piątek, 13 września 2013

Komentarze do Jaj XIII, część druga


@Ywzan Zeb 18:19:40
To chyba tekst Waligórskiego?

KOSSOBOR 20.04.2013 20:19:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:19:15
Tak, mam nadzieję, że nikt nie pomyślał, że mój ;)

Ywzan Zeb 20.04.2013 20:24:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@@KOSSOBOR 09:21:41 & Ywzan Zeb 11:39:19
A to jeszcze nic, bo kiedy napisałem to ta sigma, co ją znasz, napisała mi, że to sześciozgłoskowiec. Było mi głupio, bo poczułem się prawie jak pan Żurdę, kiedy brał w mordę.

Pomoc, pomocą, ale to co wsadziłeś między rymy o wieszaniu Cygana o 19:49:43 jest poruszające i Twoje. Nie można lepiej oddać perfidności Mme. :)

tadman 20.04.2013 22:18:11
-----------------------------------------------------------------------------------
@
Ozu w końcu przestał szlajać się po Europie. Wyjechał z zielonego irlandzkiego Corku. Wczoraj odwiedził słoneczny Manchester, potem deszczowe Monachium, by końcu wylądować w zimnym Gdańsku.

W domku jest zawsze najlepiej...

jazgdyni 21.04.2013 07:55:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:55:45
Powrót do tradycji - najpierw kawa i papierosek. Prawdziwy nie elektryczny. W Irlandii kupiłem paczkę Playersów za 10 euro, czyli 42 zł. Tak ich powaliło (i mnie też).
Słoneczko świeci, spacerek po świeże bułeczki, a potem następny papierosek z kaczorami. Co tam, jak leci i tym podobne, jak mówią angole small tolki. Wypaliliśmy, oni głowy pod wodę, by napchać brzuchy, a ja do analizy robót do wykonania w ogródku.

jazgdyni 21.04.2013 09:27:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:55:45
I dlatego ja się z domeczku nie ruszam w zasadzie. No i te playersy a 10 ojro! Chromolę! 
Wkrótce jednak wybieram się do klasztoru, co w moim wieku przystoi. Klasztor jest pięknym barokiem w szczerym polu - co lubię, bo to Wielka Rzeczpospolita i po Niej pamiątka. Naturalnie - prywatna fundacja. Eh, byli Polacy... Stanowczo jednak zażądałam, by czcigodni ojcowie przygotowali dla mnie popielniczkę :)

KOSSOBOR 21.04.2013 10:42:43
-----------------------------------------------------------------------------------
URRAAAAAAAA ! DAWAJ CZASY !
Wy tu sobie gadu gadu a tymczasem powstanie w Siewierzu zostało krwawo stłumione.
Teraz możecie iść tylko przez zboża bo we wsi Moskal stoi.


Ptasznik z Trotylu 21.04.2013 21:03:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 21:03:00
No widzisz, Ptachu, znowu dostaliśmy w dupę :( 

A który to Ty? Miałeś Ruska udawać?

KOSSOBOR 21.04.2013 22:20:01
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:20:01
Ja jestem oczywiście tym najprzystojniejszym Moskalem w pierwszym szeregu strzelców.
Jak się przyjrzysz i stwierdzisz który tam jest najładniejszy i zachowuje najbardziej wojskową postawę , to właśnie będę ja. ;-)

Ptasznik z Trotylu 22.04.2013 00:04:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 00:04:26
;)

Oj chłopaki, chłopaki...

KOSSOBOR 22.04.2013 10:12:36

-----------------------------------------------------------------------------------
@Irbissa & All

Zobaczta ludziska, co żem znalazła niechcący:


- O w mohdę! - jękła Gloria.

KOSSOBOR 22.04.2013 19:59:54
 
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:59:54
Dziecko, to jest fotomontaż. Dysproporcje są za duże.

jazgdyni 22.04.2013 20:57:03
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:59:54
Wujek Leon -- wrzasnęła Irbissa -- tak dawno go nie widziałam. Oklapnięty ogon podniósł się i ożył. Dziękuję. A tutaj filmik z wujaszkiem (filmik był, ale się zbył na YouTube).

leoparda 22.04.2013 21:13:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:57:03
Kotku, no chyba Irbissa wie, jak wygląda jej wujek Leon!

KOSSOBOR 22.04.2013 21:34:24 
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:34:24
Tak, tylko, że jej się krewni krzyżują w sposób, jak by to powiedzieć, wulgarny, dając w rezultacie potwora z sennych koszmarów.

A jak my od dawna usiłujemy skrzyżować lornetę z meduzą to nic nie wychodzi oprócz czkawki.

jazgdyni 23.04.2013 07:28:49 
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:28:49

To może napuśćmy Wacka Poznańskiego na Brunhildę? Byłby hip z peryskopem.

PT Czytelnicy: Vaclav Poznański to żyraf. Brunhilda to małżonka tego głupka, Józia, co to uznał Bubę /pielucha wodoszczelna i dźwiękochłonna/ za swojego bachorka, z czego cieszył się dyskretnie tapir, ta świnia. Hipopotamica, znaczy. Ta Brunhilda. Całe Zooschwitz o tym wie!

KOSSOBOR 23.04.2013 13:20:01 
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:28:49
To 2 w 1 zapładnia wyobraźnię.

tadman 23.04.2013 15:03:06 
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 13:20:01

Hipopersyskop, to cosik takiego?



leoparda 23.04.2013 17:01:06
-----------------------------------------------------------------------------------
@leoparda 17:01:06
A nie jest to kadr z Kili Man Dżaro, nowego filmu Q. Tarantuli?

tadman 23.04.2013 17:27:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 17:27:55
Nie, to Kili Man Dżaro z hipożyrem.

leoparda 23.04.2013 18:44:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@leoparda 18:44:43
Teraz próbuję sobie wyobrazić, jak wygląda żyrokompas, może ktoś poratuje rysunkiem :))

Ywzan Zeb 23.04.2013 19:39:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 19:39:44

Przeciętny żyrokompas (Girocompas vulgatus) nalezy do zwierząt roślinożernych zamieszkujących nadrzeczne zarosla, gdzie wije tez gniazdo, w przystępie desperacji nierzadko z byle czego. Umaszczenie najczęsciej bure w drobny rzucik. Samiec jest wyposazony w ozdobny fryz oraz bogato rozrzeźbioną attykę. W okresie godowym przemieszcza się głośno tupiąc wzdłuż cieków wodnych nawołując donośnym skrzypieniem i trzaskaniem drzwiczek. W razie spotkania innego samca trzaskanie intensyfikuje się, a czasami dochodzi nawet do ciskania w przeciwnika fragmentami zastawy. Kiedy napotyka samicę, otwiera szeroko drzwiczki, a samica dokonuje przeglądu zawartości. W razie aprobaty wyjmuje rozentala i zaparza herbatkę, co jest sygnałem do rozpoczęcia godów. Po okresie bliżej nieokreslonym składa 6-134 jaj, z których wykluwa się do 217 piskląt. Pisklęta błyskawicznie dorastają i rozbiegają się po świecie w poszukiwaniu odpowiedniej zastawy.

sigma 23.04.2013 20:44:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@C

Hen daleko w mieście Krośnie,
wieszali Cygana na sośnie,
a lecąca sroka
widząc to z wysoka
rzekła: widać idzie już ku wiośnie.

Ywzan Zeb 23.04.2013 21:16:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@leoparda 17:01:06
TAAAAAAAAK!

KOSSOBOR 23.04.2013 21:21:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 17:27:55
Tadziu, Kill Man Dżaro! A nie Killi! No i to "Q" przed Tarantulą wygląda więcej, niż dwuznacznie...

KOSSOBOR 23.04.2013 21:26:53
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:44:36
Co przeczytawszy, Zebu wpadł w czarną rozpacz i napisał kolejny, krośnieński pitawal.

KOSSOBOR 23.04.2013 21:28:58
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:28:58

Na przedmieściach miasta La Paz
żył bardzo pospolity żyrokompas
ale w czasie godów
dał był z gniazda chodu
i tuła się wzdłuż cieków samopas.

Ywzan Zeb 23.04.2013 21:38:41
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:28:58
Młody, dziarski żyrokompas dyrdał energicznie wzdłuż cieku wodnego zwanego rzeczką Kaczą, aż mu zastawa dzwoniła w zanadrzu trzaskając co i raz drzwiczkami, bo wiosna była na całego! Niestety, nijakich samic, ani choćby i samca, z którym dałoby się rózne kwestie sporne przedyskutować, nie było ani na lekarstwo.

Skoro tak, zniechęcony udał się w stronę piaskownicy, gdzie razem z tapirem rozegrali ze trzy partyjki garibaldki wypijając przy tym hektolitry herbaty.

sigma 23.04.2013 22:15:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 19:39:44
Jest żyrokompas pospolity w okrywie zimowej.




leoparda 23.04.2013 23:21:55
-----------------------------------------------------------------------------------
GERIAFIX

PRZECZYSZCZA NIE PRZERYWAJĄC SNU !

Ptasznik z Trotylu 23.04.2013 23:57:22

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:15:07

W owej to chwili znienacka z krzaków leszczyny wyłoniła się jakby nigdy nic młoda, ponętna żyrokompasica. Lśniąc świeżą politurą i strosząc piórka w ogonie przedefilowała przed osłupiałymi samcami; bo i tapir na jej widok osłupiał z wrażenia. Był to klasyczny przypadek dubleta coup de foudre! 

Nasz żyrokompas zerwał się na równe kopytka i niczym nie klapiąc zdecydowanym ruchem otworzył na oścież wszystkie drzwiczki prezentując nienaganne serwisy miśnieńskie, a nawet jeden talerz z Baranówki! 

Tapir zaś spojrzał żyrokompasicy głęboko w oczy i półtrąbkiem zamyczał: O, pani, zechciej przyjąć wyrazy mej admiracji! 

Żyrokompasica jednak zachowała się niezgodnie z odwiecznymi prawami przyrody. Miast pdokonac przeglądu zawartości wnętrza jednego lub też oddalić się z tapirem w krzaki - nagle rozkaszlała się okrutnie, zaklęła szpetnie "Job twoju mat!" i głosem Sztyrlica (bo on to był) oświadczyła schrypniętym basem: Nu, maładcy, bez wodki nie razbierjosz!

sigma 24.04.2013 00:10:53
-----------------------------------------------------------------------------------
ABRAM SPRĘŻYNER

KRAWIEC DAMSKI, WOJSKOWY I MĘŻCZYŹNIANY

taniej bo w podwórzu

Ptasznik z Trotylu 24.04.2013 22:19:26 
-----------------------------------------------------------------------------------
TU SIĘ SZTYWNI MĘSKIE PRZODKI
(usługi krochmalenia gorsów do meskich strojów wieczorowych

autentyczny szyld w Poznaniu 1934r.)

Ptasznik z Trotylu 24.04.2013 22:22:37 
-----------------------------------------------------------------------------------
W podziemiach nie było Vladeczka



tadman 25.04.2013 21:38:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman

Po udanych, porannych galopach Mme i Gloria spoczęły pod wiadomym wiszącym daszkiem, by odbyć wiadomy piknik i w ogóle. Irene, jak zwykle, udała się radośnie na padok, gdzie trawa zielona i pitulą ptaszki, a jeszcze nie ma gzów. Piękny dzień, łagodne powietrze i lekka mżawka, a więc pogoda na konie idealna! Nawet pan Roman był jakiś świeższy i mniej fioletowy, niż zazwyczaj. Chociaż przecież nie można powiedzieć, że zupełnie nie był fioletowy. Ale uprzejmie przyniósł Hrabinie krzesełko, by mogła dosiąść jednego Rudego. Drugiego Rudego nie szło dosiąść, bowiem był kotem i to młodocianym. Trzecią Rudą dosiadła Mme. To tę, która potrafi z jednej stajni do drugiej, przez kilkadziesiąt metrów przenieść w pysku całkiem sporo wody i wypluć ją na jeźdźca. Urocza damulka.

No dobra.

A więc piknik i nasza Mme deprawowała znowu fryza z warkoczykami. Fryz był zachwycony, zwłaszcza pysznymi jabłkami. A co na fryzie zobaczyła Mme - zapewne sama Wam opowie. Bo to było zdumiewające. I będzie to opowiadanie specjalnie dla Tadzinka, coby sobie nie myślał, że tylko Jego dziadek tak miał!

KOSSOBOR 26.04.2013 18:59:01
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 21:38:13

Hej!
ZNOWU PORZUCIŁEŚ BARDZO INTERESUJĄCY GŁOS !


jazgdyni 26.04.2013 19:31:05
-----------------------------------------------------------------------------------

@jazgdyni 19:31:05

Wrzucę innego wykonawcę, dość nostalgicznego. Chłopak studiuje grę na gitarze klasycznej, gra na fortepianie, komponuje i śpiewa. Produkcja taka jakaś brytyjska, a on przecież z Poznania.

[niestety, film się stał prywatnym filmem]
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 21:09:27Świetne, aczkolwiek nostalgiczne.

Dobry mastering i aranżacja. Profesjonalnie nagrane, choć w końcówce podciągnąłbym perkusję a wioliny nieco utemperował.

jazgdyni 26.04.2013 21:26:57
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:26:57
Czy tapir zdaje sobie sprawę, że krokusy masowo kwitną na halach?

Czy nie czuje zewu?

jazgdyni 26.04.2013 21:28:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:28:49
Pilnujmy tapira jak oka w głowie, bo według Cejrowskiego ma bardzo smaczne mięso.

tadman 26.04.2013 21:43:38
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 21:43:38
W ostatnim odcinku będzie rosół z qrfirsta i steki z tapira.

Co sobie będziemy żałować...
jazgdyni 26.04.2013 22:02:01 

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 22:02:01
- OZu, ja Cię bahdzo phoszę.....

Qhfihst jest sthaszony hosołem, bo to cholehnie nieznośne bydlę, ten Fhycek. Ale tapih??? Zwierz dziwaczny, a nawet absuhdalny. No świnia, fakt. Ale żeby zahaz steki?!

Co powiedziawszy, Gloria pożegnała się z Państwem na 10 dni.

KOSSOBOR 26.04.2013 23:30:00
-----------------------------------------------------------------------------------
Tadzinek odpala ENIACa

Tadzinek śmiało wytoczył ENIACa z wyciętych krzaków leszczyny, trochę maśląc Sztirlica, zamaskowanego jako maślaka.

Za drugim razem udało mu się zarzucić kable zasilające na druty biegnące do zameczku Glorii. Światła nawet nie przygasły, bo w zameczku było ciemno z powodu jakiegoś tajemniczego wypadu hrabiny "au plein air".

Tadzinek nawet nie chował się za opancerzonego ENIACa, bo również nie miał kto wypalić z dwururki.

Po zgłoszeniu się sytemu i zalogowaniu się w necie, Tadzinek rozejrzał się i okazało się, że ostatnie dwudzieste stopnie zasilania połączone z wyłączaniem serwera nie poczyniło nijakich spustoszeń na jajach.be, ani w jego prywatnej poczcie. Tadzinek małpując Ewcię wrzasnął - Juhuuuu!

Zmaślony Stirlic wziął się w garść i dzielnie dzierżąc gros żelazek udał się do najbliższego szpitala, gdzie rodziła jego luba Luba



To tyle na rozruch. :P.

nadużycie link skomentuj

tadman 30.04.2013 01:02:59

@tadman 01:02:59

Januszek sobie na początek zapalił mentolowego.

- Taaaa... - pomyslał - znowu ruskie kradną zegarki. A teraz nawet chciały jaja ukraść. Ot swołocz.



To też tylko na rozruch ;X



jazgdyni 30.04.2013 06:21:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:21:18
Kaczor Stefan przyprowadził żonę do ogródka. I dobrze, ciągle zimno i nie chciało mi się maszerować nad stawek. Poczęstowałem drożdżówką, ale tylko skubnęli, bo brzuchy już pełne. Zapaliliśmy i pogadaliśmy. Rozglądają się za apartamentem, bo jak zwykle, rodzina się powiększy. Pozostałe młode już wyfrunęły na różne tam uniwersytety i biznesy.
Normalne, kacze życie.

jazgdyni 30.04.2013 07:40:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 01:02:59

Sztyrlic postanowił iść z postępem i zaczął kolekcjonować do celów szyfrowania laptopy. Szczególnie że zawszeć siedemnaście laptopów wazy mniej niż tyleż żelazek, czy doniczek z pelargoniami. No i jaki prestiż! W drodze kompromisu powyjmowal z żelazek dusze, żeby się tak nie uchetać.

Spróbował na dobry początek zaiwanić Tadzinkowi laptopa, ale nie z Tadzinkiem takie numery!

Wrzasnąwszy stereotypowe - Nie ze mną te numery, Sztyrlic, ty świnio! - Tadzinek przyłożył mu po łbie odłożoną duszą żelazka, po którym to akcie Sztyrlica chwilowo opuściła jego własna dusza. I to mimo, że jej nigdzie nie odkładał.



sigma 01.05.2013 11:43:01
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 18:59:01

Taak, jak bym tego nie widziała na własne oczy, w życiu bym nie uwierzyła!

Karmię ja akurat tego ogiera fryzyjskiego ogryzkiem, kiedy co widzą moje oczy? Wąsiki! Prawdziwe, nawet lekko podkręcone! Na górnej wardze fryza! I naprawdę tego nie wymyśliłam. Następną razą wezmę aparat i udokumentuję ten fakt. 

Fryz ma bardzo obfita grzywę i ogon. I grzywę ma zaplecioną w dziesiątki warkoczyków. I grzywkę nad oczami też! Ale wąsiki widzę po raz pierwszy! Czy ktoś może potwierdzić, że to normalne?



sigma 01.05.2013 11:47:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:40:24

Kaczorowa konfidencjonalnie opowiedziała Ozu historię z życia.

Mianowicie, jej córka, ta, która wyszła za kaczora mandaryna z zoo, zaczęła się uczyć mandaryńskiego! I mówi, że znajomośc tego języka jest bardzo ceniona wśród pracodawców.



sigma 01.05.2013 11:50:28
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:47:16
U mojego Dziadka tak.

tadman 01.05.2013 11:52:53
-----------------------------------------------------------------------------------
Uzurpacja czy export
Na L. znalazłem post Jacka Kobusa "Więcej dumy!" oznaczony kategoria: Klub dyletanta, znaczy się jednego. Przeczytajcie i to koniecznie, a OZu niech zadecyduje co z delikwentem zrobić.

tadman 01.05.2013 11:55:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:47:16

Przecież ty, przynajmniej, jak idziesz na konie, nie pijesz i nie palisz ziela. Może lekarz przypisał jakieś nowe tabletki. Takie czerwone z trupią główką?



Mówisz, podkręcony wąsik? Hmmm....



jazgdyni 01.05.2013 14:03:42

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:50:28

To wszystko przez te importowane z Chin kalosze. Wszyscy przez to chcą się uczyć mandaryńskiego.



jazgdyni 01.05.2013 14:04:55

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 11:55:43

Oj Tadziu, Tadziu...

Przecież to nasz Boska Wola, który jest wtyczką Klubu wśród tych tatarskich koni, pociotków bzdyklaczy.



jazgdyni 01.05.2013 14:06:43

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 14:04:55

Kalosze kaloszami, ale doprawdy ten zastój na jajach jest skandaliczny! Udzielam wszystkim nagany z wpisaniem do akt! Nb. sobie też, bo jak sprawiedliwość, to sprawiedliwość - nie może tak być, żeby była tylko w słowniku pod literą S.



sigma 05.05.2013 10:50:33

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 14:06:43

Tapir akurat opalał sobie piegi w wiosennym słonku, kiedy dorwały go ostre wyrzuty sumienia. Jako zwierzę gruboskórne niezbyt sie tym przejął, ale w końcu - jak mu solidnie dojadły - obruszył się, skrzywił ryj, otworzył ślepia i burknął nieżyczliwie: - No, czego?

Wyrzuty sumienia nawet nie wysiliły się na odpowiedź, jeno dalej robiły swoje, jak to one. Wiadomo było, że jak się raz uczepiły, nie popuszczą, o nie!



sigma 05.05.2013 11:07:23

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:07:23

Tapir bardzo ostrożnie obrócił się na drugi bok, aby nie spowodować perturbacji w Układzie Słonecznym i podrapawszy się solidnie w plecy szykował się do snu. Sen zmorzył go wkrótce, tak iż biedak nie mógł zauważyć, że w kolejce za wyrzutami sumienia ustawiły się skrofuły, które nieprzystojnie oblizywały się na samą myśl o tapirowych węzłach chłonnych.



tadman 05.05.2013 13:42:19

-----------------------------------------------------------------------------------
Cdn błąkał się po opłotkach,
targał sobie odzienie o krzaki dzikich róż, głogów i tarniny. Snuł się bez celu, bo nie miał biedak do kogo się przyczepić.
W końcu natrafił na Qrfista, który w wyciętych krzakach leszczyny szukał pędraków, więc postanowił nie odpuścić.
Z gracją wskoczył na grzbiet koguta i przytrzymał się mocno jego szyi.
Qrfist najpierw zesztywniał, by po chwili zapiać, trzepocząc przy tym skrzydłami, a nogami grzebiąc w zeschłych liściach leszczyny.
Taką szprycą ziemi wraz z liśćmi dostał po oczach przyczajony w krzakach Sztirlic, a ponieważ zapomniał swoich ciemnych szpiegowskich okularów, to dostało mu się to i owo do oczu. Klnąc na przemian z rosyjska i niemiecka oddalił się nieśpiesznie w poszukiwaniu lepszego punktu obserwacyjnego.
Qrfist zwiesił głowę i patrząc spode łba zaczął wyraźnie czegoś szukać na podwórzu. Wzrok jego padł w kierunku drewutni i też tam podążył. Ronił łzy, a kiedy dotarł do drewutni, to złożył głowę na pieńku do rąbania drewna i zaczął cierpliwie na coś czekać. Siekiera wyraźnie go olewała, a piła spokojnie rdzewiała w kącie. Od tej niewygodnej pozy zesztywniał Qrfistowi kark.
Wtem napatoczył się ululany dzik i ucieszywszy się z napotkania jakiejś żywej duszy, chciał Qrfista uraczyć swoją historią, ale kogut był szybszy i zaczął swoją.
Użalał się nad swym losem, że z powodu wyjazdu Pani nie bierze już udziału w sesjach malarskich, ani w żurfiksach, a Woyciechowa zupełnie go olewa, więc postanowił skończyć z tak podłym życiem i stąd to jego dziwne miejsce złożenia głowy.
Dzik zaczął chlipać i wystartował ze swoją opowieścią.
Nagle zerwał się mocny wiatr, a chmury zaciągnęły niebo. Miało się na świniobicie połączone z kurobiciem. Zaczęły walić pioruny.
W powietrzu unosił się coraz wyraźniejszy zapach pieczystego i rosołu. Pogoda tej wiosny była jakaś nietypowa, więc najstarsze zwierzęta prorokowały straszne rzeczy, które miały nadejść tego roku

tadman 06.05.2013 15:33:14

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 15:33:14
a kiedy jeszcze zgadali się z najstarszymi góralami oraz ogarami, które poszły w las, rok zrobił się taki dziwny, że dziwniejszego wyobrazić sobie nie sposób. No ale był to rok 2013 od narodzenia Pańskiego, więc i nie dziwota, że musiało się wtedy sporo dziać nadzwyczajności, jakich ani oko ludzkie nie widziało, ani ucho nie słyszało.
Słuchając tych nadzwyczajności i dzik i qrfirst, już nie mówiąc o tapirze, zadumali się głęboko nad nikczemnością ludzką i nad marnością ludzkiego, tapirzego, qrfirściego i dziczego losu.

sigma 06.05.2013 18:44:52

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:44:52
Na leeewo most, na prawooo moost!
HeEp!
Maniuśka, moja Maniuśka, dej giwere i lej Ruśka!
Dusze, rosyjskie dusze z żelazek lecące jak dusz (po rosyjsku "dusz" to prysznic), grad dusz (tu "dusza" występuje jako słowo polskie), zwaliły się na łeb Gryzeldzie. W reakcji na to, mózg reakcjonistki Gryzeldy wygenerował w/w pieśni ludowe. Z głębi trzewi. HeEP.

Pogoda była ładna. Klucz (oraz śrubokręt) żurawi (oraz dźwigów budowlanych) leciał ku zachodowi. Dzieci szły drogą z uniwersytetu. A! Nie! Ostatnie zdanie to z Mrożka! Mrożony Mrożek jednak nie był szczytem dziwności. Dziwność to kwarki. A o kwarkach nauczają ostatnio dzieci. Na uniwersytetach. (Jak ktoś ma okazję albo szczęście).

Zdradzone kobiety pod przykrywką pisały dziwne teksty. Coś jak gadanie do lustra. Ruskie strony z patentami dawały wyniki typu "panie szukają panów" a patentów nie szło ściągnąć za nic (ze zdziwienia nie zrobiłam zrzutu ekranu i nie mam teraz dowodu, żeby go okazać niedowiarkom).

Nie, nic nie piłam. Poza wodą. Ale nie przyjeżdżajcie do mnie napić się wody z kranu. Dziwność i inne stany kwarkowe zarejestrował obiektywny wykrywacz dziwności. Po przeczytaniu różnych rzeczy w necie mu się tak zarejestrowało.

Wiosna szła, po zimie nie było wspomnienia. Rozmrożeni i zdehibernowani działkowicze ruszyli ławą na wyciętą leszczynę. Sztyrlic trwał w stuporze. Goście czekali na żurfiks.

bez kropki 06.05.2013 22:26:25

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:26:25
Właśnie, właśnie. Wie ktoś, kiedy będzie pierwszy, iście wiosenny żurfix z grillem w ogrodzie? To ostatnie było żartem.

tadman 06.05.2013 22:43:54

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:26:25
Tapir z qrfirstem omawiali akurat półgębkiem syndrom zdradzonej i porzuconej tapirzycy (ewentualnie kury), kiedy Januszek, który akurat przypałętał się do piaskownicy rzucił z wyższością, że to na pewno jest zwykły Avoidant Personality Disorder AvPD, a może nawet syndrom społecznego odrzucenia (Social Rejection Syndrome)- co rzekłszy sobie poszedł poświstując pod nosem "O sole mio". 
Dyskutantom opadły szczęki, co chytrze wykorzystał dzik i znowu opowiedział historię swego życia. 
Niestety, rok 2013 był to dziwny i okropny rok pełen znaków, które znaczyły i przepowiedni, które przepowiadały.

sigma 06.05.2013 23:43:33

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:43:54
Rok ten też odznaczał się niesłychaną ilością żurfiksów z grillami.
Te ostatnie szły czwórkami na wschód tupiąc. Widząc tę masową migrację ludziska zatrzaskiwali okna i schodzili do piwnic z zapasami jedzenia i picia, po czym nosy wystawiali dopiero, kiedy hordy grillów niknęły hen, na horyzoncie. Górą zaś leciały klucze i flakcążki dusz od żelazek klekocąc wręcz okropnie. Oj, niedobrze się działo, niedobrze, danaż moja dana, eheu!

sigma 06.05.2013 23:48:07

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:48:07
- No i wykrakały! WYKRAKAŁY!!! Anemony jednie! - pienił się nasz ulubiony agent 0:o.
- I szczeżuje - dodał po chwili wściekły jak sto diabli i zdegustowany jak Gustlik.
- Lecę do Angoli!!! Angoli!!!!!!!!!! Nie do tej od pudingu, tylko tej ze stolicą w Luandzie.
Po co to mi ludzie, Po co. I w końcu zmusili do zaszczepienia na żółtą febrę, choć to grozi śmiercią i jeszcze straszniejszymi powikłaniami. Będę tam rozróżniał Murzynów czarnych od Murzynów brązowych i Murzynów szarych. I lot z Paryża to 7 godzin!!! Nie cierpię!

Ozu zamknął na zameczek szkatułkę z wykrzyknikami. 
Wystarczy na tę chwilęęęęęęę.

jazgdyni 07.05.2013 05:45:29

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 05:45:29
- Łomatko! - rozryczały się bezjedynkówki na tę straszną wieśc. Pamiętały bowiem aż za dobrze niecne knowania armanich i ich sqwaw, kiedy to OZu w ostatniej chwili umknął z gara, gdzie mial odegrać pożyteczną rolę wkładu do rosołu.

sigma 07.05.2013 13:28:49

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:43:33
"Niestety, rok 2013 był to dziwny i okropny rok pełen znaków, które znaczyły i przepowiedni, które przepowiadały." - No bo "Zagłoba! Będzie wojna z takim synem królem szwedzkim i calamites wielkie nastąpią." W Szwecji są króle i zwykłe c*le. Ponoć chcą tam zdelegalizować sikanie (przez facetów) na stojąco. Dobrze jeszcze, że w ramach partetuf-parapetów nie zmuszają kobiet do tegoż sikania na stojąco! - Coś w sam raz dla porzuconej/porzuconego.

bez kropki 07.05.2013 18:24:59

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 13:28:49
- Ewuśśś... - zasyczała Hancia. - Czy Januszek chce nas obrazić? Co to za anemony? Jakieś świństwa, pewnie! Jak ameby i nibynóżki! A gdyby tak mu przyłożyć dla porządku? A?
Ewci wyraźnie zaśmiały się błękitne oczęta, a łapięta same zacisnęły się na łopatce. 
Chociaż, z drugiej strony, bardzo żałowała Januszka, któremu wszczepiono żółtą febrę, dżumę i cholerę, a także syndrom doktora Strossmeiera, co pamiętamy z czeskiego serialu pt.: "Szpital na peryferiach", czyli "Bolnica u karaju mesta" czy jakoś tak. Bo po czesku znam tylko "netoperek" i "no ne", oraz "a jo" /to z "Krecika"/.

KOSSOBOR 08.05.2013 01:13:02

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 18:24:59
Tubylecze kokoszanelki jazgotały do rana nie mogąc uzgodnić menu. Jedna latała jak z pieprzem wokół wrzeszcząc, że bez listka bobkowego nic z zupy nie będzie! A listek wyszedł! Druga z trzecią darły sobie kudły ze łba o to, czy menu pisze się meni czy jakoś inaczej? Tymczasem kawałek brystolu, który mial posłużyć temu celowi zdybały niewinne i porzucone samopas dzieciatka kokoszanelek w ilości czterdziestu i i narysowały na nim czołg i żyrafę oraz bliżej niezidentyfikowane obiekty. Czwarta sugerowała pełnym głosem, żeby dla ułatwienia sobie życia zrobić eintopf. Piąta, feministka z natury, żądała, aby natychmiast, w szyku zwartym, opuścić wioskę i hańbiące zajęcia podkuchennej zostawić tym męskim szowinistom, armanim, którzy od rana wysztafirowani, w wytwornych garniturach od jw. właśnie się szykowali do wyjazdu na lotnisko po agenta Oo.
Szósta, lekko pieprznięta, oświadczyła, że nie wie, jak inne, ale ona idzie na grzyby.
Siódma czytała książkę i była akurat w najciekawszym miejscu, więc się starała nie rzucać w oczy.
Ósma, która cierpiała na różniste natręctwa, pucowała kociołek który i tak błyszczał jaśniej od słońca.
Dziewiąta, czterdziestoletnia staruszka wioskowa, opowiadała historię swego zycia.
Mimo ewidentnego braku deszczu, znudzone dziateczki podpaliły chatkę z kraja.

sigma 08.05.2013 09:43:02

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:43:02
Jako że pogoda sprzyjała, foki były zwartym zespołem, wraz z agentem, na łasze u ujścia Wisły Śmiałej . Trenowały kaskaderkę. Często występowały w filmach jako obiekty pływające, symulując nawet całkiem pokaźne pancerniki z II wojny. Jak to było np. w tym filmie o Westerplatte, gdzie grały Schleswiga - Holsteina. To była łatwa robota, bo jak wiadomo z ostatnich badań, obrońcy byli bandą rozhisteryzowanych neurotyków, dodatkowo obficie raczących się alkoholem. Mała fraszka dla fok.
Dzisiaj miały ćwiczyć podejście motorówką do stoczni i skok przez płot. Podczas gdy foki skakały wspaniale, to agent za każdym razem rozpłaszczał się z plaskiem na murze i powoli spływał na ziemię. Miał przyklejony czarny wąs i nie chciał, ale musiał.
W kolejce również czekał foki następny film batalistyczny, ze scenami przemocy - "Ukwiał - gatunek zagrożony".

jazgdyni 09.05.2013 02:52:18

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 02:52:18
O tym skoku pszez płot motorówkom, to mnie z ust wyjąłeś. 

A Gryzelda masochistycznie uprawia zen. Bo nic innego nie daje się uprawiać w parczku pchlewskim ukraszonym (nie poprawiać rusycyzmu!) nowoczesnymi ruinami antycznymi. Posadzona ongiś winnica bluszczu kipnęła. Resztę zarastają chwasty przemieszane z korą, kamyczkiem rzecznym i pracownikami zieleni miejskiej. Ci ostatni głównie pałują drzewa. Tj. przycinają je "na pałę". Najwyraźniej cień jest w Pchlewie persona non grata. Idzie lato i upały. Cienia MA NIE BYĆ. Nigdzie. Nikuda. Woobszczie. A już zwł. na podwórkach przedszkola i żłobka. UV jak wiadomo uszkadza dziecięcą skórę i dlatego dzieci absolutnie nie mogą się bawić w cieniu. Muszą w ostrym żarzącym słońcu. A jak im będzie za gorąco, to zostaną wewnątrz przedszkola. Bo świeże powietrze też szkodzi. Tubylcom. 

Wybaczcie tę żółć, ale chyba bym pękła.

-----------------------------------------------------------------------------------
bez kropki 09.05.2013 20:24:25 @@@

Po południu w Ciechocinku
wieszali Cygana na rynku
zapowiadali cuda,
ale wieczór się nie udał
bo brakło dla wszystkich wyszynku.

Ywzan Zeb 09.05.2013 21:08:10
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 21:08:10
Na piłkarskim stadionie w Gierłoży
Widzieli Cygana, co siedział w loży
i czekał długo na eventa,
lecz walkower konkurenta
do dużej desperacji go pchnął, co trwoży.

tadman 09.05.2013 23:33:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:33:26
Nasz Tadzinek rozwinął się niebywale, pisząc wspaniale oraz wytrwale. A niekiedy wcale. Bo mu się nie chce i go nie rusza. Chyba że rusza. Wtedy hulaj dusza i wszystko się rymusza. 

Tylko jak znaleźć rym do ukwiału w pierwszym przypadku liczby pojedynczej? Niestety, łatwiej do "ukwiała", bez mała. 
Tiaaaa, ten dysydent jest zaraźliwy, musi.

KOSSOBOR 09.05.2013 23:50:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:50:13 z pomocą
W mieście Daar es Saalam mocny wiatr wiał
Ale w głębokim poważaniu to ukwiał miał
Bo skryty w błękitnej toni
Za ócz chabrami Ewy goni
Choć ślepy przecież na pustelniku stał.

tadman 10.05.2013 00:38:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@@
Razu pewnego w Gdyni
Pewien człowiek mieszkał w skrzyni.
Lecz choć zgrywał Diogenesa
Skusiła go pełna kiesa
I skrzynię omija dziś cyni*

*cznie

sigma 11.05.2013 21:30:58
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:50:13
Imieniem Esmeralda ukwial
Spokojnie se i gnuśnie butwiał
Lecz przyszedł szkwał
Ukwiała zwiał
I rak pustelnik go za łup miał.

sigma 11.05.2013 21:38:57
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:30:58 - po dwakroć oszukany
Stary ukwiał z miasta Limerockoo
Od smarka był zwany Gayrockou
z tego powodu miał kwasów masę
choć sprzedawał w sklepie melasę
Którą podbierał dla ostrzenia wzroku.

tadman 12.05.2013 10:24:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 10:24:07
Kto i dlaczego po dwakroć oszukany? Ukwiał?

sigma 12.05.2013 10:31:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 10:31:43
oszukane rymy, u Ciebie raz, a u mnie 2 razy

tadman 12.05.2013 10:58:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 10:58:08
Pewien rym gdzieś z okolic Grabówka
Konkurował raz z sówką na słówka.
Rzekł:- Cóż ona może,
Takie śmieszne niebożę?
Po czym spadła mu na łeb dachówka.

sigma 12.05.2013 20:05:46
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:05:46
Pewien Cygan przybywszy do Krymu
poszukiwał słówek do rymu
nie wytrwał ni chwili
bo go powiesili
i powiedz mądrego coś Ty mu.

Ywzan Zeb 12.05.2013 20:46:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 20:46:49
Fajne to "Ty mu". Dla mnie zaskoczenie.

tadman 12.05.2013 21:40:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 21:40:16
Wogle mnie Wasza limerykowa muza poraża:). No jaja, panie, jaja:).

bez kropki 12.05.2013 21:53:02
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:53:02
Pewne kury gdzieś z okolic Sopotu
Wskutek szkwału weszły w fazę łopotu
Jeno jaja na gnieździe zostały
I cichutko tam sobie płakały
Bo nie chciały sprawiać kłopotu.

sigma 12.05.2013 22:02:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:53:02
Pewien Cygan z okolic Zbaraża
myślał że już mu nic nie zagraża
lecz się mylił wielce,
już wisi na belce
a muza stoi i go poraża.

Ywzan Zeb 12.05.2013 22:03:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:53:02
Jaja jak berety
utworzyły kwarterty.
Kameralne.
Niestety - niejadalne.

/To na cześć Kulki./

KOSSOBOR 12.05.2013 22:29:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 22:03:32
Pewien wiejski głupek
nadział Cygana na słupek.
Pytany: czemu tym się zajmuje?
Odparł: wieszanie już mnie nie rajcuje.
Powiesić cygana to fraszka,
ale na słupek nadziać - to męska igraszka.

Łomatko, chiiiba przesadziłam.

KOSSOBOR 12.05.2013 22:35:11
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:35:11
Nie, bo mnie już oczytało się wieszanie Cygana. (Mimo wszystko dam :)))

tadman 12.05.2013 23:08:36
-----------------------------------------------------------------------------------

@sigma 22:02:23 +Ywzan Zeb + Kossobor (chronologicznie)
Wymiatacie:)

bez kropki 12.05.2013 23:34:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:34:23
Jako stuprocentowy prozaik życiowy (wiadomo - inżynier) jestem zadziwiony rymowaniem i że tak powiem, poezją. Choć po prawdzie, jak mi matematyczne równanie ładnie wychodzi, to to także poezja.

jazgdyni 13.05.2013 05:48:55
-----------------------------------------------------------------------------------
Glossa do Cygana
W Warszawie od rana wielkie poruszenie
Bo Tusk ma wydać w Sejmie oświadczenie
Czy na KD Cygana wieszanie to jakaś wielka beka
Czy rzeczywiście smutny los z ich ręki go czeka
A tu od wczoraj kołek znalazł zatrudnienie, więc będzie spore zaskoczenie.

tadman 13.05.2013 09:20:05
-----------------------------------------------------------------------------------
LIUBOW' BURŻUJSKAJA
Iwan otworzył jedno oko. Po chwili drugie.
Szarpała nim czkawka a z uszu buchał dym.
Ostrożnie usiadł na posadzce i dostał ataku gwałtownego kaszlu. Po dłuższej chwili, z trudem, słaniając się , stanął na nogi.
Zatoczył wokoło wytrzeszczonymi oczami.
Walter leżał na posadzce z martwymi oczami i wyszczerzonymi zębami. Nie oddychał. Obok leżała pusta już puszka po cyklonie.
Sorokin sięgnął po maniorkę i chciwie pociągnął kilka głębokich łyków „Stolicznoj”.
Zaraz też poczuł się lepiej.
Popatrzył jeszcze raz na martwego Waltera i splunął z pogardą
Isz ty. Giermańcy narod miagkij.
Wzruszył ramionami i zapakował do riukzaka trochę SS-owskich konserw i sucharów, dwa pojemniki z inkubami, zarzucił szelki riukzaka na plecy, przewiesił przez szyję pepeszę i zaczął się wspinać po drabince kanału wentylacyjnego.
Po kilkunastu minutach wspinaczki otworzył górny luk , odwalił spróchniały pniak maskujący kanał wentylacyjny i schylony pobiegł w ciemność boru.

Pierwszego inkuba wypuścił po kilku kilometrach. Wydobył go z pojemnika, zawiesił mu na szyi tekturkę z wykaligrafowanym napisem Buda Ruska i pożegnał solidnym kopniakiem.
BULbulbulbul zabulgotał inkub i potruchtał na południowy wschód.

Drugiego inkuba wypuścił w Zopott , zgodnie z planem. Inkub zarerał, wytrzeszczył wyłupiaste gały i nie chciał się oddalić, więc Sorokin puścił w niebo krótką serię z pepeszki i wrzasnął : Paszoł won, skatina !!!
Inkub rerając i puszczając bąki oddalił się śpiesznie.

Nu, wsio po płanu - uśmiechnął się Sorokin i wziął kurs na poligon Kolbudy, gdzie w ukryciu miał oczekiwać tajnego lądowania kukuruźnika NKWD.
Przeszedł nocą kilka kilometrów, minął wieś , za nią kościółek z niedużą plebanią i przed sobą , na niewysokim wzgórzu ujrzał majaczącą czarną sylwetę niedużego zameczku, otoczonego rozległym ogrodem.
Wańka przetoczył się przez żywopłot tygrysim skokiem wyuczonym na kursach diesantczikow i zaległ w słonecznikach. Okręcił się płaszcz-pałatką, wypił łyk „Stolicznoj” z maniorki i natychmiast zachrapał snem sprawiedliwego czekisty.



Obudziły go głosy w ogrodzie. Słońce stało już dość wysoko. Starannie maskując się słonecznikami nasłuchiwał zbliżających się głosów i wytężał wzrok.
Zza krzewów malin wyszły dwie kobiety. Spojrzał na pierwszą i wprawnym okiem ocenił – proletariuszka, riaboczyj kłass. Spojrzał na drugą i oniemiał z wrażenia i aż mu się niebieska czapka uniosła na głowie – wot krasawica, prosto angieł Bożyj, grafini.

Wojciechowa – ona to bowiem przyjmowała w ogrodzie poranne dyspozycje od Glorii – wytężyła wzrok i wbiła go w kępę słoneczników.
Nagle wrzasnęła wniebogłosy:
BOLSZEEEWIK !!!! Psze Jaśnie Pani , BOOLSZEEEEWIIIIK !!!!! W NOGI !!!
I obie z piskiem uciekły do Zameczku, tratując grządki po drodze.

Kapitan 96-toj Krasnowo Znamienia Motostriełkowoj Diwizji NKWD Iwan J. Sorokin siedział w słonecznikach bez ruchu jak ogłuszony. Amor to bowiem, Kupido we własnej golutkiej postaci, oceniwszy że na grubą skórę sowietskowo czeławieka za lekkie jego strzałki i łuk , huknął biednego Iwana w sam łeb, najcięższą z cegieł jakie miał pod ręką.

Od tej chwili wiekopomnej minęły dwie doby. Iwan nie mógł spać , nie mógł jeść i nie nęciła go nawet „Stoliczna”. Zapomniał zupełnie o swojej misji, o kukuruźniku NKWD , o Centrali i o Bożym świecie.
Wychudł i sczerniał t wypatrywał całymi godzinami w kierunku Zameczku.
Nie wiedział biedak co się z nim dzieje. Dumał i dumał co by to miało być i nagle przypomniał sobie kościółek i plebanię nieopodal wioski.

URRAAAA!!!
Swiaszczennik obrazowannyj czeławiek, on dołżen znat' szto so mnoj proizchodit !!!!

Iwan biegiem ruszył w kierunku plebanii i po kilku już minutach łomotał w drzwi plebanii pięścią i kolbą pepeszy.

Ks. dziekan Kazimierz Dowgiałło, miejscowy pleban, wyrzucony w 39tym ze swej własnej parafii w Boćkunach na Wileńszczyźnie i deportowany do łagru BU-326 w Wielikoj Głuszy na środkowej Syberii, gdzie przez całą wojnę rąbiąc las pod konwojem „stroił kommunizm”, kiedy usłyszał łomotanie do drzwi i dźwięczny okrzyk ATKRYWAAAJ !!! , struchlał a kiedy w drzwiach zobaczył złowrogą niebieską czapkę z czerwoną gwiazdką, serce w nim zamarło.
Tym większe było jego zdziwienie kiedy enkawudzista upadł przed nim na kolana i błagalnie składając dłonie wydukał 
Tawariszcz Swiaszczennik, pomogi mnie biednomu.
A kakoj ja tiebie tawariszcz ? -odzyskał rezon Ks. Dowgiałło
Proszu proszczennija, Grażdanin Batiuszka – wyjąkał Sorokin.
Ksiądz kazał mu wejść do kościoła i zdjąć czapkę a potem długo słuchał opowiadania Sorokina, zadając mu pytania i potrząsając z niedowierzaniem siwą głową.
Po dobrych dwóch godzinach, kiedy Sorokin skończył swe wyznanie, ksiądz zamyślił się i po dłuższej chwili powiedział 
Słysz Wania, ja uże znaju szto s toboju – tu prosto wliublion.
Eta istinno liubow' ?– zapytał Sorokin.
Ksiądz z powagą skinął głową.

Isz ty , ….. wot liubow' burżujskaja – jęknął Sorokin.


W dwie godziny później pod Zameczkiem rozległy się dźwięki garmoszki i baryton Sorokina:

„Miłaja, Ty usłysz mienia, 
pad aknom stoju ja z gitaroju...”

Wańka , muzykalny jak każdy Ruski, dawał z siebie wszystko.

Gloria pokonując migrenę na szezlongu, zapytała 
A cóż tam moja Wojciechowo, kto tak hałasuje ?
A to proszę Jaśnie Pani ten bolszewik, cośmy się go w ogrodzie przestraszyły.

-Wojciechowo, niech no Wojciechowa wyleje na niego pomyje - rzuciła okrutna Gloria.

c.d.n.

Ptasznik z Trotylu 13.05.2013 22:36:15
-----------------------------------------------------------------------------------
;-))




Ptasznik z Trotylu 13.05.2013 22:55:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 22:55:44
Oj, Ptachu... Uwielbiam "Smuglyankę Moldavankę"! Natomiast w kontekście "zdjęcia wprowadzającego" jest to istna operacja na żywym mózgu..........

To sobie posłuchaj :)




KOSSOBOR 14.05.2013 00:22:41
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 00:22:41
Ha ! Sama Rosja jest jednym wielkim paradoksem.
Tylko tam sztuka może współistnieć ze stosami trupów i z drutem kolczastym.

Foxtrott śpiewany po rosyjsku to jest dopiero pradoks.
Prawie taki jak enkawudzista Sorokin pod oknami Zameczku.

Ptasznik z Trotylu 14.05.2013 07:15:46
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 07:15:46
To chyba okazja do jakiegoś potężniejszego pica!
Ptachu się pojawił. Syn marnotrawny. Pewnie go legioniści na śmierć zanudzili i zdzierżyć już nie mógł. Do starej kompani zboczeńców mu się tęskno zrobiło. I Sorokina przypomniał i te, tam inkubunały paskudne.

Viwat Polonia!

jazgdyni 14.05.2013 08:13:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 22:36:15
Ptaszniku, litości! Ja ne mogę tak długo ze wstrzymanym oddechem czekać na ciąg dalszy wypadków;)))

sigma 14.05.2013 20:42:30
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 00:22:41
Piękne. Znam, jeno jakoś tytuł do mnie nie dotarł. Ili jest to miesto, ili jewo niet. To by była kwintesenscja. Kiedyś oglądałam to z sołdatem idącym przez pola z koniem. Aż mrówki chodziły po plecach.

sigma 14.05.2013 20:45:04
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 07:15:46
Wiesz, słuchałam tej pieśni o koniu wiele razy. Tak tylko Rosjanie potrafią. Mają coś takiego w sztuce, czego inni nie mogą w podobny sposób wyrazić. Nie wiem, skąd to się bierze. Może mądrzejsi ode mnie powiedzą...
Czy jest to niezależne od stosów trupów? Czy właśnie stosy trupów i knut to warunkują? Nie wiem. Nie wiem też, jak to "coś" nazwać, określić.

KOSSOBOR 14.05.2013 23:37:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:13:48

Inkunabuły, OZu ;)


KOSSOBOR 14.05.2013 23:37:53
-----------------------------------------------------------------------------------

@sigma 20:42:30

Już się trzęsę z przehażenia!



KOSSOBOR 14.05.2013 23:38:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:45:04

Piękne i PRZEDZIWNE. Tak, ciary po plecach. 



Tylko żeby po naszym polu nie.........................



KOSSOBOR 14.05.2013 23:39:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:37:53

Inkuby, inkubonały, inkunabuły, buły, insekty komunały, kuby stanowią worek z drobiazgami z którego świadomie wyciągam z zamkniętymi oczami, abyście mieli chwilę radości, kiedy możecie mnie poprawiać (robię to świadomie, bo nie mam ADHD) , ha, ha, ha ;)))



jazgdyni 15.05.2013 06:18:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:18:08
Taż wiem i współgram :)

KOSSOBOR 15.05.2013 13:07:10
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:39:52
To znaczy, niby tak, ale nie całkiem. Jak bym miała pole, to koń może sobie po nim łazić; natomiast sołdat won!

sigma 15.05.2013 19:06:50
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:18:08
Lomatko! Myślicie, że z tego inkanabuła wzięła się inka?

sigma 15.05.2013 19:08:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:13:48
//Pewnie go legioniści na śmierć zanudzili i zdzierżyć już nie mógł. //

"Ciężkie życie legionera
mortus gniecie jak cholera"

Ptasznik z Trotylu 15.05.2013 19:57:54
-----------------------------------------------------------------------------------
CHHHLAAAP !!!
Sorokin ledwie zdążył uskoczyć kiedy mętna ciecz chlapnęła szeroką strugą z okna Zameczku.
Ze zdumienia wytrzeszczył oczy i trwało kilka minut zanim dotarło do niego że albo nie jest tu mile widziany albo też mieszkańcy Zameczku zupełnie nie mają nie mają zrozumienia dla sztuki.
Złożył garmoszkę, nacisnął czapkę głęboko na oczy, wcisnął głowę głęboko między szerokie pagony i smutny, powłócząc nogami odszedł w kierunku lasu.

Pod figurą na skraju lasu dostrzegł Ks. Dowgiałłę modlącego się na brewiarzu.
Ksiądz też go zauważył i łagrowym slangiem zawołał - Ej Krasnopior, dawaj siuda !
Wańka zrezygnowany przysiadł na ławeczce obok księdza.
Nu i szto, Liubownik ? - spytał ksiądz 
Eeeech – Sorokin westchnął cięko.
Wied' skazał ja tiebie – ksiądz zamknął brewiarz – eto grafini, iz dworian.
Gdzież by się ona na takiego czubaryka spojrzała.
Jaż komsomolec – Sorokin wykrzesał z siebie resztki dumy.
Ej ty komsomolec – zaśmiał się Ks. Dowgiałło – a to nie ponimajesz ,szto takije komsomolcy ot niej wsiu ziemlju otniali ?
Kułakam i pomieszczikam otnimajem – próbował się usprawiedliwiać Sorokin.
Ksiądz spojrzał na niego surowo a kiedy Wańka spuścił wzrok, tłumaczył jak krowie na miedzy -
Wpierwyje , ty bolszewik a wo wtaryje , ty enkawudesznik a eta prosto kak diawoł.

Sorokin zamilkł i wbił wzrok w las.

Nu , dumaj , nie dumaj, carom nie budiesz. Bieri garmoszku i spiej szto nibud' – ksiądz klepnął go po plecach.
Wańka rozjaśnił się , rozciągnął miech garmoszki i zaczął
„Cziubczik, cziubczik , cziubczik kuczieriawyj, wiejsia cziubczik , wiejsia pa wietru ...”

c.d.n.

Ptasznik z Trotylu 15.05.2013 21:06:28
-----------------------------------------------------------------------------------
Cziubczik


Ptasznik z Trotylu 15.05.2013 21:10:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 21:10:56
Irene, siedząc jak zwykle - półzadkiem na otomanie i trzymając sznupę w ciup, gdy doszły do niej dźwięki "Madame Irene" Wertyńskiego - doprawdy nie wiedziała, co o tym myśleć.
[Ten film nie jest już dostępny na YouTube]

KOSSOBOR 15.05.2013 22:26:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:26:23
Ptachu, a tu po polsku "Madame Irene", śpiewa Święcicki:
[Ten film nie jest już dostępny na YouTube]

KOSSOBOR 15.05.2013 22:28:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:28:32
Proszę o oryginały, bo rosyjski jest predestynowany do duszoszczypatielnych klimatów, a rosyjska dusza napełnia zadumą, tęsknotą i nikt tego nie jest w stanie podrobić. Rosyjski w pieśniach i wierszach jest strawny i to bardzo.

tadman 15.05.2013 22:37:39
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:26:23
Zapomniałaś dodać, że kopytka złożyła na podołku w małdrzyk, a na jej licach płonął rumieniec niczym dzięcielina.

sigma 16.05.2013 08:41:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:37:39
Ech, rosyjska dusza! Jakaż ona romantyczna i wzniosła, zanim nie siądzie ci na klatce i nie zacznie rezać gardziołka. Ale w tym nie ma nic osobistego! Ot, takaja jej natura.

sigma 16.05.2013 08:43:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 13:07:10
No chyba ;)

jazgdyni 16.05.2013 10:15:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:08:00
Taaak! To jest myśl!

Pewnie! Pamiętacie, ten mały, śmierdzący, co został w kącie? To ona! Cała ona.

jazgdyni 16.05.2013 10:17:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 08:43:27
A nasz wspaniały agent 0:o został miotaczem. Tylko dlatego, że potężne siły miotały go tędy i owędy. Gdy natywni angole rozpalali już ogień pod kotłem, ukraszając wodę lokalnymi odpowiednikami marchewki, pietruszki i selera, wspomniane siły zdecydowały rzucić agenta na Wyspy Kanaryjskie, więc ten ubrany całkowicie na żółto, ćwiczył przed lustrem kanarkowe trele. I siły w swoim niezdecydowaniu twierdziły, że to będzie szybko, już we wtorek, by nagle zmienić zdanie, że nie, jednak to będzie w następny wtorek.
Agent był kompletnie zdezorientowany. Nie mył się już od tygodnia i nie używał dezodorantów i innych pachnideł, bo jak wiadomo, nadają one niezbyt dobry aromat potrawom z kotła. A teraz jeszcze, powiedzmy, lekko waniający paradował w kanarkowym stroju z takimż berecikiem na głowie, pogwizdując przez zęby.
Ciężkie jest życie agentów międzynarodowych...

jazgdyni 16.05.2013 10:32:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 10:32:08
Aj tam, pomaluj se czarne paseczki i masz dwie opcje: albo będziesz zapylał georginie jako pszczoła/pszczół, albo porobisz trochę za tygrysa. Zawsze to jakieś zajęcie.

KOSSOBOR 16.05.2013 21:26:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 08:41:36
Żem się spieszyła z tą Irene, ale thx za uzupełnienia :)

KOSSOBOR 16.05.2013 21:28:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:37:39
Tadziu, oryginał masz powyżej przeca - sam Wertyński.

KOSSOBOR 16.05.2013 21:29:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:26:08
Poziomo, czy pionowo?
Zakładając, że stoję. Bo jak się położę, to będzie odwrotnie.

jazgdyni 16.05.2013 21:38:57
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:38:57
No, co jest? Ty się nie kładź, tylko zapylaj!

sigma 17.05.2013 07:36:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 07:36:43
Jak to? Tak od rana?

jazgdyni 17.05.2013 08:56:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:56:25
Od jakiego rana? Pszczólki pracują od świtu! Bierz przykład!

sigma 17.05.2013 09:14:21
-----------------------------------------------------------------------------------
Qrfist
mocował się z dżdżownicą, która nie miała zamiaru dać się z ziemi wyciągnąć, ani też przerwać. Nie zauważył, że ktoś stanął za jego kuprem i zagrzechotał żwirem leżącym na ziemi, no bo gdzieżby indziej. Qrfist nie popuszczał, bo widział już wyglądającą z oczu dżdżownicy śmierć. Zapart się mocniej i wyrwał z ziemi tę zarazę, znaczy się dżdżownicę, padając jednocześnie na kuper. Skonsumowawszy swoją zdobycz zwrócił baczniejszą uwagę na otoczenie.
- Czego - powiedział zaczepnie do tego czegoś, co uprzednio chrzęściło żwirem, a stało opodal w zgrzebnej sukience w kwiatki z wiankiem na głowie i tamburynem w ręku.
- Jam ci wiosna - powiedziała - uderzając tamburynem po udzie.
- Patrzcie ją, jak potrzebowałem jej, bo harem był jakiś leniwy do karesów, to cholery nie było. Przez ciebie to nie wiadomo czy moje panie zdążą odchować kurczaki przed zimą i odwrócił się kuprem, a zagrzebawszy odnóżami poczęstował wiosnę szprycą ziemi, żwiru i wszystkiego innego co na podwórzu leżało.
Wiosna nie wiedziała co zrobić. Zostać, czy nie. Deliberowała dość długo i doszedłszy do wniosku, że jednak tak, udała się na sąsiednie podwórko.
Dlatego wiosna w Niemczech była wcześniej niż u nas.

tadman 17.05.2013 09:56:06
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 09:56:06
Gryzelda myła okna. Nie na powitanie wiosny. Ani tym bardziej nie w celu lepszego oglądania świata na zewnątrz. Pchlew nie był czymś co by się chciało oglądać. Spora warstwa zimowego kurzu uszlachetnionego warstwą niewiadomoczego z komina spalarni oraz odlewni (metalu, nie czego innego!), scementowana pyłem tubylczym i piaskiem z Sahary, uszlachetniała widoki za oknem.
Gryzelda myła okna z przyzwyczajenia. Potem poczytała o świeckich tradycjach, czekuladowym orłu i... zrozumiała. Kiwnęła łebkiem i poszła się nachlać. Sera z zieloną cebulą. Taką ze słoika. Zieleń na zewnątrz trzymała się siłą rozpędu. Na klombach i trawnikach w Pchlewie sadzono kamienie.
Gryzelda rozważała utrwalenie ochronnej warstwy naszybnej np. lakierem do paznokci. - Ileż wody, czasu i detergentów by się zaoszczędziło nie mając musu mycia okien!!!! No ekologia jak pysk dał i Gryzia zaczęła przemyśliwać, czy aby nie opatentować tego rozwiązania...

bez kropki 17.05.2013 21:10:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:38:57
Skarbie, nie mam wyobraźni przestrzennej i już mi się potentegowało z tymi paskami.

KOSSOBOR 17.05.2013 23:53:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:10:15
Dotknęłaś bardzo ważnego problemu - mycie okien. Kiedyś już ten temat przerabialiśmy i towarzystwo płakało z powodu zniknięcia Trybuny Ludu, albowiem była ona specjalnie wydawana do mycia okien.
Mycie okien u Ozowskich odbywać się będzie dzisiaj, bo okrutne słońce wydobyło na światło dzienne wszystkie smugi, tłuste łapy i zakurzenia. Będę się więc przyglądał się, jak pani Ozowska, biedaczka, męczy się z tym problemem. I nie myślcie sobie, że jestem niehonorowym leniem, bo wyżej wzmiankowana, za żadne skarby, nie dopuściłaby mnie do tak odpowiedzialnego zadania.

jazgdyni 18.05.2013 06:29:12
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:29:12
Malowany w paski Januszek z obłędem w oczach mył okna u Gryzeldy. Postanowił bowiem spróbować tego nieznanego mu bliżej sportu. Gryzelda była zachwycona pomocnikiem. Jakie by bowiem paski i smugi nie powstały/były pozostawione na oknach, i tak było o niebo lepiej niż przedtem. Dodatkowo Gryzelda doceniała szybkość zaaferowanego Januszka.
Prace domowe (nie że lekcje zadane w szkole, tylko zajęcia, jakich domaga się dom) Gryzelda odrabiała też szybko. Serdecznie bowiem nienawidziła tego zajęcia/tych zajęć. Skutek był przerażający. Otóż znajome Gryzi częstokroć stwierdzały "Jejku, jak ty od niechcenia masz tak ładnie posprzątane!". Nie mogły biedaczki pojąć, że sekretem była właśnie nienawiść wobec tych prac. Nie miłość - jak w ich przypadku, tylko właśnie odwrotnie.
Niestety ostatnimi czasy, Gryzelda coraz częściej czuła jak jej nienawiść do odkurzania, prania, s*ania maleje. Skutki dały się zauważyć gołym okiem. A po ciemku także dużym palcem u nogi.
Gryzeis czasem się zastanawiała jak daje sobie radę taka Woyciechowa (Józkowa??) z całym, było nie było, ZAMKIEM. No, zameczkiem. To jakiś specjalny poziom wkurwu, niedostępny przeciętnej jednostce? Czy może jednak wielozadaniowy perpedyk Józka? A może to zasługa portek różnych takich importowanych ze wschodu pokłonników, którzy regularnie szli na kolanach (zgarniając czasy i kurz oraz froterując posadzki) złożyć czołobitność hrabinie??

bez kropki 18.05.2013 12:05:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 09:56:06
W przebraniu Wiosny Sztyrlic czuł się jednak zdecydowanie niezręcznie, bo jednak Wiosna nie powinna być barczysta, mieć grubego karku, spluwać co i raz, a już szczególnie nie powinna drapać się w kroku, ani mówić z przekonaniem "Job twoju mat!" itp. Poza tym cholerny motylek za cholerę nie chciał nad nim polatać, bo padl od razu, jak wionął na niego alkoholicznie. A zielony badylek zgubił, kiedy chowal Stoliczną za pazuchę.
Skoro zaś w dodatku byle kogut zrezygnowal z jego (jej?) usług, to jaki niby miałby mieć z tego przebrania profit? Już czuł, że od tego przewiewnego giezła dostaje heksenszusa, isziasu i lumbago, zas wianek nieudolnie uwity na zardzewiałym drucie wpijal mu się nieznośnie w ciemię.
Wot żizń komsomolca - pomyślal z goryczą sięgając za pazuchę i łypiąc z nieugasła nadzieją w okna Zameczku.

sigma 18.05.2013 22:28:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:05:19
Chociaż zdarzyło się to drobne 30 llat temu, do końca życia nie zapomnę wizyty znajomych z niedużym dzieciątkiem w fazie raczkowania. Dzieciątko spuszczone z szelek przepruło pod i za wszystkimi meblami zgarniając wszystkie kurze, pajęczyny, wpadnięte ksiązki, kocie piłeczki itp. Kiedy się wyłoniło na świat boży, ciężko było je poznać. Wstyd jak jasna cholera! A znajomi, oczywiście, nigdy więcej się nie pojawili i ja się im nie dziwię;(.
Ale bez wątpienia, jest to jedna z metod sprzątania;)

sigma 18.05.2013 22:36:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:29:12
Qrfirst po skonsumowaniu dżdżownicy czuł wciąż niedosyt. W końcu jedna dżdżownica wiosny nie czyni! Toteż rozglądal się po okolicy w poszukiwaniu jakiegoś solidniejszego żarełka, a kiedy wzrok jego zawisł na żóltym prążkowanym odwłoku Januszka, aż zapial z wrażenia! No, to było coś, co mogło zaspokoić apetyt najwybredniejszego koguta. Zdecydowanym krokiem udał się w stronę obiektu mrocznego pożądania , mijając w krzakach z niesmakiem b.wiosnę, która urżnięta chrapała jak wieprz. Im bardziej jednak zbliżal się do mostrualnej pszczoły, tym bardziej coś mu przestawało pasować. Po pierwsze, pszczoła nie nosi obuwia w rozmiarze 45! Góóóra 36. Po drugie, pszczoła powinna zapylać, a nie myć okna. Po trzecie, po wyjściu na zbliżenie, pszczoła okazała się Januszkiem, qrczę pieczone w pysk! Qrfirst zaczął się zastanawiać, czy już wszyscy poza nim udają kogoś innego? Jakaś epidemia? Bal maskowy? Coś przeoczył?

sigma 18.05.2013 22:49:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:05:19
Ja też dużo prac wykonuję szybko i solidnie tylko z czystej nienawiści do nich. To rodzaj zemsty.
Do okien niestety nie jestem dopuszczany. Teraz już umyte, co w rezultacie spowodowało wieczorem potworną burzę z piorunami i ulewą.
Ja to już zauważyłem, jak umyję samochód (w myjni oczywiście, nie własnoręcznie). Zaraz potem, tego samego dnia jest deszcz.
Dziwne i niesamowite.

jazgdyni 19.05.2013 05:56:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:49:31
- Czego? - burknął zmachany Januszek na widok Qrfirsta.
- No... tego, tam... - mamrotał kogut ciągle mając przed oczami tłustą i smakowitą zakąskę.
Złośliwy Januszek kontynuował: - Wiesz, jak myję okna, to jestem strasznie wściekły. A potem pewnie każą mi wytrzeć kurze. A do kurzy najlepiej nadaje się taka okrągła skurzawka zrobiona z kogucich piór. Co ty na to?

Qrfirst widząc obecnie oczami wyobraźni swój oskubany kuper zamiast tłustego owada, bezgłośnie przełknął ślinę i udał się w drugą stronę w sprawach niecierpiących zwłoki.

jazgdyni 19.05.2013 09:30:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 09:30:44
Kiedy tak sobie pośpiesznie szedł w inną stronę w sprawie niecierpiącej zwłoki, nie patrzył pod nogi, w związku z czym potknął się najpierw o garmoszkę, potem o jedno z siedemnastu żelazek ułożonych w tajną informację, a na końcu o pustą butelkę po Stolicznej, wskutek czego znienacka wylądował z siłą wodospadu na okazałej piersi b.Wiosny. Obudzona gwałtownie Wiosna, której śniło się randez vous z prawdziwą Grafinią , przytuliła Qrfirsta do piersi i zaczęła okrywać pocałunkami.

sigma 19.05.2013 11:42:22
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:42:22
- Ra, ra-tunkuuu !!!! - zapiał spanikowany Qrfirst, czując, że jeszcze parę pocałunków, a będzie zalany w pestkę.
- Szto, sobaka? - ocknął się nagle Sztyrlic i łypnął przekrwionym okiem na Qurfirsta, którego ściskał w objęciach. - Tfuj, a gdzie grafinia, nędzny kuraku?
Mając już dosłownie nóż na gardle (Sztyrlicowi nagle zamarzył się cziken basturma), Qrfist zamachał skrzydłami drażniąc nochal sowieckiego agenta, co spowodowało napad kichania, jak seria z pepeszy. Uwolniony w ten sposób kurak, wzbił się na czubek rozłożystej jabłoni (niech no tylko zakwitną jabłonie, przeleciało mu przez mózg) i tam drżąc leczył swą urażoną dumę, podskubując mszyce, które właśnie szwadronem zaatakowały bezbronne drzewo. Jabłoń aż westchnęła z rozkoszy czując pieszczoty niespodziewanego pomocnika.

jazgdyni 19.05.2013 12:12:59
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:05:19
Wielkie sprzątanie zaczęło się w sobotę i - już tylko z rozpędu - trwało nadal, choć poranek był przecież niedzielny. Woyciechowa stała u szczytu wielkich schodów, prowadzących z sieni na górę, a w westybulu tkwił Józek z perpedykiem. Dzwonek ręczny, zamontowany na kierownicy perpedyka dawał znak pokłonnikom w obszernych galotach na modłę wschodnią, by na kolanach posuwali się ku górze, natomiast Woyciechowa, dzierżąc w jednej ręce nahajkę, a w drugiej mop baczyła, by pokłonnicy posuwając się - jednocześnie kluczyli tak, by ogarnąć galotami wszystkie kąty, listwy przypodłogowe framugi etc.. Zwyczajowe sprzątanie zameczku trwało normalnie kilka godzin, jednak radość ze wspólnej pracy Woyciechowej i Józka, biorąc pod uwagę nieobecność Hrabiny, sprawiła, że porządki przeciągnęły się na następną dobę.

Ale Wiosna o tym nie wiedziała, dłubiąc w nosie celem pozbycia się kawałka pióra qrfirsta, który to kawałek powodował nieustającą kichaczkę.
Czego już nie mogła wytrzymać Woyciechowa:
- Masz tu, Józek, mopa i idź mu przywal! - powiedziała, definitywnie kończąc sprzątanie i wywalając pokłonników do szopki, gdzie będą oczekiwali kolejnej audiencji w następną sobotę.
- No wiesz, obcych kobit nie leję! - obruszył się Józek.
- Noż ty durny jakiś czy coś!?! Jaka ona kobita ta niby wiosna! Stirlitz ci ona jest normalny i tyle!
- Aaaa... - zgodził się Józek, choć kompletnie nie rozumiał, o co chodzi. Wziął jednak mop i poszedł w odbijające już ponownie krzaki leszczyny. Qrfirst zacierał wredne nóżki na ten widok, a Januszek nareszcie odetchnął z ulgą i przestał trzymać łapięta na żółtym odwłoku i spoglądać trwożliwie za siebie. Bowiem żadna pszczoła nie lubi, gdy ją..., no dobra, zostawmy to.

KOSSOBOR 19.05.2013 13:06:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 13:06:36
Podobnie odkrywczą metodę sprzątania, co opisany berbeć stosuje Tuśka i co pewien czas pojawia się z pajęczynami zwisającymi na uszach;)
Metody te są o tyle humanitarne, że nie wymagają nahajki, zaś wszystkie zainteresowane strony są bardzo zadowolone z życia;)

sigma 19.05.2013 14:55:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 13:06:36
Pieprznięta mopem bez łeb wiesna urwała kanonadę wpół kichnięcia i przekrwionym wzrokiem zlustrowała pobieżnie Józka pod kątem ewentualnej, ale przyznajmy to - mało prawdopodobnej - możliwości, że jest to grafini w przebraniu. Wykluczywszy tę możliwośc ponad wszelkie wątpliwości, Wiosna mocarną pięścią dała wyraz swemu niezadowoleniu, a żeby wyrazić je jeszcze dosadniej, nasadziła Józkowi zdarty z własnego, łysawego łba, wianeczek z mocno przywiędniętych kwiatuszków. Odnalezionym cudownie w fałdach giezła zielonym badylkiem przyłożyła dodatkowo Józkowi po giczołach, po czym zmęczona tą niezwykłą aktywnością Wiosna padła jak wafel w okoliczne chwasty i natychmiast zasnęła.

sigma 19.05.2013 15:35:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 15:35:13
I tu dopadły chrapiącego Sztyrlica w przebraniu uczniowie VIc z Podstawówki przy Migalskiego. Poprzez te wybryki pogody właśnie teraz wybrali się nad rzekę Kaczą by hucznie i wesoło utopić Marzannę, jak już się w końcu upewnili na sicher, że zima nie ma już zamiaru powrócić znienacka.
Kłopot - nie mieli Marzanny do topienia, a tu patrz, leży taka piękna wywłoka w krzakach i chrapie. Dobra nasza, jest co podtopić. Klasowi mocarze zarzucili fałszywą wiosnę, chwytem strażackim na ramiona i udali się na mostek przy ulicy Lotników.
Tam obciążyli liczne kieszenie Marzanny, które na szczęście posiadała, kamieniami i śrubami z pobliskich torów kolejowych. Po czym, po odtańczeniu szeregu rytualnych tańców wiosenno - młodzieżowych, plum wrzucili Marzannę w toń.
Sztyrlic się ocknął, gdy leżał na dnie, a wścibski jazgarz, na siłę usiłował mu się zagnieździć w lewym nozdrzu. Agent pewien, że to ciągle Qrfirst łachocze go piórami, wrzasnął: - Jacie, quu.... i tu się zachłysnął.

jazgdyni 19.05.2013 19:01:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 19:01:29
Sztirlic filozoficznie stwierdził, że człowieczy los nie jedno ma imię, więc zaczął realizować wariant zapasowy.

Wiosna może by i dłużej spała, bo okoliczności przyrody były wysoce sprzyjające i alkohol swoje zrobił, ale nadciągnęły czarne chmury, zerwał się wiatr, zaczęły łomotać grzmoty pospołu z błyskawicami. Na tak świetnie zapowiadający się żurfix doszlusowała Ulewa z wujkiem Gradem.
Wkrótce w miejscowej Straży Pożarnej rozdzwoniły się telefony, bo skuli udanego żurfixa ludziom pozalewało piwnice.
Nasza Wiesna-Sztirlic nie miała piwnicy, ale za to walonki były ustawicznie napełniane deszczem i opróżniane przez dwie imperialistyczne dziury zadekowane w podeszwach.
Ulewa ustała nad ranem. Sztirlic zrewidował swój wygląd w lusterku z ЛПO (Любовь Петровна Орлова).
- No - pomyślał – nie jestem okurą i spojrzał na swój mokry podkoszulek, który uwydatniał jego nie za bardzo wiosenne przymioty. Zaniepokoiło go nadmierne owłosienie torsu, łydek i przedramion, które mogło go szybko zdemaskować. Wymagam resuscytacji, połączonej z remediacją i restytucją, a ogólnie mówiąc makeupu – pomyślał.
Udał się w poszukiwaniu odpowiedniego przybytku, gdzie owe procedery się uprawia. SPA odpada, bo przy depilacji puściłbym więcej niż 17 jobów. Przechodził koło Rosmanna, ale zgodnie z podręcznikiem wywiadowcy należy zdecydowanie unikać miejsc, gdzie można spotkać zbyt wielu świadków.
Sztirlic nie rozumiał tych pisarczyków z centrali, co to instrukcje dla wywiadu pisywali; mięczaki jedne, co to nawet jednego trupa nie mieli na sumieniu. Jakby nie poszło coś po jego myśli, to pociągnął by po klientach i obsłudze Rosmanna z pepeszy i tyle. A te durnie coś mu bajdurzyli, że mimo iż mają środki masowego przekazu w swoich rękach, to muszą uważać na jakiś niezależnych dziennikarzy. Dobre sobie, n i e z a l e ż n y c h – wycedził przez zęby. Kto by się bał bandy pismaków-amatorów. Przecież jak znam sprawy, to połowa jest tam naszych.
Z zamyślenia wyrwał Sztirlica widok małej budy, przyklejonej do sporej kamienicy, z dumnym szyldem „Perfumeria Tosca”. To przecież nasz punkt kontaktowy. Otworzył zamaszyście drzwi i wszedł do środka.

tadman 19.05.2013 23:10:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:10:26
W środku pierwszego pomieszczenia siedziała Kasia T. i oferowała błyskawiczne tipsy w 5 minut. "Ale tylko na prawej nodze" - tak miał brzmieć odzew według instruktażu Centrali, ponieważ najlepsze kanarki już dawno odleciały z Placu Pigalle i nie było sensu do tego wracać. Tym bardziej, że miejscowa ludność teksty tej świni, Klossa, słyszała już wielokrotnie na skutek powtórek w telewizorze.
"Że też teraz każdy były agent musi, job twaju mat', robić za celebrytę?" - westchnął w myślach Stirlitz. "Ciężkie czasy..." - pomyślał jeszcze i poprawił barometr powieszony na piersiach, świśnięty z berlińskiego domu jakiegoś adwokata.
- W czym mogę pomóc? - kontynuowała Kasia T., grzebiąc dla niepoznaki w wecku z tipsami.

KOSSOBOR 20.05.2013 00:00:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:10:26, OZu

Wariant zapasowy mógł zostać zrealizowany dopiero po odchłyśnięciu się. Jak wiemy - instruktaż Centrali w takich wypadkach zalecał gwałtowne i mocne przywalenie w plecy, celem wychluśnięcia jazgarza i wody z rzeczki Kaczej.

Wiosna więc złapał się za głowę, odwrócił na pięcie i co sił w walonkach pobiegł za Józkiem, u którego liczył na pomoc. Nie pomylił się, o nie! Ale dla przyspieszenia efektu wychluśnięcia, głośno zawołał, co myśli o matce Józka i generalnie - o Józkowych przodkach i ich domniemanym pochodzeniu. Cytować nie będziemy /z powodu dzieci PT Czytelników/, ale zaiste efekt pomocy Józka był oszołamiający! Poza jazgarzem, wodą z rzeczki Kaczej spod mostku na Lotników, piórem qrfirsta, Wiosna wypluł kalosz, dziurawe wiadro, część dziecięcej spacerówki z jednym kołem, dwie butelki po winie /w tym jedną bez szyjki/ i - nolens volens - górną szczękę.



Kasia T. była wstrząśnięta! W jej kręgach porcelanowe uzębienie było warunkiem bezwzględnie wymaganym!







KOSSOBOR 20.05.2013 00:21:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 00:21:43

Ah te artysty, to cóś zawsze wymyślą. Ich myśl lotna urynała do galerii zapoda, nadzieje puszki tym i owym lub zanurzy coś w szczynach.
Ale proszę się nie wzbudzać, bo piszę 'artysty', a nie artyści.

Tych ostatnich myśl chadza tędy i owędy, więc szczególnie z owędy coś niespodziewanego może wyniknąć. Te wszystkie rzeczy wydobyte ze Sztirlica staropolskim karczychem doprowadziły mnie do rechotu zdrowego a niespodziewanego. Brawo! Niech żyje duch bzdyklaczo-jajeczny!

tadman 20.05.2013 00:54:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:54:18
Ale Tadziu, to wszystko najprawdziwsza prawda! Potok Oliwski płynie sobie m. in. wzdłuż ulicy Pomorskiej, gdzie ustawiono te straszliwe bloki - szafy. To z jednej strony rzeczki. A z drugiej były łąki i tam chodziłam z dogami na spacery. Więc doskonale wiem, co zalegało w Potoku. Gdyby to było po Bożym Narodzeniu - jeszcze dodałabym Wiośnie do wychluśnięcia kilkanaście suchych choinek z resztkami lamety i waty. No i plastikowe skrzynki sklepowe. Ale wtedy Wiosna wyplułby obie szczęki - to na sicher. Lulo kiedyś przytargał z Potoku pluszowego konia na kółkach, ale bez kółek już, za to całkowicie nasiąkniętego wodą. Lulo był potwornie silnym psem - ja tego konika nie mogłam unieść. A piesio go w pysku przyniosło znad Potoku do domu. No ale Lulo był ogromnym, wysportowanym dogiem.

KOSSOBOR 20.05.2013 11:03:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 05:56:18
Szczerze mówiac ja tez umyłam te okna gł. w celu zaklinania deszczu. B oczekam, zeby spadł i nawodnił mi działke oraz umył szyby w aucie, a nie sa to wymagania przesadzone. 
Szyby w aucie jakbym umyła sama, to padałoby gwarantowanie, ale pare razy wywołałam w ten sposób powódz, wiec wole nie. 
Skutkiem tego wszystkiego me szyby (w aucie) to obecnie preparat laboratoryjny - rozmaz łajen pterodaktyli, grzywaczy i innych maszkaronów. Cud, ze Słuzba Ruchu sie nie czepiala. Ale moze poprostu nie widzialam (zza załajnionych szyb) ich (rozpaczliwego) machania.

bez kropki 20.05.2013 12:47:19
-----------------------------------------------------------------------------------

@sigma 22:36:19
A ja się im właśnie dziwię. No bo tak:
- przez kontakt z kurzem i kocimi piłeczkami dziecię ćwiczy swój układ immunologiczny,
- albo też nie należy go spuszczać ze smyczy. Czy tam z szelek;
- A w ogóle, kto normalny trzyma dziecko na szelkach??! - Ja bym się obraziła na takich niekonsekwentnych i nieludzkich znajomych. Tak, to JA bym się obraziła;).

bez kropki 20.05.2013 12:49:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:54:18
Kiedyś artysty to była ciężka obelga. Jak ścichapęki i bzdryngole.
Ale sami sobie winni. Po co na przykład noszą te kolorowe apaszki?
Wiem, żeby się rozpoznać. Jak Sztyrlica po pasiastym podkoszulku, a hrabinię po krótko obciętych paznokciach i włosach.
A jak jest - krótko obcięte paznokiety, takoż włosy i jeszcze apaszka, to kto to, kotki, kto?

jazgdyni 20.05.2013 12:53:39

@jazgdyni 12:53:39
Kto? Artystyczna Hrabinia??

bez kropki 20.05.2013 13:06:05
Prezent od Woyciechowej


tadman 21.05.2013 01:12:14
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 01:44:54
"Porzućcie wszelką nadzieję, Wy, którzy tu wchodzicie"...
;)

Maria Wesołowska 21.05.2013 17:47:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@Maria Wesołowska 17:47:16
Marysiu, nie mogę znaleźć do czego pijesz. I dlaczego pijesz, Dziecko? ;)

KOSSOBOR 21.05.2013 19:25:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:25:40
Widzę, że jednocześnie się głowimy nad tym problemem;)))

sigma 21.05.2013 19:27:01
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:49:44
Czuję się po czasie dowartościowana:)))
Lepiej późno, niż wcale.

sigma 21.05.2013 19:29:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 11:03:16
A do czego Ci był potrzebny mokry pluszowy konik bez kółek???

sigma 21.05.2013 19:30:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:30:24
Mnie - nie, ale Lulowi - tak. On uwielbiał zabawki. Oraz podnoszenie ciężarów. Takoż noszenie ciężarów. Oraz jeży. Nic im nie robił, ale nosił zawzięcie. 
Konwalie pięknie pachną :) 
Już o tym kiedyś pisałam, że Lulo rozprowadzał w Lasach Oliwskich sągi i targał bale do domu. Wpuszczał mnie w koszty, bo musiałam najmować człowieka do cięcia drewna :)

KOSSOBOR 21.05.2013 19:54:20
-----------------------------------------------------------------------------------

@sigma 19:27:01
No tak! Jakieś piekło Dantego opisywalim? Cy cóś?

KOSSOBOR 21.05.2013 19:55:39
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:55:39
Chyba mogę pomóc, prawdopodobnie chodzi o to:
http://sigma.nowyekran.net/post/91082,jaja-bzdyklaczy-cz-xiii-czyli-kura-domowa-a-ub#comment_796623

Ywzan Zeb 21.05.2013 19:58:42
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 19:58:42
Aaaa! A sądziłam, że chodzi o jakiś opis żurfixsu na zameczku, u tej wariatki, Glorii ;)

KOSSOBOR 21.05.2013 22:03:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:03:18
Zaraz wariatki, a ona tylko artystka.

tadman 22.05.2013 00:03:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:25:40
Primo, to nie ja piję, tylko Nienacek.
Secundo, przeglądając dawniejsze dzieje, Nienacek miał skojarzenie z literaturą.
(:

Maria Wesołowska 22.05.2013 16:57:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:54:20
Ulubiony pies grafinii, pinczer imieniem Lulo, wlókł właśnie do zameczku znalezionego przypadkiem automobila. Automobil nieco się opierał, ale wielkich szans nie miał, bo Lulo był psem, który jak już podjął decyzję, to się jej trzymał. A zdybaną ofiarę też trzymał nie dając jej szans ucieczki. Szofer w liberii zdążył umknąć, ale na nim Lulowi nie zależało. Dowlókł zdobycz na podwórzec i zoczywszy w oknie Glorię radosnym szczekaniem dal jej o tym znać. Gloria bez zachwytu zeszła na podwórzec. Wiadomo było, że pies wymaga , aby okazała zachwyt dla jego mądrości i przedsiębiorczości, choćby to, co przywlókł smierdziało jak sto diabłów i nadawało się wyłącznie do pośpiesznego zakopania w kącie ogrodu. I nie odpuści, póki ona nie wypełni swoich obowiązków. Nie patrząc więc nawet już od progu mówiła z przekonaniem: Dobry pies, mądry pies... no coś ty tam takiego znalazł? Dopiero kiedy się potknęła o zdobycz, przyjrzała się jej baczniej. Był to rolls royce phantom.

sigma 22.05.2013 19:29:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:29:29
Zadowolony z pochwal Lulo nie próznował. W ciągu najbliższych dni przywlókł do zameczku haubicę, magiel na kółkach, wóz drabiniasty oraz kasę PSS Społem razem z dziennym utargiem.

sigma 22.05.2013 19:33:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@Maria Wesołowska 16:57:52
Marysiu, jeżeli Nienacek pije, to nie zadawaj się z nim, Dziecko!

KOSSOBOR 22.05.2013 19:44:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:29:29
Rolsrojs fantom z ulgom stwierdził, że już się nie znajduje w psiej paszczęce. Jego (Rolsa) nie cierpiące zwłoki (walające się po dziedzińcu) zostały z Nienacka przyuważone przez Sztyrlica (Woyciechowej akurat nie było - sprzątała po procesji pokłonników). Opary absurdu (a może absyntu) przymgławiały wzrok obu im zarówno. Bynajmniej nie obchodziło to Gryzeldy. Oprócz okien musiała jeszcze umyć próbną niklową Matkę-Polkę (moneta taka z PRLu). Tu już pośpiech nie był wskazany. Tu nienawiść kierowała się na osobę, która otwarła nieotwieralny kapsel i wymućkała monetę paluchamy. Nie cierpiące zwłoki owej osoby mają zostać oskakane, gdy już uda się ją z Nienacka zamienić w fantom.

bez kropki 22.05.2013 19:57:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:33:15
Dzienny utarg był całkiem niczego sobie, bowiem dzisiaj do sklepu PSS Społem przywieziono tak oczekiwany arschpapier, cytryny i konserwy tyrolskie, oraz batony krymskie. 

Lulo zażywał zasłużonego wytchnienia na otomanie, bowiem Irene przeczekiwała kolejną burzę i nawałnicę w stajni, nie chcąc zmoczyć całkiem nowego, lila - róż czapraczka i tipsów w stokrotki, założonych w pięć minut przez Kasię T. i kowala. Z przewagą kowala. 

Nawiasem mówiąc, ten cały kowal w prefumerii "Toscana" całkowicie zdezorientował Wiosnę, skutkiem czego rzeczony Wiosna ponownie zaległ w odrastających krzakach leszczyny i oddał się obserwacji zameczku; zainteresowała go zwłaszcza stojąca na podworcu hałubica i żeliwny, ozdobny, poniemiecki hydrant. Magiel na kółkach mu nie robił. 
"Job twaju mat'! Coś knują te Polaczki!" - pomyślał, pociągając okowitę z flaszki. Po czym zasnął. 

- Sylwka? - mówiła szybko Hrabina do słuchawki, jednocześnie obserwując krzaki. - Mam coś dla ciebie! Przyjeżdżaj zahaz!
- Ale co? - Madame Silvanne nie chciało się, po prawdzie, ruszać w taką pogodę z twierdzy. 
- Nie mogę głośno mówić, bo to tajemnica!
- To powiedz cicho!
- No..., wiesz... - Hrabina zniżyła głos. 
Po czym ciszej dodała:
- Mamy ha-łu-bi-cę...
- Rewelacja! - wrzasnęła Mme, podskoczywszy do góry i zderzywszy się z siedzącą na szafie Tuśką. - Zaraz u ciebie będę!
Zapakowała kilka łopatek, napełniła gazem do zapalniczek podręczny miotacz ognia, nasadziła na głowę berecik z antenką i dla niepoznaki oraz głębszej konspiracji zmieniając auto z zielonego kryjącego na ogniście czerwone - pognała co koni w silniku ku zameczkowi. 
"Ale będą jatki" - cieszyła się w myślach.

KOSSOBOR 22.05.2013 20:09:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:29:29





KOSSOBOR 22.05.2013 20:11:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:57:13
PS. Sztyrlic i ten drugi zakochany półchłopek pozwolili ostatecznie grafini zatrzymać Rolsrojsa. Ale zarekwirowali srebrne wstawki. Ze szczególnym uwzględnieniem ducha ekstazy - rzucili się Rolsu na maskę i wydarli ducha ekstazy z jego nie cierpiących zwłok.
Gryzelda przemyśliwała tymczasem nad praniem firanek: proszek E, czy napalm? Co też pozwoli się raz z a dobrze pozbyć upiora (tj. kurzołapa, tj. firanek)? Ale z drugiej strony, to takie fajne firanki. Specjalne. Ciulowe (jak wymawiał to sprzedawca). Oto bowiem w miasteczku kochającym wzorki, Gryzelda (niekochająca wzorków) nie znalazła firanek bezwzorkowych. Musiała więc odbyć podróż do wytwórcy. Tamże (za pół ceny i okazyjnie) nabyła firanki bez wzorków ze zwykłego tiulu (dlatego ciulowe - echhh, te wady wymowy!). Okazyjnie nabyła koronkowy żakiecik. I kieckę dla koleżanki. Też koronkową.
Podsumowując: tak nabytych firanek szkoda jednak było na pocięcie na moskitierę. Firanki ciulowe pójdą chyba do szafy i będą tam z szacunkiem oraz naftaliną przechowywane. A na moskitiery poszły urocze i prześliczne firanki tubylcze. W kwiatki. Bez ciulu, czucia, wyczucia i czułości.

bez kropki 22.05.2013 20:11:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:33:15
Oto, co Wiosna zobaczył na podworcu zameczku:



KOSSOBOR 22.05.2013 20:13:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:09:19
"Coś knują te Polaczki" - W sumie to nic nowego. Któryś z miłujących pokój i socjalizm oraz Polskę Rosjan zauważył, iż "Polak konspiruje do 24 godzin po zgonie".
Tak więc powyższa konstatacja nie wnosiła niczego nowego do sprawy. 
Agentom pozostawało odgadnąć przewidywane przez grafinię zastosowanie hałubicy i hydrantu. 
- Haubica, haubica... - piorąca (firanki) Gryzelda nie mogła się opędzić od natrętnej myśli - h a u b i c a. Hydrant. Firanki finito.

bez kropki 22.05.2013 20:18:04
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:13:40
A to w sumie takie miki do ugarnirowania kapelusza Mme. Wiesna nie powinien się doszukiwać ukrytych zamysłów.

bez kropki 22.05.2013 20:20:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:11:31
PS. Rzucali się na Rolsa z tradycyjnym okrzykiem bojowym "Ura, dawaj czasy!", oczywiście.

bez kropki 22.05.2013 20:21:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:11:31
Podczas gdy ciulowe firanki wydymały się ekstatycznie, niczego nie podejrzewając, agenci specjalni z konsulatu Angoli, który mieścił się we Wrzeszczu, przeszukiwali kieszenie śpiącego Wiosny i znalazłszy wszystkie srebrne elementy rzeczonego rolsrojsa - szybko i wprawnie uzupełnili ubytki na masce i drzwiach. Byli bowiem doskonale przeszkoleni na kraje socjalistyczne, a marka RR - jak wiemy - nigdy się nie psuje. Bo czyż perła w koronie angolskiej mogła się popsuć? Never!!!

KOSSOBOR 22.05.2013 20:26:12
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:18:04
A w tym czasie Mme myślała:
"Haubica... Haubica... Stirlitz kaput. Wszyscy kaput!"
Teraz należało już tylko utworzyć listę "wszystkich", ale tę przyjemność Mme zostawiła sobie na potem.

Poza tym - będzie musiała przeszkolić Glorię, bo ona zupełnie nie zna się na broni palnej!

KOSSOBOR 22.05.2013 20:35:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:35:45
Mme w pocie czoła tworzyła listę celów i ustalała wspólrzędne, podrzędne i nadrzędne. Z prawdziwym uczuciem odkurzyła piramidkę ładunków miotających, po czym spróbowała zaprząść haubicę do Irene. Irene jednak stanowczo odmówiła współpracy pod pozorem, że jej się tipsy zamoczą i odkleją w błocie. Próba zaprzęgnięcia haubucy do rolsrojsa też się nie powiodła, bo po pierwsze primo nie miał haka, a po drugie primo, Gloria powiedziała, że to graniczy z obrazoburstwem, po czym ofiarnie zasłoniła automobil własnym ciałem.

sigma 22.05.2013 21:01:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:11:31
Jak wiadomo haubica służy do prowadzenia ognia do celów ukrytych (znajdujących się w ukryciu) lub zakrytych (za przeszkodami). Ewentualnie do burzenia fortyfikacji. Toteż nic dziwnego, że ukrywająca się w stojącym na posesji Urzędu Skarbowego murowanym śmietniku Wiosna została wytypowana jako cel próbny spełniający wszelkie wymagania jak wyżej. 
Mme bowiem postanowiła nie zwlekać i skoro nie dało się przestawić haubicy na pozycje korzystniejsze, trzeba było zacząć ostrzał tego, co pod ręką. Sztyrlic nie zdążył nawet nadać tajnym szyfrem informacji do centrali, kiedy wokół rozpętało się pandemonium. Siedemnaście zelazek rozdrzyzło się promieniście i zasłało okolicę w promieniu kilometra wraz z kawałkami cegieł, blachami pojemników oraz zwałami śmieci. Pośrodku tego krajobrazu tkwiła osłupiała Wiosna omotana kilometrem bieżącym zżółkniętej firanki w kwiatki, którą dopiero co Gryzelda wyrzuciła do śmieci.

sigma 22.05.2013 21:16:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:16:08
Tego było już za wiele dla Sztyrlica. W mgnieniu Wiosny, znaczy się oka nadał awaryjnym, nieszyfrowanym kanałem raport z zaistniałej sytuacji i wezwanie o pomoc.
Centrala wezwanie odebrała i zrozumiała, że położenie Sztyrlica jest nie do pozazdroszczenia, więc dla obrony przysłała swojemu najlepszemu wywiadowcy moździerz:



Ywzan Zeb 22.05.2013 21:46:09
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 21:46:09
...oraz dwa arbuzy (w założeniu miały być arkebuzy, ale w tajnej depeszy wcięło im "ke"). Wiosna na zgliszczach posępnie posiliła się arbuzem, czknęla, pociągnęła zdrowo z cudem ocalonej butelczyny Stolicznej i przeczołgawszy sie regulaminowo w ramach wycofu na z góry ustalone pozycje w krzakach - padła i zachrapała. 
Tymczasem Mme z piesnią na ustach ostrzeliwała Sopot w okolicach Komendy MO, gdzie zgodnie z ustaleniami przebywal rudy inkub. Ustalenia okazały się zgodne ze stanem faktycznym i inkubowi ze strachu gały wyszły na wierzch i tak zostały.
Chociaż to wątek uboczny, Mme śpiewała kontrsopranem: Hej, dziewczyno, hej, niebogo, jakieś wojsko pędzi drogą etc 
Wszystkie trzy zwrotki.

sigma 22.05.2013 22:24:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 21:46:09
O. I słusznie. Centrala, postępując, jak zawsze słusznie, wysłała rzeczonemu Wiośnie moździerz. Nas też na PO (nie mylić z partią polityczną!) uczono o haubicach i moździerzach równocześnie. One jakieś kompatybilne są? Mam wprawdzie wrażenie, że ten moździerz z PO (nie mylić z partią polityczną) wyglądał jakoś inaczej niż ten na w/w obrazku, ale to panie, inna technika wtedy była. Zresztą tłuczkiem od tego w/w moździerza, łeb komuś można rozdyźdać jak arbuz.

Gryzelda zza węgła oglądała (delektując się) osiągnięte w końcu zastosowanie kolurowej firanki w kfiatki. Wiosna omotany wzgardzoną kwiecistą firaną czynił istotnie wiośnianie wrażenie. Nawet klata, bary, zarost i majka w moriackie paski dawała się zamaskować tym oto prostym sposobem. 
Ta reakcyjna świnia (morska, czyli Gryzia) miała ubaw z tego, że dopiero kapitalistyczne fanaberie (tu: firanki) mogły dopomóc agentowi wiadomego wpływu. (Mogły, bo wcale nie czyniły tego należycie, ale to już inna historia). Uznała, że to wręcz filozoficzne. 
Z uznaniem oglądała żółtawy ślad goniony przez kolejne wybuchy haubicy. Tak. Pochód wiosny następował szybko w tym roku.

bez kropki 22.05.2013 22:34:54
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:24:07
Co do Komendy MO, to mnie się przypomniał stary (z czasów komunist.) dowcip o sikaniu na komendę;). Echh te burżujskie offtopy i wiosenne roztopy!

bez kropki 22.05.2013 22:59:27
-----------------------------------------------------------------------------------
- Babciu, babciu! - zawołał zdumiony Tadzinek wyłączając ENIACa

- Co, mój drogi wnusiu?

- Jak długo może spać maleństwo po napojeniu wywarem z makowin?

- Myślisz o Maleństwie?

- Nie, myślę o zwykłym ludzkim maleństwie, o osesku. - powiedział Tadzinek.

- A to jeszcze zależy od narodowości oseska, bo taki ruski to i ze dwie butle może wydoić zanim zaśnie na całą noc.

- A polskie?

- Na Ziemiach Odzyskanych wystarczy ćwiartka, a w dorzeczu Bugu już cała jest potrzebna. - powiedziała babcia.

- A wolno to dawać dzieciom?

- Kiedyś tak, a teraz nie; czekają ludziska na legalizację w cyrku na Wiejskiej.

Tadzinek zerwał się jak oparzony i rzucając coś niezrozumiale zbiegł ze schodów czyniąc spory hałas, bo brał je po dwa; na końcu trzasnął drzwiami wejściowymi i tyle go było. Biegł cały czas i myślał o tym, że uprosi dziadka o bilety do tego cyrku na niedzielę, bo jeszcze tam nie był. Zziajany wbiegł na komendę MO, aby złożyć swój cotygodniowy donosik, tym razem o narkotyzowaniu niemowląt i kropka.

tadman 23.05.2013 00:07:53
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:07:53
Niestety, na komendzie był tylko oficer dyżurny, ale nie było tego, który potrafił czytać, ani tego, który potrafił pisać. 

Hańcia wie, ze opowiadanie kawałów z brodą nie jest comme il faut, ale nie mogła się powstrzymać. Zwłaszcza, że jedna sąsiadka opowiedziała jej wczoraj swoją przygodę na komendzie dzielnicowej - toczka w toczkę...

KOSSOBOR 23.05.2013 09:15:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:34:54
Tego poranka, gdzieś koło 12-ej, Wiesna obudziła się z silnym kacem i pękającym łbem. Pomacała się po zanadrzu, wydobyła butelczynę i ze zgryzotą stwierdziła, że jest pusta. Po głębokim namyśle przeszła z pozycji horyzontalnej na pionową, choć chwiejną. Pociągnęła nosem, bo coś jej nie bardzo cuchnęło w najbliższej okolicy. Niestety, z przygnębieniem stwierdziła, że to ona, Wiosna, jest źródłem tej woni.
Giezło oraz kilometry firanki nie były w najlepszym stanie, o nie! 
Ruchem pełnym zadumy zaczęła dłubać w firance wydobywając z niej najdziwniejsze rzeczy. A to obierki od ziemniaków, a to puszkę po skumbriach w tomacie, a to - horrendum! skórkę od prawdziwego banana! Z pewnym zaciekawieniem potraktowała przyklejony do biustu fragment instrukcji konserwacji pepegów, a z dużą nadzieją nieco zdezelowany długopis czterokolorowy! Kolor zielony jeszcze działał! Na odwrocie instrucji konserwacji pepegów wiosna zaczęła cyrylicą cyzelować z lubością na zielono swój podpis, jednak przypomniawszy sobie w czas instrukcje - z pewnym niesmakiem zjadła papier. Agent nie ma prawa zostawiać żadnych śladów umożliwiających identyfikację!

sigma 23.05.2013 09:27:20
-----------------------------------------------------------------------------------
Cholewa!
My tu sobie gadu-gadu a obce ucinają łby innym Europejczykom. Na środku ulicy. W biały dzień. I nie miał kto ich zastrzelić, media kłamią jakby były na usługach dżihadu, politycy plują jeszcze gorszym łgarstwem i obelgą a ludzi to nic nie obchodzi. 
Wybaczcie. Smutne to wszystko. My tu jak zbiegowie w jakiejś insuli gdzieś z dala od padającego Rzymu. Fizycznie może przetrwamy. Ale cywilizacja, którą mamy w żyłach, nam ginie. To tak, jakbyśmy stracili krew.
"Stary Rzym gaśnie, jak ginące Słońce
A zaś sromota rozpościera 
Do lotu skrzydła swe
Tryumfujące"
(cytat z pamięci, więc pewnie niedokładny)
Jesteśmy ostatnimi, którzy oglądają ostatnie blaski chwały Rzymu?
Dobra, blaskami, blaskami, ale co mają zrobić ci z nas, którzy mają córki? Jak je chronić przed losem, jaki "wierni" przewidzieli dla "niewiernych" kobiet?
Tfu.

bez kropki 24.05.2013 23:22:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:22:49
W poczuciu zagrożenia ich osobistej cywilizacji łacińskiej, do której były bezgranicznie przywiązane - bezjedynkówki nie wahały się ani chwilę. Pobrawszy od nieświadomych tego faktu ojców brzytwy (wbrew pomówieniom - żadnemu Ockhamowi niczego nie zabrały) zaczęły metodycznie likwidować byty całkowicie niekonieczne. Na opustoszałych gmachach (sejm, ministerstwa, urzędy, redakcje, komendy etc - towarzysząca im Gryzelda rysowała kredą krzyżyk, aby zaznaczyć tereny już z owych zbytecznych bytów uprzątnięte. Przed nimi szła groza, za nimi ścieliły się ruiny i zgliszcza.

sigma 25.05.2013 10:34:57
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:22:49




Ptasznik z Trotylu 25.05.2013 10:35:05
-----------------------------------------------------------------------------------
Informacja dla Bez Kropki podszyta niepokojem
Jeśli piszesz na KD, a Maleństwo nie przeszkadza, co w tym wieku jest niepodobnością, to podejrzewam, że ta świnia Gryzelda poi je wywarem z makowin w celu trankwilizacji czasowej, ale na szczęście nie terminalnej.

tadman 25.05.2013 12:33:51

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 12:33:51
Po raz kolejny tej nocy Delfina spała snem sprawiedliwych. Sztyrlic sie zastanawiał. Znał usypiajace własnosci wódki i in. specyfików. Widac jednak nie wszystko było przerabiane na kursie krótkiej historii wkpb - nie było tam nic o mleku! A własnie ta metna ciecz powodowała czasowe resety u pomienionej. Echhh ta wiedza faktograficzna! Swołocz jedna!
Gryzeld spała snem kradzionym. Kradzionym kurzom, firankom, zakupom, sprzataniu oraz innym równie upierniczliwym zajeciom.

bez kropki 25.05.2013 15:15:31

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 15:15:31
Delfinna sobie smacznie spała, aż nagle głosik Gryzeldy wyrwał ją ze smacznej nirwany: - Ile szczytów mają Trzy Korony? Co jest cięższe: pól kilo pierza, czy pół kilo żelaza? Kto jest mądrzejszy: mądry starzec, czy inteligentny szczeniak?
- Ożesz ty - pomyślała i ryknęła tak na 140 decybeli. Niech nie zadają głupich pytań.

jazgdyni 25.05.2013 19:53:46

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 19:53:46
Sztyrlic jak zwykle dostał z centrali błędne dane. Nie "ryknęła", tylko "włączyła rykson" (jak już). A w ogóle, to niczego nie włączała. Międliła w palcach ręki wstęgę Moebiusa a palcami nogi morsowała na liczydle (wiszącym nad łóżeczkiem pomiędzy praniem). Zabawki "edókacyjne", "interaktywne" i inne polifoniczne trilili traktowała jak niebezpieczne przedmioty (saperskie podejście do tego niezbędne!) zaprogramowane na produkcję adhadowców albo innych dysmózgowi odpornych na wiedzę. Procesja słoni po staremu dźwigała parasolik. Delfinie wszak należy się. Procesja, liczydło do kopania i Moebius do gryzienia. Najlepiej taki z folii po czekoladzie. Bo szeleści. Choć funty szterlingi są pod tym względem o ileż bardziej dystyngowane. Tak brzmieniowo, jak kolorystycznie. No cóż. Nie można mieć wszystkiego.
Gryzelda spała na jedno ucho, jedno oko i jedną łapę. Sen starannie omijał zamobiusowaną okolicę. Morzył nie tych co trzeba i nie wtedy kiedy trzeba. Omijał Gryzeldę. Składał w krzaki (wyciętej leszczyny) tajnego agenta.
Deszcz padał. Szyby w aucie wciąż opierały się wodzie. Grzywaczowe guano wykazywało się wodoodpornością godną farb okrętowych.
Noc jak co dzień.

bez kropki 25.05.2013 22:15:35

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:15:35
Piękne!!!
Łomatko :(((

KOSSOBOR 25.05.2013 22:32:18

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:15:35
Czy Delfina już guga? A może mamali, tatali albo dadali? Czy mówi już stanowczo najistotniejsze słowo, pozwalające określić jej właściwą pozycję w najmniejszej komórce społecznej, a mianowicie - krótkie i zdecydowane NIE? A może już się kłóci?

tadman 25.05.2013 23:40:41

-----------------------------------------------------------------------------------
@@@
Korzystając z tego, że wszyscy spali Delfina pokrótce ustawiła sobie w rankingu priorytety. Na pierwszym miejscu, oczywiście, mleczko. Nie! Na pierwszym miejscu teatr jednego aktora - stereo i w kolorze! Włączony na pełen gaz rykson, wyraz twarzy wskazujący na męki piekielne oraz wyraziste i dopełniające powyższy obraz rozpaczliwe ruchy kończyn przednich i tylnych. Zgromadzona wokół stroskana rodzina, próby ustalenia przyczyn występu, może za zimno, może za ciepło, może duszno, może wieje, może pielucha, może głodne, może obżarte, może za ciemno, może za jasno, może kolka, może uleje, może herbatki z koperku, może mleka, może termoforek, może przewrócić na brzuszek, może ponosić - każdy obstawia inną opcję i zabawa trwa na całego. No bo co, qrczę pieczone w pysk! Ile można się nudzić o trzeciej nad ranem? W środku ożywionej dyskusji rodziny, Delfina usnęła, syta chwały. Bardzo udany występ, 100procentowa obecność rodziny i sąsiadów, pełna uwaga. Nie ma to, jak rozrywka intelektualna.

sigma 26.05.2013 09:49:20

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:49:20
Miodzio i śledź w śmietanie!!!
Czy Ty chcesz, żebym się trwale udławiła?! Bo nieopatrznie czytałam sobie jaja, w tym Twój w/w koment podczas śniadanka (prawie o 13stej).
Taaaa... Człek, jako istota społeczna od początku ma nieodpartą potrzebę budowania relacji społecznych. A trzecia nad ranem jest równie dobrą porą, co każda inna. Nie można wszak dyskryminować nocy! To byłoby... Zaraz? Co by to było? Nocnictwo?

A teraz kontynuacja Twego, jakże przenikliwego obrazu.
O 8 nad ranem anielski wyraz twarzyczki, niewinny wzrok ("Ale o co wam chodzi?? Coście w nocy wyrabiali, że tacy śnięci jesteście?!") i po dwa palce każdej ręki w papie. - Tłiks-tłiks ,dwa paluszki. Ja bym się po czymś takim pożegnała ze śniadaniem... A Delfina jedynie i po prostu szuka miejsca na jabłko z dynią (nie, nie z całą - uff!)

bez kropki 26.05.2013 12:33:11

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:40:41
To wszystko jeszcze przed nami:). A z tym "NIE", to nie ma tak łatwo;) Moje starsze dziecko torturowało nas formą "nienieNIE".:)
Tak więc nie kłóci się. Za to żąda. Rząda? Rządzi? Nieee, no, bez przesady. Żąda. Żąda żarcia, ruszenia z miejsca, nie ważne, że akurat jest czerwone światło. Nowego papierka po czekoladzie, bo stary został zutylizowany. Funtów szterlingów. No jak tu żyć z takim terrorystą;)?
Z komunikatów werbalnych nadała ostatnio "a ruła, ruła" - ja nie wiem, profesje sobie wybrała ("rura"), cz co?

bez kropki 26.05.2013 12:39:05

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:33:11
-Ekhem, przephaszam...tfu!... przepraszam bardzo - ZNienacka odezwało się małe chłopię, w Pchlewie, na KD i okolicach zwane Nienackiem. - Żadne nocnictwo. To będzie antynocnizm.

Maria Wesołowska 26.05.2013 12:45:56

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:39:05
Znienacka padł komentarz.
- Jaką tam pho...profesję!
- No to co, broń zaczepno-odporną?! - palnęła Gryzelda, przekonując Delfinę do spożycia jabłka z dynią, albo, jak kto woli, dyni z jabłkiem.
- Nie no, co Wy... Ona mówi "A ruszać, ruszać". Stronę, w sensie że. No bo jak inaczej ona JajaBe poczyta?! No jak?

Maria Wesołowska 26.05.2013 12:48:28

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:49:20
One, znaczy się dzieci, tak mają. Znajomych córeczka miała kłopoty ze spokojnym przespaniem całej nocy, więc łóżeczko z pokoju dziecinnego podjechało pod łóżko rodziców, celem szybszej interwencji w przypadku przypadku. I tu koło się zamknęło.
Mała po krótkim czasie nabrała nowego zwyczaju, a mianowicie wybudzona brała się za budzenie mamy słowem i czynem. Mamusia na nogi i zgodnie z tym, co pisała sigma obstawiała którąś z ewentualności, a Marysia w tym czasie słodko zasypiała. Mamusia chodziła jak cień, bo często nie udawało się jej zasnąć przed następnym przebudzeniem małej. Po naradzie rodzinnej padła decyzja, że łóżeczko musi wywędrować do pokoju dziecinnego, a mamusia musi odczekać z 5, 10 minut zanim wybierze się do obudzonej małej. Przez najbliższy tydzień mama nadal słaniała się ze zmęczenia i dodatkowo była przygnieciona wyrzutami sumienia.
Po jakimś czasie obudzona mała kwiliła coraz krócej, aż w końcu nauczyła się po wybudzance sama zaypiać.

Terroryzm musi trafiać na zdecydowany odpór, egzekwowany z żelazną konsekwencją.

tadman 26.05.2013 13:42:05

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 13:42:05
Jawohl!!!

KOSSOBOR 26.05.2013 19:31:48

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:33:11
Ależ Kropciu, Ewuś po prostu profetycznie opisuje swój najwłaśniejszy czas przyszły. I nie tak bardzo odległy :)

KOSSOBOR 26.05.2013 19:34:25

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 13:42:05
To, że nasz słodki blondasek, Tadzinek, zdecydowanie egzekwował żelazną konsekwencję w swoim tajnym laboratorium w piwnicy dziadków w Nowym Porcie - już chyba nie musimy tu dodawać?

To mi, Tadziu, powiedz, co ja mam egzekwować i jak, gdy trzy kocurry natychmiast lokują się wokół mojej kolacji na stole? Konsekwentnie usiłuję usuwać z kanapek kociokłaki. Pod warunkiem wszakże, że je zauważę.

KOSSOBOR 26.05.2013 19:39:33

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:39:33
Fuuuujj!!! Kocie włosy w gardle! To można zejść od tego w trybie przyspieszonym i żaden Heimlich nie pomoże.

jazgdyni 26.05.2013 21:08:04

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:08:04
Pod palmami w Las Palmas odbyło się ściśle tajne spotkanie naszego sharatanego Oza z niespokojnym agentem 0:o. Sygnałem rozpoznawczym były słynne kanaryjskie trele-morele. Do omówienia były problemy rangi światowej. Ranga zazwyczaj dbała bardzo by być zawsze światowa. Otóż Ozu wybierał się do Kabindy!!! Tego najstraszniejszego miejsca na Ziemi, oczywiście, za wyjątkiem polskiego sejmu.
Agent udzielał mu instrukcji, jak się zachowywać i co robić, aby natychmiast nie zostać poćwiartowanym, a potem, tfu, zgwałconym.
Omówiono najnowsze trendy dotyczące paciorków i perkalu, ceny tantalu i uranu i konieczność zażywania codziennej dawki malaronu, na przemian z Bombay Ginem (od śniadania).
Nie można powiedzieć, że biedny Ozu czuł się po naradzie lepiej niż przed nią. Raczej jeszcze bardziej osłabł i zszarzał.
Starał się być jak najbardziej nieapetyczny.

jazgdyni 26.05.2013 21:23:45

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:34:25
Ciiiii - To Gryzelda zakłada se zawór ciśnieniowy, żeby póki co zachować ciszę, wstrzymać radosne okrzyki plemienne:).
U nas na działce dynie nie chcą rosnąć;). Rosną za to imponujące chwasty.
Ciiii... wszystko dobrze, siedźmy cicho i trzymajmy kciuki.
A jeśłi chodzi o terroryzm, to u nas większy był zanim się małe wykluło;). Potem norma, tj. sypianie po 4 godz. A teraz już cacy. Nie sypiam z powodów życiowych a nie ogólnodelfinich. Żarcie jest bezproblemowe (cyca nie sposób zapomnieć ze sobą zabrać, w przeciwieństwie do smoczka, zapasowych klamotów i prepitetów), mycie załatwiamy metodą "kotek łapką" (nie za często kąpiel w wannie), pranie odwala pralka (wynalazca automatu powinien dostać Nobla!!!) itd itp.

bez kropki 26.05.2013 21:25:06

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:23:45
Biedny Januszek schizofrenicznie dwoił się i troił. Jednoczesnie starał się, aby każde z wcieleń było równie nieapetyczne, w związku z czym nie mył się już trzeci dzień, więc w Las Palmas ogłosili mór i powietrze, alarm dla szpitali i alert dla służb.

sigma 26.05.2013 21:31:49

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:25:06
Własnie! dlaczego pokojowego Nobla nie dostał wynalazca pralki, zmywarki, lodówki czy jakiegoś w porywach majkrołejwa - tylko jakieś Bolki i insze Arafaty czy Baraki Banany? Głowę daję, że gdybym miała ręcznie prać i zmywać, a w dodatku całe jedzenie by się psuło bez dania racji - chodziłabym od rana do nocy taka wściekła, że sama bym siebie unikała dla własnego dobra;)

sigma 26.05.2013 21:36:25

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:25:06
Bóg zapłać:) Solidarność plemienna to jest to;) Szósty miesiąc siedzimy cichutko i to jest też to;) A bliźniaczki to jest też jak najbardziej to;)

sigma 26.05.2013 21:41:32

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:33:11
Wczułam się w przewidywaniu bliskiej przyszłości;)
śniadanko bladym świtem o 13-ej mi się podoba;)
Dyskryminowanie nocy u nas w grę nie wchodzi - najstarsza psica musi wychodzić o najdziwniejszych porach.

sigma 26.05.2013 21:45:43

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:36:25
Kolejnym kandydatem do pokojowego Nobla są twórcy internetu. Nie czas tu i nie miejsce, ale to w pełni podobne do alfredowego dynamitu - pasuje jak w pysk dał!
Śpij, śpij, póki możesz!

bez kropki 26.05.2013 21:51:54

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:39:33
Koci terror należy zwalczać zdecydowanie i nieustannie.
Nasza Fruźka wyuczyła się, że moje NIE! i pokazanie palcem wskazującym na podłogę wymaga zeskoczenia w dół. Inny radykalny sposób to delikatne dmuchnięcie w nos. Też działa, no chyba, że nie, a wtedy trzeba obiekt usunąć ręcznie. Ja mam dwie ręce i jednego kota, a u Ciebie proporcja jest wybitnie niekorzystna, ze wskazaniem na Ciebie.

tadman 26.05.2013 22:18:24

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:23:45
Łomatko! Dopiero teraz zajrzałam bezwstydnie do wiki, co to ta Kabinda. A tam taki passus z najnowszej historii jw.:
"8 stycznia 2010 roku na terytorium Kabindy, przy granicy z Demokratyczną Republiką Konga, kabindyjscy separatyści ostrzelali autokar wiozący reprezentację piłkarską Togo na Puchar Narodów Afryki. W ataku zginął II trener reprezentacji Togo, jej rzecznik prasowy oraz kierowca autokaru. Rannych zostało kilku zawodników, m.in. drugi bramkarz reprezentacji."
Jak oni nie mieli litości nawet dla drugiego bramkarza reprezentacji Togo, to na co Ty liczysz, OZu? Spieprzaj stamtąd co prędzej!

sigma 26.05.2013 22:34:09

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:34:09
Niestety... NIE DA SIĘ!!!

Kabinda jest aż bezwstydnie zasobna w surowce, do tego doszczętnie zdemoralizowana i zdeprawowana.
To tutaj Kubańczycy usiłowali poskromić czarnych braci. I dostali kopa z zakrętasem.

jazgdyni 26.05.2013 22:44:45

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:18:24
Wszystko, co napisałeś, Tadziu, przeczytałam tym cholerom. Kizia Luiza przesyła Ci pozdrowienia. Mimi i Gocia wyniosły się do mojej sypialni - obrażone, zdaje się.

KOSSOBOR 27.05.2013 22:49:47

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 22:44:45
To już wolałam, jak ostrzeliwaliście Eskimosów i nawalałeś się z Małą Płetwą. To było bezpieczniejsze.
No i napisz sobie na koszulce: "Nie jestem żadnym drugim bramkarzem żadnej, q., reprezentacji!" Może poskutkuje?

KOSSOBOR 27.05.2013 22:53:20

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:53:20
Sam się boję....
A napis to dobry pomysł. Wytatuuję go (piękne słowo - wytatuuję... mniam).

jazgdyni 27.05.2013 23:43:34

-----------------------------------------------------------------------------------
Czysta, czysta, czysta
komentów na jajach! - Gryzelda znalazła sobie wygodny pretekst do wyrażenia radości wywołanej dobrymi wieściami.

bez kropki 28.05.2013 19:26:57

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:26:57
Nieprawda - czysta jeden :))))))).

Ozu cierpi co nieco. Tak ogólnie. Dzisiejsze eksperymenty to tak, jakby chcieć już nie wielbłąda a słonia przewlec przez ucho igielne. Słonia, czyli Oza.

Na pocieszenie i z powodu niewidocznych efektów chudnięcia zjadłem podwójnego Marsa...

jazgdyni 28.05.2013 20:57:07

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:57:07
Aaaaa! Też się powinnam poodchudzać. No, może za jakiś czas. Też wiem, że to syzyfowa praca. Mnie osobiście pomagało jedno: jedzenie małych porcyjek, nieco częściej, ale mniejszych. Mądre podzielenie dobowej ilości żarcia na owe porcyjki (nie mogą być za małe) daje dwa skutki: 1. zmniejszenie dobowej ilości żarcia, 2. "skurczenie se" żołądka. CO do pkt. 1 o jego fajności nie ma co gadać. CO do pkt 2. stwierdziłam osobiście - po paru tygodniach "porcyjek" nie jestem w stanie wepchnąć w siebie obiadu takiego, jak poprzednio, żołądek jest mniejszy i basta:) A to też fajne dla odchudzających się. Byle go tylko, gada (żołądek mam na myśli), ponownie nie rozepchać!
A! I jeszcze trzeba celebrować te porcyjki. W żarciu chodzi wszak również o to, by było fajnie i przyjemnie. No więc ładna zastawa, srebrny widelczyk, świcki-wicki, kfiotki-s*otki, serwetki-rupietki i do tego te porcyjki - po takim seansie nastrój się nam poprawia a nie pochłonęliśmy nazbyt wiele. Mózg dostał swoją przyjemność a żołądek zanadto nie bryka.
Do tego jemy powoli (te magiczne 20 minut czasu potrzebnego, by sygnał sytości ospale dotarł z żołądka/naczyń do mózgu).
Do tego przyprawy na strawność, ale nie nazbyt wiele, by nie pobudzać zbytniego wydzielania soków żołądkowych.
Do tego porcje, jakimi jesteśmy częstowani dzielimy NA PÓŁ. Skosztujemy, udelektujemy się, a nie przeżremy.
No, ale to wymaga czasu:(. Tą metodą człek nie schudnie w na raz-dwa:(.
A! Z mych doświadczeń wynika, że trzymanie się w cieple (gruba odzież) powoduje rozleniwienie organizmu - nie chomikuje tłuszczu jak głupi, nie molestuje nas głodem, trwa se we względnym błogostanie i nie stwarza dodatkowych utrudnień podczas odchudzania.
Uważamy z basenem (woda pobudza apetyt!) i z ruchem (paradoksalnie! Bo złe zbilansowanie kwestii ruch/żarło powoduje wzrost apetytu!) Tj. z basenem ostrożnie. Ruch wskazany, ale nie nazbyt forsowny (jakie ma być tętno, niech doradzi lekarz, na pewno nie nazbyt podniesione). Aeroby ponad 20 minut. A najlepiej 40. I wtedy tłuszcz ZACZYNA się spalać. ZACZYNA, mówię...:(

Z ostatniej chwili i linii frontu: bififormu dłużej nie wytwarzają:(. Kupiła ich zachodnia firma i finito:(.

bez kropki 28.05.2013 23:07:06

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:07:06
Bifiform Drops został przez Anglików zrzucony ciemną nocą na spadochronie, który został przez niego szybciutko zwinięty i teraz należało go schować w krzakach leszczyny, ale nie dość, że były one wycięte, to zajmował je jakiś zapity gość w walonkach. Kiedy Bifiform pochylił się, by saperką zakopać spadochron w polskiej glebie, to został przez obudzonego Sztirlica obłapiony za szyję i przy wtórze "Ty moj gałubczik" zaatakowany został karpikiem. Drops zdzieliwszy łasego na amory Sztirlica saperką w ciemię uwolnił się od niepożądanego towarzystwa i udał się w stronę majaczących na horyzoncie świateł. Doczłapawszy do pierwszych zabudowań zastukał do drzwi, ponieważ mimo późnej pory w wieży paliło się światło. Drzwi otworzyła zaspana Woyciechowa z miotłą w dłoniach i rzuciła krótkie, a czepliwe - Czego?
Ten zza progu nadał w langłydżu krótką mowę, co zmusiło miotłę do porachowania mu żeber i przeczesania czupryny.
Zaniepokojona Gloria wraz ze świtą kocic już była ante portas w portaśnych portkach i pelerynie mocno poplamionymi akrylem i olejem.
Ku nieukrywanemu niezadowoleniu Woyciechowej Gloria wdała się w rozmowę z nocnym intruzem prowadzoną nienaganną angielszczyzną (o tempora, o mores!).
Z rozmowy wynikało, że szuka nie tylko noclegu, ale również kryjówki, bo jest poszukiwany przez żądną jego czci Bez Kropkę. Gloria wsadziła jabłko w pysk Angola i kazała zalec mu nieruchomo na paterze pośród przywiędłych gruszek i innych składników martwej natury. Qurfist obrażony na nieoczekiwaną konkurencję udał się do Nowego Qurnika.
Gloria w kubłach zaczęła mieszać świński róż i świński blond, by właściwie oddać koloryt Bififorma Dropsa.

tadman 29.05.2013 01:18:56

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 01:18:56
Świta kocic bardzo uważnie obwąchała BDropsa i zastygła z wyrazem sceptycyzmu na paszczach. Glorii to nie robiło, ponieważ już dawno nie używała różu w takich ilościach, takoż rudego, więc ochoczo zabrała się do pracy. Ale szybko się znudziła; rudy to jednak nudy. Na pudy. Wolała zielenie. Postanowiła więc poczekać na serwowany przez Woyciechową obiad - była bowiem przekonana, że Angol z pewnością zzielenieje. Jak nie ze zdziwienia i z zazdrości - to z istoty sprawy. Wątróbki bowiem były jeszcze z ubiegłego piątku.

KOSSOBOR 29.05.2013 10:40:17

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 01:18:56
Przed kim uciekał Bifiform Drops?? - z serii Wołoszański nadaje

Delfina postanowiła zainwestować w zabajone. Pożarła żółtko. Jak już parę razy wcześniej to czyniła. Włączała rykson(*) przy każdej próbie zabrania jej jaja aż pożarła całe żółtko. Doprawiła mlekiem. Legła spać syta chwały, żarcia i hałasu.
Po czym jej układ pokarmowy zdecydował, że nic z tego nie będzie, będzie zabajone. Żółtko wymieszane z mlekiem (bez spirtu czy makowin!) zalało łożeczko, Pchlew i okolice. Zanotowano dziecko w zabajone, Gryzeldę w zabajone a na Bugu we Włodawie przybyło 5. Jakiś anty-Kononowicz w zabajone. Co było robić? W panice polecielim do wracza. Trafiło się jak ślepiej kurze - ten lepszy wracz, do którego normalnie nie idzie się dopchać. Ręce, które leczą. Delfina, która normalnie na widok białej zwidy włącza rykson i cześć, teraz pozwoliła się zbadać, pogadała i nawet się pośmiali. Wracz przeraził się rodziców, którzy dali dziecku żółtko w dodatku całe. Dziecko na hasło "żółtko" przypomniało sobie, że przecież wymiotowało a więc jest głodne. Żreć!
Wracz kazał żreć i mieć wszystko w tyle. Delfina potraktowała rzecz dosłownie. Dziś nad ranem niezwykle skrupulatnie wypełniła solenne lekarskie zalecenie - było putto na kanarkowo, Gryzleda na kanarkowo, wszystko w kanarkowe ciapki, anty-Kononowicz na kanarkowo jednym słowem. A do tego Januszek na Kanarach. Jakiś Dali to małe miki. Jakby tak jakiś surrealista to widział i namalował, to by zrobił furorę tak niezwykłym obrazem. Gryzelda się zastanawiała, czy to jeszcze przewijanie niemowlaka, czy już prace rolnicze - zasuwała jak własny wujek przy rozrzucaniu obornika.
Na domiar złego, głodne i myte, myte, myte, pucowane putto przejawiało zły humor. Zrozpaczona Gryzelda zabawiała dziecinę piosnką. Tylko jej się (Gryzi, nie piosnce) potentegowało i wyszło
"Hej, tam stoi biała chata,
ma słomiany dach,
przy niej wierzba rosochata
a w konopiach CBŚ".
Taaaak, Gryzeldzie zdecydowanie brakowało Zeba. O! Ten, by to umiał zrymować. Brakowało jej także Irbissy, BeKaWu, IMHO IBF oraz paru innych osób. A do tego Januszek na Kanarach! - Wobec ostatnich wydarzeń Gryzelda zaczynała się lękać o tego chuligana. Bo może on i chuligan, ale kto tam wie, jak go złapią brązowi armani i kokoszanelki, to cienko może być.

Tadzinek pisał na ścianie komendy: "Gryzelda to śfinia", "chyży ruj", "uwolnić makowiny", "edókacja dla każdego". Zawistni, zbanowani, niedopici przyswajali kaprawymi oczkami otaczający krajobraz.

W tej sytuacji Bifiform Drops wezwał posiłki (z wyłączeniem żółtka!). Kudy jemu tam było do tak krwawych postaci!

(*) Dawno temu, gdy jeszcze nie było i-fonów, i-padów, i-innych i-gadżetów, istniały gażdety typu "e": e-mail, e-banking, e-ćmojeboje. Gryzelda miała wtedy cegłę firmy E-rykson. Cegła dzwoniła, pływała, kopała (piach, nie prądem). Zaszkodziła jej (cegle) dopiero tomografia komputerowa. No.

bez kropki 29.05.2013 11:44:34

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 11:44:34
Pisał też (Tadzinek) "łajt powder". Ale ten wątek pomijamy, bo tego napisu Sztyrlic nijak nie umiał rozkminić. Burżujskie języki oraz inne nawyki nie były bowiem nauczane na kursie. Wszak po cóż one agentowi!

bez kropki 29.05.2013 14:10:10

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 11:44:34
- Noż w mohdę! - jęknęła Hrabina i osunęła się na otomanę, nie zważając na okoliczności /Irene, półzadek, kopytka, erlgrey etc./. Irene, zachlapawszy sobie nowy, kanarkowy czapraczek herbatą, kwiknęła ostrzegawczo, co u kobyły stanowiło najwyższy stopień wq...., irytacji, znaczy, naturalnie. Ale Hrabinie to nie robiło, bowiem opowieść Gryzeldy dosłownie zwaliła ją z nóg i chwilowo pozbawiła świadomości.

Tymczasem BDrops spokojnie zieleniał - już tam Woyciechowa ma swoje sposoby, a ryżych i różowych zdecydowanie nie lubi.

Nasz legendarny Ooo starannie wypisywał na koszulce i burcie statku - czym i on nie jest, i czym nie jest statek. Statek na wszelki wypadek również nie był drugim bramkarzem reprezentacji. Cóż jednak z tego, skoro ani miejscowi Armani, ani ichnie Kokoszanelki nie znały pięknego języka Mickiewicza i Słowackiego?

Woyciechowa, zadowolona z efektu zzielenienia ryżego Angola, postanowiła, że pomoże Gryzeldzie w usypianiu rozrzutnej Delfiny i podrzuciła jej piosenkę, śpiewaną ostatnio po wsiach i przysiółkach:
"Jadu goście jadu
koło mego sadu.
Czy są z FSB,
czy też są z Mossadu?"

KOSSOBOR 29.05.2013 18:47:28

-----------------------------------------------------------------------------------
Agenci
Koło mego sadu agenci Mossadu,
na jabłoniach w maju służby eFBIaju,
a w kuchni ze zlewu wygląda AbeWu,
przez spokojną wieś jedzie CeBeeŚ,
w barze piją kawu żołnierze z eSKaWu,
aż z ulicy Lea przyszło tu CeBeeA,
tam, gdzie rośnie sosna Sztyrlic - agent wiosna
świat się tajnie kręci, wszędzie som agenci.
nadużycie link skomentuj
Ywzan Zeb 29.05.2013 20:28:54
@Ywzan Zeb 20:28:54
:)))))))))))))))))))))))

+++++++!!!!

Tuwimie ty naszy !

jazgdyni 29.05.2013 20:43:20

-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 20:28:54
Aaa, kotki dwa, są z Mossadu na 102,
Aaaa, aaj waj, albo może z eFBIaj.
Skombinowane rymy Zeba i Woyciechowej odbijały się echem od zakanarkowanych (po drodze do wracza) antycznych ruin starożytnych, czyli dumy miasta Pchlewa.

Ale, ale, padając na twarz i poduchy, zasypiając w locie, Gryzelda zastanowiła się (nomen omen przelotnie) co też spowodowało brak na całym osiedlu mrożonej marchewki z groszkiem. Jakaś kolorystyczna dywersja?!

Po wieczornym niebie latały jaskółki, jerzyki oraz agenci różnych wywiadów i satelity. Gryzelda tęskniła do E-ryksona. Cóż to było za wspaniałe narzędzie zbrodni wielokrotnego użytku! Raz Gryzia cisnęła nim w szefa. Szef się uchylił, telefon się odbił od ściany, pacnął na beton, po czym odebrał przychodzące połączenie. Nie to co teraz. Ukryty w wyciętych krzakach Sztyrlic już, już wyrywał się z potwierdzeniem. Ale przypomniał sobie, że się wszak maskuje. A do tego te jerzyki, s*ące grzywacze i latające satelity. I do tego BDrops i jego posiłki (z wyłączeniem żółtka)!

bez kropki 29.05.2013 20:52:38

-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 20:28:54
"Koło mego sadu agenci Mossadu,
na jabłoniach w maju służby eFBIaju,
a w kuchni ze zlewu wygląda AbeWu,
przez spokojną wieś jedzie CeBeeŚ,
w barze piją kawu żołnierze z eSKaWu,
aż z ulicy Lea przyszło tu CeBeeA,
tam, gdzie rośnie sosna
Sztyrlic - agent Wiosna
świat się tajnie kręci, wszędzie som agenci." - śpiewała Gryzelda, lulając małą Delfinę. Mimo lulania, Delfinie oczęta, w miarę kolejnych wersów kołysanki , robiły się coraz większe i Gryzelda usiłowała gwałtownie sobie przypomnieć, co też dzisiaj Delfina jadła. W każdym razie - koloru kanarkowego miała zdecydowanie powyżej uszu. Ale... czy ktoś, kiedykolwiek widział uszy u rozetki tricolor???

KOSSOBOR 29.05.2013 21:05:51

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:52:38
W kwestii e-ryksona - potwierdzam.Straszna cegła. Kolega małżonek posiadal swego czasu takowego. Można z nim było nurkować do 10 metrów i wbijać gwoździe w ścianę. No i poza tym telefonować. Był to efekt barteru: inwestor, który chwilowo utracił płynność finansową zapłacił częsciowo za projekt e-ryksonem dla vip-ów. Zastanawia mnie tylko, na cholerę z tym telefonem można było schodzić 10 m pod wodę? Przecie z głową pod wodą pogadać się nie da! A może należało po zejściu na dno napisać super tajnego esemesa?

sigma 29.05.2013 21:06:47

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:05:51



KOSSOBOR 29.05.2013 21:07:57
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:05:51
Delfina jadła mleko, jak to na diecie. Wyłącznie. Tę podejrzaną ciecz niezidentyfikowanej barwy (żadnych kanarków!)
A uszka u rozetki są... uszkowate. Nie pokryte sierścią. Jak radary. Wystające znad poziomu Bugu we Włodawie, zabajone, kanarkowatości i zajęć rolnych (rozrzucanie obornika).

bez kropki 29.05.2013 21:11:53
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:07:57
Ta jest lepsza:




KOSSOBOR 29.05.2013 21:13:36
-----------------------------------------------------------------------------------@KOSSOBOR 21:07:57
Uszka Gryzieńki wystawały znad sierści. NIe była ona aż tak obfita. Może to jakaś kuzynka z Persji? (Nie poprawiać, wiem, że w Persji świnek morskich nie bywało, chodzi o futro takie "perskie".) Marginesowo i w przelocie Gryzelda pomyślała, że co to za szczęście, że ani statek, ani Januszek nie są porośnięci perskim futrem. Zawszeć to mniejsza pokusa dla armanich i kokoszanelek.

bez kropki 29.05.2013 21:16:56

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 18:47:28
Mme podśpiewując pod nosem ulubioną, odpowiednio zmodyfiikowaną piosneczkę z epoki:
Hej, dziewczyno, hej, niebogo,
jakiś ubol pędzi drogą,
Skryj się za ścianę, skryj się za ścianę.
Skryj się, skryj! Skryj się, skryj!

zdążała szparko w stronę zameczku, a z ust jej płynął cd. ulubionej pieśni:

Ja myślałam, że to glina, albo może że to CzeKa
A to bezpieka, bezpieka, bezpieka!

Pędzący za nią truchtem p.Władeczek zacierał rączki i ledwo zdązał zapisywać.

sigma 29.05.2013 21:18:03

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 22:44:45
Agent O;o w stanie głębokiej desperacji wezwał posiłki z centrali.
Dostarczono je błyskawicznie: pęto kaszanki, kilo solonej słoniny, gar pielimieni, no i stoliczną!

sigma 29.05.2013 21:22:33

-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 20:28:54
Chapeau bas! Na jaką to melodię, bo mam sie ochotę nauczyć na pamieć?;)))

sigma 29.05.2013 21:26:05

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:06:47
Wg mnie chodziło o to, żeby VIP nie musiał rozstawać się z telefonem (zostawiając go w pokoju hotelowym w sejfie), tylko, żeby mógł go mieć na plaży, ale żeby równocześnie nie musiał go (telefonu znaczy) zostawiać na plaży bez dozoru lub w cudzych łapach - szedł nurkować z e-ryksonem i cześć, nie było w/w kłopotów. 
No, chyba, że chodziło o broń przeciw rekinom. Aaaa, to wtedy rzecz staje się zrozumiała.

bez kropki 29.05.2013 21:30:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:18:03
Mleko wyraźnie szkodziło postronnym. Należałoby spytać Tadzinka, czy aby nie maczał w tym palców albo nawet całej ręki. Delfina spała jak kamień, Gryzelda lewitowała ze zmęczenia, otoczenie postanowiło wynajmować się jako spacze zawodowi.

bez kropki 29.05.2013 21:33:54

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 01:18:56
Na tę akurat chwilę do zameczku dotarła zdyszana Mme, biorąc schody po trzy wpadła na wieżę potykając się po drodze o dostojnie oddalającego się Qrfirsta i bez tchu zaległa na kanapie obok Irene. Nalała se erlgreja do fiżylanki i dopiero w owej chwili zdała sobie sprawę, że zasadniczo przerwała Glorii tête-à-tête z jakimś różowo rudym Angolem, który jednoczesnie jawił się nieapetycznie na zaczętym płótnie. Gloria nerwowo usiłowała dopasować do Angola elementy współgrające kolorystycznie, ale nic nie chciało zapasować! Ani ametysty, ani stare agaty, ani dyjamenty luzem, ani strusie jajo, ani kobaltowy wazoni, ani szabla po pradziadku, ani szmaragdowa flasza, ani nic! Gloria element po elemencie odstawiała na podorędzie, aż ohydny Angol został się sam jeden na tacy. Na końcu wyrwała mu z zębów jabłko, bo też nie pasowało. Zanosiło się na kryzys artystyczny!

sigma 29.05.2013 21:38:03

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:30:43
Nibyż tak, ale przeca to była cegła! Do głuszenia rekinów idealna, ale jak takie cóś wetknąć za gumkę majtek kąpielowych?

sigma 29.05.2013 21:42:18

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:33:54
Czy Tadzinek maczał w mleku palce? Alibo całą rękę? A może jak jaka współczesna Poppea maczał się cały celem zyskania na urodzie?
Sztyrlic usiłowal podejrzeć, co tam nowego kombinuje nasz blondasek, ale zazdrostki w oknie były wyjątkowo kryjące.

sigma 29.05.2013 21:46:59

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:42:18
A bo takie cóś, to się ciągnie za sobą na sznurku. Albo można mieć merdające na sznurku przywiązane do paska. Albo na szyi. Albo przegubie.
A użyć można nie tylko jako cegły ("kup rekin cegłe"), ale i antenką atakować jak bagnetem (zależy od modelu, niektóre miały antenki).

bez kropki 29.05.2013 21:53:13

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:38:03
Gryzelda po cichu doradzała wywalić Angola. Wtedy wszystkie elementy dadzą się skomponować. Oni tak mają ci Angole. Ew. można BDropsa ucharakteryzować na Oza i posłac go do tej pindy, nie, tej kabiny, no! Tej Kabindy, żeby udawał Oza, żeby Oza oszczędzić a BDropsa zutylizować (bądź w kotle armanich, bądź przez rozpuszczenie w BombajDżinie).

bez kropki 29.05.2013 21:56:44

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:53:13
Ten mial antenkę! Idealną do wydłubania oka!
No i popatrz, jakie zaniedbanie! Bogumił zamiast ciągnąć to cholerstwo za sobą na sznurku i zwracać się do niego słodko: Bobik, do nogi! - regularnie zapominał go w domu i to celowo, bo mu kieszeń obrywał;(
Tyle okazji na nic!

sigma 29.05.2013 21:59:15

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:16:56
Niestety, agent Ooo doskonale wiedział, że brak futra nie przeszkadza Armanim i Kokoszanelkom w konsumpcji... Przecież jego stosowne szkolenie kosztowało już 200 000 $! Miał więc i wiedzę, i doświadczenie. Usilnie starał się przeto nie zasypiać, bo gdy tylko zamykał oczy, natychmiast jawił mu się wielki kocioł z wstępnie wrzuconą włoszczyzną.
Czyż musimy jeszcze dodawać, że qrfirst Frycek doskonale go rozumiał???!!!

