poniedziałek, 17 lutego 2014

Pokrętne lewactwo, morderców nie wieszać, dzieci uśmiercać

W Europie w większości krajów jest memorandum na ks ( karę śmierci). Nawet najohydniejsze morderstwa w tym na dzieciach chronią sprawcę przed wyrokiem kary śmierci. Ci, którzy tak dbają o katów i morderców, mówiąc, że sąd może się mylić, że to nie humanitarne, bez zmrużenia oka popierają przypadki w stylu hitlerowskim. Przecież państwo Hitlera bez zmrużenia oka mordowało osoby niepełnosprawne i chore umysłowo, wysyłając je do komór gazowych albo zabijając w inny sposób.

Poprawna politycznie Holandia zaordynowała swoim obywatelom ustawę, umożliwiającą eutanazję dzieci powyżej 12 roku życia, jeszcze bardziej poprawna politycznie Belgia poszła jeszcze dalej. Parlament tego kraju uchwalił ustawę , umożliwiającą eutanazję dzieci w każdym wieku.

Nie słyszę protestów, że lekarze mogą się mylić, że to nie jest humanitarne, w tych dwóch krajach klamka zapadła. Usypianie bezdomnych psów, spowodowało lawinę protestów, eutanazja dzieci już takich emocji nie wywołała.

Min. miarą humanitaryzmu jest podejście do ludzi chorych, słabych, bezradnych. Zgoda na uśmiercanie chorych dzieci jest niespotykanym barbarzyństwem, które oprócz środowisk chrześcijańskich nie wzburzyło nikogo.  Lewacy chronią morderców, zwierzęta, kto by tam sobie zawracał głowę nieuleczalnie chorymi dziećmi. To jest właśnie Auschwitz  panie Owsiak.
 
http://niezalezna.pl/51839-barbarzynstwo-w-pelnej-krasie-belgia-zezwala-...



autor: Andy51

niedziela, 16 lutego 2014

Panie Prezesie Kaczyński, Gdynia i PiS – co Pan wie?


Czy odpuścił pan Gdynię? Dlaczego w moim mieście mogą wygrywać wybory tacy obrzydliwi desantowcy, jak Leszek Miller i Robert Biedroń? PiS w Gdyni praktycznie nie istnieje, nad czym ogromnie boleję.
 


W ramach kolejnego pytania do Jarosława Kaczyńskiego chciałbym się dowiedzieć, dlaczego w Gdyni jest tak tragiczna sytuacja Prawa i Sprawiedliwości. Praktycznie całe Trójmiasto, właśnie za wyjątkiem Gdyni, jest bastionem Platformy Obywatelskiej. Czy musi tak być?
We wczorajszym expose Prezesa wydawało mi się, że pobrzmiewają pewne echa naszej blogerskiej działalności. Może PiS wreszcie ma dobrych informatyków, którzy potrafią przefiltrować prawicowe portale i wyłuskać dobre rady podawane przez życzliwych partii ludzi.
Mając taką nadzieję pozwalam sobie zadać następne pytanie.

Co z Gdynią Panie Prezesie?
Nie chce Pan zajmować  się tym terenem i zdobywać nowe rubieże? Czy istnieją jakieś analizy, że nie ma sensu tu walczyć, więc oddajecie to miasto bez walki? Jeśli tak, to duży błąd. Uważam, że jest o co walczyć, jeśli tylko się chce i robi się to mądrze.
Gdynia przecież nasycona jest ludźmi PiSu z pierwszych stron gazet.
Pani Dorota Arciszewska – Mielewczyk, która nie tak dawno, przeżyła osobistą tragedię, pani Jolanta Szczypińska, panowie Jarosław Sellin, Janusz Śniadek, czy Zbigniew Kozak, to rozpoznawalne przez większość postaci. Niestety, głównie z mediów centralnych, bo w terenie ich nie widać. A wydawałoby się, że taka reprezentacja potrafi w naszym mieście zmobilizować znaczne siły i pociągnąć mieszkańców we właściwym kierunku.

Oczywiście, jest pewien problem. Miastem od wielu lat rządzi ze swoim lokalnym ugrupowaniem "Samorządność" prezydent Wojciech Szczurek. Jako, że udowodnił wielokrotnie, iż jest dobrym gospodarzem i powszechnie lubianym, to nie zanosi się na to, by w najbliższym czasie ta sytuacja miała ulec zmianie.
W wyborach samorządowych do Rady Miasta, w jej skład weszło 21 członków ugrupowania "Samorządność", 5 radnych z PO i tylko 2 z PiSu.
To jest drastyczne. Wyraźnie całkowite zmarginalizowanie tej ostatniej partii w Okręgu 26. Dlaczego? Złe założenia programowe? Nieodpowiedni ludzie? Nieprawidłowa taktyka wyborcza?

