.

...czerwone słońce żądzy i decyzji (dwóch rzeczy, które stwarzają żywy świat)
Vladimir Nabokov

niedziela, 1 grudnia 2013

Destructorus vulgaris (Destruktor pospolity)


Szkic do większej całości, której nie będzie.
Obiecałem sobie, że o tym człowieku nie będę pisał, nie będę też się nim zajmował więcej niż wymagają tego konkretne okoliczności. Teraz jest moment, że poświęcam mu parę słów. Nie napiszę też wyraźnie kogo mam na myśli pisząc te słowa, ale odniosę się do porzekadła: na złodzieju czapka gore, Destruktor jaki jest każdy widzi, poznać durnego po śmiechu jego, więc nie powinno być większych trudności w rozpoznaniu bohatera tej notki.

Destruktor to osobnik z przerośniętym ego. Dojrzały fizycznie, ale mentalnie nadal siedzi w piaskownicy i rozdaje razy swoją dziecięcą łopatką. Ze względu na niski stopień edukacji oraz nieumiejętność prowadzenia merytorycznej dyskusji, posługuje się trywialnymi sztuczkami, dobrymi wyłącznie w piaskownicy.
Destruktor ma wyimaginowanych wrogów. Ci wrogowie, to w naszym konkretnym Neon24 przypadku - "Diletanty". Każdy kto podpadnie Destruktorowi automatycznie jest klasyfikowany przez niego jako "diletant". "Diletanty" to wrogowie Destruktora. Wrogowie, którym wypowiedział bezwzględną wojnę.
Teoria wroga i walki z wrogiem znana jest od pradziejów, większość despotów miała takich wyimaginowanych wrogów. Destrukcyjni despoci tworzyli chore i obarczone dziedzicznym obciążeniem teorie, do których potrzebni, wręcz niezbędni byli wrogowie. Jeżeli nadarzały się sprzyjające okoliczności wrogów niszczono fizycznie.
Każdemu kto zna historię nieobce jest pojęcie "Wroga Ludu".
"Poprzez zastosowanie tego określenia przeciwnik polityczny aktualnej rewolucyjnej władzy stawał się wrogiem, przy czym zagrożona miała być nie tylko sama władza, ale cały lud. Władza rewolucyjna uzurpowała dla siebie prawo obrony ludu przed jego wrogami, zazwyczaj poprzez stosowanie nadzwyczajnych i surowych środków. W ten sposób osoba okrzyknięta wrogiem ludu mogła stać się celem represji ze strony rewolucyjnego państwa, stosowanej prewencyjnie dla zapobieżenia potencjalnym wrogim aktom."
"Po przejęciu przez bolszewików władzy w Rosji określenie "wróg ludu" (ros.Враг народа) było używane w propagandzie bolszewickiej jako pogardliwa i piętnująca zbiorcza nazwa dla wszystkich rzeczywistych lub potencjalnych przeciwników władzy sowieckiej. Poszczególne fale terroru komunistycznego rozszerzały zakres pojęcia wróg ludu na kolejne grupy społeczne."
Bohater mojej notki jest człowiekiem na wskroś bolszewickim, dla niego wrogiem Neonu24 są właśnie "diletanty". Celowo używa tej nazwy mającej ośmieszyć wyimaginowanego przeciwnika. "Diletanty" są wrogiem Neonu24, chcieli go we wrogi sposób przejąć, lecz dzięki internacjonalistycznej czujności Destruktora zostali odparci, ponieśli straty i teraz liżą rany. "Diletanty" próbowali też przejąć inne portale, ale przy sporym wkładzie Destruktora zostali rozpoznani i również odparci.
Czyż to nie jest komiczne? Jest, jak najbardziej. Spróbujcie dokonać desantu i przejąć jakiś portal. Po co? W jakim celu? W imię czego?
Nie wdając się w dyskusję o roli Klubu Dyletantów na Nowym Ekranie wspomnę tylko, że kiedy NE miał kłopoty, to właśnie "diletanty" zachowywali się lojalnie. W tym czasie Destruktor siedział w norze i nie wychylał z niej nosa.
Mamy więc osobę Destruktora, po proletariacku czujnego oraz Wrogów Ludu. Sytuacja jest jasna i klarowna. On twierdzi, że broni Neonu24 przed nieprzyjacielskimi działaniami Wrogów Ludu, w rewanżu słyszy, że ma obsesję, trawi go paranoja i strzyka mu w zwojach. Jest wojenka? Jest. Kto na tym zyskuje? On, Destruktor. Kto traci? Portal neon24.
Dlaczego Destruktor? Słuszne pytanie. Odpowiedź jest banalnie prosta, wystarczy spojrzeć na owoce jego działalności. Owocem jest sytuacja Neonu24. Miał sprawić, że Nowy Ekran wróci choćby do takiego stanu, w jakim był zaraz po jego powstaniu, a tymczasem Neon24 dołuje. Mądremu nie trzeba pisać dlaczego, a głupiemu nie chce się tłumaczyć. Główną i podstawową działalnością Destruktora są utarczki słowne z Wrogami Ludu, i w tym jest najlepszy. Jego wkład intelektualny można przyrównać do przysłowia o górze, która urodziła mysz. Ma więc zestaw epitetów, którymi niczym mieczem obosiecznym tnie dosłownie w plasterki przeciwników. Oczywiście jest to wyłącznie jego chora projekcja, będąca wynikiem trawiących go kompleksów. Prawdopodobnie doznaje przy tym satysfakcji przechodzącej w samouwielbienie,  co sprawia, że serce bije mu żywiej, rumienią się lica i napinają żyły, zwłaszcza te na czole i szyi. Nie wykluczam wytrzeszczu oczu.
Destrukcja to inaczej rozpad, dekompozycja i dezintegracja. Destruktor to zgniły owoc, łyżka dziegciu i uschnięta gałąź, która nie owocuje. Destruktor to prowokator, który skłóca, dzieli i atomizuje. Destruktor to czarna owca, Jonasz i chodzące nieszczęście. Wpuszczony do biura wypija atrament z kałamarza i przekonuje, że tak robi każdy. Destruktor tworząc mitycznego Wroga Neonu24 uzasadnia potrzebę istnienia kogoś takiego, jak on sam. Bez wroga byłby nikim. Powtarzam: bez wroga jest nikim. Wielkie, idealne zero.
Większość czasu na portalu wypełnia mu śledzenie dyskusji, w których aktywni są "diletanty". Wtedy wkracza do akcji, rozdaje kuksańce, imputuje, śmieszy, tumani, przestrasza. Jego komentarze prawie zawsze są ad personam. Chętnie odnosi się do określeń w stylu: talmudyczny, co ty pitolisz, gnój, bardacha, menele, aj waj, laluniu, jedzie czosnkiem, hasbara, zapomniałeś wziąć lekarstw, włóż okulary..., to tylko niewielka, ale charakterystyczna próbka jego możliwości. Aż się chce napisać klasykiem - jaki intelekt, takie możliwości (słownictwo).
Czy jest zatem skuteczny i niezawodny sposób na zneutralizowanie destrukcyjnej roli tego osobnika? Ja znam odpowiedź, ale nie każdy jest w stanie ją zaakceptować. Rozwiązanie jest do bólu proste. Omijamy go szerokim łukiem, przechodzimy na drugą stronę ulicy i udajemy, że go nie widzimy. Zna to każdy Internauta, ale ja przypomnę raz jeszcze: nie karmimy trolla. Niech sobie trolluje. On inaczej nie potrafi. Jest za stary i za głupi na zmiany. Jałowe przepychanki z nim, to droga do nikąd. To manowce. To po prostu destrukcja. Nie dajmy sprowadzić się do poziomu Destruktora. Z początku chciałem określić go jako Wielkiego Destruktora, ale uczciwie muszę przyznać, że byłoby to z mojej strony nadużycie i niezasłużony komplement. Może zatem bardziej pasuje do niego przymiotnik Mały? Też nie. Jeśli już, to Przeciętny. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest mało interesujący, zwykły i zbyt pospolity. Po prostu Destructorus vulgaris (Destruktor Pospolity).

Brak komentarzy: