanu” berkutowcy wrzucili kilka bomb i spalili budynek zamieniony na szpital polowy. Spaliło się żywcem kilku rannych leczonych w tym szpitalu, których nie zdążono/zdołano ewakuować.
- Droga do Rosji to droga do ZSRR. Dlatego z dwojga złego wolą na Zachód, bo się boją Sowietów. Nie tylko przyłączyć się do Unii, ale oderwać się od Rosji. (Na tych właśnie posłano „Berkut”. Berkut najpierw strzelał kulami gumowymi a potem ostrą amunicją.)
- Zaczęło się to od szczytu w Wilnie, gdzie Janukowicz podpisał z Rosją umowę o kredycie. Ukraińcy odbierają to jako sprzedanie Ukrainy Rosji za jakąś tam sumę kasy.
- 21 listopada w nocy pobito studentów. Od tego czasu Ukraińcy liczą tą swoją rewolucję. Śmieją się, że co 9 lat mają rewolucję, bo pomarańczowa też była 2 1listopada. Potem przy okazji instalowania na Majdanie choinki świątecznej pobito ludzi zebranych na Majdanie i od tego zaczął się większy wqrv i zgromadzenia.
- Banderowców jest tam mało. Banderowcy to rosyjska propaganda.
- „Swoboda” ma10% w parlamencie, więc nie ma silnej władzy.
- Jest dużo Polaków. Miejscowi Polacy bardzo pomagają. Dziennikarze transmitują, kręcą, robią zdjęcia.
- 22 stycznia pierwsi trzej zabici (Białorusini i Ormianin). Na Gruszewskiego (ulica prowadząca do parlamentu i budynków rządowych) były pierwsze zabójstwa.
- Pierwsza fala „majdanu” to październik , listopad, grudzień. Druga fala - styczeń. Trzecia fala to w lutym po 3 tygodniach od stycznia.
- 90 osób najpierw uznano za zaginione a potem zmarli od ran. Poznaczono miejsca ich śmierci na ulicach. Ludzie przynoszą tam kwiaty i palą znicze.
- W pierwszych dniach zabrakło chleba, benzyny i podstawowych produktów spożywczych, bo ludzie spodziewali się najgorszego.
- Zakładano szpitale polowe, bo ze zwykłych rannych aresztowano/zabierano, na dwa miesiące a potem mieli mieć procesy i grozi im kilkanaście lat więzienia. Do tych polowych szpitali ludzie dowozili leki, ale zaczęto im rewidować plecaki i szpitale polowe zostały odcięte od dostaw leków i materiałów opatrunkowych. Przynosząca materiały opatrunkowe (wywalone z plecaka) usłyszała od milicjanta „uciekaj stąd, albo do was strzelę”.
- Na początku sami nie mogli uwierzyć, że coś takiego się dzieje. Niedowierzali, że możliwy jest scenariusz ostateczny/najgorszy.
- Drzewa mają masę śladów od pocisków. Na zdjęciach widać było po nich duże zniszczenia od ostrzału.
- Na początku bronią demonstrantów była kostka brukowa. Z początku trudno było ją z bruku wyrywać. Wyrwaną kostkę, która pozostała mają zamiar użyć do budowy pomnika ku czci ofiar.
- Od Majdanu do Chreszcztyku wisiały od czasu Euro flagi państwa UE. Teraz są nierozpoznawalne, bo są czarne od dymu z opon (opony palono jako osłonę dymną przed snajperami).
- Na barykadach faceci, kobit nie puszczają.
- Nie prawda, że ekstremiści zajęli parlament.
- Co bardziej świadomi wiedzą, że Rosjanie to robą tak: propaganda i realizują swój scenariusz. Rosjanie pokazują Ukraińców gł. uciekających do Rosji. Od stycznia do teraz wyjechało do Rosji łącznie 72 osoby z prośbą o ochronę.
- Na polskim przejściu granicznym - pusto.

Powyższe było z Kijowa. Teraz Lwów.
- W początkach była demonstracja koło pomnika Szewczenki. W międzyczasie organizowano autobusy do Kijowa dla chcących uczestniczyć w protestach.
- Lwów był pierwszym miastem na Ukrainie, które odpowiedziało na kijowskie protesty.
- We Lwowie ludzie sami się zgłaszali do Rady Miejskiej, że chętnie przyjmą rannych z Majdanu oraz, że chętnie przyjmą rodziny z Krymu zagrożone tamtejszą sytuacją.
- Na pogrzeb tych pierwszych trzech zabitych przyszło 20 tys. ludzi.
- Ruchawki we Lwowie zaczęły się po 19 stycznia, wyrzucono władze. Na protestach we Lwowie jest w tygodniu po 10 tys. osób, w weekendy kilka razy więcej.
- We Lwowie Majdan też jest, ale oni więcej się modlą a mniej biją. (Tj. tam raczej ruchawek nie było, tylko się modlą).

Ogólnie:
- Media są własnością oligarchów. Powstała więc telewizja internetowa ze składek normalnych ludzi. Jest też telewizja 112, też internetowa, należy do szefa MSW.
- Na Facebooku i in. nie można wejść na strony pro-majdanowe jak się ma IP Wschodniej Ukrainy.
- Oprócz zwykłych ludzi pomagały też organizacje humanitarne, w tym Amnesty International. Te organizacje zaopatrują „majdanowców”. Konwój został zablokowany i dopiero wysokie naciski AI pomogły.
- Ukraińcy mają bardzo słabe leki, gł. placebo. (Cokolwiek to znaczy i jaki ma związek z „Majdanem”. Nie było czasu i okoliczności uściślić informacje. - dopisek mój)
Wojska ukraińskie są koncentrowane wokół Kijowa. Oficjalnie i teoretycznie to są manewry, ćwiczenia.
- Z referendum na Krymie było tak: Pierwsza data wyznaczona na 25 maja razem z wyborami prezydenckimi. Druga data 30 marca, trzecia 16 marca, z czego ta ostatnia niepewna. Kart do głosowania wydrukowano za dużo o 22 tys. Stąd obawy o fałszerstwa. A w ogóle, to się zastanawiają po kiego ma być to referendum, skoro Krym już ogłosił niepodległość. Niepodległy kraj i referendum? Dziwi ich to.
- Po ulicach chodzą rosyjscy żołnierze z bronią i m.in. dlatego demokratyczne referendum nie jest możliwe. Nie dopuszczają obserwatorów z zagranicy.
- Na Krymie jest 58% Rosjan etnicznych. To, że jest ich więcej, to nie znaczy, że chcą do Rosji, bo wiedzą czym Rosja pachnie. Tatarzy też nie chcą do Rosji. Hasło, że lepiej, gdy Krym zostanie włączony do Rosji to propaganda rosyjska.
- Nie jest prawdą, że Rosjanie są na Ukrainie dyskryminowani m.in. za język. Jest ustawa, że jak w jakimś obwodzie jest powyżej 10% mniejszości, to ta mniejszość ma prawo posługiwać się swoim narodowym językiem w dokumentacji urzędowej.
- Na Krymie jest 20 tys. rosyjskich wojsk, Rosjanie to przedstawiają jako turystów. Po referendum oni będą przedstawieni oficjalnie jako obrona Krymu.
- Jest blokada informacyjna, blokują przepływ informacji, jest cenzura.
Język rosyjski na Ukrainie i na Krymie jest inny niż w Rosji (akcent, wymowa). Wystarczy do faceta zagadać i po tym można rozpoznać, że to Rosjanin z Rosji. Tak ich właśnie rozpoznają.
- Podobno dziś rano Angela Merkel potwierdziła, że Rosja chce zaanektować/już anektuje Krym.

Notowała „bez kropki”

Była towarzyszka na czele klubu PO – PSL w PE

Najważniejsze są kadry jak mawiał tow. Lenin. Pani Danuta Huebner z  siedemnastoletnim stażem w PZPR stanie na czele klubu PO – PSL w Parlamencie Europejskim.

Jak pod takim przewodnictwem będzie się czuł Bogusław Sonik , współpracownik KOR a po śmierci Stanisława Pyjasa  współzałożyciel SKS czy były  członek NZS Paweł Zalewski ?

Widać, że dla kasiory niektórzy politycy zgodzą się na wszystko.

Wygląda na to, że Tusk wśród swojej gromadki w PE najbardziej wierzy tej , która przez  17 lat wiernie służyła PZPR, ma nadzieje, że w przeciwieństwie do Protasiewicza nowa przewodnicząca  nie nadużyje jakiejś używki i swojemu panu będzie jeszcze bardziej wierna niż rzeczony Jacek. Być może wkrótce okaże się , że Tuskowi najwierniejsi są neofici.

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/453244,parlament-europej...



autor: Andy51

środa, 12 marca 2014

60% Polaków to kompletni idioci

Jaki pan taki kram chciałoby się powiedzieć o Radku Sikorskim i jego drużynie dyplomatołków.  Polski dyplomata w rozmowie z białoruskim opozycjonistą  używa określenia : „ 60% Polaków to kompletni idioci”.

Szczyt kompetencji wychodzi niczym słoma z butów. Partia, dla której kompetencje nie mają żadnego znaczenie, gdzie może upycha swoich przedstawicieli i akolitów. Taka jest ta partia, partia bezideowa, których członków łączą tylko interesy, ale nie Polski tylko ich prywatne.

Po całej serii wpadek, od kupowania głosów na zjeździe dolnośląskiej   PO, przez cytat Sikorskiego do opozycji ukraińskiej” albo podpiszecie , albo będziecie martwi” po pijackie ekscesy wiceprzewodniczącego KE członka PO Jacka Protasiewicza, ta partia powinna być „ rozjechana” przez media. Niestety resortowe dzieci zadbają w mediach o to , żeby nie daj Boże zbytnio nie urazić przedstawicieli partii ludzi rozumnych.

 Należy przypomnieć, że minister Sikorski jeszcze w grudniu wspólnie z ministrem Ławrowem ustalali tzw. „ mapę drogową”. Teraz nagle wspólnie ze swoim pryncypałem PDT stali się antyrosyjscy. Cuda  panie cuda.

Swoją drogą , jeżeli popatrzy się na kogo głosują Polacy , to rzeczywiście należy się zastanowić nad kondycją psychiczną mojego narodu, czego przykładem jest partia producenta taniego wina.
Cała rozmowa tego „dyplomaty ” w załączonym linku wraz z określeniem partii , której służy.

 
http://telewizjarepublika.pl/polski-dyplomata-polacy-to-idioci-do-sieci-...



autor: Andy51

poniedziałek, 10 marca 2014

Otylia Jędrzejczak złowiona na listę PO do europarlamentu

To, że słowa PDT nie są warte funta kłaków , wiadomo od dawna. Na listach PO do Parlamentu Europejskiego nie będzie festiwalu celebrytów- zapewniał miesiąc temu Donald Tusk.
Słowa słowami  a życie życiem. Sportowcy mają nosa gdzie są konfitury. Nie tak dawno ogłoszono, że Bogdan Wenta będzie kandydatem PO do europarlamentu z regionu świętokrzyskiego natomiast kilka dni temu , że Otylia Jędrzejczak z   regionu kujawsko – pomorskiego.

Platforma potrafi kusić i robi to skutecznie, w Sejmie jest dziesięciu posłów byłych sportowców, dziewięciu z PO i jeden z PiS. Poniżej lista najbogatszych sportowców w Sejmie.
1. Cezary Kucharski (40 l., PO) - 16,12 mln zł (piłkarz)
2. Roman Kosecki (46 l., PO) - 12,77 mln zł (piłkarz)
3. Jagna Marczułajtis (34 l., PO) - 4,75 mln zł (snowboardzistka)
4. Małgorzata Niemczyk (43 l., PO) - 2,3 mln zł (siatkarka)
5. Paweł Papke (35 l., PO) - 2 mln zł (siatkarz)
6. Jan Tomaszewski (64 l., PiS) - 950 tys. zł (piłkarz)
7. Robert Wardzała (37 l., PO) - 450 tys. zł (żużlowiec)
8. Leszek Blanik (35 l., PO) - 300 tys. zł (gimnastyk)
9. Iwona Guzowska (38 l., PO) - 280 tys. zł (kick bokserka)
10. Maciej Zieliński (41 l., PO) - 255 tys. zł (koszykarz)

Lista kandydatów do europarlamentu z różnych partii przypomina menażerię, kogóż tam nie ma: od TW na listach PO, przez tancerkę Go-Go z SLD, byłych działaczy PZPR zarówno w SLD jak i PO, poprzez feministki, genderystów i autonomistę z Twojego  Ruchu.

Słabnące notowania PO mogą doprowadzić do tego , że na ich listach może pojawić się jeszcze więcej celebrytów. Proponuję Dodę z Majdanem (Radkiem), kilku aktorów tych zawsze z partią np. Marek Kondrat, a może udałoby się zwabić na listy jakąś Monikę, a czemu nie.

Swoją drogą jest to żałosne, że sportowcy kiedyś znani i szanowani rozmienili swoją sławę na drobne.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/76186-a-premier-obiecywal-ze-celebrytow-n...


autor: Andy51

Patriotyzm celebrytów: dy..ć Orła Białego i sorry Polsko

Po siedmiu latach działań PO w dziedzinie edukacji, w której nauczano młodzież że jak kochać  to  osobę tej samej płci lub zwolenników ideologii gender, natomiast swoją Ojczyznę tak sobie, co swoją postawą unaocznili min. nijaki Tymon Tymański śpiewając „ dymać   Orła Białego”. W sukurs poszła mu szansonistka  Maria Peszek śpiewając  "Sorry Polsko, nie oddałabym ci ani jednej kropli krwi" .
Do chóru prześmiewców  patriotyzmu dołącza pięćdziesięciolatek udający młodzieżowca,  nijaki Kubuś Wojewódzki wtykając polską flagę w psie kupy, a inny przedstawiciel świata filmu Machulski na wieść o kręceniu filmu  „Smoleńsk” mówi: „ można by zrobić komedię o nabzdyczonym prezydencie, który uparł się, by lądować we mgle na kartoflisku". 

Niewątpliwą gwiazdą patriotyzmu jest prezydent wszystkich Polaków z PO  Bronisław, który patriotyzm z okazji 3 maja proponuje obchodzić w różowych okularach  z czekoladowym orzełem.
Jeżeli do tego dodamy że grafomanka z tytułem doktora Elżbieta Janicka , próbuje udowodnić, że bohaterowie kultowej książki „ Kamienie na szaniec” byli pedałami i książkę innego grafomana Zychowicza „ Obłęd 44” to mamy obraz, jak próbuje się pokazać i zdeprecjonować heroiczną walkę Polaków w czasie II wojny światowej.

Jeżeli do tego dodamy zakup za publiczne pieniądze przez TVP niemieckiego filmu „ Nasze matki, nasi ojcowie”, który przedstawia żołnierzy AK jako antysemitów, to dopełnia się obraz jakiego zniszczenia w umysłach Polaków dokonała polityka historyczno - patriotyczna PO.

 Ile kosztował podatników ten film rozstrzygnie dopiero NSA, gdyż jest to pilnie strzeżona tajemnica przez władze TVP.

Reżyser filmu „Smoleńsk zwrócił się o dofinansowanie tego filmu do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Niestety film ten nie uzyskał aprobaty komisji.  Stosunkiem głosów 5:1 komisja  odrzuciła wniosek o dofinansowanie produkcji filmu "Smoleńsk" w reżyserii Antoniego Krauze. Za odrzuceniem wniosku opowiedzieli się Anna Kazejak-Dawid, Sławomir Fabicki, Jerzy Skolimowski, Jerzy Stuhr oraz Grzegorz Łoszewski (reprezentujący Roberta Glińskiego). Za dofinansowaniem produkcji filmu "Smoleńsk" opowiedział się Sylwester Chęciński.

Warto zwrócić uwagę na słowa Jerzego Sthura o filmie „Smoleńsk” "Zawsze miałem zasadę i utrzymuję tę zasadę, że nigdy nie wystąpię w widowisku kłamliwym historycznie i nihilistycznym, czy to będzie film, czy przedstawienie teatralne. Tej zasady udało mi się pilnować przez całe życie" Czy aby na pewno panie Stuhr ?  a o „ Uprowadzeniu Agaty ”  pan zapomniał ?


autor: Andy51

Król, Królik, Królikowski

Miałam tysiąc i jeden powodów żeby nigdy nie pisać o Marcinie Królu. Jednym z nich jest fakt, że był on mężem ( kolejno) dwóch moich szkolnych koleżanek Maryli i Małgorzaty. Maryla to prawdziwa piękność, uosobienie wdzięku, taktu i kultury. Dzięki swoim zaletom była przez wiele lat członkiem korpusu dyplomatycznego. Małgorzacie też nic nie brakuje w kwestii urody, elegancji i wykształcenia. Obydwie mogłyby być dla każdej kobiety niedościgłym wzorem.

Sam Marcin też zawsze był przystojny, bywały w świecie i inteligentny. Jak napisał Bronisław Wildstein „zawsze dobrze się zapowiadał i to mu zostało”. ( to nie ja- to Wildstein).

Zdradzę jeszcze coś. Wiele lat temu psycholog pani Dobrowolska (matka mojej innej koleżanki) , prowadziła badania nad populacją naszych rówieśników. Powiedziała ( wiem to tylko od koleżanki ale ona nigdy nie kłamie) , że Marcin to najwybitniejsza jednostka z całej badanej przez nią populacji i czeka go wielka przyszłość. Po takim dictum można chyba zaniemówić z wrażenia.

Król bardzo się przyjaźnił z Leszkiem Kołakowskim i tej przyjaźni poświęcił podobno sporo miejsca w swoich książkach. Nie wiem czy to prawda-ogromna płodność Marcina uniemożliwiła mi śledzenie na bieżąco wszystkich jego dzieł. Jego żona Małgorzata też się z Kołakowskim bardzo przyjaźniła, ale nawet nie wiem czy ta przyjaźń kiedykolwiek znalazła swój wyraz w druku. Marcin Król wraz ze swoim klasowym kolegą , a moim innym dobrym znajomym Wojciechem Karpińskim zadebiutowali przed laty książką „ Sylwetki polityczne XIX wieku”. To doskonała książka, kilka razy ją czytałam.

Wszystkie moje zastrzeżenia wobec wypowiadania się na temat znajomych można sprowadzić do góralskiej zasady : „ nie gwizdaj kole domu bo nagwizdasz do rzyci komu” . Wyjaśnienia wymaga chyba tylko słowo „ komu”. Gdy pytałam na przykład naszą gospodynię: „ co dostała na urodziny?” odpowiedziała: „ a nawieźli mi bele cego”. Oznacza to, że dostała dużo prezentów, my powiedzielibyśmy, że goście nawieźli jej różności. Nie ma w tym nic lekceważącego. Podobnie „ komu” w tym kontekście oznacza tylko tyle , że zbędnym gadulstwem można zrobić szkodę sobie lub bliskiej osobie.




Mój podziw wobec znakomitych znajomych tłumaczy chyba jednak mój szok czy raczej dysonans poznawczy gdy z artykułu Semki w „Do Rzeczy” ( Nr 4/052 str 37) dowiedziałam się, że Marcin Król na łamach „ Super Expresu” napisał: „gdybym był na miejscu premiera, pana Królikowskiego zwolniłbym w 15 minut...Tak samo nie akceptowałbym gdyby jakaś urzędniczka po godzinach pracy zajmowała się tańcem go-go” .

„Super Expresu” dotąd nie czytałam , gdyż nie wiedziałam, że „Studia Filozoficzne” znalazły wreszcie godne następstwo . Najlepszy dowód, jak dalece nie jestem en vogue.

Przede wszystkim nie mogłam jednak pojąć dlaczego wielki Marcin Król poluje i to z nagonką na jakiegoś nikomu nie znanego pana Królikowskiego.




Podobne dysonanse poznawcze zdarzały mi się w przeszłości, ale zawsze ktoś bywały wszystko mi wytłumaczył.

Wyraziłam kiedyś zdziwienie, że pewien dobry prawicowy publicysta okresowo pluje na Ojca Rydzyka. Osoba dobrze poinformowana powiedziała: „ daj mu spokój, buduje dom, ma kredyty”. Nie wiem czy jest to dobre wyjaśnienie, ale w każdym razie jakieś wyjaśnienie.

W innym przypadku gdy dziwiłam się, że pewien doskonały fizyk zaoferował swoje własne mieszkanie na ubecką melinę, gdzie ubecy mieli spotykać się z donosicielami, usłyszałam :  "marnuje mu się stypendium we Francji, jego żona już tam jest, nie dają mu paszportu, co chłopina ma zrobić?”.




Po przeczytaniu artykułu Semki doszłam jednak do wniosku, że w przypadku Marcina Króla jest chyba jeszcze gorzej, że to -jak mawia Stanisław Michalkiewicz- „z obfitości serca usta mówią” (do Mt 12, 33-37) czyli, że Król napisał to co napisał z najgłębszym przekonaniem.

Jedynym przewinieniem wiceministra Michała Królikowskiego jest fakt, że jest on jak twierdzi Semka „ ultrakatolicką piątą kolumną w rządzie Tuska”, czyli jest głęboko religijny.

Czegoś tak odkrywczego , że jest to porównywalne z tańcem go- go nikt dotąd nie wymyślił. Z całą pewnością jest to oryginalny wkład profesora Króla do historii idei.




Co tu ma do rzeczy Królik użyty w tytule jako przerywnik? Królik to ksywka czyli pseudonim Jarka Zajączkowskiego z Trójmiasta, założyciela zespołu „ Krewni i znajomi Królika”. Miłe chłopaki, śpiewają szanty, szczerze polecam, bez trudu można znaleźć w internecie.

Ta znajomość, choć równie jak poprzednie powierzchowna, chyba mi nigdy ujmy nie przyniesie.


autor: Iza

sobota, 8 marca 2014

Gdy w końcu przestaniemy kraść


Kraść, grabić, wziąć cudze, jak swoje. I nie widzieć w tym nic złego. Co to jest? Jak tak można? Otóż jest to całkiem normalne i nie wywołuje wyrzutów sumienia w cywilizacji turańskiej. A my chcemy Putina reformować i wychowywać. Nie oduczysz małp łuskania...

Cywilizacja turańska, której wzorcowym przedstawicielem, jako car, chan, czy prezydent, jest właśnie Władimir Putin, podobnie, jak był wódz Temudżyn, twórca imperium mongolskiego Czyngis – Chan, za podstawę swego bytu ma napaść, grabież i ciągłe podbijanie sąsiadów. To jest normalny standard cywilizacyjny. Szokujący dla nas, wychowanych w cywilizacji łacińskiej, gdzie podboje są uważane za działania barbarzyńskie.

Moskwa i Rosja to właściwie ostatnie imperium (w odbudowie), gdzie cywilizacja turańska pozostaje w pełnej krasie.
Po okresie smuty, która zapanowała po rozpadzie ZSRS, za Gorbaczowa i Jelcyna, wstąpił na tron były kagiebista Putin, aby ponownie dać narodowi rosyjskiemu, to co tylko rozumieją i to, jak chcą żyć, czyli jednowładztwo, siłę militarną i odbudowę imperium. Tylko tak oni potrafią, demokrację mając w głębokiej pogardzie.

Czy należy się zatem dziwić, że gdy tylko skończyły się sportowe igrzyska, napełniające dumą serca poddanych Rosjan, Putin uczynił następny krok, by podtrzymać tą falę ojczyźnianej radości i zajął ukraiński Krym. Przecież zgodnie z ideologią tej cywilizacji, jeżeli tylko czegoś bardzo pragniemy, to idziemy i zabieramy to sobie. A majstersztykiem jest to wówczas, gdy uczynimy to podstępem, w tym wypadku bez jednego ataku i jednego wystrzału.
Krym jest już stracony. Satrapa zdecydował, że należy się jemu, więc go zabrał. Co jeszcze zdecydował w swojej głowie? Do grabieży jest cała wschodnia Ukraina? A może więcej – także kraje bałtyckie, a nawet Polska? Tego nie wiemy, aczkolwiek patrząc w głąb historii, szczególnie na imperium mongolskie, jest to jak najbardziej prawdopodobne.
Wszędzie tam, gdzie stąpała stopa ruskiego sołdata, można się spodziewać powrotu imperium. Oni już tu byli, więc automatycznie nabyli do tego prawo. Prawo oparte na podboju i grabieży. Dla kręgu kultury moskiewskiej - prawo naturalne.

Czy przyjdzie nam stoczyć wojnę w obronie cywilizacji? Obawiam się, że tak. Dopóki Rosją będzie władał Putin i jego następcy też będą mieli zapędy imperatorskie, nie możemy być pewni, czy nie będziemy napadnięci ze wschodu.

W XIII wieku mieliśmy, my Polacy, pierwszy epizod kontaktu z cywilizacją turańską. Tatarzy przyszli, pokonali nas i na szczęście szybko się wynieśli. Niewiele po nich zostało. Codzienny hejnał z wieży mariackiej. Nie zdążyli skazić naszej kultury i podstaw cywilizacji.
Natomiast prawdziwy wpływ kultury moskiewskiej nasilił się w XVII wieku, gdy rozwinął się sarmatyzm, szczególnie na Kresach, gdzie magnaci, różni Radziwiłłowie, Pacowie, posiadali władzę absolutną, własne armie i uprawiali własną politykę. Niekoniecznie zgodną z polityką Rzeczypospolitej.
Jednakże cywilizacja turańska nie przeniknęła głębiej i nie opanowała narodu. Jej wpływ sprowadzał się zasadniczo do stylu uprawiania władzy, Zgodnie z hasłem: szlachcic na zagrodzie, równy wojewodzie.

Cywilizacja turańska, wraz z jej najpaskudniejszą odmianą, kulturą moskiewską dotarła do nas i wycisnęła głęboki znak na długie lata, wraz z "wyzwoleńczą" armią czerwoną. To wtedy nauczono naród polski i pokazano, że "normalnym" jest kraść, oszukiwać, krzywdzić i z nikim się nie liczyć. Polaków, przez 50 lat sowieckiej okupacji, zmieniono z obywateli w poddanych.
A poddany funkcjonuje według innych reguł niż świadomy obywatel. Długich lat jeszcze potrzebujemy, by ten stan rzeczy zmienić. Uczynić Polaków ponownie obywatelami swojego państwa.

Wykorzenienie wpływów kultury moskiewskiej nie jest łatwe. Czyż nikomu się nie zdarzyło zabrać z pracy do domu długopisu, czy zeszytu? I pomyśleć przy tym, że właśnie się to ukradło? Nie przenigdy! Moskwa nas nauczyła stosowania setki eufemizmów na takie działania: - skombinować, załatwić, zorganizować, czy po prostu przynieść z pracy.
Czy zamiast potrudzić się trochę, by śmieci i gruz po remoncie domu, zawieść na oficjalne wysypisko śmieci, nie jedziemy do najbliższego lasku i nie zrzucamy tego w pobliskich krzakach?
Czy nigdy nie jechaliśmy autobusem, czy tramwajem na gapę?
Czy nigdy nie przyszliśmy do pracy pijani?

Nie można powiedzieć, że w II RP takie zjawiska i zachowania nie istniały. Były one jednak sporadyczne i powszechnie potępiane.
To na ramionach czerwonych żołdaków wkroczyły one do naszego kraju, jako powszechnie akceptowany standard zachowania.
Elity kulturalne i intelektualne zostały skutecznie wyrżnięte, żeby ostrzec i powiedzieć, że to jest złe.

Cywilizacja turańska skaziła na długo nasz kraj. Polityka łupiestwa i grabieży, z jednoczesnym nieliczeniem się z obywatelem, bo to przecież nie obywatel, tylko poddany, jest od dwudziestu lat modi operandi kolejnych władz. Skorumpowanych, nieuczciwych satrapów i tworzących się bojarów – oligarchów.

Czy należy się wobec tego tak dziwić Putinowi, że postanowił sobie zabrać Krym Ukrainie, więc sobie ją wziął. Tak po prostu. Przecież on działa w granicach swojej kultury i cywilizacji.
A my, Polacy, będący tą samą cywilizacją skażeni, powinniśmy mieć do tego zrozumienie.
I chyba mamy. Bo nagle, jak kraj cały długi i szeroki podniósł się krzyk na wszystkich szczeblach władzy i ci, co jeszcze niedawno wyruszali na wiernopoddańcze pielgrzymki na Kreml, wystraszyli się.
Wielki i silny satrapa i jednowładca Putin może z kolei najechać na następne małe satrapie, jak Polska, gdzie tak dobrze się, żyło, kombinowało, załatwiało i organizowało. Lub prosto z mostu – kradło i grabiło.

A do tego poddani dostali zły przykład z tym Majdanem. Tylko głupie myśli zaczną im przychodzić do głowy, gdy zechcą być obywatelami.
 
autor: jazgdyni


piątek, 7 marca 2014

Déjà vu, czyli to wszystko już było

„ Gdy wchodzą do miasta Tatarzy nie pytaj czy pies trębacza jest szczepiony”.

To nowa wersja starego przysłowia, którą zaprezentował mi podczas dyskusji zaprzyjaźniony Ukrainiec. Podaje ją nieudolnie przetłumaczoną, bo czytelnicy stanowczo zabronili mi pisania w obcych językach. Może dlatego, że robię szkolne błędy.

W Polsce mamy obecnie jedność światopoglądową - od prawa do lewa. Jak za I Solidarności, albo za okrągłego stołu i przed pierwszymi, „ wolnymi tylko częściowo” wyborami.

Taka jedność musi być mistyfikacją, bo interesy ludzkie są sprzeczne.

Zadawałam kiedyś rozmówcom proste pytanie: „ jak Michnik może pisać i wydawać książki w więzieniu w sytuacji, gdy szeregowy więzień ma kłopoty z przekazaniem rodzinie kilku słów grypsu?”. Trudno przytaczać głupstwa, które słyszałam w odpowiedzi. Na przykład, że Michnik ma tak wielki charyzmat, że klękają przed nim strażnicy więzienni i mu pokornie służą. Najczęściej byłam jednak za to proste pytanie odsądzana od czci i wiary.

„ Gdybym miał tak spaczony obraz świata jak pani, popełniłbym samobójstwo” - powiedział mi pewien pan z arystokratycznej zubożałej rodziny, który nigdy Michnika na oczy nie widział i nie miał nic wspólnego z polityką, a przede wszystkim ze stalinowską grupą interesu w Polsce.

On jeden gorąco mnie przeprosił gdy Michnik kazał odp... się od Jaruzelskiego i nazwał Kiszczaka człowiekiem honoru. Starszy pan w przeciwieństwie do innych rozmówców przeprosił mnie, bo był po prostu dobrze wychowany.

Nie twierdzę, że nie należało współpracować z Geremkiem i Michnikiem w czasach gdy- jak mówiliśmy - „było nam po drodze”. Być może należało współpracować na zasadzie „brać od wszystkich- nikomu nie kwitować”. Okazało się jednak, że to nie my- to kto inny brał bez opamiętania i nie kwitował, my tylko dawaliśmy.

Przede wszystkim należało jednak pilnować, żeby stalinowska grupa interesu w Polsce nie przechwyciła steru i nie obróciła go o 180 stopni. Nie wiem czy to było możliwe. Ustalenie tego to zadanie historyków. Skrajną głupotą było jednak wierzyć, że przedstawiciele tej stalinowskiej grupy interesu zrobią cokolwiek dla sztandarowych robotników „ bronionych” przez KOR czy dla entuzjastycznych ciotek rewolucji zbierających dla nich pieniądze i roznoszących bohatersko ulotki.

Pamiętam ,że za czasów I Solidarności epatowano ludzi daczami byłych prominentów nad Zalewem Zegrzyńskim, podobnie jak pozwolono teraz prostym Ukraińcom gorszyć się złotymi sedesami w pałacach Janukowycza. . Podobno kilka tych prominenckich pałaców w Polsce zburzyli sami właściciele. Chyba tylko po to, żeby za kilka lat przejąć na własność cały kraj.

Niewygodne pytania na przykład: „ kto płaci za toalety typu toy toy na Majdanie?” automatycznie stawiają pytającego w szeregu zwolenników Putina. To bardzo komfortowa psychicznie sytuacja- nigdy nie zadawać niewygodnych pytań i zawsze stawać po dobrej stronie mocy. A potem płakać: ” oszukał nas wróg, jak on tak mógł?”.


Za czasów pomarańczowej rewolucji na Ukrainie na Majdan pojechały dzieci z katolickiego gimnazjum, do którego uczęszczała moja córka. Miały machać pomarańczowymi szmatami, za co zapewniono im nocleg i wikt ( catering) oraz gwarancję bezpieczeństwa. Kiedy zapytałam na szkolnym zebraniu:” kto daje takie gwarancje?” zostałam dosłownie zadziobana. Nie było świństwa którego by mi nie przypisywano. Córka oczywiście nie pojechała, a jej koleżanki bawiły się wyśmienicie. Jak na prywatce. Miały poza tym poczucie, że zanurzyły stopę w głównym nurcie historii. Wszelki meandry tego nurtu nic ich nie obchodziły, może ich nawet nie rejestrowały.


Nic mnie tak nie przeraża jak jedność światopoglądowa. Gdy Kiszczak zaczął mówić tym samym głosem co Michnik, Bujak i miliony klakierów pomyślałam sobie;: „ to się źle skończy”.

Czy oznacza to,że życzyłam przegranej naszej, oddolnej solidarnościowej rewolcie? Nigdy w życiu, ale dopiero wtedy zrozumiałam, że nie ma ona szans, a my wszyscy, jej mięso armatnie, zostaniemy przeżuci i wypluci. Tak się też stało.

Niewygodne pytania w sprawie Ukrainy, na przykład: „dlaczego akceptowana jest jako ich rzecznik oligarcha, która okradła ich na miliardy dolarów?”, świadczą tylko, że pytający bardziej się martwi o prostych Ukraińców, którzy są mięsem armatnim tej rewolty niż oni sami.

Nie chodzi tu o racje geopolityczne, o pełzające rewolucje, które dowodzą , że Świat w niebezpieczny sposób dojrzewa do zmiany sojuszy i granic. Nie chodzi o jarzyny do sprzedania Rosjanom, ani o fascynację Putinem.

Chodzi tylko o tych ludzi na Majdanie. Żeby jak my nie zostali przeżuci i wypluci.


autor: Iza

Kosowo zachodowi wyszło Krymem

W roku 1994, USA, Rosja i Wielka Brytania, za denuklearyzację Ukrainy gwarantowały jej integralność terytorialną . Ten casus powinien być  swego rodzaju memento dla Polski co znaczą gwarancję  wielkich mocarstw. Polska powinna mieć silną armię, żeby w razie czego mogła się sama bronić. Oczywiście sojusze tak , ale jak mówi przysłowie  : umiesz liczyć licz, na siebie.

Zanim doszło do sytuacji z Krymem, były inne przykłady w Europie, które dały takiemu zbójeckiemu państwu jak Rosja wolną rękę. Proszę sobie przypomnieć sprawę Kosowa, które w 2008 r. ogłosiło niepodległość. Wówczas nikt nie bronił Serbów, mało kto mówił o integralności Serbii.

Dyplomatołki z Europy w tym z Polski ciupasem uznali to państwo. Rosja może powoływać się na ten przykład, gdzie na terenie około 10 tys. km2 większość mieszkańców stanowili  Albańczycy i ustanowili swoje państwo, to samo jest na Krymie, tam na pow. 25 tys. km2 większość  ponad 60% stanowią Rosjanie oni z kolei chcą być z mateczką  Rosyją.

Mieszkańcy ( Rosjanie) w „ demokratyczny ”zorganizują referendum, w którym opowiedzą za przyłączeniem się do Rosji. Rosjanie, tak jak  Albańczycy w Kosowie będą mogli mówić o demokratycznej legitymizacji swoich posunięć.

Ponieważ był  casus  Albańczyków, może być casus Katalończyków, Basków, Szkotów, itd. Współczuję tym krajom, w których po rozpadzie ZSRR,  Rosjanie zostali jako V kolumna. Obawiać się muszą zwłaszcza Łotysze i Estończycy, w których mniejszość rosyjska stanowi prawie 30% populacji. Rosjanie nie  muszą interweniować  militarnie, wystarczy że na terenach, na których  Rosjanie stanowią większość przeprowadzą  referenda i co wtedy ?

Niezbyt przemyślana gra polityczna z Kosowem, może być pretekstem do dalszych ruchów separatystycznych, którymi będą grali  Rosjanie.

Reasumując, źle się stało, że pozwolono na podzielenie Serbii, czkawka z Kosowem może odbijać się jeszcze  długo.

http://wiadomosci.wp.pl/lbid,6222,title,Eskalacja-napiecia-na-Krymie-Ros...


autor: Andy51

czwartek, 6 marca 2014

​WSI 24 today i Russia Today

Dwie propagandowe stacje, jedna będąca tubą WSI założona zresztą przez byłych współpracowników peerelowskich służb, spełniająca obecnie rolę prorządowej szczekaczki  i  Russia Today, angielskojęzyczna stacja założona przez  rosyjski rząd, mająca robić wodę z mózgu zachodnim odbiorcom.

Redaktorzy prowadzący WSI 24 wręcz prześcigają się w deprecjonowaniu opozycji i mówiąc kolokwialnie liżą  pewną część ciała PDT i jego rządowi. Spece przeszkoleni przez sowiecki wywiad robią za ekspertów w sprawie wolności i wydają cenzurki osobom , które uważają za patriotów, a które za zdrajców. Panowie Czempiński , Dukaczewski, Makowski są gwiazdami w tej  telewizji.

Redaktorzy i kierownictwo  WSI 24 zwane dla niepoznaki TVN24 pomyliły znaczenia słów honor z honorarium.

W rosyjskiej angielskojęzycznej tubie propagandowej  Russia Today, znalazły się dziennikarki , które na żywo w czasie transmisji powiedziały, że nie zgadzają się z polityką Kremla wobec Krymu nie mogą brać udziału w takiej manipulacji i podziękowały za pracę. Czy na taki akt osobistej odwagi stać by było np. panią Pochankę, Zalewską, Olejnik,itp.? bardzo wątpię, gdyż one nie uprawiają propagandy one same są propagandą, a poczucie przyzwoitości jest im obce.

http://www.tvn24.pl/na-wizji-russia-today-rzucila-prace-nie-moge-byc-cze...
 

autor: Andy51