wtorek, 10 grudnia 2013

Polacy rzygają Lisem


Warto sprawdzić genealogie Szechtera vel Michnika, Mordki vel Morozowskiego, Lisienki vel Lisa czy Miecugowa. Wówczas zrozumiemy skąd w nich ta nienawiść.

TNS OBOP opublikował wyniki badań dotyczących TV. Wyniki są druzgocące dla medialnego funkcjonariusza Tomasza Lisa. Jego specyficznie prowadzony pogram z nowymi standardami  dziennikarstwa przynosi owoce.

Jeżeli prowadzi się program na temat pochodów  11 listopada bez zaproszenia organizatorów, jeżeli normą u Lisa jest prowadzenie programów według schematu  czterech na jednego tzn. trzech interlokutorów plus  Tomasz Lis , przeciw jednemu  rozmówcy, który ma przeciwne poglądy od jedynie słusznych  Lisa. Przy czym Lisa  wspiera   wytresowana publiczność, która buczy po wypowiedzi  tego jednego, a klaszcze  po wypowiedzi Lisa i popierających go gości , to nie ma się co dziwić wynikom badania.

Program Lisa wraz z „Klanem” został najgorzej oceniony  przez widzów.



http://wpolityce.pl/artykuly/69143-polacy-maja-dosc-telenowel-seriali-paradokumentalnych-oraz-programu-tomasza-lisa-irytuja-ich-tez-reklamy


autor: Andy51

Oświadczenie prof. Cieszewskiego


Po wyemitowaniu przez TVP programu Sekielskiego, prof. Cieszewski zapowiedział, że będzie domagał się autolustracji. Właśnie złożył stosowne dokumenty.
Szanowna Pani Dyrektor,
Dnia 3 grudnia bieżącego roku w programie p. Tomasza Sekielskiego „Po prostu”, który został wyemitowany przez program 1 TVP, p. prof. Antoni Dudek z IPN pomówił mnie, że byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, dzięki czemu „w nagrodę” otrzymałem paszport i możliwość wyjazdu za granicę.

Wszystkie te stwierdzenia są nieprawdziwe i stanowią pomówienie mnie w myśl art 20 ustawy z dnia 18 października 2006 r. „o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów”.

Oświadczam, że nie byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL oraz nie otrzymałem paszportu w zamian za współpracę z SB.

Ponieważ zaś pomówienia tego dokonał publicznie wysoki urzędnik Instytutu Pamięci Narodowej zwracam się do Państwa o wszczęcie wobec mnie procedury lustracyjnej i stwierdzenie zgodnie z prawdą, że nie byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa oraz nie otrzymałem w nagrodę za to paszportu.

Pragnę podkreślić, że ze względu na publiczne oświadczenia p. prof. Antoniego Dudka mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Dlatego też muszę stwierdzić, że próba odmowy przeprowadzenia wobec mnie procedury lustracyjnej czy też postępowania o analogicznym charakterze będę zmuszony traktować jako chęć podtrzymania bezzasadnych oskarżeń prof. Antoniego Dudka, z wszystkimi tego konsekwencjami.

W załączeniu przesyłam moje oświadczenie lustracyjne.

Z poważaniem
Chris Cieszewski 

autor: cyborg

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Czy orkan Ksawery miał coś wspólnego z katastrofą smoleńską?


Sfilmowany  przypadek w Birmingham, kiedy to pilot samolotu  Boeing 777 niemal z poziomu  zerowego podrywa maszynę i ląduje na innym lotnisku, każe się zastanowić, dlaczego w  Smoleńsku, kiedy padła komenda „ uhod ”, a było to  na wysokości około  50 metrów nad ziemią samolot się nie poderwał?

Ten film dobitnie świadczy o tym, że wersja gen. Anodiny, i potwierdzający  ją  raport Millera, mają się nijak do rzeczywistości. Warto zobaczyć film z tego zdarzenia zamieszczony w linku.



http://www.wprost.pl/ar/428231/O-krok-od-tragedii-Wiatr-nie-pozwoli-wyldowa/


autor: Andy51

niedziela, 8 grudnia 2013

Polski rock jest martwy


A legendarni "prorocy moich gniewnych lat", to ożywione mumie i upiory przeszłości.
Od pewnego czasu nie sposób uciec od Ukrainy w ten sposób, że za cokolwiek się człowiek nie weźmie, nawet za przysłowiową lodówkę, to po otwarciu widzi Ukrainę. Są więc relacje na żywo, programy publicystyczne w radio i telewizji, gazety pełne są opisów protestów mas ludzkich i głównych aktorów, nawet portale społecznościowe pękają w szwach od nadmiaru Ukrainy. Ukraina zdominowała przekazy dnia i tylko orkan Xawier choć na krótką chwilę pozwolił odetchnąć od Ukrainy. Po mocnym wejściu Kaczora na kijowskim majdanie, "ratować" Ukrainę rzucili się dosłownie wszyscy, Pą Prezydę rozmawiał telefonicznie z gaspadinem Janukowyczem, a wnuczek z frau Makrelą i mesje Oląde. Ukraina über alles.

Ale ja nie o tym. W kontekście ukraińskim zadaję sobie pytanie: czemu tam w Kijowie nie było jeszcze żadnego "legendarnego" zespołu rockowego z Polski? Gdzie się podziali "prorocy z moich gniewnych lat"? Przecież etosem walki z komuną wypełnione są ich wikipedyczne biogramy.
Na przykład w biogramie pana Hołdysa można wyczytać o jego życiu:
"wypełnionym całkowicie pracą: intensywnym koncertowaniem, za które honorarium wynosiło mniej niż 3 bilety na dany koncert, pracą organizacyjną, do której należały uzgodnienia z cenzurą i milicją, pogróżkami SB".
Życie wypełniały młodemu buntownikowi pogróżki eS Be. eS Be brzmi w tym momencie prawie jak Bi Dżis.
Tomek Lipiński, znany z Brygady Kryzys, również niemało wycierpiał od komuny:
" Stan wojenny przekreślił także plany koncertów na następny rok w Holandii. W tym okresie muzycy dostali propozycję występów od "Rock Estrady" (organizatora dużych koncertów) – jednak podstawowym warunkiem współpracy miała być skrócona nazwa zespołu z Brygada Kryzys na Brygada K., na co Lipiński z Brylewskim nie przystali. Odmowa pójścia na kompromis uniemożliwiła im granie dalszych koncertów."
Bezkompromisowy, niczym bohater westernów, odmówił pójścia na kompromis z krwawym reżimem. Do dziś odcina z tego powodu kupony.
Weźmy kolejnego giganta polskiego rocka, ofiary prześladowań eS Becji Macieja Maleńczuka "jednego z najbardziej awangardowych i kontrowersyjnych polskich artystów muzycznych" (źródło: Wikipedia). Jego również dotknęły prześladowania eS Be.
"W 1981 skazany został na dwa lata więzienia za odmowę pełnienia zasadniczej służby wojskowej".
Aż chciałoby się klasnąć w dłonie i krzyknąć: ach, cóż za piękne rewolucyjne życiorysy! Odmówili komunie, potem były represje, cud że żyją!
A co robią dziś? Może odrzucili młodzieńczy bunt, rewolucyjny zapał i żyją własnym życiem? Ależ skąd. Oni są stale obecni w naszej polityce. Co i rusz wygłaszają opinie stricte polityczne.
Taki pan Hołdys największe zagrożenie widzi w Jarosławie Kaczyńskim nazywając go "mrocznym, średniowiecznym chujem".
Wtóruje mu pan Maleńczuk znany z okrzyku na koncertach: "Kto głosował na PiS, wypierdalać z sali!". Skomponował też protest song "Kaczory", w którym śpiewał: "Władzę w kraju przejął duet kaczy".
Najmniej drapieżny z tej Rewolucyjnej Trojcy jest pan Lipiński, on tylko na konwencji wyborczej PO w 2006 roku śpiewał uniesiony duchem wolności "Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie…".
Śmiało można przyznać im, że mieli swój nieduży, bo nieduży, ale jednak wkład, w budowanie najpiękniejszego ustroju pod rządami Platformy Obywatelskiej.
I teraz, kiedy patrzę na majdan w Kijowie, na tych przemarzniętych, zdesperowanych Ukraińców, których tak po ludzku jest mi żal, to zadaję sobie zasadnicze pytanie: gdzie podziali się ci nasi polscy buntownicy, ci rockmeni i frontmeni , którzy w latach krwawej dyktatury nie wahali się odmówić eS Becji? Gdzie oni są, ci wszyscy nasi przyjaciele? Dlaczego nie stoją razem z ludźmi walczącymi z ruskim systemem? Z sowieckim zniewoleniem. Z ukraińską eS Becją. Co im przeszkadza? Przecież wyjazd do Kijowa i powrót, to zaledwie jeden dzień. Przecież są stale obecni w mediach, nie zamilkli wiele lat temu, nie zaprzestali walki o wolność i demokrację. Może ci Ukraińcy, stojący w mrozie na kijowskim majdanie, nie są z ich bajki? Co ich powstrzymuje? Odpowiedź jest boleśnie arcyprosta:
Otóż proszę Państwa oni są w czarnej dupie. Byli w niej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku i są w niej do dziś. To zwykli konformiści przebrani w piórka rockowych kontestatorów. Tacy z nich właśnie buntownicy - koncesjonowani. Samozwańcze autorytety. Bałwany oczekujące adoracji. Maskotki systemu. Oni Polskę i Polaków od zawsze mieli w dupie. Dla nich ważne były flaszka i dupencje. Oni wolą trzymać nosy blisko dupy niedźwiedzia i udawać, że to było marzenie ich życia. Że właśnie o to "walczyli". Żałośni. Przegrani. Zdemaskowani. Buntownicy z przypadku. Po prostu Cienkie Bolki.
Kiedy pomyślę, że kiedyś tam byli "głosem mojego pokolenia", to robi mi się po prostu niedobrze.
PS. W dyskusji proszę nie odnosić się do rezunów, banderowców, upowców i tryzuba. Mój wpis jest na inny temat. Proszę też nie wklejać mi z YT zespołu "Lombard", znam to na pamięć, potrafię  też wybrzdąkać na gitarze.