Niestety, wybory były przegrane z kretesem. Trzeba się do takiej sytuacji przystosować i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Tymczasem co się dzieje. Jeden z dwóch radnych PiSu, młody człowiek, pan Marcin Horała, prowadzi ostrą walkę z tak popularnym prezydentem, jakim jest Wojciech Szczurek. To obłęd!
Dowiedziałem się o tym przy okazji mojego poprzedniego wpisu o Gdyni ( http://naszeblogi.pl/44163-gdynia-wladza-w-terenie-sie-buntuje   http://niepoprawni.pl/blog/7787/gdynia-wladza-w-terenie-sie-buntuje ), a konkretnie, w sprawie blokowania przez Unię Euorpejską oddania do użytku lotniska w Gdyni – Kosakowie.
Cóż kieruje panem Horałą, żeby toczyć wojny z obecną władzą w mieście? Czy w ten sposób przysparza on dodatkowych zwolenników Pańskiej partii Panie Prezesie?
Wprost przeciwnie. Sytuuje on PiS, w grupie przeciwników modernizacji i posłusznych wykonawców europejskich dyrektyw. Czyli dokładnie tam, gdzie stoi Platforma Obywatelska. Na szczęście też niezbyt mocna w moim mieście.
Wiem, że potrafi Pan zawierać mądre, taktyczne koalicje. Dlaczego Pańscy ludzie w terenie, dokładnie w Gdyni, nie potrafią tego robić. Tylko bawią się w walkę z wiatrakami.

Zależy mi na wzroście siły Prawa i Sprawiedliwości na obszarze, gdzie mieszkam. I jest to do wykonania. Gdynianie, przynajmniej ci od dawna zasiedziali, są konserwatywni i myślą podobnie, jak myśli PiS. Trzeba tylko po nich umiejętnie sięgnąć.
Mając takie zaplecze tu na miejscu, tylu partyjnych działaczy wysokiego szczebla, nie można stworzyć planu by pozyskać ten teren dla partii?
Czy to nie ma sensu?

autor: jazgdyni

sobota, 15 lutego 2014

Zwykłe Małżeństwo


Prosta droga, bez wzlotów i upadków. Jednakże dla niektórych bywa tragiczna. Miłość jest gorzka...






Wychowałeś się w tradycyjnej, polskiej rodzinie. Ojciec ciężko pracował, a matka dbała o dom i wychowanie dzieci. Nie było za dużo radości i miłości w domu, ale wystarczająco. Było normalnie.
W niedzielę chodziłeś do kościoła. Gdy już podrosłeś, sam, a właściwie razem z rówieśnikami, na mszę o dziewiątej.
Uczyłeś się dobrze w szkole i nie miałeś kłopotów. Lubiłeś sport i dużo czasu spędzałeś z kolegami rozgrywając różne mecze i zawody. W tych czasach było to normalne spędzanie wolnego czasu. Nikt jeszcze nie ślęczał przy komputerze, albo gapił się w telewizor.
Dużo czytałeś. Sporo z biblioteki ojca i to, co rodzice podsuwali. Sporo też książek, które krążyły między kolegami; różne tam "Winnetou", czy Tomki tu i tam. Za szkolnymi lekturami zazwyczaj nie przepadałeś. To była nuda i obowiązek.

Rozwijałeś się prawidłowo i w życiu twoim nie było dramatycznych zdarzeń.
Gdy już dorosłeś do odpowiedniego wieku, zacząłeś kochać się w koleżankach. Tak się właśnie wtedy mówiło – kochać się. Wojtek się kocha w Zosi. To było naturalne i niewinne. Jednakże mocno absorbowało życie umysłowe i emocjonalne.Były to zazwyczaj pilnie strzeżone tajemnice. Dziewczyny już dobrze wiedziały,jaką moc zaczęły zyskiwać nad chłopakami. Budziły się w nich kobiety.

Gdy zbliżyłeś się do wieku, kiedy z twoim głosem zaczynały się dziać dziwne rzeczy, przestawałeś kochać się w dziewczynach, a zaczynałeś kochać dziewczynę. Tą jedną. Twoją wybrankę. To była miłość bardzo mocna. Kochałeś tak pierwszy raz w życiu i mimo rozlicznych lektur, nie byłeś na to przygotowany. Wszystko działo się pierwszy raz. I to w takim natężeniu, że było to wprost niewyobrażalne i nawet teraz, po kilkudziesięciu latach, gdy ci to się śni, serce ci wali i budzisz się rozdygotany i spocony. Odczuwasz wtedy głęboką nostalgię i żal za tymi straconymi, młodzieńczymi uniesieniami.
Wówczas nawet dotknięcie dłoni nie było pospolitym, niewinnym zdarzeniem. To było coś ekstatycznego, naładowane prądem pod wysokim napięciem.
Potem wszystko szło normalną koleją rzeczy. Oszołomienie pierwszym pocałunkiem uskrzydliło cię na tygodnie. A jeszcze potem, zgodnie z naturą zaczęła budzić się wasza seksualność.

