.

...czerwone słońce żądzy i decyzji (dwóch rzeczy, które stwarzają żywy świat)
Vladimir Nabokov

piątek, 29 kwietnia 2016

Gówniarstwo – Pro publico Bono

 
"Dama" Zakonu Maltańskiego, Collegium Invisibile – jeden z niewidzialnych uniwersytetów utworzonych (a jakże!) przez George Sorosa, oraz jak dobrze zorientowani twierdzą, loża masońska - to zaplecze niesłychanie aroganckiej i bezczelnej baby, jaką jest prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz. Zresztą kto wie, do jakich jeszcze tajnych organizacji i stowarzyszeń ta kobieta należy. Nie ważne, już widać, kto ją popiera i lansuje. Ulubiona prymuska Sorosa.

Podobno Polka, podobno gorąca patriotka, jak głosi publicznie jej totumfacki, hodowca najgłupszych psów – dogów niemieckich, łaziebny Halicki, dała wczoraj w publicznym wystąpieniu pokaz "patriotyzmu" i szczucia na Polskę.
"To dowód zacietrzewienia politycznego, odbierającego rozum" powiedział po tym wystąpieniu Rafał Ziemkiewicz.
A Bronisław Wildstein: - "Zrobiła z uroczystości partyjny wiec. Po prostu hańba".
Ja natomiast powiem: - klasyczny przykład gówniarstwa, jakie serwowano nam przez ostatnie lata i jakie nadal się serwuje w wykonaniu platformerskich polityków.


Parę miesięcy po odebraniu władzy poprzednim zarządcom Polski, gdy naród w końcu nie wytrzymał morza afer na każdym szczeblu, lekceważenia Polaków i wszechobecnej korupcji, widzimy bardzo wyraźnie z jakim gówniarstwem i infantylizmem mieliśmy do czynienia.

Na tle niedojrzałych ludzi Platformy, a obecnie również Nowoczesnej, ludzi bez kultury, wykształcenia i niestety rozumu (mimo częstokroć profesorskich tytułów), ludzi bardzo chamskich i aroganckich, bez najprostszej nawet kindersztuby, obecne władze jawią się jako arystokracja wobec stajennych. I to w każdym aspekcie: od kultury wymowy, erudycji i zdolności używania języka ojczystego, znajomości języków obcych, elegancji zachowania, savoir vivre'u i ogólnej ogłady. Nawet wybitna niedbałość odzieżowa Jarosława Kaczyńskiego pasuje do roztargnionego profesora, podczas gdy niechlujstwo i bezmyślnie nie golona twarz prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego razi nie tylko estetycznie, lecz także niezrozumieniem powagi piastowanego stanowiska.

Zastanówmy się nad takim porównaniem paru postaci, które w Polsce sprawowały i sprawują najwyższe urzędy w kraju: prezydent Andrzej Duda versus Bronisław Komorowski; premier Beata Szydło a Ewa Kopacz, szef MSZ Witold Waszczykowski, a jego poprzednicy Radosław Sikorski, czy wyjątkowo sprawiający folwarczne wrażenie Grzegorz Schetyna, lub jego były wiceminister, słynny ostatnio twórca donosu na własny kraj, Rafał Trzaskowski kontra obecny wiceminister Konrad Szymański. A takie Ministerstwo Zdrowia...
Panowie, wiecznie spocony i rozchełstany Arłukowicz z aroganckim zastępcą Neumannem i z drugiej strony ministrowie, doktorzy Konstanty Radziwiłł i Jarosław Pinkas.
Jakby tego było mało, tego szczeniactwa, buty i absolutnego braku kultury, dodatkowo poziom zdecydowanie zaniżył Ryszard Petru i jego specyficzna "menażeria".

Przekonany jestem, że każdy z nas, który otrzymał jako takie wychowanie i nie uczył się życia, tak jak wg. własnych słów, Donald Tusk, na podwórku, widzi te dysproporcje jaskrawie i rażą go one.

Gdy obecna opozycja, przez parę lat, lecz stanowczo za długo, ze szkodą dla państwa, bawiła się w rządzenie, jej kulturalne, mentalne, moralne i edukacyjne mankamenty były starannie ukrywane przed narodem, przez propagandowe, w dużej mierze niepolskie media. Nawet ewidentne błędy i błazenady na arenie międzynarodowej, ex-prezydenta Komorowskiego, były obracane w serdeczny żart, mimo, że wywoływały niesmak i zażenowanie światowej dyplomacji.