autor: gallux

sobota, 7 grudnia 2013

Teczka prof. Cieszewskiego


Udostępnione kopie dokumentów, odtajnionych dziwnym trafem dokładnie na konferencję naukową poświęconą badaniom tragedii smoleńskiej.
Nieprzypadkowa data odtajnienia dokumentów:


Dokument w pełnej okazałości:


Rok brakowania materiałów i mikrofilmu, to przewidywany termin ! Na skutek zmiany ustroju doszło do wcześniejszego brakowania.


Bez Lesiaka nie może się obejść.




A tu tylko fragment. 
Uwaga ! Uzupełnienie !   07.12.2013  (10:15)



Dane innych figurantów do sprawy "Nil" są przysłonięte kartką. Jeszcze raz ! To są dane osób inwigilowanych ! Ich teczki. Nagle na starym wpisie pojawia się poprawka z roku 85-go ,  nazwisko aktywnego (podobno) TW poprawione zostaje dopiero w 1988 roku, a od 83 - go nie ma go w kraju.
Czekam na dalsze ciekawostki. Na razie polecam :

autor: cyborg

Opowieść o dwu profesorach


- lincz (ang. lynch), samosąd – wymierzenie lub wykonanie kary przez osobę nieuprawnioną. - Charles Lynch (1736–1796) – amerykański sędzia ze stanu Wirginia. Na zdjęciu : prof. Antoni Dudek.
Profesor Rońda twierdził że piloci TU154 nie zeszli sami poniżej wysokości 100 m , oraz że są na to dowody. Następnie przyznał że dowodów nie ma , a co za tym idzie nie może dalej twierdzić że piloci samodzielnie nie schodzili poniżej 100 metrów. Słynne : " oni, niestety, zeszli".
 Profesor Dudek na podstawie kserokopii którą widział lub nawet nie, wydał wyrok w sprawie prof. Cieszewskiego :
"Można powiedzieć, że w jakiejś formie współpracował ze służbą bezpieczeństwa w 82 roku, czyli w okresie stanu wojennego. To była epoka sprzyjająca masowym werbunkom, wiadomo szczególna stanu wojennego, presja psychologiczna, zagrożenie internowaniem i wieloletnim więzieniem.”  
„Prawdopodobnie należał do tej kategorii ludzi, którzy powiedzieli co mieli do powiedzenia, po czym prosili o nagrodę, czyli możliwość wyjechania z kraju” 
Profesor Dudek, już po emisji programu red. Sekielskiego miał szansę wycofać się z "blefu" lub pochopnego pomówienia udzielając wywiadu prasie. Zamiast męskiego oświadczenia : blefowałem , myślałem że Sekielski zdobędzie jakieś dokumenty, brnie :
"Historyk zaznacza, że będzie niezwykle trudno rozstrzygnąć jednoznacznie kwestię współpracy Cieszewskiego z bezpieką, ponieważ główne dokumenty prawdopodobnie zostały zniszczone w 1990 roku. Zarazem zdaniem profesora : na podstawie zachowanych dokumentów sąd nie uznałby profesora Cieszewskiego za współpracownika SB.
Profesor Antoni Dudek w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową proponuje, by traktować dokumenty związane z profesorem Cieszewskim powściągliwie. Jak tłumaczy: jedyne co wynika z zachowanych dokumentów to to, że Cieszewski został zarejestrowany w 1982 roku przez SB jako tajny współpracownik. Natomiast, dodaje profesor, nie wiadomo na czym polegała współpraca i czy w ogóle była to na podstawie tych dokumentów nie wiemy.
Powściagliwie to ja muszę traktować wątpliwy dokument, natomiast oświadczeń profesora nie muszę. Zadziwia mnie symetria przypadków : obaj profesorowie nie mają w garści dokumentów, jeden wycofuje się z bezpodstawnego twierdzenia, drugi - nie ! Który zostaje zlinczowany ?! W obu wypadkach dokumenty mogą się znajdować w Moskwie.  
Tak na marginesie : Jakoś nie słyszę by Krajowa Rada Sądownictwa upomniała profesora za wchodzenie w kompetencje sądu i antycypowanie wyroku niezawisłego organu. Uniwersytet nie wydał oświadczenia że profesor nie jest prawnikiem i obecnie nie prowadzi badań w przedmiotowej sprawie, mało tego : uczelnia jest przeciwna jakiejkolwiek lustracji pracowników nauki!
*prof. dr hab. Antoni Dudek - politolog, historyk, pracuje w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ, był naczelnikiem Wydziału Badań Naukowych, Dokumentacji i Zbiorów Bibliotecznych IPN oraz doradcą zmarłego prezesa IPN Janusza Kurtyki.

autor: cyborg

piątek, 6 grudnia 2013

Tusku przerwano wykład ks. profesora Bortkiewicza a Ty milczysz


To, że PDT nie będzie się kłaniał księżom dobrze wiemy. Kościół katolicki a raczej niektórzy hierarchowie potrzebni są wówczas , kiedy potrzebni są do wizerunku politycznego. Tak było gdy sympatyk PO abp Gocłowski  udzielił ślubu kościelnego Tuskowi i jego małżonce przed wyborami prezydenckimi w 2005 r. Abp Gocłowski odszedł na emeryturę i Tusk przestał się kłaniać księżom.

W lutym tego roku grupa zamaskowanych osób wtargnęła na wykład prof. Środy.” Premier Donald Tusk powiedział, że jest poruszony informacją o zakłóceniu wykładu profesor Magdaleny Środy przez grupę ludzi, którzy wtargnęli we wtorek do auli na UW. Uważam, że stała się rzecz straszna, choć nikt nikogo nie pobił - podkreślił premier”. Słów oburzenia nie było końca.

Minęło kilka miesięcy. 5.  grudzień  Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, wykład  ks. profesora  Pawła Bortkiewicza, grupa pederastów przerywa wykład na temat dewastacji rodziny przez ideologie gender. Jakiś homoś przebrany w złotą sukienkę wskakuje na stół i przerywa wykład. Grupa  idiotek lesbijek wykrzykuje, próbują  zerwać wykład, co się poniekąd udaje. Wykład zostaje przeniesiony do innej sali i bez obecności  homoterorystów dokończony.

Ja mam tylko jedno pytanie, do PDT. Dlaczego nienawistnie milczysz, a odzywasz się tylko gdy przerywa się Środzie lub  Baumanowi. Czyżby to był jeden z elementów, układu z Leszkiem Millerem.





http://wpolityce.pl/wydarzenia/68892-homoaktywista-w-zlotej-sukience-i-grupa-wrzeszczacych-homoterrorystow-zobacz-jak-wyglada-debata-wg-standardow-lgbt-wideo

http://www.rp.pl/artykul/982780.html


autor: Andy51

Zmarł śp Nelson Mandela (95) a co u naszych wiekowych polityków


Wczoraj zmarł śp. Nelson Mandela pierwszy czarnoskóry prezydent RPA.  Nelson Mandela miał powody by nienawidzieć białych. Przesiedział 27 lat w więzieniu, po zniesieniu aparthaidu został pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA w latach.

Gdy w 1995 r w RPA odbywały się mistrzostwa świata w rugby , a rugby są dyscypliną uprawianą w RPA głównie przez białych, Prezydenta Mandela wzniósł się ponad podziały i ubrał zieloną koszulkę ze springbokiem  i kibicował w niej białym sportowcom grającym w rugby. RPA zdobyło wówczas mistrzostwo świata w tej dyscyplinie. Gest Mandeli odczytany został jako wyciągnięcie ręki do swoich byłych ciemiężycieli  a za tym gestem poszli inni czarnoskórzy mieszkańcy  RPA.

Po odejściu na emeryturę w 1999 r Mandela zaangażował się w sprawy społeczne, głównie  na walkę z AIDS.

W Polsce mamy kilku polityków o bardzo zaawansowanym wieku.

Zacznijmy od najmłodszego,  Kazimierza Kutza (84), który ostatnio został skazany za słowa, że Ziobro zamordował Barbarę Blidę. Musi przeprosić  posła  i zapłacić 5 tys. zł zadośćuczynienia.

Andrzej Wajda (89), znany ze słów o przyjaciołach w telewizji  i  jeszcze kilku cytatów o Jarosławie Kaczyńskim „Nie może tak być, że ktoś jest tak dalece przekonanym o tym, że tylko on mógł być prezydentem, że nie może się z tym pogodzić. No ale na to są piguły, na to są lekarze, na to są sposoby. Niech się leczy!
― Jarosław Kaczyński jest winny agresji w życiu politycznym
― Andrzej Wajda uważa, że Jarosław Kaczyński pozostaje niebezpieczny - mimo że przegrał wybory prezydenckie. W wywiadzie dla dziennika "La Repubblica" polski reżyser zarzucił prezesowi PiS, że wykorzystuje mity męczeństwa w walce politycznej.
To tylko kilka przykładów, niebywałej agresji tego starszego pana w stosunku do lidera opozycji.
 Władysław Bartoszewski (91) zwany profesorem, jest jakby przywódcą tych trzech mocno zaawansowanych wiekiem muszkieterów, muszkieterów PO. Ilością cytatów z ataków na PiS i Jarosława Kaczyńskiego w tym ostatni „Jeżeli ktoś pluje na własną głowę państwa i na własne państwo obelżywymi słowami, złośliwościami, symbolami, to pluje sam na siebie” można zapisać wiele stron. A jeszcze w 1995 r ( link poniżej) Bartoszewski potrafił powiedzieć coś mądrego, później już było tylko gorzej.
Ci trzej panowie bezwzględnie atakują PiS i Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, czemu nienawiść do przeciwników politycznych przesłania im zdolność racjonalnego myślenia? nie wiem, ale może w ich życiorysach, które kiedyś rzetelnie może napisze jakiś historyk.

Reasumując, starsi panowie bierzcie przykład z Nelsona Mandeli.


http://wpolityce.pl/dzienniki/korespondencje-piotra-cywinskiego/68891-piotr-cywinski-dla-wpolityce-profesor-dyplomatolkow-kto-na-kogo-rzyga-czyli-wyraz-politycznego-dyskursu-bartoszewskiego


autor: Andy51

czwartek, 5 grudnia 2013

Awangarda hien medialnych


 Skupię się na ostatnich dwóch przypadkach ukazujących jak przegniłe jest środowisko dziennikarzy a raczej komisarzy medialnych.
Pióro do wynajęcia z GW Bianka Mikołajewska , zaatakowała senator  Beatę Gosiewską, żonę po śp. Przemysławie Gosiewskim, za coś czego nie musiała zrobić.  Atakuje w perfidny sposób ,  ponieważ sprawa dotyczy jej  dzieci. Oto cytat z gazety:
”Senator PiS Beata Gosiewska, członkini senackiej komisji finansów, całkowicie zgodnie z prawem nie wykazała w oświadczeniu majątkowym kilkudziesięciu tysięcy złotych otrzymanych od fundacji związanej z jedną z największych instytucji finansowych w Polsce - ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Kredytowymi (SKOK)”.

„Informacje o udzielonym jej wsparciu znaleźliśmy przypadkiem w aktach rejestrowych Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych (FPZK)”. Tak całkiem przypadkiem cyngle z GW znaleźli coś co posłużyło do ataku (sic).
Jak  gimnastykować musiała się  Mikołajewska, żeby to co jest legalne przedstawić w taki sposób , żeby ochlapać błotem osobę niewinną. Ale nie ma się czemu dziwić  "Wydatki KPRM i ministerstw na ogłoszenia i komunikaty w środkach masowego przekazu w latach 2008 – 2012 wyniosły 124 622 539 zł. Z czego ponad  50% otrzymała  GW, stąd z wdzięczności takie ataki na PiS. 

Inna  „gwiazda” kiedyś z TVN obecnie w partyjnej TVP, Tomasz Sekielski dostał zlecenie na profesora Cieszewskiego naukowca z USA polskiego pochodzenia. Powód  był jeden, naukowiec udowodnił , że słynna pancerna brzoza była złamana już 5 kwietnia 2010. Całe kłamstwo smoleńskie budowane na tej brzozie, która spowodowała katastrofę, legło w gruzach. To było główny powód , który spowodował , że szperacze wyszli w miasto. Podpowiedzieli Sekielskiemu gdzie ma iść, tam poszedł i dostał coś co jest w ogóle niewiarygodne. Na tej podstawie, przeciwnicy lustracji podnieśli jazgot, że prof. Cieszewski został zarejestrowany przez SB jako TW. Jeżeli fakty nie pasują do stawianej tezy tym gorzej dla faktów. Cel tak jak w przypadku senator Gosiewskiej, był jeden. Obrzucić błotem inkryminowaną osobę, może coś z tego błota przyczepi się, do osoby , którą się atakuje.
To są dwa przypadki z ostatniego tygodnia, takich występów funkcjonariusze medialni mają bez liku, ale skoro nawet część prywatnychmediów jest organem rządzącej partii , to nie ma się czemu dziwić.


autor: andy51

Jazgdyni wśród ludożerców




Portale internetowe czasami przeradzają się w plemienne, ksenofobiczne środowiska. Jak tam przychodzisz, nie daj Boże z Neonu24, to możesz być tylko agentem.

Po przeprawie promowej, już poza Dar es Salam, zboczyłem z drogi i przedzierałem się przez las. Lokalny przedstawiciel PLO pobieżnie wskazał mi drogę do malowniczej dzikiej plaży z dosyć bliską rafą koralową.
Niosłem więc w worku mój mały ponton, płetwy i maskę. Słońce, nawet poprzez zasłonę liści piekło niemiłosiernie. Przepocona koszulka kleiła się do ciała.
Słyszałem już grzmot fal o brzeg, gdy jakieś szmery w pobliżu spowodowały, że bacznie zacząłem rozglądać się wkoło.
Metaliczny trzask repetowanej broni spowodował, że zamarłem w pół kroku. Byłem otoczony przez oddział czarnych żołnierzy. Wszyscy mieli broń skierowaną we mnie. Upuściłem worek i uniosłem ręce do góry. Bałem się poruszyć, bo nie rozumiałem, co jest grane. Jeden z żołnierzy zaczął coś do mnie wywrzaskiwać, a drugi zajął się przeszukaniem mojego worka i z triumfem w oczach wyciągnął z niego ponton i płetwy. Nagle poczułem się jak członek desantu na plaży w Normandii. Jedyny dokument, który miałem ze sobą, to odręcznie wypisany permit, teraz mokry od potu i sklejony.
Cały czas z rękoma nad głową, zabrali mnie na pięcio-kilometrowy spacer na posterunek, gdzie spędziłem cztery godziny oczekując na przyjazd agenta i przedstawiciela.
Okazało się, że skręciłem do lasu w złym miejscu i wlazłem wprost na tereny wojskowe. A z tym pontonem, płetwami i bez dokumentów, to jak nic wyglądałem na szpiega, terrorystę, szykującego desant na Tanzanię.
....................
Po przylocie do Bombaju z miejscowości tuż przy pakistańskiej granicy, udałem się na lotnisko międzynarodowe. Przy wejściu do środka zatrzymał mnie uzbrojony żołnierz i poprosił o pokazanie biletu. Przedstawiłem maila, gdzie wykazany był mój bilet z lotem Lufthansą z Bombaju do Frankfurtu. Żołnierz zabrał papier i poszedł sprawdzić moją rezerwację.
Wrócił po chwili z informacją, że niestety nie figuruję na liście pasażerów. Na teren portu lotniczego wstępu nie mam.
Stoję przed drzwiami z walizami. Temperatura tak na oko 42 stopnie Celsjusza. Nie mam pieniędzy, a moja karta kredytowa w Indiach nie działa. Wokół kłębi się tłum Hindusów, którzy oferują mi różne usługi. Kombinuję, jak tu się udać do konsulatu. No tak, ale jest właśnie niedziela.
Uratowała mnie telefonia komórkowa, która na szczęście działała. Zadzwoniłem do Norwegii do swego agenta, który załatwia podróż i się rozdarłem, co oni wyprawiają i jak sytuacja wygląda. Przepraszał i obiecał jak najszybciej coś załatwić.
Przesiedziałem trzy godziny na krawężniku, opędzając się od natrętnych tubylców. Pić się chciało, jak cholera, ale to Indie, ameba i inne paskudztwa. Wreszcie przyszedł sms z nowym lotem: Bombaj – Dubaj – Frankfurt. Tym razem bez problemu wszedłem do portu lotniczego. Witaj cywilizacjo!
.................................
Postanowiłem dodatkowo pisać na portalu Niepoprawni. Dosyć szybko uzyskałem rangę blogera, zezwalającą na umieszczanie swoich tekstów na stronie.
Z folderu moich tekstów wybrałem jeden, stosunkowo neutralny, nieco przepełniony ironią. Został dobrze przyjęty i dyskusja była owocna.
Drugi tekst dotyczył godności i potrzeby utrzymywania wyprostowanej postawy. I zaczęło się. Dyżurny, powszechnie znany tropiciel wrażej agentury, ruszył do ataku i zaprawioną w boju metodą zaczął zadawać podchwytliwe pytania. Odpowiadałem na nie uczciwie.
Potem było już tylko gorzej. Jakby na dźwięk trąbki gończego psy tropiące ruszyły na łowy. Nagle zakotłowało się. Cokolwiek bym nie powiedział było źle. Zaczęły się napaści osobiste, obelgi i chamstwo. A mnie oskarżono o wszystkie możliwe grzechy blogosfery, łącznie z intencjami opanowania i zagrabienia portalu. Histeria niektórych sięgnęła zenitu. Stałem się, według mnie mimowolnym, detonatorem złych emocji i wzajemnych animozji.
Pewien jestem, że w realnej sytuacji, jeszcze sto lat temu, czekałby mnie publiczny lynch. Ukryta ksenofobia i strach przed obcymi to pierwotne, silne cechy zbiorowości plemiennych. Ja, jako obcy stałbym się tego ofiarą.
...................................
Jak widać byłem już w różnych tarapatach i to we wielu miejscach na świecie. Jednak najbardziej wredna sytuacja zdarzyła się, gdy siedziałem u siebie w domu przed komputerem. Może to dlatego, że praktycznie ostatnie trzydzieści lat pracuję za granicą, bez kontaktu z Polakami i straciłem tą specyficzną wrażliwość na rozmowy po polsku, pełne ostrożności i niuansów. Może zbyt dużym szacunkiem darzę interlokutorów i zbyt ufnie i naiwnie rozmawiam. Całkiem możliwe. By być "swojakiem" trzeba posługiwać się specyficznym kodem i kalkami pojęć. Jak ci, co w każdym tekście litery PO piszą z dużej litery.
Dużo jeszcze muszę się nauczyć. Lecz to mnie tylko cieszy, bo ciągłe uczenie się jest celem mojego życia.

autor: jazgdyni