Liceum i studia wytrwaliście ze swoją miłością. Straciła wprawdzie swą młodzieńczą moc i ekscytację, ale za to stała się pełna, ciepła i spokojna. To już nie były tylko wzniosłe momenty kochania się, wyznawania miłości i burzy uczuć. To było wspólne życie wypełnione miłością.
Mieliście liczne grono przyjaciół. Beztroskich tak, jak wy. Całe życie przed wami – właśnie to sobie w pełni uświadomiliście. Koledzy ze studiów i najlepsi przyjaciele z ogólniaka, czy technikum. Często takie same pary jak wy.
Teraz wiecie, ze był to najwspanialszy okres waszego życia. Już dorośli, ale bez brzemienia odpowiedzialności.

Wreszcie nadszedł ten moment. Długo oczekiwany i starannie planowany. Ślub. Nie wiem, czy tak jest w każdym wypadku, ale niewiele się z tego wielkiego zdarzenia pamięta. Człowiek był w takim emocjonalnym piku, tak,że obrazy zlewają się i przenikają. Pamięta się luźne fragmenty. Nawet kościół i ksiądz jakoś się rozmywa, zakłócony późniejszymi obrazami chrztów dzieci i pierwszych komunii.

Teraz wreszcie jesteście razem sami. Czas na budowanie i tworzenie. Nagle tysiące spraw, mieszkanie, praca i pensje na utrzymanie. No i to najważniejsze – dzieci.
Chciałbyś, by było tak jak u rodziców; ty ciężko pracujesz i za godną pensję zapewniasz należyte warunki twojej nowej rodzinie, a żona dba o wasze gniazdo, dba o ciepło, dba o posiłki, dom i to najważniejsze – dzieci.
Rzadko tak się dzieje. Najczęściej oboje musieliście pójść do pracy. Po pierwsze, bo po co kończyliście te studia, a po drugie, niestety,
najważniejsze – nie jesteś w stanie sam, swoją pracą utrzymać rodziny.

Dzieci rosną, a wraz z nimi kłopoty. Jednakże ty także awansujesz w pracy. Robisz mniejszą lub większą karierę. Materialnie jest nieco lżej, za to rodzina zajmuje ci większość czasu. Nie ma już tak licznych spotkań z przyjaciółmi. Lecz za to ponownie odkrywacie, że macie rodziców. Teraz już codziennie nazywanych dziadkami.
Są z wami, aż nadchodzi czas, gdy musicie ich po kolei pochować. Odczuwa się te straty bardzo mocno. Przychodzą po raz pierwszy myśli, że są to nieodwracalne, niezmiernie smutne wydarzenia, jakich dotychczas w naszym życiu nie było. Coś ostatecznego.

Teraz jesteście trochę mniejszą rodziną. I to wy jesteście seniorami. Nie ma już kogo się zapytać, czy poradzić. Raczej to was się teraz pyta o radę. Dodatkowe brzemię odpowiedzialności. Dzieci dorosły. Mają swoje dziewczyny, czy chłopaków. Następne śluby w rodzinie. Następny rozgardiasz i emocjonalny wysiłek.

Dzieci poszły na swoje. Jak we wczesnej młodości, ponownie zostajecie sami – ty i twoja ukochana.

Dobrze, że te dzieci, teraz ze swoimi mężami, żonami nie są daleko. A najważniejsze – że są wnuki.

I w końcu przychodzi to, co cały czas siedziało w waszej podświadomości, było elementem sennych koszmarów, najtragiczniejsza chwila każdego normalnego, dobrego małżeństwa. Ukochana osoba umiera. Jeżeli wydawało się, że rozpacz po stracie rodziców to było apogeum cierpienia, to teraz okazuje się, że to była nieprawda. Nagle odczuwa się bezgraniczną pustkę. Amputację połowy ciała. To jest prawdziwa tragedia. Tragedią, o której wiedzieliśmy od początku. Od pierwszego pocałunku. Kochanie, jeżeli nie przejdzie w zimną obojętność, jeżeli będzie trwało, to musi się tak tragicznie skończyć, Za każym razem i bez wyjątku.
Własna śmierć, przed ukochaną osobą nic nie zmienia. Bo wtedy ją, ta drugą połowę pozostawia się z tym morzem cierpienia.

Na końcu, w tym doczesnym życiu zawsze zostajemy sami...

Jeżeli ktoś mówi, że przeżył piękne, szczęśliwe życie do samego końca, to albo nigdy naprawdę nie zaznał miłości, albo jest nieszczery.

autor: jazgdyni

piątek, 14 lutego 2014

Warszawiacy zdradzili śp. Zbigniewa Romaszewskiego w 2011 r

Wczoraj  w Warszawie w wieku 74 lat zmarł jeden z herosów opozycji w PRL-u, Warszawiak z urodzenia,  Zbigniew Romaszewski. W szczycie antypisowskiej nagonki na tę partię , w którą zaangażowane były nie tylko prywatne ale i państwowo/rządowe media, odbywały się wybory parlamentarne.

W Warszawie w okręgu 42 z listy PiS startował śp. Zbigniew Romaszewski, człowiek niezłomny, człowiek, który nigdy nie zdradził  „ Solidarności” . Członek KOR, założyciel Komitetu Helsińskiego, twórca Radia Solidarność, więziony w latach 1982 – 1984, członek komisji Krajowej Solidarności w 1981, można by tak długo wymieniać jego zasługi w walce o niepodległość w PRL-u.

W latach 1989 - 2011 senator.  Antypisowska histeria, włącznie z nazwaniem PiS partią faszystowską, osiągnęła szczyt  na jesieni 2011 r. Senator Zbigniew Romaszewski  był kandydatem z list PiS w okręgu 42 ( Praga Północ, Praga Południe, Rembertów , Targówek, Wesoła). Jednym z jego kontrkandydatów, był Marek Borowski , syn członka KPP, wierny PZPR do jej rozwiązania, później członek SLD i Socjaldemokracji Polskiej. Członek rządu, minister w rządach , Mazowieckiego Bieleckiego, Pawlaka, Oleksego poseł sejmu kilku kadencji.

Niestety większa część wyborców z okręgu 42 wolała wybrać byłego towarzysza, niż człowieka, który walczył z towarzyszami o wolną i niepodległą Polskę. Marek Borowski zdobył ponad 100 tys. głosów,  Zbigniew Romaszewski niecałe 60 tys. głosów. Można powiedzieć, że większa część wyborców z okręgu 42 zdradziła tego wybitnego opozycjonistę na rzecz byłego pezetperowskiego aparatczyka.


autor: Andy51

Bohaterowie Neonu24


Wczoraj zmarł, bardzo nieszczęśliwie (zakrztuszenie) senator Zbigniew Romaszewski. Dla mnie postać godna, szlachetna i dużego kalibru.
Parę dni temu odszedł też od nas reżyser Bohdan Poręba – były członek PZPR, TPPR, członek założyciel Stowarzyszenia Grunwald, w stanie wojennym członek PRON, jeden z największych entuzjastów Albina Siwaka.

( http://pl.wikipedia.org/wiki/Bohdan_Por%C4%99ba ).

Portal Neon24 poświęcił postaci Zbigniewa Romaszewskiego jeden mały wpis w zwykłej kolumnie chronologicznych wpisów. Bez wyróżnienia.
( http://eugeniuszsendecki.neon24.pl/post/106078,senator-romaszewski-nie-zyje )
Znalazły się tam takie komentarze:


·  Życiorys
Brakuje m.inn. wzmianki że rok temu cichaczem wyrwał od nas wszystkich 240 tysięcy złotych za swoje "bezinteresowne" męstwo w ramach Polskiego "patriotyzmu"...
Nie pasuje do "bezinteresownego bohatera", ale nie traktujmy historii wybiórczo.
nadużycie link skomentuj
ALIK 13.02.2014 19:14:28
·  @Autor
To był zwykły truteń. Eugeniuszu, rozczarowałeś mnie tym peanem.
nadużycie link skomentuj
Krzysztof Zagozda 13.02.2014 21:16:43
·  @
Z. Romaszewski zoologiczny zwolennik zabijania dzieci metodą aborcyjną.
nadużycie link skomentuj
Apacz 13.02.2014 22:16:59
·  Ominięte szczegóły z zycia Romszewskiego
W roku 1968 Zbigniew Romaszewski przebywał w Moskwie na rocznym stażu naukowym w Instytucie Fizyki Akademii Nauk, kierowanym przez prof. Prochorowa oraz prof. Basowa. Podczas spotkań naukowych poznał osobiście prof. Andrieja Sacharowa.
Na początku 1979 roku pojechał do Moskwy i tam jako przedstawiciel KSS KOR złożył wizytę czołowemu rosyjskiemu dysydentowi - prof. Andriejowi Sacharowowi oraz jego żonie Jelenie Bonner.
Jak wszyscy wiemy każdy opozycjonista w Polsce podróżował sobie do Moskwy na spotkania z innymi opozycjonistami sowieckimi a GRU zamykało sobie i oczy i uszy.
Życiorys Romaszewskiego to klasyczny przykład koncesjonowanego przez sowietów działacza pseudo-antykomunistycznego.
nadużycie link skomentuj
konserwatystka 13.02.2014 22:59:26
·  Fatum...?
właśnie komentowałem na yt pod pyskówką Wunderlicha z Romaszewskim, wchodzę na neon24 a tu bęc.. aż zbladłem
może teraz lepiej poszukam na yt jaruzela, urbana kiszczaka albo grzegorza sławomira piotrowskiego
polecam: Korespondencja Senatora Zbigniewa Romaszewskiego
z Dyrektorem do spraw zagranicznych i międzyrządowych
Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego
na temat antysemityzmu a Polsce
Onyszkiewicz, Niesiołowski, Komorowski, Maciarewicz, Kaczyński - pospiesznie składają hołd zmarłemu
nadużycie link skomentuj
WandalVeni 14.02.2014 00:01:08
·  primo voto
Aaron Spilkerstein, czy to jego prwadziwa godność?
nadużycie link skomentuj
WandalVeni 14.02.2014 00:18:29

*****

Śp. Reżyserowi Bohdanowi Porębie poświęcono cover story, lokując bardzo ciepłe epitafium na pozycji pierwszej Strony Głównej. Dziesiątki blogerów zamieściło życzliwe i pełne smutku teksty na witrynie. Szczegółowo relacjonowano pogrzeb. Poświęcono wiele miejsca i czasau oddając hołd zmarłemu.
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105239,w-warszawie-zmarl-rezyser-bohdan-poreba
http://chart.neon24.pl/post/105246,nienapisana-biografia
http://yukon.neon24.pl/post/105248,zmarl-bohdan-poreba
http://diduch.neon24.pl/post/105292,sp-polskiego-rezysera-filmowego-bohdana-poreby
http://kysyprzemysl.neon24.pl/post/105387,zmarl-wielki-rezyser-bohdan-poreba
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105406,starania-o-powazki-dla-bohdana-poreby
http://carcinka.neon24.pl/post/105451,sp-bohdan-poreba-nie-ma-mszy-nie-ma-pogrzebu
http://kysyprzemysl.neon24.pl/post/105547,zagadkowa-smierc-rezysera
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105817,wiec-nies-wysoko-plomien-tego-slowa
http://carcinka.neon24.pl/post/105854,ostatnia-droga-bohdana-poreby
http://diduch.neon24.pl/post/105902,pozegnanie-sp-bohdana-poreby
http://eugeniuszsendecki.neon24.pl/post/105928,oswiadczenie-lekarza-o-smierci-bohdana-poreby
http://wps.neon24.pl/post/105931,pamieci-pana-bohdana-poreby
http://spiritolibero.neon24.pl/post/105968,polska-ma-byc-splugawiona-w-oczach-swiata

To tylko część materiałów, które tam się ukazały.

Śp., Śp. Romaszewski i Poręba. Czy jest między nimi jakaś wspólna miara?
Dla Neonu24 obaj zmarli to odległe bieguny.

Kim więc są bohaterowie portalu Neon24?

Proponuję wykluczyć witrynę Neon24 z kategorii polskich portali prawicowych i niepodległościowych i umieścić tam, gdzie jest ich miejsce – na lewo od http://www.sld.org.pl/ portalu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

autor: jazgdyni

czwartek, 13 lutego 2014

Zimny kartofel czyli potęga resentymentu

Pewna moja znajoma o historycznym nazwisku poślubiła chłopca stajennego. Na wyścigach takie związki nie były rzadkie. Niejeden trener czy dżokej miał za żonę kobietę z wyższym wykształceniem. Związek mojej znajomej niestety nie przetrwał próby czasu. Niestety - bo jej były mąż to człowiek wielkiej dobroci, wielkiej fantazji i wielkich zdolności. Wiem coś o tym gdyż pomagałam mu w matematyce w maturalnej klasie. Ten chłopak z zapadłej białostockiej wsi, który zakończył edukację dzienną na 6 klasie wiejskiej szkoły podstawowej radził sobie z całkami i pochodnymi ( taki był wówczas program szkół średnich) lepiej niż obecni studenci. Wszystko do czego się brał wychodziło mu doskonale- składanie szafy, budowa antresoli, naprawa samochodu.

Odwiedziłam go kiedyś gdy malował mieszkanie teściów. Bezceremonialnie łaził z kubłem farby po zabytkowym fortepianie. Przerażona zapytałam go, co mu zawinił nieszczęsny fortepian?. Odparł: „ jeżeli chcesz to ci powiem”.

Przy herbacie opowiedział mi o swoim dzieciństwie. Wielodzietna rodzina, wiecznie pijany ojciec zajmujący się handlem końmi, po wyrokach za kradzieże. Dom pod lasem- zimny, bez wygód. Do szkoły kilka kilometrów, zimą w głębokim śniegu. Na śniadanie matka dawała mu zawinięty w starą gazetę zimny kartofel w łupinie. Być może – jak twierdził- wyjęty z parnika dla świń. Herbata – były to dla niego parzone liście czarnej jagody. Owoce- to zbierane na miedzach ulęgałki.

Powiedział: „ wiem że to głupie , ale nie mogę im darować, że chodziłem srać za stodołę, a oni mieli fortepiany”. Porozmawialiśmy sobie od serca. Rozumiałam co czuł mały chłopczyk wędrujący w głębokim śniegu z zimnym kartoflem za pazuchą do szkoły, w której też był poniewierany za - nazwijmy to - zaniedbania higieniczne. On za to rozumiał doskonale, że jego małżeństwo zniszczył resentyment. Żona go kochała, mieli dziecko, teściowie traktowali go bardzo dobrze i przyjęli do rodziny. To on nie mógł im darować dawnej świetności ich rodu. Były to przecież czasy realnego socjalizmu i oni też byli całkowicie spauperyzowani.

Powiedział : „ ą i ę , na ścianach obrazy, pełno książek, fortepian, srebrne łyżeczki, a na okrągło żrą biały ser”. Zapamiętałam to bezsensowne „ą i ę” , bo wielokrotnie to słyszałam w podobnym kontekście.

Podsumowując- wieź emocjonalna, dziecko, wspólne wyjazdy i ciekawe życie- wszystko to przegrało z pamięcią zimnego kartofla.




15 lat temu pewien pracownik sejmu (pan K.) opracował projekt przejęcia wszystkich pozostających we władaniu PRL dworów i pałaców przez międzynarodowe konsorcjum i stworzenia tam sieci hoteli. Podejrzewam, że Polska miałaby w tym przedsięwzięciu udział rzędu 2%, podobnie jak ma w kolejce na Kasprowy, ale tego nie mogę wiedzieć, gdyż projekt upadł. Dostałam go od sejmowych prawników. Zaangażowało się w ten projekt wiele prominentnych osób. Niezawodny ojciec Rydzyk pozwolił mi powiedzieć o tym na antenie RM. Wtedy podałam nazwiska- teraz tego nie zrobię, bo główny projektant już nie żyje i nie jestem w stanie ocenić jego prawdziwych intencji. Twierdził, że chce te dwory ratować przed zniszczeniem. Może miał i rację gdyż większość tych dworów obecnie nie istnieje. Gminy wolały rozwalić je spychaczami niż oddać właścicielom , którzy przecież też chcieli zająć się remontem swoich siedzib. Tak działa resentyment.

Podczas audycji ja i mój rozmówca podkreślaliśmy kulturotwórczą rolę dworu. Zadzwonił pewien słuchacz i powiedział: „ byłem małym dzieckiem, stałem głodny pod oknem i patrzyłem jak kulturalnie państwo jedzą kolację” . Ten słuchacz, już wtedy (czyli 15 lat temu) zdecydowanie starszy potrafił się zdobyć, żeby wyartykułować swój resentyment. Słuchał RM więc mam nadzieję, że nie należał do tych, którzy rżnęli piłą, ani do tych , którzy strzelali w tył czaszki.




Dlatego tak zachwycam się Białorusinami. Oni potrafili swoje resentymenty opanować. Potrafią traktować z sympatią nawet takiego oryginała jak graf Pruszyński. Do byłych właścicieli odnoszą się z lekko protekcjonalną, serdeczną pobłażliwością. Kiedy mówiliśmy o dawnych czasach nie ukrywali , że cierpieli biedę. Przytoczyli wierszyk, który pamiętam z dzieciństwa. „ Ach kak sładki gusinyje lapki” – mówi białoruski chłop , czyli tutejszy. „ A ty jedał” - pyta drugi „ Niet, nie jedał, wiedź mój dziadzia widał, kak nasz barin jedał”. Śmieliśmy się z tego w pełnej świadomości jak ponura rzeczywistość kryła się za tym wierszykiem. Smak gęsich łapek, znany tylko z podpatrywania barina i przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Teraz za Łukaszenki nasi „tutejsi” mają się doskonale ale zachowali sentyment do Polaków. Nie wiem na jak długo- obok na Ukrainie rządzi resentyment i nie rokuję powodzenia polskim misjom w tym kraju.

Resentyment jest złym doradcą.

Pewna dziewczyna, która z naszą pomocą wyjechała za granicę utrzymuje dwoje dzieci ze sprzątania i obsługi starszych osób. Jedna z „ patronek” zaoferowała jej darmowe lekcje francuskiego. Podczas telefonicznej rozmowy dziewczyna powiadomiła mnie tryumfalnie, że jej patronka źle mówi po francusku. Mogłabym przejść nad tym do porządku dziennego, ale czuję się trochę za nią odpowiedzialna. Powiedziałam: „ wybacz, ty uczysz się francuskiego zmieniając pampersy i szorując podłogi, a ona ma wyższe studia i przeżyła w tym kraju kilkadziesiąt lat. Ona nie jest winna, że twoja matka jest alkoholiczką i nie posyłała cię do szkoły. Jeżeli czujesz się upokorzona- rzuć tę pracę, ale nie opowiadaj bzdur. Nie pozwól żeby rządziły tobą kompleksy”.


Co zrobić żeby wszyscy czuli się komfortowo? Nie powinno być ludzi wykształconych, bo niewykształceni popadają w kompleksy. Próbował ten ideał zrealizować Pol Pot likwidując wszystkich z białymi rękami, między innymi za pomocą motyki. Nie pomyślał biedaczek kto będzie przeprowadzał na przykład operacje neurochirurgiczne i kto będzie konstruował maszyny?

Nie powinno być młodych, bo źle czują się starzy, nie powinno być ładnych bo obraża to brzydkich. Nie powinno być zdrowych , bo poniżeni czują się chorzy.

Człowieka zakompleksionego obrażają książki na cudzej półce czy cudzy fortepian. Ludzie zakompleksieni byli mięsem armatnim sowieckiej rewolucji. Sami nie wyszli na tym najlepiej.


Nie twierdzę, że świat jest sprawiedliwy. Ale deptanie po fortepianie na pewno go nie poprawi. Trzeba wymyślić coś innego.


autor: Iza

No to dajmy jeszcze Niemcom d…….y

Dla  frau  Angeli  PDT zrobi wszystko.  Tusk bardziej  dba o mniejszość niemiecką w Polsce, niż o polską w Niemczech. No ale skoro babcia Tuska uczyła go niemieckiego to bliższa koszula ciału.

Postawa lokaja w stosunkach polsko – niemieckich , wychodzi na każdym kroku.  Jednym z przykładów jest rynek prasy , gdzie większa część prasy lokalnej jest w posiadaniu kapitału niemieckiego. Niemcy, którzy niedopuszcają  zagranicznych podmiotów do przejmowania niemieckich tytułów, w Polsce mają nieograniczoną możliwość działania. Tak naprawdę w Polsce rządy dusz sprawują  gazety , którymi właścicielami są koncerny niemieckie , a to daje dużo do myślenia. Zastanawiam się gdzie był  UOKiK , gdy następowały te przejęcia.

Brak obrony  Polskiej Racji Stanu, w sprawie dojścia do portu w Świnoujściu dużych statków w związku z budową  tzw. Nord Streamu, świadczy o całkowitej uległości wobec Niemiec.

Jeżeli  polski  min  spraw zagranicznych wzywa Niemcy do wzięcia odpowiedzialności za Europe, to jest coś nie tak. Pajac z Biłgoraju woli rządy Niemców niż PiS a to przecież  były wiceszef PO i przyjaciel  Komorowskiego. Słuchając takich wypowiedzi należy bić w tarabany.

Sprawa mniejszości  niemieckiej w Polsce to kolejny przykład wasalnej polityki w  stosunku do Niemców. „ Prawie 80 mln zł trafiło w roku 2013 do 130-tysięcznej mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie. W tym samym czasie rząd niemiecki - w ramach umowy, na którą zgodził się rząd Donalda Tuska w 2011 r. – ma płacić organizacjom polonijnym w RFN – liczącej 400 tys. aktywnych członków 328 tysięcy złotych”.  Ale te 328 tys. zł (sic!) to i tak tylko deklaracja. Ziomalka Tuska podtrzymuje stanowisko Hermanna Geringa z , 25 lutego 1940 roku. Na mocy tzw. dekretu Hermanna Goeringa zdelegalizowano Związek Polaków w Niemczech. To, że w Niemczech mieszka między 1,5 mln a 2 mln Polaków, z czego 1,2 mln posiada podwójne obywatelstwo, specjalnie Tuska nie interesuje.

Zastanawiam się czy gdyby ktoś pokroju Cohn – Bendita zapragnąłby czegoś więcej , to czy PDT zgodziłby się na dawanie przez Polaków d….y Niemcom ?
 
http://wpolityce.pl/wydarzenia/73726-milionowe-polskie-dotacje-na-mniejs...
http://wpolityce.pl/wydarzenia/73739-dalismy-im-juz-palec-a-oni-chca-rek...
 

autor: Andy51

środa, 12 lutego 2014

Stało się - tragedia w Soczi

Jak się wszyscy obawiali, doszło jednak do tragedii w Soczi.


autor: jazgdyni


Wyraźny sygnał Sądu, możecie obrażać uczucia religijne katolików

Wyraźny sygnał Sądu, możecie obrażać uczucia religijne katolików.
 
Ostatnio katolickiemu kościołowi powszechnemu wiatr w oczy. Przyczyniają się do tego sami  hierarchowie jak  kard Dziwisz, który nie wykonał ostatniej woli błogosławionego JP II i nie spalił jego prywatnych notatek, publikując ich część.

Ostatnio wybuchła druga bomba. Dr hab. Cenckiewicz, upublicznił wiadomość , że abp Bolonek był wtyką UB w  Watykanie i to on najprawdopodobniej zadenuncjował płk Kuklińskiego.  

Ciągłe ataki na kościół , mające wywołać wśród gawiedzi kalkę, ksiądz równa się pedofil. To, że na 1500 osób skazanych w Polsce za pedofilię, jest jeden ksiądz, nie ma specjalnego znaczenia.

Do tej krucjaty włączył się  Sąd, który stwierdził, że podarcie świętej księgi chrześcijan Biblii przez nijakiego Nergala, przy równoczesnym  używaniu słów potocznie  używanych za obraźliwe  jak „ Żryjcie to g...o!" nazwanie Biblii "kłamliwą księgą". Na okrasę Nergal  kościół katolicki nazywa - "największą zbrodniczą sektą". Kartki podartej Biblii spalili później fani zespołu.

Zastanawiam się gdzie są zawodowi tropiciele antysemityzmu zwłaszcza z GW, postponowanie katolików jakoś im nie przeszkadza, wyobraźmy sobie sytuację, że ów osobnik drze Talmud albo Torę to taka informacja funkcjonowałaby na czołówkach gazet niczym mama Madzi. Jestem spokojny o muzułmanów i się o nich nie martwię, bo gdyby zrobił coś takiego z Koranem , przypuszczam , że rąk ten facet już by nie miał.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/74003-sad-uniewinnil-nergala-uznal-ze-zbe...
 

autor: Andy51

wtorek, 11 lutego 2014

Biuro Manipulacji Internetem – czy tak to działa?


"Relacjonując w TVN wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z 10 października 2010 roku
Kolenda – Zaleska przytaczała słowa, których prezes PiS nie wypowiedział, Sęk w tym, ze w ślad za manipulacją rzekomymi cytatami ruszyła lawina komentarzy piętnujących Jarosława Kaczyńskiego" [1].
Przypominam – Katarzyna Kolenda – Zaleska, to gwiazda TVNu, reporterka, którą wielokrotnie złapano na kłamstwie, manipulacji i zmyślaniu. Dodatkowo jest to resortowe dziecko.
 

Jak ruszyła ta lawina komentarzy? Może tak?
...........

- Możesz dziś posiedzieć trochę dłużej Duchu? Mamy większe zlecenie i musimy rozłożyć trochę sztucznej trawy.
     Wolny Duch nie miał pojęcia o czym Szef mówi, ale skinął głową.
- Sztuczna trawa, jarzysz? Na licznych kanałach rozwijamy dywany opinii i próbujemy wciągnąć innych do gry. Na naszym boisku i zgodnie z naszym scenariuszem, że tak powiem...
- Fajnie! – skinął głową Duch. – Jaki jest przekaz?
- Ten palant Kaczyński wyskoczył z "prawdziwymi Polakami". Albo i nie. Nieważne... Mamy to sprzedać. Możesz się domyślić, kto to zamówił – uśmiechnął się szef.
 
*

- Trzy, dwa, jeden. Dawać, dawać, dawać!
     Dziesięć klawiatur  zaczęło trzaskać prawie w tym samym momencie. Z boksów wypuszczono oswojone trolle. Od razu zaczęły rozwijać na boisku sztuczną trawę. Celem było dwadzieścia różnych forów: osiem gazet, pięć witryn politycznych i siedem portali dyskusyjnych. Wszystkie trolle miały zamieszczać krótkie wpisy potępiające zmyślone słowa JK, albo zbijać argumenty przeciwników.
     Duch był w swoim żywiole. Widział, jak specjalny program przesyła wiadomość, odbijając połączenie od wielu różnych serwerów w sieci i rozszczepiając nadawców na różne adresy IP, dzięki czemu wszystko wyglądało przekonująco. Jak gdyby zwykli użytkownicy naprawdę podjęli ten temat. Przez najbliższe dni podtrzyma go załoga blogerska, a później zainteresuje się nim pewnie kilku kupionych komentatorów z odpowiednich gazet. Następnie trzeba poczekać, aż zajmą się tym radio i telewizja. Gra stanie się rzeczywistością, a sztuczna trawa – prawdziwym trawnikiem.

     Witamy w Faktach. Ostatnio robi się coraz głośniej o dzieleniu narodu na prawdziwych Polaków i tych nie prawdziwych, jak to powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński...
 
*

     Co tutaj jest prawdą, a co fikcją, musicie sami określić.

...................................

[.]Napisano na podstawie powieści Andersa de la Motte "Buzz"
[1] – " Resortowe dzieci MEDIA"

autor: jazgdyni