Szkoda była tym większa, bo w tym czasie miliardy państwowych pieniędzy przeciekały przez palce, często bezczelnie kradzione, albo wpompowane w szemrane inwestycje, jak pociągi Pendolino, czy 13 miliardów przeznaczone na zakup helikopterów – wraków, francuskich Caracali. A jak trzeba było więcej pieniędzy na imprezy w ekskluzywnych knajpach, to sprzedało się od ręki coś państwowego, jak na przykład grupę kapitałową Ciech SA Janowi Kulczykowi, za marne 600 milionów, aby już po paru miesiącach potroć swoją wartość do ponad 1 600 milionów.
Gówniarze nierzadko, gdy brakuje im pieniądzy, bez skrupułów okradają swoje zapracowane matki i ojców. A rządząca wówczas gówniarzeria, bez skrupułów kradła pieniądze państwa i obywateli.
Robili to z pełną świadomością, wyrachowaniem i arogancją, czego dowiedzieliśmy się z nagranych rozmów prowadzonych w ekskluzywnych restauracjach, gdzie rachunki za kolację na koszt obywateli oscylowały na poziomie dziesięciu tysięcy złotych.

Gówniarstwo tej ekipy, słusznie często nazywanej ferajną Tuska, na wzór "Cłopców z ferajny", gangsterskiej opowieści z Robertem de Niro, Ray Liotto, Joe Pesci i Samuelem L. Jacksonem, uwidoczniło się pełnej krasie po wyborczej klęsce w październiku 2015.
To, co dotychczas było skrzętnie maskowane przez media głównego ścieku, nie dawało się dalej ukrywać. Byle która transmisja z obrad sejmowych uwidaczniała prawdziwy poziom tych niewydarzonych polityków, głównie stworzonych przez skrycie wrogie Polsce mocarstwa, ludzi dobranych według klucza niedoborów intelektualnych i całkowitym braku moralnego kręgosłupa, wybranych z prostego powodu – takimi właśnie osobnikami łatwiej było kierować ich zachodnim mocodawcom.
Na każde zawołanie byli gotowi spełnić jakiekolwiek, nie wiadomo, jak szkodliwe dla Rzeczypospolitej polecenie, jak choćby likwidacja stoczni przez Tuska, czy zatrzymane w ostatniej chwili zamknięcie kopalń przez Kopacz według projektu, o czym wiemy, opracowanego w Berlinie.
Liczył się tylko interes własny i usłużność wobec możnych i silnych tego świata. Dokładnie tak, jak w blokerskich kręgach gówniarzerii, gdzie młodsi i słabsi służą starszym i silniejszym chuliganom i przestępcom.

Gdy smarkacz nagle zostaje pokonany, to co robi? Wydziera się i usiłuje brutalnie, bez zważania na jakiekolwiek reguły, kąsać, albo leci po pomoc starszych, silniejszych i zaprzyjaźnionych chuliganów.
Czy nie taką, szczeniacką filozofię stosują platformersi z Grzegorzem Schetyną, czy Nowoczesna – utworzona ad hoc, po klęsce Komorowskiego partia Sorosa, z żenująco komicznym Ryszardem Petru?
Schetyna zresztą to otwarcie i publicznie powiedział. I był z tego dumny!

Widzieliśmy niedawno idiotyczne targanie powagi Sejmu. Tak nawet nie zachowywał się śp. Andrzej Lepper, ze swoim pseudo-chłopskim ugrupowaniem.
 Przyszywany "lider" Solidarności, Borowczak, wymachujący rękoma i wrzeszczący na marszałka, krzywousta posłanka Pomaska określająca kolegów posłów – "Co za głupki!". Hucpa i żenada. A także nieudolność i jak zwykle obciążanie kogoś, za swoją klęskę i głupotę.

Nie będę mnożyć tutaj tych przykładów kompletnej niedojrzałości, głupoty i chamstwa spod budki z piwem (poseł Borys Budka z PO jest nieco innym typem natchnionego trolla).
Widzimy to niestety codziennie. Czy to w Sejmie, czy Brukseli, lub nawet, co urąga wszelkiej godności, pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie.

Naród to widzi i ocenia. Niestety, ta słabsza część obywateli, która nie dostała porządnej, rodzinnej szkoły, bierze wzorce z takiego zachowania.
I tak rodzą się w przestrzeni publicznej nowe szczeniackie postacie – najczęściej dzieciaki z bogatych domów, albo już korporacyjnie umodelowani lewacy i neoliberałowie. Często, gęsto marzący o komunizmie i tak uroczej multi – kulti, tacy jak Barbara Nowacka, córeczka bogatego tatusia, która ma kaprys, czy nowy ideolo, Sławomir Sierakowski, naczelny "Krytyki Politycznej", podobnie, jak Gronkiewicz Waltz związany z Sorosem poprzez Collegium Invisibile.

Nie można też nie wspomnieć o całej rzeszy prowincjonalnych publicystów, którzy zdecydowali w stolicy robić karierę - Tomasz Lis z Zielonej Góry, Jakub Wojewódzki z Koszalina, czy postać dla mnie wyjątkowo obrzydliwa – Piotr Najsztub ze Żnina i jego koleś, pozujący na autorytet, Jacek Żakowski , wrzeszczący głośno na Dorotę Kanię, że nie jest "resortowym dzieckiem". Jak to nie jest, jak jest?

Mam już swój wiek i mogę na te wszystkie wymienione osoby mówić gówniarze. Nie w sensie wieku, tylko mentalności, pozerstwa i fałszu i obłudy.
Czy nie jest takim 53 – letni Wojewódzki, pozujący na nastoletniego hipstera, lecz o autentycznej mentalności 18 – letniego, niedorosłego szczeniaka?

Na dodatek, w tej całej drugiej fali smarkaterii, która nie załapała się do nowoczesnej Petru, modnym jest być członkiem, bo to i kaska i prestiż wśród małolatów, różnych lewackich fundacji i instytucji.
Mamy więc całe grono niedorobionych smarkaczy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, krypto-rasistów, którzy będą poniżać Polaków kosztem wędrujących do Polski Arabów. Mamy mocno pukniętych po porodzie ekologów, czy innych "zielonych" z WWF, Greenpeace, Planet Earth i jeszcze ze stu innych.
No i jeszcze te feministki i nieokreślonej płci kolesie z LGBT, choć ostatnio się rozwinęli do LGBTQ, bo dodali literę, której nie ma w polskim alfabecie, a która pochodzi od określenia queer – czyli, kiedyś postać mocno podejrzana, a obecnie całokształt seksualnego pedalstwa.

Polska menażeria – gówniarzeria nie podskakiwałaby bez przerwy tak wysoko jak Roman "Koń" Giertych na spędzie KODu, gdyby ta zdeprawowana Unia Europejska nie była również opanowana przez ogłupiałych smarkaczy – lewaków i lewaczki, oraz cwanych hipokrytów, podtatusiałych żuli, jak niejaki Schultz, którzy dorwali się do zarządzania tym szczeniackim bałaganem.

Każda próba wejścia wyżej po drabinie postępu, przywrócenie chociażby wartości, etyki i kultury II RP, kończy się piekielnym wrzaskiem mentalnych niedorozwojów, koszmarnych, niewychowanych chuliganów politycznych, tępych kolesiów i rozbrykanych, rozhisteryzowanych pannic, które, biorąc pod uwagę 67 letnią Joannę Senyszyn, czy 60 letnią Wandę Nowicką, nie są ograniczone wiekiem.

Czy damy sobie radę z tytułową gówniarzerią? W końcu zapewne tak. Już najmłodsze pokolenie z przedziału 18 – 30 lat, nie cierpi tych dziwolągów. Narasta powrót do normalności, co oznacza również dojrzałość i odpowiedzialność.
Gówniarz w polityce i gówniarz w przestrzeni publicznej zacznie zanikać. Mija epoka Myszki Miki i Szreka.
Jeszcze trochę wysiłku z naszej strony; jeszcze nieco lepszej informacji społeczeństwa o powrocie prawdy, zacności, honoru i odpowiedzialności, a te społeczne pasożyty zaczną znikać, jak kamfora.
W szczególności, jak pierwszy z tych szczeniackich kombinatorów pójdzie siedzieć. Upiekło się Nowakowi i Karnowskiemu, lecz to już chyba koniec odpustu.

Nie tylko my zaczniemy być poważni...

..........

Ps. "Pro publico Bono" to oczywiście cytat z Donalda Tuska, który chciał błysnąć w pogoni za swoim mistrzem epokowych sentencji, Bronisławem Komorowskim. Donald, musisz się bardziej starać! Rośnie ci silna konkurencja, choćby w osobie Ryszarda "Swetru" Petru i pociągu pancernego, Grzegorza Schetyny. Nie daj się chłopie. A jak już do kraju nie wrócisz, to nikt ciebie nie zrozumie. Tak, jak Obama, gdy mu powiedziałeś "Huja tomorrow depends on what we do today".
[  http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/wielka-wpadka-donalda-tuska-krol-europy-do-baracka-obamy-ch-tumorol_552978.html ]


 https://youtu.be/hxw5Vuj-Aec

.

Brak komentarzy: