wtorek, 18 lutego 2014

Ja - hamulcowy


Towarzysze ! Przyjmijcie moją szczerą samokrytykę : to ja spychałem podstępnie portal ze świetlanej (i jedynie słusznej) drogi rozwoju wyznaczonej przez kierownictwo !!!
Przyznaję! To ja unikałem publicznych seansów tarmoszenia kaczora ! Pisałem na tematy inne niż wyznaczone, potem przeszkadzając w sprowadzaniu dyskusji na prawidłowy tor przez wyznaczonych dyskutantów. To ja w swoim dyletantyźmie uważałem konieczność uzyskania wstępnej zgody na wejście w pewne progi za cenzurę. To brak proletariackiej ogłady skłonił mnie do wywalenia na zbity pysk (w moim mniemaniu chama) ukochanego blogera, zwracającego się do kobiet per laluniu, dzidziu. Moje zbrodnie są niezliczone.
Towarzysze ! Zanim mnie rozstrzelacie, wyjaśnijcie : Dokąd prowadzi " DALSZY WŁAŚCIWY ROZWÓJ" ?!
Okazuje się, że największym "cenzorem" a jednocześnie największym hamulcemwłaściwego dalszego rozwoju portalu, są najczęściej… sami jego użytkownicy. 
Po uzyskaniu wyjaśnienia musicie mnie zastrzelić ! Bo ja zatwardziały jestem w przekonaniu że na moim blogu, to ja jestem gospodarzem ! PRZEDSTAWIAM  mój pogląd, a nie "poddaję pod ocenę" ! Jak chcę to mogę podać skąd nabrałem takiego przekonania, ale nie muszę, tolerować prostowania mojego "błędnego" poglądu tolerować też nie muszę.
I to by było na tyle !

autor: cyborg

Czy wszystkie twoje myśli są naprawdę twoje?


Głupio jest nagle zrozumieć, że twoje własne poglądy, a jakże, jak najbardziej osobiste, nie są twoje, tylko zostały tobie sprytnie zaszczepione, a ty leniwie je przyswoiłeś.
Na szczęście, nie każdemu będzie dane to przykre zrozumienie i większość nadal będzie żyła w świecie ułudy, sądząc, że te poukładane w głowie myśli, są ich własnym wytworem, osobistej mądrości i inteligencji.


Mózg każdego człowieka daje sobą bardzo łatwo manipulować. Zamiast wykonywać ciężką pracę, analizować i podejmować decyzje, chętnie przyjmuje gotowe podsuwane odpowiedzi. Po co się wysilać, jeżeli to takie proste, jak mówi zewnętrzne źródło.

Niebywały rozkwit mediów na przestrzeni ostatnich stu lat nastąpił nie dlatego, żebyśmy wszyscy byli dobrze poinformowani, ale dlatego, by można było na nas wpływać. Byśmy postępowali przewidywalnie i tak, jak sobie tego życzą zleceniodawcy kształtowania opinii.

Słyszeliście kiedyś o Project MK ULTRA? [1] A był taki i jak podejrzewam, nigdy się nie skończył. Mimo protestów, ujawnienia przez amerykańskich dziennikarzy i debacie dwóch komisji senackich – Rockefellera i Churcha.
Co to takiego?
To supertajny projekt CIA rozpoczęty i prowadzony w latach 50-tych i 60-tych ub. wieku, badający możliwości manipulacji naszymi myślami.
Celem projektu MKULTRA było zbadanie możliwości sterowania pracą ludzkiego mózgu i kontroli umysłu z wykorzystaniem substancji chemicznych (w tym środków psychodelicznych, m.in. LSD), bodźców elektrycznych, analizy fal mózgowychi form percepcji podprogowej. Według wielu relacji, badania były często brutalne i odbywały się także na nieświadomych ich celu obywatelach USA, czasem z tragicznymi skutkami.

Jeżeli takie projekty realizowano w Stanach Zjednoczonych to ze stu procentową pewnością należy przyjąć, że to samo robiono w Związku Radzieckim.
Wiele innych państw niewątpliwie podążyło drogą swoich liderów.
Jakaż to pokusa dla rządzących móc narodom narzucać odgórnie opinie i kształtować sposób myślenia tak, aby był on korzystny dla władzy.

Chyba największy sukces w tym względzie uzyskał komunistyczny aparat.
Popatrzmy na biedny naród rosyjski. Tak długo już tam po transformacji i rozpadzie radzieckiego molocha, a oni nie potrafią się wyzwolić spod mentalnego jarzma bolszewizmu.
Zresztą u nas jest podobnie patrząc na otoczenie towarzysza Millera et consortes. Chociaż sam towarzysz Miller osobiście nie jest zasklepionym w ideach Lenina komunistą, tylko zręcznym graczem i cynicznym manipulatorem właśnie, mającym obsesje na punkcie władzy.

Wróćmy do naszych czasów. A konkretnie do internetu.
Najpierw ruszyły do pracy programy, strony i portale mające zbierać o nas informacje. Pozycjonować nas na rynku komercyjnym, jak również na rynku politycznym. Bo polityka to też taki rynek, na którym uprawia się handel naszymi poglądami i naszym poparciem.
Wszystko to - Google, Facebook, Nasza Klasa i tysiące innych zbiera wiedzę o nas. Wspaniałym narzędziem pomagającym funkcjonariuszom internetu i ich zleceniodawcom są pliki cookies, te małe niewinne notesiki naszego ruchu w internecie, gromadzące mnóstwo informacji o naszych upodobaniach.

Mając już sporo informacji o nas, nie ważne, czy się schowałeś pod nickiem, czy awatarem, bo chyba nikt nie ma złudzeń, że to tylko taka zabawa w maseczki na twarz i że jeśli tylko ktoś chce, to bardzo łatwo może, po naszym IP, dotrzeć do kompletnych informacji o nas, służby internetu przystępują do akcji kształtowania naszej osoby.
Pomińmy tutaj nasze preferencje konsumpcyjne, jak również potrzeby i fantazje seksualne. To wszystko jest widoczne dla analityków naszego profilu, jeżeli tylko wędrujesz po internecie.

Jak każdy zdrowy, świadomy i dorosły człowiek, masz bagaż, który zawsze nosisz ze sobą – to zestaw twoich poglądów, ogólnie, światopogląd.
Zawęźmy duża rzeszę internautów do naszej grupy – patriotycznych Polaków, nastawionych prawicowo, szczerze chcących dobra swojego kraju.
Wydawało by się, że musi to być grupa jednolita, w miarę spójna.
Niestety, tak nie jest. Jest to grupa, która we własnym gronie chyba najbardziej skacze sobie do gardeł.

Dlaczego tak się dzieje?
I teraz dochodzimy ponownie to tytułowego tematu – manipulowania naszymi poglądami i postawami.

Od porozumienia z komunistami, czyli dealu, nazwanego dla mas "okrągłym stołem", pomijając publicznie tajne porozumienia i aneksy uzgodnione w tajnym ośrodku służb specjalnych w Magdalence, opozycję niepodległościową podzielono na zdolną do współpracy i na awanturniczą.
Ta awanturnicza, to właśnie my, ciągle tak postrzegani, po 25 latach od transformacji.
Wtedy też zawarto pakt, że wspólnie, ex-komuniści i spolegliwa opozycja okrągłego stołu, będą wszelkimi sposobami zwalczać pozostałą opozycję, czasami zwaną prawicową, albo narodową.
To zło, które stale trzeba mieć na oku i kiedy się da, kompletnie wyplenić.
Wtedy w Polsce zapanuje zgoda i pokój.
Jednakże, zanim się to osiągnie, nie można dopuścić, by zgoda i pokój zapanowały na tej prawicy.

Toteż na prawicy polskiej trwa nieustanne wrzenie. Grupy ludzi nieustannie się łączą i dzielą. I co najgorsze – walczą ze sobą, zapominając, że istnieje wspólny wróg i to on powinien być jedynym celem ataku.
To nie jest nic nowego. Wszystko to zostało dokładnie opisane, przeanalizowane i skatalogowane, m.in. przez teoretyków komunizmu.


Tak się dzieje w polskiej prawicowej blogosferze.
Aby móc podobnie myślących ludzi na siebie napuszczać trzeba im zaszczepiać poglądy i uczynić to tak, by przekonani oni byli, że to są ich własne.

Za przykład weźmy chociażby wydarzenia na Ukrainie. Gdy tylko naród ukraiński podważył swoje zaufanie do władz i w szczególności do pro-moskiewskiej polityki, w Polsce natychmiast ruszyli do pracy funkcjonariusze kształtowania opinii i poglądów, aby nie dopuścić do zbytniej sympatii do poczynań na Majdanie.
Prawicowa blogosfera nagle zaroiła się od tekstów przypominających krwawą Rzeź Wołyńską. Nagle te tragiczne wypadki stały się najważniejsze w naszej historii. Wcale nie nazizm, wcale nie setki obozów na polskiej ziemi i miliony Polaków zabitych na wojnie z powodu napaści Niemiec. Nie ważne stały się zbrodnie sowieckie na narodzie polskim. Nawet zniknął z kontekstu Katyń.
Tak zwani trendmakerzy, których łatwo zauważyć pomiędzy nami, zaczęli dąć w trąby nienawiści do Ukrainy. No i niestety, ci najbardziej podatni na manipulacje, podchwycili hasło, przyłączyli się do trendu i mając przekonanie, że kierują się wyłącznie własnym rozumem, zaczęli ciągnąć anty-ukraiński wózek.
A rozsądek i polska racja stanu zostały kompletnie pominięte i wyrzucone poza nawias.
Trudno jest dyskutować z kimś, kto ma wyraźne przekonania i jest przeświadczony, że to jego własne i nigdy nie przyjmie do wiadomości, że został precyzyjnie podprowadzony na pożądane stanowisko.

Tak właśnie dzieje się z każdą sprawą, która potencjalnie mogłaby zagrażać ze strony prawicy istniejącemu establishmentowi. W wypadku Polski niejawnej koalicji komunistów i neo-liberałów będących obecnie u władzy. Która mogłaby zagrażać status quo, będące obecnie optymalnym dla Unii Europejskiej, czyli dla Berlina, dla Moskwy i dla Waszyngtonu. A przede wszystkim, dla multinacjonalistycznych korporacji, które pacyfikują i kolonizują nasz kraj.
Manipuluje się i urabia się opinie blogerów Nasze poglądy.

Żeby nie wyglądało, że jestem gołosłowny i chrzanię od rzeczy proszę przeczytać to:

*****

Rosyjski wywiad szpieguje w necie

Numer 295 - 28.08.2012 → Świat
Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego zamówiła by Discount Dragon">oprogramowanie komputerowe, które ma służyć do inwigilowania i kontrolowania blogosfery i sieci społecznościowych. Jak podaje rosyjski dziennik „Kommiersant”, na początku roku rosyjski wywiad rozpisał przetarg na trzy programy o kryptonimach: „Sztorm-12”, „Monitor-3” i „Debata”.
Głównym celem projektu jest opracowanie metod kształtowania opinii publicznej za pośrednictwem platform blogowych i sieci społecznościowych. Zleceniodawcą jest według „Kommiersanta” jednostka wojskowa N54939, która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z armią, natomiast wchodzi w skład struktur wywiadu. Projekt ma zostać uruchomiony na początku 2013 r. (niektóre jego elementy zaczną działać już pod koniec tego roku).
Choć każdy z trzech programów ma spełniać różne zadania, mają one stanowić jeden ściśle współpracujący mechanizm. Najpierw blogosferę będzie monitorował system „Debata”. Ma on śledzić procesy powstawania społeczności internetowych i rozprzestrzeniania się informacji oraz określać, co wpływa na popularność wpisów. Uzyskane informacje będzie następnie analizował system „Monitor-3”. by Discount Dragon">Program ten wypracuje metody organizacji i sterowania społecznościami internetowymi 

Autor: Wespazjan Wielohorski
******
To tekst ogólnie dostępny z Gazety Polskiej codziennie:
http://gpcodziennie.pl/12419-rosyjski-wywiad-szpieguje-w-necie.html#.UvvMpN1FSs8

Takich dokumentów jest sporo, w tym również o podjęciu współpracy pomiędzy polskimi służbami a rosyjskim FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej (FSB, ros. Федеральная служба безопасности Российской Федерации, ФСБ) ) właśnie w dziedzinie kontrolowania internetu.

Wiecie Państwo co to takiego Buzz Control?
Nie znajdzie się raczej tego w Wikipedii (która też ma swój udział w kształtowaniu poglądów). Trudno jest też coś znaleźć w Googlach.
Władcy internetu i ich klienci, np polskie służby i rząd polski, nie chcą, żeby ich slangowe określenia przedostawały się do wiadomości opinii publicznej.

A buzz control, to właśnie ta manipulacja, która powoduje, ze jednego dnia piszemy o elektrowniach atomowych, a już następnego tylko o Kamilu Stochu. To jest właśnie wzbudzanie tematów, kształtowanie opinii i tworzenie poglądów, które potem bierzemy za swoje.
Taka mama Madzi w ważnych dla kraju sprawach

Najbardziej niebezpieczny jest internauta, który myśli samodzielnie. Jego należy ze wszystkich sił zwalczać.

_______________
[1] - http://en.wikipedia.org/wiki/Project_MKUltra
 

autor: jazgdyni

Dokwaterujmy Trynkiewicza Michnikowi

Minęło  kilka dni od totalnej porażki państwa w związku z wyjściem Trynkiewicza na wolność. Swoją drogą, to chyba nie ma takiego kraju na świecie, gdzie  czterokrotny morderca, pedofil  wychodzi na wolność. Cóż taki stan rzeczy był skutkiem  działań w 1989 r. , przyczyną,  amator i leń na stanowisku premiera.

Jeżeli  chodzi o amnestię z 1989 r. to ma ona swojego ojca chrzestnego Adama Michnika, oto jego wypowiedź z trybuny  sejmowej  w 1989 r.„ że to, że ktoś popełnił przestępstwo to jest nieszczęście, to jest jego nieszczęście.  Sróbujmy mu pomóc . Wzywam do głosowania za  amnestią” .

No i barany posłuchali Michnika. Jedyną osobą , której  nie przekonł Adam Michnik , był Jarosław Kaczyński. On głosował przeciw amnestii i chwała mu za to , był chociaż jeden sprawiedliwy.

Warto zwrócić uwagę na retorykę Michnika  ,okrutne morderstwa dzieci nazywa przestępstwem i współczuje temu  bandycie mówiąc , że to jest jego ( mordercy) nieszczęście.

Trynkiewicz jest gdzieś na wolności, ochraniany przez  państwo.  Dlaczego my obywatele  Polski mamy płacić za ochronę Trynkiewicza ?     Niech się spełnią prośby Adama Michnika z 1989 r., niech Adam Michnik pomoże Trynkiewiczowi  , niech go przygarnie do siebie, niech spróbuje mu pomóc,  da wikt i opierunek,  i niech go utrzymuje.

http://niezlomni.com/?p=10154


autor: Andy51

Fluor jednak szkodzi


Tudzież bisfenol A, rozpuszczalniki (także te, które są w różnych pozornie niewinnych domowych różnościach), bromowane uniepalniacze tworzyw i in.
Niby to wszystko wiadomo. Ale jak w jednym z leminżych mateczników przeczytałam, że także fluor jest fuj, fuj, szkodzi rozwojowi ukladu nerwowego dzieci, to oczy przetarłam. Oto onże link:
Akurat "Odkrywcom" to mało można wierzyć. Sprawdziłam jednak u źródła:
(pełny tekst dostępny po zalogowaniu)
No i  jednak. Autorzy (doktorzy Philippe Grandjean i Philip J. Landrigan) w artykule pt. "Neurobehavioural effects of developmental toxicity" piszą jak to od lat robili kwerendę itp. Szereg kwestii jest tam poruszonych i jak ktoś ma czas, to warto przeczytać całość. Ja podaję cytat odnoszący się do fluoru (jakże wszak ukochanego przez propagandę):
"A meta-analysis of 27 cross-sectional studies of children exposed to fluoride in drinking water, mainly from China, suggests an average IQ decrement of about seven points in children exposed to raised fluoride concentrations.(...)Confounding from other substances seemed unlikely in most of these studies. Further characterisation of the dose—response association would be desirable."
Po naszemu i w skrócie chodzi o to, że analiza metadanych dotyczących dzieci (głównie chińskich) majacych kontakt z fluoryzowaną wodą pitną, sugeruje spadek IQ o 7 jednostek u dzieci narażonych na zwiększone (nie wyjaśniono co to znaczy) stężenia fluoru. Oczywiście potrzebne są dalsze badania dawka-odpowiedź, autorzy podają też literaturę źródłową.
Bez komentarza. Ja osobiście czekam na wyniki dalszych badań a pastę do zębów po staremu i wciąż mam bezfulorową.

autor: bezkropki

poniedziałek, 17 lutego 2014

Pokrętne lewactwo, morderców nie wieszać, dzieci uśmiercać

W Europie w większości krajów jest memorandum na ks ( karę śmierci). Nawet najohydniejsze morderstwa w tym na dzieciach chronią sprawcę przed wyrokiem kary śmierci. Ci, którzy tak dbają o katów i morderców, mówiąc, że sąd może się mylić, że to nie humanitarne, bez zmrużenia oka popierają przypadki w stylu hitlerowskim. Przecież państwo Hitlera bez zmrużenia oka mordowało osoby niepełnosprawne i chore umysłowo, wysyłając je do komór gazowych albo zabijając w inny sposób.

Poprawna politycznie Holandia zaordynowała swoim obywatelom ustawę, umożliwiającą eutanazję dzieci powyżej 12 roku życia, jeszcze bardziej poprawna politycznie Belgia poszła jeszcze dalej. Parlament tego kraju uchwalił ustawę , umożliwiającą eutanazję dzieci w każdym wieku.

Nie słyszę protestów, że lekarze mogą się mylić, że to nie jest humanitarne, w tych dwóch krajach klamka zapadła. Usypianie bezdomnych psów, spowodowało lawinę protestów, eutanazja dzieci już takich emocji nie wywołała.

Min. miarą humanitaryzmu jest podejście do ludzi chorych, słabych, bezradnych. Zgoda na uśmiercanie chorych dzieci jest niespotykanym barbarzyństwem, które oprócz środowisk chrześcijańskich nie wzburzyło nikogo.  Lewacy chronią morderców, zwierzęta, kto by tam sobie zawracał głowę nieuleczalnie chorymi dziećmi. To jest właśnie Auschwitz  panie Owsiak.
 
http://niezalezna.pl/51839-barbarzynstwo-w-pelnej-krasie-belgia-zezwala-...



autor: Andy51

niedziela, 16 lutego 2014

Panie Prezesie Kaczyński, Gdynia i PiS – co Pan wie?


Czy odpuścił pan Gdynię? Dlaczego w moim mieście mogą wygrywać wybory tacy obrzydliwi desantowcy, jak Leszek Miller i Robert Biedroń? PiS w Gdyni praktycznie nie istnieje, nad czym ogromnie boleję.
 


W ramach kolejnego pytania do Jarosława Kaczyńskiego chciałbym się dowiedzieć, dlaczego w Gdyni jest tak tragiczna sytuacja Prawa i Sprawiedliwości. Praktycznie całe Trójmiasto, właśnie za wyjątkiem Gdyni, jest bastionem Platformy Obywatelskiej. Czy musi tak być?
We wczorajszym expose Prezesa wydawało mi się, że pobrzmiewają pewne echa naszej blogerskiej działalności. Może PiS wreszcie ma dobrych informatyków, którzy potrafią przefiltrować prawicowe portale i wyłuskać dobre rady podawane przez życzliwych partii ludzi.
Mając taką nadzieję pozwalam sobie zadać następne pytanie.

Co z Gdynią Panie Prezesie?
Nie chce Pan zajmować  się tym terenem i zdobywać nowe rubieże? Czy istnieją jakieś analizy, że nie ma sensu tu walczyć, więc oddajecie to miasto bez walki? Jeśli tak, to duży błąd. Uważam, że jest o co walczyć, jeśli tylko się chce i robi się to mądrze.
Gdynia przecież nasycona jest ludźmi PiSu z pierwszych stron gazet.
Pani Dorota Arciszewska – Mielewczyk, która nie tak dawno, przeżyła osobistą tragedię, pani Jolanta Szczypińska, panowie Jarosław Sellin, Janusz Śniadek, czy Zbigniew Kozak, to rozpoznawalne przez większość postaci. Niestety, głównie z mediów centralnych, bo w terenie ich nie widać. A wydawałoby się, że taka reprezentacja potrafi w naszym mieście zmobilizować znaczne siły i pociągnąć mieszkańców we właściwym kierunku.

Oczywiście, jest pewien problem. Miastem od wielu lat rządzi ze swoim lokalnym ugrupowaniem "Samorządność" prezydent Wojciech Szczurek. Jako, że udowodnił wielokrotnie, iż jest dobrym gospodarzem i powszechnie lubianym, to nie zanosi się na to, by w najbliższym czasie ta sytuacja miała ulec zmianie.
W wyborach samorządowych do Rady Miasta, w jej skład weszło 21 członków ugrupowania "Samorządność", 5 radnych z PO i tylko 2 z PiSu.
To jest drastyczne. Wyraźnie całkowite zmarginalizowanie tej ostatniej partii w Okręgu 26. Dlaczego? Złe założenia programowe? Nieodpowiedni ludzie? Nieprawidłowa taktyka wyborcza?

Niestety, wybory były przegrane z kretesem. Trzeba się do takiej sytuacji przystosować i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Tymczasem co się dzieje. Jeden z dwóch radnych PiSu, młody człowiek, pan Marcin Horała, prowadzi ostrą walkę z tak popularnym prezydentem, jakim jest Wojciech Szczurek. To obłęd!
Dowiedziałem się o tym przy okazji mojego poprzedniego wpisu o Gdyni ( http://naszeblogi.pl/44163-gdynia-wladza-w-terenie-sie-buntuje   http://niepoprawni.pl/blog/7787/gdynia-wladza-w-terenie-sie-buntuje ), a konkretnie, w sprawie blokowania przez Unię Euorpejską oddania do użytku lotniska w Gdyni – Kosakowie.
Cóż kieruje panem Horałą, żeby toczyć wojny z obecną władzą w mieście? Czy w ten sposób przysparza on dodatkowych zwolenników Pańskiej partii Panie Prezesie?
Wprost przeciwnie. Sytuuje on PiS, w grupie przeciwników modernizacji i posłusznych wykonawców europejskich dyrektyw. Czyli dokładnie tam, gdzie stoi Platforma Obywatelska. Na szczęście też niezbyt mocna w moim mieście.
Wiem, że potrafi Pan zawierać mądre, taktyczne koalicje. Dlaczego Pańscy ludzie w terenie, dokładnie w Gdyni, nie potrafią tego robić. Tylko bawią się w walkę z wiatrakami.

Zależy mi na wzroście siły Prawa i Sprawiedliwości na obszarze, gdzie mieszkam. I jest to do wykonania. Gdynianie, przynajmniej ci od dawna zasiedziali, są konserwatywni i myślą podobnie, jak myśli PiS. Trzeba tylko po nich umiejętnie sięgnąć.
Mając takie zaplecze tu na miejscu, tylu partyjnych działaczy wysokiego szczebla, nie można stworzyć planu by pozyskać ten teren dla partii?
Czy to nie ma sensu?

autor: jazgdyni

sobota, 15 lutego 2014

Zwykłe Małżeństwo


Prosta droga, bez wzlotów i upadków. Jednakże dla niektórych bywa tragiczna. Miłość jest gorzka...






Wychowałeś się w tradycyjnej, polskiej rodzinie. Ojciec ciężko pracował, a matka dbała o dom i wychowanie dzieci. Nie było za dużo radości i miłości w domu, ale wystarczająco. Było normalnie.
W niedzielę chodziłeś do kościoła. Gdy już podrosłeś, sam, a właściwie razem z rówieśnikami, na mszę o dziewiątej.
Uczyłeś się dobrze w szkole i nie miałeś kłopotów. Lubiłeś sport i dużo czasu spędzałeś z kolegami rozgrywając różne mecze i zawody. W tych czasach było to normalne spędzanie wolnego czasu. Nikt jeszcze nie ślęczał przy komputerze, albo gapił się w telewizor.
Dużo czytałeś. Sporo z biblioteki ojca i to, co rodzice podsuwali. Sporo też książek, które krążyły między kolegami; różne tam "Winnetou", czy Tomki tu i tam. Za szkolnymi lekturami zazwyczaj nie przepadałeś. To była nuda i obowiązek.

Rozwijałeś się prawidłowo i w życiu twoim nie było dramatycznych zdarzeń.
Gdy już dorosłeś do odpowiedniego wieku, zacząłeś kochać się w koleżankach. Tak się właśnie wtedy mówiło – kochać się. Wojtek się kocha w Zosi. To było naturalne i niewinne. Jednakże mocno absorbowało życie umysłowe i emocjonalne.Były to zazwyczaj pilnie strzeżone tajemnice. Dziewczyny już dobrze wiedziały,jaką moc zaczęły zyskiwać nad chłopakami. Budziły się w nich kobiety.

Gdy zbliżyłeś się do wieku, kiedy z twoim głosem zaczynały się dziać dziwne rzeczy, przestawałeś kochać się w dziewczynach, a zaczynałeś kochać dziewczynę. Tą jedną. Twoją wybrankę. To była miłość bardzo mocna. Kochałeś tak pierwszy raz w życiu i mimo rozlicznych lektur, nie byłeś na to przygotowany. Wszystko działo się pierwszy raz. I to w takim natężeniu, że było to wprost niewyobrażalne i nawet teraz, po kilkudziesięciu latach, gdy ci to się śni, serce ci wali i budzisz się rozdygotany i spocony. Odczuwasz wtedy głęboką nostalgię i żal za tymi straconymi, młodzieńczymi uniesieniami.
Wówczas nawet dotknięcie dłoni nie było pospolitym, niewinnym zdarzeniem. To było coś ekstatycznego, naładowane prądem pod wysokim napięciem.
Potem wszystko szło normalną koleją rzeczy. Oszołomienie pierwszym pocałunkiem uskrzydliło cię na tygodnie. A jeszcze potem, zgodnie z naturą zaczęła budzić się wasza seksualność.

Liceum i studia wytrwaliście ze swoją miłością. Straciła wprawdzie swą młodzieńczą moc i ekscytację, ale za to stała się pełna, ciepła i spokojna. To już nie były tylko wzniosłe momenty kochania się, wyznawania miłości i burzy uczuć. To było wspólne życie wypełnione miłością.
Mieliście liczne grono przyjaciół. Beztroskich tak, jak wy. Całe życie przed wami – właśnie to sobie w pełni uświadomiliście. Koledzy ze studiów i najlepsi przyjaciele z ogólniaka, czy technikum. Często takie same pary jak wy.
Teraz wiecie, ze był to najwspanialszy okres waszego życia. Już dorośli, ale bez brzemienia odpowiedzialności.

Wreszcie nadszedł ten moment. Długo oczekiwany i starannie planowany. Ślub. Nie wiem, czy tak jest w każdym wypadku, ale niewiele się z tego wielkiego zdarzenia pamięta. Człowiek był w takim emocjonalnym piku, tak,że obrazy zlewają się i przenikają. Pamięta się luźne fragmenty. Nawet kościół i ksiądz jakoś się rozmywa, zakłócony późniejszymi obrazami chrztów dzieci i pierwszych komunii.

Teraz wreszcie jesteście razem sami. Czas na budowanie i tworzenie. Nagle tysiące spraw, mieszkanie, praca i pensje na utrzymanie. No i to najważniejsze – dzieci.
Chciałbyś, by było tak jak u rodziców; ty ciężko pracujesz i za godną pensję zapewniasz należyte warunki twojej nowej rodzinie, a żona dba o wasze gniazdo, dba o ciepło, dba o posiłki, dom i to najważniejsze – dzieci.
Rzadko tak się dzieje. Najczęściej oboje musieliście pójść do pracy. Po pierwsze, bo po co kończyliście te studia, a po drugie, niestety,
najważniejsze – nie jesteś w stanie sam, swoją pracą utrzymać rodziny.

Dzieci rosną, a wraz z nimi kłopoty. Jednakże ty także awansujesz w pracy. Robisz mniejszą lub większą karierę. Materialnie jest nieco lżej, za to rodzina zajmuje ci większość czasu. Nie ma już tak licznych spotkań z przyjaciółmi. Lecz za to ponownie odkrywacie, że macie rodziców. Teraz już codziennie nazywanych dziadkami.
Są z wami, aż nadchodzi czas, gdy musicie ich po kolei pochować. Odczuwa się te straty bardzo mocno. Przychodzą po raz pierwszy myśli, że są to nieodwracalne, niezmiernie smutne wydarzenia, jakich dotychczas w naszym życiu nie było. Coś ostatecznego.

Teraz jesteście trochę mniejszą rodziną. I to wy jesteście seniorami. Nie ma już kogo się zapytać, czy poradzić. Raczej to was się teraz pyta o radę. Dodatkowe brzemię odpowiedzialności. Dzieci dorosły. Mają swoje dziewczyny, czy chłopaków. Następne śluby w rodzinie. Następny rozgardiasz i emocjonalny wysiłek.

Dzieci poszły na swoje. Jak we wczesnej młodości, ponownie zostajecie sami – ty i twoja ukochana.

Dobrze, że te dzieci, teraz ze swoimi mężami, żonami nie są daleko. A najważniejsze – że są wnuki.

I w końcu przychodzi to, co cały czas siedziało w waszej podświadomości, było elementem sennych koszmarów, najtragiczniejsza chwila każdego normalnego, dobrego małżeństwa. Ukochana osoba umiera. Jeżeli wydawało się, że rozpacz po stracie rodziców to było apogeum cierpienia, to teraz okazuje się, że to była nieprawda. Nagle odczuwa się bezgraniczną pustkę. Amputację połowy ciała. To jest prawdziwa tragedia. Tragedią, o której wiedzieliśmy od początku. Od pierwszego pocałunku. Kochanie, jeżeli nie przejdzie w zimną obojętność, jeżeli będzie trwało, to musi się tak tragicznie skończyć, Za każym razem i bez wyjątku.
Własna śmierć, przed ukochaną osobą nic nie zmienia. Bo wtedy ją, ta drugą połowę pozostawia się z tym morzem cierpienia.

Na końcu, w tym doczesnym życiu zawsze zostajemy sami...

Jeżeli ktoś mówi, że przeżył piękne, szczęśliwe życie do samego końca, to albo nigdy naprawdę nie zaznał miłości, albo jest nieszczery.

autor: jazgdyni

piątek, 14 lutego 2014

Warszawiacy zdradzili śp. Zbigniewa Romaszewskiego w 2011 r

Wczoraj  w Warszawie w wieku 74 lat zmarł jeden z herosów opozycji w PRL-u, Warszawiak z urodzenia,  Zbigniew Romaszewski. W szczycie antypisowskiej nagonki na tę partię , w którą zaangażowane były nie tylko prywatne ale i państwowo/rządowe media, odbywały się wybory parlamentarne.

W Warszawie w okręgu 42 z listy PiS startował śp. Zbigniew Romaszewski, człowiek niezłomny, człowiek, który nigdy nie zdradził  „ Solidarności” . Członek KOR, założyciel Komitetu Helsińskiego, twórca Radia Solidarność, więziony w latach 1982 – 1984, członek komisji Krajowej Solidarności w 1981, można by tak długo wymieniać jego zasługi w walce o niepodległość w PRL-u.

W latach 1989 - 2011 senator.  Antypisowska histeria, włącznie z nazwaniem PiS partią faszystowską, osiągnęła szczyt  na jesieni 2011 r. Senator Zbigniew Romaszewski  był kandydatem z list PiS w okręgu 42 ( Praga Północ, Praga Południe, Rembertów , Targówek, Wesoła). Jednym z jego kontrkandydatów, był Marek Borowski , syn członka KPP, wierny PZPR do jej rozwiązania, później członek SLD i Socjaldemokracji Polskiej. Członek rządu, minister w rządach , Mazowieckiego Bieleckiego, Pawlaka, Oleksego poseł sejmu kilku kadencji.

Niestety większa część wyborców z okręgu 42 wolała wybrać byłego towarzysza, niż człowieka, który walczył z towarzyszami o wolną i niepodległą Polskę. Marek Borowski zdobył ponad 100 tys. głosów,  Zbigniew Romaszewski niecałe 60 tys. głosów. Można powiedzieć, że większa część wyborców z okręgu 42 zdradziła tego wybitnego opozycjonistę na rzecz byłego pezetperowskiego aparatczyka.


autor: Andy51

Bohaterowie Neonu24


Wczoraj zmarł, bardzo nieszczęśliwie (zakrztuszenie) senator Zbigniew Romaszewski. Dla mnie postać godna, szlachetna i dużego kalibru.
Parę dni temu odszedł też od nas reżyser Bohdan Poręba – były członek PZPR, TPPR, członek założyciel Stowarzyszenia Grunwald, w stanie wojennym członek PRON, jeden z największych entuzjastów Albina Siwaka.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bohdan_Por%C4%99ba ).

Portal Neon24 poświęcił postaci Zbigniewa Romaszewskiego jeden mały wpis w zwykłej kolumnie chronologicznych wpisów. Bez wyróżnienia.
http://eugeniuszsendecki.neon24.pl/post/106078,senator-romaszewski-nie-zyje )
Znalazły się tam takie komentarze:


·  Życiorys
Brakuje m.inn. wzmianki że rok temu cichaczem wyrwał od nas wszystkich 240 tysięcy złotych za swoje "bezinteresowne" męstwo w ramach Polskiego "patriotyzmu"...
Nie pasuje do "bezinteresownego bohatera", ale nie traktujmy historii wybiórczo.
nadużycie link skomentuj
ALIK 13.02.2014 19:14:28
·  @Autor
To był zwykły truteń. Eugeniuszu, rozczarowałeś mnie tym peanem.
nadużycie link skomentuj
Krzysztof Zagozda 13.02.2014 21:16:43
·  @
Z. Romaszewski zoologiczny zwolennik zabijania dzieci metodą aborcyjną.
nadużycie link skomentuj
Apacz 13.02.2014 22:16:59
·  Ominięte szczegóły z zycia Romszewskiego
W roku 1968 Zbigniew Romaszewski przebywał w Moskwie na rocznym stażu naukowym w Instytucie Fizyki Akademii Nauk, kierowanym przez prof. Prochorowa oraz prof. Basowa. Podczas spotkań naukowych poznał osobiście prof. Andrieja Sacharowa.
Na początku 1979 roku pojechał do Moskwy i tam jako przedstawiciel KSS KOR złożył wizytę czołowemu rosyjskiemu dysydentowi - prof. Andriejowi Sacharowowi oraz jego żonie Jelenie Bonner.
Jak wszyscy wiemy każdy opozycjonista w Polsce podróżował sobie do Moskwy na spotkania z innymi opozycjonistami sowieckimi a GRU zamykało sobie i oczy i uszy.
Życiorys Romaszewskiego to klasyczny przykład koncesjonowanego przez sowietów działacza pseudo-antykomunistycznego.
nadużycie link skomentuj
konserwatystka 13.02.2014 22:59:26
·  Fatum...?
właśnie komentowałem na yt pod pyskówką Wunderlicha z Romaszewskim, wchodzę na neon24 a tu bęc.. aż zbladłem
może teraz lepiej poszukam na yt jaruzela, urbana kiszczaka albo grzegorza sławomira piotrowskiego
polecam: Korespondencja Senatora Zbigniewa Romaszewskiego
z Dyrektorem do spraw zagranicznych i międzyrządowych
Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego
na temat antysemityzmu a Polsce
Onyszkiewicz, Niesiołowski, Komorowski, Maciarewicz, Kaczyński - pospiesznie składają hołd zmarłemu
nadużycie link skomentuj
WandalVeni 14.02.2014 00:01:08
·  primo voto
Aaron Spilkerstein, czy to jego prwadziwa godność?
nadużycie link skomentuj
WandalVeni 14.02.2014 00:18:29

*****

Śp. Reżyserowi Bohdanowi Porębie poświęcono cover story, lokując bardzo ciepłe epitafium na pozycji pierwszej Strony Głównej. Dziesiątki blogerów zamieściło życzliwe i pełne smutku teksty na witrynie. Szczegółowo relacjonowano pogrzeb. Poświęcono wiele miejsca i czasau oddając hołd zmarłemu.
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105239,w-warszawie-zmarl-rezyser-bohdan-poreba
http://chart.neon24.pl/post/105246,nienapisana-biografia
http://yukon.neon24.pl/post/105248,zmarl-bohdan-poreba
http://diduch.neon24.pl/post/105292,sp-polskiego-rezysera-filmowego-bohdana-poreby
http://kysyprzemysl.neon24.pl/post/105387,zmarl-wielki-rezyser-bohdan-poreba
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105406,starania-o-powazki-dla-bohdana-poreby
http://carcinka.neon24.pl/post/105451,sp-bohdan-poreba-nie-ma-mszy-nie-ma-pogrzebu
http://kysyprzemysl.neon24.pl/post/105547,zagadkowa-smierc-rezysera
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105817,wiec-nies-wysoko-plomien-tego-slowa
http://carcinka.neon24.pl/post/105854,ostatnia-droga-bohdana-poreby
http://diduch.neon24.pl/post/105902,pozegnanie-sp-bohdana-poreby
http://eugeniuszsendecki.neon24.pl/post/105928,oswiadczenie-lekarza-o-smierci-bohdana-poreby
http://wps.neon24.pl/post/105931,pamieci-pana-bohdana-poreby
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105968,polska-ma-byc-splugawiona-w-oczach-swiata

To tylko część materiałów, które tam się ukazały.

Śp., Śp. Romaszewski i Poręba. Czy jest między nimi jakaś wspólna miara?
Dla Neonu24 obaj zmarli to odległe bieguny.

Kim więc są bohaterowie portalu Neon24?

Proponuję wykluczyć witrynę Neon24 z kategorii polskich portali prawicowych i niepodległościowych i umieścić tam, gdzie jest ich miejsce – na lewo od http://www.sld.org.pl/ portalu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

autor: jazgdyni

czwartek, 13 lutego 2014

Zimny kartofel czyli potęga resentymentu

Pewna moja znajoma o historycznym nazwisku poślubiła chłopca stajennego. Na wyścigach takie związki nie były rzadkie. Niejeden trener czy dżokej miał za żonę kobietę z wyższym wykształceniem. Związek mojej znajomej niestety nie przetrwał próby czasu. Niestety - bo jej były mąż to człowiek wielkiej dobroci, wielkiej fantazji i wielkich zdolności. Wiem coś o tym gdyż pomagałam mu w matematyce w maturalnej klasie. Ten chłopak z zapadłej białostockiej wsi, który zakończył edukację dzienną na 6 klasie wiejskiej szkoły podstawowej radził sobie z całkami i pochodnymi ( taki był wówczas program szkół średnich) lepiej niż obecni studenci. Wszystko do czego się brał wychodziło mu doskonale- składanie szafy, budowa antresoli, naprawa samochodu.

Odwiedziłam go kiedyś gdy malował mieszkanie teściów. Bezceremonialnie łaził z kubłem farby po zabytkowym fortepianie. Przerażona zapytałam go, co mu zawinił nieszczęsny fortepian?. Odparł: „ jeżeli chcesz to ci powiem”.

Przy herbacie opowiedział mi o swoim dzieciństwie. Wielodzietna rodzina, wiecznie pijany ojciec zajmujący się handlem końmi, po wyrokach za kradzieże. Dom pod lasem- zimny, bez wygód. Do szkoły kilka kilometrów, zimą w głębokim śniegu. Na śniadanie matka dawała mu zawinięty w starą gazetę zimny kartofel w łupinie. Być może – jak twierdził- wyjęty z parnika dla świń. Herbata – były to dla niego parzone liście czarnej jagody. Owoce- to zbierane na miedzach ulęgałki.

Powiedział: „ wiem że to głupie , ale nie mogę im darować, że chodziłem srać za stodołę, a oni mieli fortepiany”. Porozmawialiśmy sobie od serca. Rozumiałam co czuł mały chłopczyk wędrujący w głębokim śniegu z zimnym kartoflem za pazuchą do szkoły, w której też był poniewierany za - nazwijmy to - zaniedbania higieniczne. On za to rozumiał doskonale, że jego małżeństwo zniszczył resentyment. Żona go kochała, mieli dziecko, teściowie traktowali go bardzo dobrze i przyjęli do rodziny. To on nie mógł im darować dawnej świetności ich rodu. Były to przecież czasy realnego socjalizmu i oni też byli całkowicie spauperyzowani.

Powiedział : „ ą i ę , na ścianach obrazy, pełno książek, fortepian, srebrne łyżeczki, a na okrągło żrą biały ser”. Zapamiętałam to bezsensowne „ą i ę” , bo wielokrotnie to słyszałam w podobnym kontekście.

Podsumowując- wieź emocjonalna, dziecko, wspólne wyjazdy i ciekawe życie- wszystko to przegrało z pamięcią zimnego kartofla.




15 lat temu pewien pracownik sejmu (pan K.) opracował projekt przejęcia wszystkich pozostających we władaniu PRL dworów i pałaców przez międzynarodowe konsorcjum i stworzenia tam sieci hoteli. Podejrzewam, że Polska miałaby w tym przedsięwzięciu udział rzędu 2%, podobnie jak ma w kolejce na Kasprowy, ale tego nie mogę wiedzieć, gdyż projekt upadł. Dostałam go od sejmowych prawników. Zaangażowało się w ten projekt wiele prominentnych osób. Niezawodny ojciec Rydzyk pozwolił mi powiedzieć o tym na antenie RM. Wtedy podałam nazwiska- teraz tego nie zrobię, bo główny projektant już nie żyje i nie jestem w stanie ocenić jego prawdziwych intencji. Twierdził, że chce te dwory ratować przed zniszczeniem. Może miał i rację gdyż większość tych dworów obecnie nie istnieje. Gminy wolały rozwalić je spychaczami niż oddać właścicielom , którzy przecież też chcieli zająć się remontem swoich siedzib. Tak działa resentyment.

Podczas audycji ja i mój rozmówca podkreślaliśmy kulturotwórczą rolę dworu. Zadzwonił pewien słuchacz i powiedział: „ byłem małym dzieckiem, stałem głodny pod oknem i patrzyłem jak kulturalnie państwo jedzą kolację” . Ten słuchacz, już wtedy (czyli 15 lat temu) zdecydowanie starszy potrafił się zdobyć, żeby wyartykułować swój resentyment. Słuchał RM więc mam nadzieję, że nie należał do tych, którzy rżnęli piłą, ani do tych , którzy strzelali w tył czaszki.




Dlatego tak zachwycam się Białorusinami. Oni potrafili swoje resentymenty opanować. Potrafią traktować z sympatią nawet takiego oryginała jak graf Pruszyński. Do byłych właścicieli odnoszą się z lekko protekcjonalną, serdeczną pobłażliwością. Kiedy mówiliśmy o dawnych czasach nie ukrywali , że cierpieli biedę. Przytoczyli wierszyk, który pamiętam z dzieciństwa. „ Ach kak sładki gusinyje lapki” – mówi białoruski chłop , czyli tutejszy. „ A ty jedał” - pyta drugi „ Niet, nie jedał, wiedź mój dziadzia widał, kak nasz barin jedał”. Śmieliśmy się z tego w pełnej świadomości jak ponura rzeczywistość kryła się za tym wierszykiem. Smak gęsich łapek, znany tylko z podpatrywania barina i przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Teraz za Łukaszenki nasi „tutejsi” mają się doskonale ale zachowali sentyment do Polaków. Nie wiem na jak długo- obok na Ukrainie rządzi resentyment i nie rokuję powodzenia polskim misjom w tym kraju.

Resentyment jest złym doradcą.

Pewna dziewczyna, która z naszą pomocą wyjechała za granicę utrzymuje dwoje dzieci ze sprzątania i obsługi starszych osób. Jedna z „ patronek” zaoferowała jej darmowe lekcje francuskiego. Podczas telefonicznej rozmowy dziewczyna powiadomiła mnie tryumfalnie, że jej patronka źle mówi po francusku. Mogłabym przejść nad tym do porządku dziennego, ale czuję się trochę za nią odpowiedzialna. Powiedziałam: „ wybacz, ty uczysz się francuskiego zmieniając pampersy i szorując podłogi, a ona ma wyższe studia i przeżyła w tym kraju kilkadziesiąt lat. Ona nie jest winna, że twoja matka jest alkoholiczką i nie posyłała cię do szkoły. Jeżeli czujesz się upokorzona- rzuć tę pracę, ale nie opowiadaj bzdur. Nie pozwól żeby rządziły tobą kompleksy”.


Co zrobić żeby wszyscy czuli się komfortowo? Nie powinno być ludzi wykształconych, bo niewykształceni popadają w kompleksy. Próbował ten ideał zrealizować Pol Pot likwidując wszystkich z białymi rękami, między innymi za pomocą motyki. Nie pomyślał biedaczek kto będzie przeprowadzał na przykład operacje neurochirurgiczne i kto będzie konstruował maszyny?

Nie powinno być młodych, bo źle czują się starzy, nie powinno być ładnych bo obraża to brzydkich. Nie powinno być zdrowych , bo poniżeni czują się chorzy.

Człowieka zakompleksionego obrażają książki na cudzej półce czy cudzy fortepian. Ludzie zakompleksieni byli mięsem armatnim sowieckiej rewolucji. Sami nie wyszli na tym najlepiej.


Nie twierdzę, że świat jest sprawiedliwy. Ale deptanie po fortepianie na pewno go nie poprawi. Trzeba wymyślić coś innego.


autor: Iza