KOSSOBOR 29.05.2013 22:00:04

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:38:03 i bezkropki 21:56:44
Zaraz kryzys twórczy...tegoten, artystyczny.
Nienacek poczuł się zniesmaczony takim pesymizmem.
Można takiego Angola ucharakteryzować następująco - do łapy czacha (wszystko jedno, czyja, ale najlepiej raczej nie jego), na tułów z przyległościami możliwie staro i dawnie wyglądający przyodziewek (najlepiej taki, jaki nosili przodkowie onego z pięć wieków temu).

Maria Wesołowska 29.05.2013 22:06:38

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:56:44
No popatrz, zupełnie się nie umawiałysmy, a dzisiaj zupełnie przypadkowo kontemplowałam stare krematorium poniemieckie przy szpitalu, używane do utylizacji odpadów mięsnych po wojnie do 1981 przez Bakutil, nb zdązyło przez ten czas wytruć pół Żukowa. Nad samym jarem Raduni, żeby było ekologicznie. Pies z kulawą nogą nigdzie nie pisze, do czego Szwabom było to krematorium, bo do obsługi szpitala przecie nie musieli wznosić takiej kobyły? Same odstojniki pod ziemią zajmują ze 900 m2.

sigma 29.05.2013 22:08:10

-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 20:28:54
Moje gratulacje.

Ale, ale... monitor oplułam. Ze śmiechu (:

Maria Wesołowska 29.05.2013 22:08:54

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:22:33
To teraz rozumiem!!!

Jak się przechadzam bulwarami, to Hiszpanie kanaryjscy uśmiechają się i pozdrawiają: - Kiełbasa ?! Kiełbasa?!

Teraz wiem, że oni już wiedzą o tej dostawie z centrali.

jazgdyni 29.05.2013 22:11:55

-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:00:04
Koguty wszystkich rosołów łączcie się !!!

jazgdyni 29.05.2013 22:16:40

-----------------------------------------------------------------------------------
@Maria Wesołowska 22:06:38
To była myśl genialna! Gloria wlazła prawie w całości do szafy, zanim wygrzebała czarne legginsy i czarną bonżurkę Hrabiego. Rozkazującym i nie znoszącym sprzeciwu ruchem wręczyła ów przyodziewek Angolowi, który nawet nie pisnąwszy zaczął pokornie wciągać go na siebie.

Teraz należało znaleźć czaszkę, ale z tym był kłopot.
Gloria po głębokim namyśle wręczyła więc BDropsowi salaterkę z mizerią.

Nie, mizeria za blado odbijała. Zmieniła salaterkę na misę z sałatką grecką i to był strzal w dziesiątkę. Jeszcze nieco przeszkadzał prosięcy róz twarzy i rudość kłaków, ale Gloria w porywie geniuszu chwyciła porcelanową miednicę w kwiatki i nasadziła Angolowi na łeb. No, nareszcie! Teraz efekt był doprawdy niebanalny ,a przesłanie wysoce niepojęte, a nawet niepokojące implikacjami.

sigma 29.05.2013 22:16:47

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:08:10
Czy to nie w tym rejonie grasował ten jakiś Szkop od wytwarzania mydła z ludzi? Ale może mnie myli pamięć i urban legend. Swoją szosą, są ludzie, którzy nie wierzą w stosowanie przez Szkopów termicznych metod utylizacji podludzi.
Tfu! Ależ temat nam wylazł. No, ale ja rozumiem, że jak się takie coś, tak duże, poszkopskie obejrzało, to trzeba odreagować. Ozu, polej tego Bimbajdżinu, czy jak mu tam.

bez kropki 29.05.2013 22:19:07

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:59:15
Miodne, miodne, prawdziwa szkoda.
Ale. Ja swoje cegły nosiłam na pasku w takich specjalnych pokrowcach ze skóry. Kupiłam te pokrowce w padającym zakładzie (jak wszystko co porządne, państwowe i wytwarzające rzeczy eleganckie, dobre i użyteczne) Asco w Rymanowie (Mieście, nie Zdroju). Za jeden z pokrowców dałam chyba 4 złote (bo końcówka serii i poszedł na wyprzedaż). Wydawało mi się dużo... Były czasy!
Żeby było śmieszniej, raz to ustrojstwo wzięto za broń w kaburze! Taaa... były czasy! (Swoją drogą, zważywszy bojowe walory ówczesnych telefonów, to ten zbłądzony człek nie był daleki od prawdy - hihi.)

bez kropki 29.05.2013 22:25:07

-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:19:07
Nie, nie, wytwórstwo mydła, abażurów etc to było w Dancig, w Akademii Medycznej - w prosektorium. Prawdę mówiąc po bliższym przyjrzeniu się przedstawicielom Europy Zachodniej - chyba ich nie lubię.

sigma 29.05.2013 22:25:43

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:16:47
Jednak czegoś jej jeszcze nie dostawało w kompozycji... co by tutaj?
Kątem oka ujrzała Gryzeldę obgryzającą z nudów strusie jajo. To było to! Rozetka tricolor usadzona na miednicy w pozycji wyluzowanej dodawała niepojętemu przesłaniu urok nonszalancji z jaką przebierała paluszkami bębniąc mistrzowskimi triolami z lekką irytacją po denku.

sigma 29.05.2013 22:36:22

-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:36:22
Spod którego to denka dobywało się chlipanie, skierowane do sałatki greckiej:
- "Biedny Yorick!"

- Zamknij się, uprzejmie, dobha? - syknęła Gloria, której chlipot Angola zaburzał wenę twórczą.

KOSSOBOR 29.05.2013 22:50:27

-----------------------------------------------------------------------------------
Tadzinek tańczył trojaka w przedszkolnym przedstawieniu i śpiewał przy tym bardzo fałszywie
"Zasiali górale". Darł się tak głośno i nieprzystojnie, aż obudził Wincentego Pstrowskiego, co to na skwerku opodal od lat 50-tych wystawał, kiedy spetryfikowano go ku czci, że przerobiwszy się socjalistyczną pracą przewinął się niepostrzeżenie na drugą stronę, skąd nie ma powrotu.
Do przedszkola wkroczył obudzony Wicuś, stawiając przy tym bardzo ciężko swe spiżowe kalosze.
Kto tu tak wyje? - zapytał.
Cały zastęp pod wezwaniem Pawki Morozowa wskazał wskazującymi palcami na Tadzinka, który próbował schować się za panią przedszkolankę, ale ta, będąc instruktorką czerwonego harcerstwa i klientką druha Borucha, wykonała szybki ruch w bok odsłaniając spietranego Tadzinka.
Tadzinek zaczął gorąco przepraszać Wicka za swoje nieudane śpiewanie, ale ten mu przerwał i powiedział, że po przewinięciu się na drugą, równie socjalistyczną stronę, najął się do UB, bo ma przecież doskonały punkt obserwacyjny.
Teraz prowadzi dochodzenie kto tu sieje ferment na KD i próbuje iść jego śladami. Rano było przecież czysta, a tera wykon wynosi 338, co stanowi wzrost ponad 10%. Tadzinek coś bąkał o śwince morskiej, o zmianie płci u rybek, o Delfinie i jakimś Angolu. Na tego ostatniego Wicuś się ożywił, wyciągnął kajecik i zaczął notować. Tadzinek uśmiechnął się, bo on też lubił poranne donosy, z tym, że preferował ich osobiste dostarczanie, bo dzielnicowy miał zawsze dla niego czerwonego lizaka z białym środkiem.
Tadzinek już wiedział, że powodem nadaktywności na KD był zrzut Bififorta Dropsa, który z ramienia wywrotowych zachodnich reżimów kapitalistyczno-imperialistycznych sił przywiózł nowe wskazówki, jak wredzić naszej ukochanej władzy ludowej.
Tadzinek aż wzdrygnął się, bo babcia kładąc swoją rękę na czole wybudziła go z tego sennego koszmaru. Tadzinek nie zdołał zaprotestować, kiedy babcia uraczyła go z szybkością karabinu maszynowego termometrem w zadek, termoforem, lewatywą, rycyną i gorącą herbatą z miodem i cytryną.

tadman 29.05.2013 23:44:18

-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:44:18
Kiełbasa Dyletanci?!
Kinder bueno?

Ja już po hiszpańsku mogę ablać jak tubylczy Kanar. Acha, wiecie, że tu w autobusach biletów nie sprawdzają? Bo tu każdy kanar :))))))))))))))))).

Nieopatrznie wczoraj wieczorem rozpuściłem towarzystwo. Mieli skończyć to kładzenie kabli. Ale ubłagali, na moją cholerę zresztą: - Miszczu puść nas, rano wstaniemy i o szóstej zrobimy to wszystko.
I co? Jakbym nie wiedział: zachlali pałę, poszczypali panienki i o siódmej rano ciągle głucha cisza. Zwlokłem zwłoki z łóżek, ale szybko musiałem się ewakuować, bo najprawdopodobniej całą noc zapijali Soberano, lub precyzyjniej Sobierano, w szerokich kręgach znanym jako Śmierć Marynarza. Charakteryzuje się tym, że następnego ranka wystarczy wypić tylko szklankę wody i ponownie jest się ululanym, jak dzik. I tak przez cały boży tydzień. No i cuch jest od tego straszny.

Wywiesiliśmy na maszcie flagę kwarantanny. Inaczej chyba by nas zaaresztowali.

jazgdyni 30.05.2013 13:14:32

-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 13:14:32
No pysznie! A Polusów się czepiają, że piją.

KOSSOBOR 30.05.2013 14:30:17

-----------------------------------------------------------------------------------
Za mało ducha i duszy, więc...



tadman 30.05.2013 23:00:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:00:48
Tadzinkowi skurczył sie w praniu perski, wrrróc! kaszmirowy sweterek. Ze sweterkiem - dusza a duch oklapł. Skutkiem uboczny tych procesów był objawiajacy sie Gryzeldzie faciu o nieeuropejskich rysach twarzy. Ale Gryzi to nie robiło (tak lapek, jak faciu). Nabyła bowiem ostatnia w Pchlewie kose. W celu jej nabycia trza było (oprócz slalomu jak na jakims crossie) przekonac sprzedawce, ze nie chcemy kosy zyłkowej. Tylko zwykla. Potrzebował demonstracji, bo nie kumał. Gryzia trzymajaca władze, wróóóóc! Delfine musiała ta DElfina wykonywac stosowne "kosiarskie" zamachy. Delfina sygnałem dzwiekowym naprowadzała Gryzie na własciwa trajektorie. Chłopy w sklepie stały i paczyły. Jak u Mrozka.

bez kropki 31.05.2013 13:02:59
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 13:02:59
Gryzia kupiła 100 sztuk kos. W domu zamocowała je na sztorc.
Tak oto rozpoczyna się, w przyszłości pamiętny, epizod Kosynierów Pchlewskich.

jazgdyni 31.05.2013 13:15:35
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 13:02:59
Chłopy u Mrożka chciały/nie chciały hodować świni, nawet futerkowej. W didaskaliach nic nie było o morskiej śwince - świnka to też świnia, tylko trochę mniejsza.


@jazgdyni 13:15:35

Auć! Zabolało:(. Myślałby kto bowiem, że w Pchlewie da się zorganizować jakichś kosynierów. - Tubylcy z uporem maniaka narzekają na "wadze" a potem sami te same wadze wybierają na kolejną kadencję. Mrożkizm czysty i stosowany. No, ale jacy wyborcy, tacy wybrani. 



Poza tym w całym Pchelwie nie ma 100 kos! Paaaanie! Coś Pan! Ostatnią 70tkę świsnął mi spod nosa jeden mrożkoid. Zostały mi trzy 80tki. Podali mi tę najbardziej sfalbanioną. 

-Delfyna, ty koronky na kiecy już mosz? Nie? Wiency nom nie cza. Pani da te inne kosy. Może bedom prostsze. W użyciu i krzywiźnie.

Były prostsze. Całe dwie sztuki... Wybrałam tę najmniej nieeuklidesową. Została jeszcze jedna 50tka. Po namyśle zaesemesowałam do mojej większej połówki, żeby se te kose objerzał sam (bo mnie ten mrożkizm przerabia mózg na watę a nie mam Tadzinkowej czapeczki ścisłej i się boję o tenże swój mózg). I dobrał do niej kamień. I babke (do kosy, nie że samicę homo sapiens!). Ale babek (tych do kosy) zdaje się nie mają w całym Pchlewie.


bez kropki 31.05.2013 14:38:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 14:38:18
Grabie pewnie już masz?

jazgdyni 31.05.2013 17:21:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 17:21:56

Zmęczonego (i zamęczonego) Oza opanowała Pustka. Null i void space.

Napisać by coś? Nie da rady. Pójść by gdzieś? Nie chcem i nie muszem.

Delikatny szum w uszach zaczął się rozlewać po całym ciele. To chyba grafomania? - pomyślał. Myślenie też mu nie wychodziło.

Co robić, jak nic nie chce się robić?!



jazgdyni 31.05.2013 21:15:22
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:15:22
Onegdaj /i to baaardzo onegdaj/, moja koleżanka na historii /do sześciu egzaminów na semestr/ zasłynęła z tego, iż przez całe studia komponowała trzytomową pracę pt.: "Co robić, żeby nic nie robić?" No i po studiach zajęła się na poważnie językiem hiszpańskim.

KOSSOBOR 31.05.2013 21:50:58
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 17:21:56
Mam nawet "amerykański rydel", tj. widły z zębami o trójkątnym przekroju. Jeden ząb im się wyboczył a kupić tego narzędzia nie idzie.
Ha!

bez kropki 31.05.2013 22:30:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:30:48
Deszcz padał. PIaskowniczanie i żurfiksanie padali wraz z nim. Gryzelda ryła szczerbatymi widłami (zwanymi rydlem). Oraz przepychała inne ssaki przez aparat opresji (szkołę), jako wieprzki przez rurociąg. Ssakom w rurociągu deszcz nie robił. Gryzeldzie rosił czoło. I wąsy. A dokładniej wibrysy. oraz rozetkę. I także, wbrew pozorom, uszka. Te do słyszenia, nie do wigilijnego jedzenia. 
Deszcz mżył. Sztyrlic był kaput. A może kapuś. Kto go tam wie.
Deszcz siąpił. Dzik już nie miał siły, by opowiadać swoją historię, co się zdarzyło pierwszy raz w historii. 
Bifiform Drops zmył się z horyzontu wraz z farbą plakatową, którą Tadzinek był swego czasu uzewnętrzniał swe mądrości ("gupie fany wanów").
Powódź (i podróż na O'Pieńce) jednakowoż nie groziły. Padający deszcz jedynie wyrównywał istniejący deficyt wody. Zaskórnej, gruntowej, wgłębnej. Wodogłowia u władziów Pchlewa on (ten deszcz) nie wywola, nie ma obaw. Władzie są bowiem impregnowane. Wodoodporne. Poza tym nie mają łbów jeno atrapy. 
Strusie jaje tkwiło na paterze pod ryżandolem na parterze. Nie miał go kto malować. Jego pękata pękatość, krągłość eliptyczna marnowała się, można powiedzieć. 
Oscyloskop (ten zepsuty, czy tam inny perpedyk - jak on się zwał?) ustawiony na postumencie ku czci IMHO IBF oscylował między splinem a zwykłą nudą.
Gryzeldę wciąż gnębiły roboty typu: wykosić trawę na balkonie, kupić kosę do trawy na działce (sąsiad terrorysta uważa, że nieobrobiona działka to obraza boska), wytrzeć kurze. Zewsząd... Także z masy prepitetów i perpedyków porzuconych w pędzie przez jednostki nauczane i uczące. Oraz multum innych rzeczy do zrobienia. Na końcu wszystkiego śfitała depresja. Bowiem prawa przyrody są nieubłagane - im więcej porządkujesz, tym bardziej naruszasz światową harmonię. - Ty zmniejszasz entropię, więc gdzieś ona musi wzrosnąć. Świadomość tego faktu (oraz maks przemęczenie), skutecznie odstręczała Gryzeldę od usunięcia kotów z zakamarków zakamarków zakamarków zamieszkiwanej norki...
Deszcz dzwonił o szyby....

bez kropki 01.06.2013 17:50:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:50:27
B.Drops potraktowany brutalnie przez Glorię zmienił się nie do poznania. Najpierw z premedytacją zaniechal Szekspira i porzucil go bez dobrego słowa.
Po czym po przemyśleniu sprawy zwrócił się konspiracyjnym szeptem do salaterki z grecką sałatką:
- Idżcie przez zboże, we wsi Moskal stoi.
Salaterka oniemiała, za to Gryzelda wzięła to do siebie i odparła lekceważąco:
- Pon mi razy dwa nie powi,. bo jo orze grunt i basta.
B.Drops zwiądł jak sałata i wycofał się z konkurencji.

sigma 01.06.2013 18:58:28
-----------------------------------------------------------------------------------
Znienacka Nienacek
w stanie Wyższego Fkórfu (w/f i u/ó - otrzymujemy efekt pożądany) urwał się z ogniska domowego. Zaś Gryzelda lewitując i zgrzytając z lekka zębami medytowała nad powstałym w ten sposób urwiskiem.
Nienacek powstał w stan wyższego silnego niezadowolenia psychicznego z powodów następujących. Jego siły, zdrowie, etc. zostały nadwyrężone przez kilkugodzinną usilną walkę z czołgami, granatami, karabinami, pistoletami i inszymi kulomiotami. Prowadził działalność polegającą na zdobyciu i przetworzeniu na potrzeby tłumu informacji o stanie rodzimego uzbrojenia, stanie rodzimej armii, jej całokształcie w ogóle i w szczególe.
Łyżeczką oliwy wylaną na wzburzoną wannę jego rozszalałej duszy była beza z kremem i truskawkami, spożyta w towarzystwie heh...tfu!...herbatki Earl-Grey. Poziom wstrętności i wkurzalności świata i okolic uległ nieznacznemu zmniejszeniu. Ale Fkórf (w/f i u/ó - otrzymujemy efekt pożądany) pozostał - był bowiem wyjątkowo silny.

Maria Wesołowska 01.06.2013 18:58:37
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:30:17
Jesteśmy na dalekim tyle, jesli chodzi o statystyczne litry na łeba. W zdecydowanej czołówce jest pół Europy z Ruskimi i Szwabami na czele. Ale opinię te parszywe, pijackie łajzy nam dalej wyrabiają.

sigma 01.06.2013 19:02:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@Maria Wesołowska 18:58:37
PS. Earl-grey wszedł w kuchni Nienacka do stałego użytku jako środek łagodzący. Na wszystko, z Fkórfem włącznie.

Zaś stan wyższego silnego niezadowolenia psychicznego został u Nienacka spowodowany nie ZNienacka. Pomału. Ale trwale. Wzmacniała go konieczność zapodania tłumowi tajnych informacji w formie elektronicznej. W Pałerpoińcie. Z lektorem, torcikiem, wisienką i kawusią. Koniecznie merdaną prawą nogą i rzęsa z nogą jaszczurki na uchu słonia przez lewe ucho wodza Mursi w miejscowości Bamba-bamba. Nie pomylić wszystkiego ze sobą nawzajem, bo będzie źle i stan relacji Nienacek - instytucja więzienna ulegnie pogorszeniu. Kto wie, jakiemu i jak się objawiającemu.

Maria Wesołowska 01.06.2013 19:05:03
-----------------------------------------------------------------------------------
@Maria Wesołowska 19:05:03
Zaś Gryzeldzie udzielał się stan Nienacka. Bowiem młody człowiek nie pozwalał jej kolorować drwala. No jak tak można!

Maria Wesołowska 01.06.2013 19:07:05
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 13:02:59
Po ostatnich ulewnych i zasadniczych deszczach sfilcowały się nam koty. Żebyż tylko nam! i tylko koty! Glorii sfilcowały się Mulę Róż oraz Kizia Mizia, Bezkropce Gryzelda, Cyborgowi jeże, zaś Januszkowi nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności ciepłe wełniane majtki, którymi niania go wiecznie przesladowała. Ptasznikowi sfilcowały się dwa na trzy psy, zaś Tadzinkowi kaszmirowy cfeterek. Czy musimy dodawać, że Tadzinek nie znosił tego cfeterka?

sigma 01.06.2013 19:09:28
-----------------------------------------------------------------------------------
@Maria Wesołowska 19:07:05
Demoniczna ruda Obwodnica z tą drugą rudą, niejaką Tantalową rozmyślały nad kolejnym diabelstwem, jakie wywiną niewinnym użytkownikom tej pierwszej. Do pomocy - z braku Stefana F., cichego mordercy, zatrudniły Drwala- postać kolorową i niezwykłą, ale zdolną do wszytskiego, a może nawet do nie wiadomo czego! Wsadziły Drwala do vana i puściły przed się, gdzie oczy poniosą jako ślepe narzędzie losu.

sigma 01.06.2013 19:20:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:20:45
Kolorowy Drwal zaczął sandwiczować co popadnie zmniejszając znacznie okoliczną populację tubylców. Obserwujący go z bezpiecznej odległości i na wszelki wypadek z wysoka - a mianowicie ze słupa trakcji elektrycznej - przewerbowany przez dr Tevelde kondor Jacuś co i raz leciał z donosikiem, gdzie trzeba. Drzemiące foki z rozmarzeniem spoglądały na bezustanne przeloty kondora nad foczostawem - skoro on wyrabiał 300% normy, czuły się zwolnione od jakichkolwiek obowiązków.

sigma 01.06.2013 19:25:41
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:25:41
Nie sandwicz chcieli z Ewuni zrobić, tylko hot-doga.

jazgdyni 01.06.2013 20:26:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:25:41
Widzi mi się, że Kolorowy Drwal to lokalna odmiana dr Lectera, nieco zmotoryzowanego, pochodzącego ze starej zasiedziałej w Polsce szlachty holenderskiej van Zaandwicht*. Przybycie policji i straży miejskiej, wezwanych przez kapusia-kondora, Jackiem zwanego, uniemożliwiło van bydlakowi konsumpcję.

* - (hol.) kanapka, sandwicz

tadman 01.06.2013 20:34:37
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 20:34:37
Zasiedziałe narzędzie zmotoryzowanej opaczności szatkowało, sandwiczowało, rozdyźdywało - działało bez pudła dalej ku pełnej satysfakcji rudej Tantalowej i Obwodnicy. Obie panie, choć lekkiej konduity, czuły, że spoczywający na nich pod chwilową nieobecność cichego zabójcy, Stefana F. - obowiązek prowadzenia depopulacji - jest wypełniany co do joty. Stefan F. po powrocie z miejsca odosobnienia, gdzie siedział jak zwykle za niewinność - powinien być z nich zadowolony.

sigma 01.06.2013 20:55:47
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:26:31
Dlaczego hot doga?

sigma 01.06.2013 20:57:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:20:45
Ioł, ioł, ioł - przy włączonym ryksonie (z uwagi na deszcz zwanym dziś buczkiem mgłowym) Gryzelda nadciągała z odsieczą. Świsnęła w tym celu czołg. Duży kwadratowy, kręty:
http://www.wojsko-polskie.pl/multimedias/view/7519,forsowanie-w-ogniu.html#galeria
Ugarnirowała go sałatką grecką tudzież zielenią okolicznościową i posłała w charakterze posiłków ofiarom Drwala i rudej Obwodnicy.

bez kropki 01.06.2013 21:00:03
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 20:34:37
Jak wiadomo Madame jest malutka, aczkolwiek wulkaniczna. Szpital mięsny starał się jak mógł, lecz najmniejszy kołnierz był taki, że Mdme wystawały tylko ponad błękitne oczęta. Rodziło to specyficzne problemy żywieniowe i trzeba było stosować skomplikowany system rurek i zaworów (ale za to nie trzeba było zakładać śliniaczka). Sprytna rodzinka natychmiast zwęszyła okazję i na kołnierzu, który stanowił niezły rancik, ustawiała patelnię i robiła omlety wulkaniczne.

jazgdyni 01.06.2013 21:02:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 21:00:03
Blaszany Drwal z zawiścią przyjrzał się posiłkom ciągnionym przez ofiarne gąsienice. Dla niego gąsienice nie były skłonne do takich wysiłków. Niestety! Musiał przyznać, że dla niego gąsienice były skłonne wyłącznie do anty-wysiłków, takich jak zeżarcie całej grządki sałaty lub temu podobne ekscesy. Żadnej współpracy w atmosferze wzajemnego zrozumienia, żadnych dobrych chęci, którymi mógłby wybrukować podwórko, żeby nie grzęznąć w błocie.

sigma 01.06.2013 21:07:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:02:23
Szpital mięsny jest ubogi, w związku z czym założył mi kołnierz ortopedyczny samorobny (nb z kartonika owiniętego bandażem), który sprawił, że nie byłam w stanie przyjmować żadnych posiłków. Ówże kołnierz miał to bowiem do siebie, że gdybym miała szyję jak rura od piecyka, to byłby jak znalazł. Pierwszy wzięty kęs, lub łyk blokował się więc na górnej krawędzi owego kołnierza i ani kroku dalej!
Na szczęście przypomniało nam sie, że psiapsiółka chyba posiada ów kołnierz na stanie i tylko to uratowało mnie od śmierci głodowej lub zadławienia.

sigma 01.06.2013 21:12:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:57:24
Ja bym wolała nie pytać... Nie zmęczonego, nie marynarza, nie zmęczonego marynarza, nie marynarza w drodze do Kabindy, do czekoladowych Armanich i Kokoszanelek o nieeuropejskich rysach twarzy też.

bez kropki 01.06.2013 22:33:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:09:28
Jak to nie znosił tego cfeterka? Już dawno go znosił!

KOSSOBOR 01.06.2013 22:48:35
A jeśli to był van
Dacia Duster albo Dokker to by znaczyło tylko jedno, ze do Polski przyjechał incognito kuzyn Vladeczek. Będzie żurfix, oj będzie. Daniem głównym będzie kaszanka i kacza dupa, przepraszam czernina.

tadman 02.06.2013 01:35:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 01:35:19
Bossski Arturo Rubinstein w Argentynie, po koncertach, pobierał dupę wołową - czerninę z wołowej krwi, znaczy.

KOSSOBOR 02.06.2013 09:15:39
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 01:35:19
Kuzyn Vladeczek nigdy, przenigdy byczegoś takiego się nie dopuścił wobec przyjaciół. Wobec wrogów zaś dopuściłby się czegoś znacznie bardziej spektakularnego i na większą skalę. On lubi depopulować hurtowo, a nie detalicznie.
Zresztą Blaszany Drwal dysponował Renault Master, co oznacza, że moja zadawniona nieufność wobec żabojadów ma swoje uzasadnienie!

sigma 02.06.2013 09:22:42
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 09:15:39
Chaljery zaraz dostanę. Wczoraj wieczorową porą nagle pojawił mi się na ekranie komputera napis, że został ci on zablokowany przez policję - po czym wymienił cały szereg przestępstw z tytułu któryvh mogli mnie zablokować z dodaną informacją, ilu lat więzienia za te przestępstwa mogę się spodziewać, już nie mówiąc o karach pienięznych. Jakieś miliony i lata, nierzadko świeitlne.
A poniżej była informacja, że jeżeli do 72 godzin wpłacę mandat 500 zeta i obok była rubryczka do procedury wpłacania, to mi komputer odblokują, a karę anulują. 
Noż, cholera! Oszuści robią się coraz cwańszy! 
Piszę teraz na komputerze Bogumiła, dostepu do poczty nie mam i szlag mnie trafia, bo oczywiście policja wąskospecjalistyczna w branży przestępstw komputerowych jest na plaży. 
Może macie pomysł, co mam z tym zrobić?

sigma 02.06.2013 09:29:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:29:56
Wyjścia są dwa.
1. Dla osób, które mają czas - zgłosić rzecz na poli i ścigać poli, żeby ścigała oszustów. Rozwiązanie bardzo potrzebne społecznie, ale nie każdy ma na to czas, energię i... zapasowy komputer (bo policmajstry muszą go na jakiś czas zatrzymać do badań).
2. Olać sprawę i zrobić reinstalację systemu. W zależności od ważności danych, jakie były na zaatakowanym kompie albo robimy to sami, albo korzystając z usług spec.firmy (odzysk danych).
Niezależnie od wybranego wariantu postępowania, w dalszej kolejności zabezpieczamy kompa oraz dane. Dane najlepiej mieć zapisane na zewnętrznym dysku. Owszem, jest to upierdliwe, ale w razie padu systemu, czy ataku, jedyne co tracimy to trochę czasu na reinstalację, po uprzednim sformatowaniu dysku (z płyty). Osobiście uwielbiam robić formatowanie z DOSa:) na pohybel włamywaczom:) (może dlatego, że robię je rzadko - heh). - Myśleli, że mi zrobią kuku a tymczasem jedyne, co spowodowali, to czyszczenie dysku, czyt. usprawnienie jego pracy. Chyba nie o to im chodziło;). 
Ponadto zawsze usuwamy "absoniezbędne" dodatki, pierdziatki, niezbędniki, przypipniki, programiki, wszelkie darmowe "ósprawniacze" kompa i życia. Ja to wywalam, ku żalowi rodziny. Hula u mnie możliwie mało, możliwie starych programów (uwaga: tylko zabezpieczenia są nowe). - To tak w skrócie, od baby bez siaty (bo z siatą jest Iza).
Podsumowując: włamywacze to so chamy zbuntowane (określenie mego śfagra). Gorsze niż psy ogrodnika - sam nic nie zyska a drugiemu dowali roboty głupiego. Rady na to buractwo nie ma. Zabić nie pozwala prawo a cackać się z tym, to aż się człek wzdraga. Dlatego robimy z kompa coś takiego jak dom z podwórkiem - co ważne, jest zamknięte w domciu. Na podwórko, PUSTE podwórko może se wejść kto chce. Może się nawet na nim odlać - lepiej będzie trawa rosła.
Pzdr, bo mnie wyciągają do prac rolnyc (Na działce).

bez kropki 02.06.2013 11:34:42
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:29:56

Do zięcia. Miałem coś takiego i odpaliłem skanowanie wirusa Kasperskim (może być Avast lub inny darmowy antywirusowy program) zainstalowanym na CD-ku. Spróbować w trybie awaryjnym, a jak nie pójdzie to antywira trzeba mieć na bootowalnym CD-ku.



http://www.benchmark.pl/testy_i_recenzje/darmowe-programy-antywirusowe.html



Na przyszłość: trzeba mieć dwa konta admina i użytkownika i przy przeglądaniu internetu korzystać z konta użytkownika, a z konta admina przy pracach porządkowo-instalacyjnych systemu. Można też dodatkowo użyć HitmanPro do wycinania wormów, trojanów,rootkitów i innego szkodliwego oprogramowania.


tadman 02.06.2013 13:21:51
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 13:21:51

Jest jeszcze taki program Hiren's BootCD, który zawiera na bootowalnym dysku zestaw narzędzi do naprawy, porządkowania dysku i systemu oraz programy antywirusowe. Jego stosowanie wymaga rozwagi.

http://www.hirensbootcd.org/download/



Nie klikać w duży klawisz DOWNLOAD, a w wyróżniony kolorem mały napis pod nim

Hirens.BootCD.15.2.zip

Rozpakować, wypalić płytę, oczywiści nie na swoim komputerze, bo ten jest przyblokowany. Włożyć nagrany CD do swojego komputera, z odpowiedniego miejsca wystartować system - z CD (ustawienia w BIOS - u mnie po naciśnięciu Del, a w innych komputerach jest możliwość zmiany miejsca bootowania przez wciśnięcie np klawisz Esc lub F2)... i pogonić wirusa.

tadman 02.06.2013 13:53:35
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:29:56
Biedaczko Ty Jedna,

jak nie trzask bicza (wiplash), to wirusy napadają.

Skąd bierzesz internet? Nasza telefonia, czy jakaś sieć? Warto wówczas prowajdera opieprzyć, że nie zabezpiecza.
I pomyśl, z kim ostatnio jakąś dziwną korespondencję prowadziłaś. Bo to najczęściej z mailami przychodzi.

jazgdyni 02.06.2013 21:17:33
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:17:33 i tadman
Panowie słusznie prawicie. Nie to co ja - brutalny format:)

bez kropki 03.06.2013 08:21:30
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 08:21:30
Kolejny dowód na zniewieścienie facetów. :)))

tadman 03.06.2013 11:52:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 11:52:43
Ależ Tadziu, my tylko jesteśmy rycerscy.

jazgdyni 03.06.2013 13:58:02
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:29:56
W pierwszych słowach swojego listu napisz nam tu zaraz, JAK SIĘ CZUJESZ???

KOSSOBOR 03.06.2013 16:13:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 16:13:15
No jak niby mam się czuć? Jak istota ludzka, którą Blaszany Drwal usiłowal przerobić na sandwicha;) ale tak w ogóle, znakomicie. Po czasie oczywiście, nie mogę odżałować, że nie powiedziałam kierowcy vana, co myślę o ludziach, którzy jeżdżą czymś takim załadowanym po wręby lewym pasem i nie używają hamulców. W końcu ja zdążyłam wyhamować do zera przed samochodem, który zahamował przede mną. A ten parszywiec skasował mnie i tego przede mną też. Pewnie gadał przez komórkę, albo czytał esemesa, albo cholera wie, co robił, ale przed siebie nie patrzył - to pewne.

Mam już uzbierane siedem porad w kwestii tego parszywego wirusa, który mi zablokował komputer - jest szansa, że dziś wieczorową porą odzyskam go (znaczy komputer, nie wirusa)

sigma 03.06.2013 18:01:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:01:27
A właśnie - mam zagwozdkę. Może mi ktoś powiedzieć, dlaczego strażacy i lekarz pogotowia kazali mi patrzyć sobie w oczy? I to głęboko;) 
Po powrocie doi domu, jak tylko dorwałam się do lustra, zajrzałam sobie głeboko w oczy, ale jako żywo, niczego nadzwyczajnego nie zobaczyłam;(
To co oni zobaczyli? Bo najpierw pytali, czy chcę karetkę, ale jak już popatrzyli mi w te oczy, to sami wezwali. 
Tajemnica się piętrzy na tajemnicy.

sigma 03.06.2013 18:06:05
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:17:33
Byłam dziś u providera internetu, czyli Multimediów i facet powiedział mi, że też to miał z pół roku temu. I żeby ściągnąć program antywirusowy Combofix na pędraka i tym wirusa potraktować. 
Oczywiście, zarzekal się, że oni niewinni jak te lelije.

sigma 03.06.2013 18:10:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:06:05
Oni rutynowo sprawdzali, czy twoje źrenice są równe i czy oczka nie mają tendencji do łażenia sobie samopas (np. jedno do góry, a drugie na dół). O twój nieprzeciętny mózg im chodziło. Czy wszystko z nim cacy. Widocznie tak.

jazgdyni 03.06.2013 18:27:59
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:10:20
Mam większe zaufanie do mojego UPC. Syn korzysta z Multimediów i dosyć niepochlebnie o nich mówi.

jazgdyni 03.06.2013 18:29:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:10:20
Słuchajcie! Cud! Zajrzałam do swego komputera, żeby spisać co zabawniejsze głupoty napisane rzekomą polszczyzną w tym blokującym tekście rzekomej policji - i nie ma blokady! Sama się zdjęła!

sigma 03.06.2013 18:41:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 18:29:34
A ten UPC to w całej Gdyni dają? Zapodaj szczegóły, proszę. Zaraz kończy nam sie umowa z Multimediami i może dobrze by było przesiąść się na coś lepszego. O ile jest lepsze.

sigma 03.06.2013 18:43:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:29:56
Hej na krakowskim rynku złapali wirusa
hej, podtuczyli trochę, wysłali do USA.
Hej, już był na pokładzie tego drimlajnera
hej, lecz go zawrócili, a niech to cholera.
Hej, bo w tej Ameryce takie są przepisy
hej, nawet zwykły wirus nie wjedzie bez wizy.

Ywzan Zeb 03.06.2013 19:04:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:43:56
Wiesz, to musisz do UPC do Oliwy zadzwonić (nie mam tu niestety numeru, ale znajdziesz w sieci) i zapytać, czy obsługują twoją ulicę. Jeśli tak, to nie ma sprawy, założą ci za darmo, jak umowę podpiszesz, nawet router bezprzewodowy i oczywiście cyfrową telewizję kablową/

jazgdyni 03.06.2013 19:19:06
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 19:19:06
U nas UPC daje telefun, TV cyfrowum i internyt za kirka 140 zeta. Można se jeszcze za extra rombnonć habeo. Na ich strunie internytowej jest spis ulic ze tymi usugamy.
Tak bedziesz pisać po nabyciu rocznego abonamentu. :)

tadman 03.06.2013 19:38:11
-----------------------------------------------------------------------------------
Banda czworga przewijała się na trzepaku,
bo piaskownica była zalana wodą, a siedzenie na ziemi to pewna sprawa, że upoluje się wilka. Dzieciaki powątpiewały, że tego roku będzie wiosna, więc postanowiły udać się do lasu, aby sprawdzić czy spóźnienie tegorocznej wiosny nie jest spowodowane jej zagubieniem się w lesie.
Byli tam jacyś emeryci obojga płci, często z psami, ale tak pomarszczonej wiosny to sobie nie mogli jakoś wyobrazić. Wtem zauważyli przed sobą parę idącą w ich kierunku. Wiosna była wzrostu postawnego, barczysta, w wydekoltowanej sukience w kwiatki, boso, a na głowie miała cokolwiek przywiędnięty wianek. Połączona była linką z jakimś konusem, co to na plecach dźwigał tornister, nietornister z kilkoma światełkami.
Januszek oczytany w książkach stwierdził, że to zapewne Koszałek-Opałek, a to na plecach to jego sławna kronika.
Wiosna zatrzymała się i najczystszą polszczyzną z lekkim kaszubskim akcentem zapytała, czy ta droga prowadzi do Katedry w Oliwie.
Dzieciakom to powiązane kablem towarzystwo wydało się cokolwiek podejrzane, więc postanowiło udzielić odpowiedzi wymijającej.
Pierwsza odezwała się Hania:
- Eus deus - kładąc nacisk na ostatni człon zdania.
Kronika na plecach Koszałka-Opałka zamrugała światełkami.
Wiosna powtórzyła zapytanie, więc Ewcia dorzuciła:
- Rapete, papete, knot - podnosząc nieco głos.
Kronika na plecach Koszałka szarpnęła biedakiem tak mocno, że omal nie wpadł w błoto.
Januszek, który lubił przeklinać dorzucił cedząc przez zęby:
- Sroty, groty, pierdoloty - wymawiając er twardo i wibrująco.
Wibracje udzieliły się kronice, co spowodowało, że Koszałek wpadł jednak w błoto. Posłał przy tym coś w powietrze, co określało jego stan ogromnego wzburzenia, ale takich słów nikt z bandy czworga niestety nie znał, bo były wymówione cyrylicą.
Wiosna szturchnęła Koszałka, nie wiedzieć czemu, zdrowo pod żebro i słodziutkim głosikiem zapytała:
- Czy ta droga na pewno prowadzi do Katedry w Oliwie?
- Apel papel bite blau - odpowiedział Tadzinek.
Kronika zaczęła błyskać światełkami, wpadła w wibracje, a potem dymiąc uniosła Koszałka-Opałka, który wraz z kroniką zniknął w chmurach. Niechybnie razem z nim odleciałaby i nasza wiosenka, ale wyciągnęła spod sukienczyny szwajcarski kozik, którym odcięła kabel.
Wiosna już o nic nie pytała tyko stwierdziła sentencjonalnie:
- Ну, наш электронный словарь пошел в ...
- Ну, первый должен был вылететь в космос товарищ Гагарин.
- Ну, что я скажу ведущим?
- Я говорил вам, что они шпионы - rzucił od niechcenia Januszek, ale klepnięty przez Ewcię tytanową opatką przeprogramował się błyskawicznie na język polski.

tadman 03.06.2013 20:41:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 20:41:40
A już po polsku, co raczej było niesłychane, Januszek zaśpiewał sznapsbarytonem:


Hej, hej - Mars napada
Dookoła ludzi gromada
Hej, hej - Mars atakuje
Żadnej litości nie czuje
Hej, hej - Mars napada
Owoce pracy naszej zjada
Hej, hej - ludkowie biedni
Kolejny zlew powszedni

Nad Bałtykiem rozpostarli swoje skrzydła ludzie z Marsa
Atakować w taki sposób to jest jedna wielka farsa
Motłoch gapi się zdziwiony, nowej szuka podniety
Cywilizacyja wroga z innej planety
W Gdyni zbiera się pospiesznie sztab kryzysowy
Albo anty, ryba psuje się od głowy
A każdy z prawem tutaj jest na bakier
John Malkovich jak grał Ruska to mówił "madier fakier"
Inwazja planetarna do plaży się zbliża
W tym czasie w sztabie w Gdyni jeden drugim ubliżał
Co to był za film, co na nim wciąż się ruchali?
Tu za heroinę, panie, ludzie wszystko by oddali
Wszystkie deski obsikane, wszystkie kible osrane
Jaki piękny jest nasz port, gdy się go widzi nad ranem
Wszystko poukładane, dużo dobrej roboty
Do portu się zbliżają z Marsa istoty

Hej, hej - Mars napada
Dookoła ludzi gromada
Hej, hej - Mars atakuje
Żadnej litości nie czuje
Hej, hej - alarm dla Wybrzeża
Zagrożenie się rozszerza
Hej, hej - alarm dla Trójmiasta
Ina different stylee, rubadub rasta

W tym całym bałaganie jedno wiem na pewno
Jesteś moją królewną

Do Bydgoszczy zbliża flota się totalnie uzbrojona
Popularny pięściarz, jego twarz jakaś znajoma
Dwóch rywali pokonał na potańcówce w "Mózgu"
I boi się mafii, chyba trafił na Rusków
Dzięki słusznym decyzjom nie ma śladów paniki
Stan wyjątkowy - zawsze smaczny i zdrowy
Podobno jeszcze broni się Gdańsk Orunia
Agresorzy mają rzut beretem już do Torunia
Czy to że, grasz na gitarze uszczęśliwia innych ludzi?
Czy ma sens, że się trudzisz? Weź, nie pierdol, to mnie nudzi!
Radio Marii nadaje, chociaż pod bombardowaniem
Toruń ma już status twierdzy na obrony zawołanie
Z Marsa generałowie pokazują ważne cele
Przerażony lud szuka nadziei w kościele
Nie wiedzą biedacy, że nie pójdą już do pracy
Wszyscy Polacy na jednej leżą tacy

Hej, hej - Mars napada
Przerażonej tłuszczy gromada
Hej, hej - Mars atakuje
Jak kochanie się czujesz?
Hej, hej - Mars napada
Lada traktor, traktor Lada
Hej, hej - Mars atakuje
Na prostych ludzi poluje

A w tym całym burdelu jedno wiem na pewno
Jesteś moją królewną zwiewną

To Warszawa winna przyjąć stały ciężar ataku
Bo jednostki doborowe i kompanie honorowe
Prezydent nie uciekł do Rumunii jak kiedyś
Postawmy tamę coraz to nowym obszarom biedy
Ninja rocksteady, mówią, że jestem Żydem
Ale wiary mało we mnie, nie jestem chasydem
Stadion "Legii" wycelował jupitery w obce statki
Tezkej Pokondr, wypuśćcie Krakena z klatki
Uciekając z Sejmu posłowie pogubili notatki
Teraz wszyscy się dowiedzą jakie miały być podatki
A ile nakradliśta, lecz co począć z taką wiedzą
Kiedy okupanci z Marsa już nam na plecach siedzą?
Jeden koleś, co w Londynie od kilku lat żyje
Twierdzi, że w akademykach najlepiej się pije
Zachodnia flota - Śląsk, wschodnia - na Kraków
Kraków - dawna stolica Polaków

Hej, hej - Mars napada
Dookoła ludzi gromada
Hej, hej - Mars atakuje
Żadnej litości nie czuje
Hej, hej- napada Mars
Płonie ziemia skąd Sawa i Wars
Hej, hej - u wrót stoi głód
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!

W tym całym bałaganie jedno wiem na pewno
Ty jesteś moją królewną

Moje włosy dęba stają, oczy nie dowierzają
Oni mają pusto we łbach, za babami latają
Powiedz proszę, jak poeta ukochał swą ojczyznę
We Francji popracuję i języka liznę, liznę
Najpierw dobrobyt a potem demokracja
Akcja na wakacjach, kolejna męki stacja
W Katowicach ruch oporu z najeźdźcą walczy
Wojewoda Ziętek z nieba na wszystko patrzy
Nad Krakowem, dla odmiany, małe grupki powstańców
Proszę nie wypuszczać psów bez kagańców!
Lokalnymi potyczkami związały siły wroga
Wszędzie ruchawka, zniszczenia i pożoga
Militarystyczne siły Marsa z pewnej oddali
Przesuwają się na zachód, Wisła się pali!!!
Gruszkę można walić takoż pod obraz i z pamięci
Choć już płonął, to krzyczał: "A jednak się kręci!"
A jednak się kręci Słońce dookoła Ziemi
Zaświadczą o tym księża palcami swemi
Hitler powtarzał też, że nie chce wojny wcale
Czemu ciągle do mnie mówisz per "Ty, pedale"?
Wojenna armada na Wrocław się kieruje
Może Pan Bóg się nad nimi ulituje?
Może nas uratuje? To już zamknięcie matni
Wrocław od zawsze poddaje się ostatni!

Temu, czy temu
Zrób to samemu
I ja też tu byłam
Sama sobie zrobiłam

Hej, hej - Mars nadada
Przerażona ludzi gromada
Hej, hej - Mars atakuje
A teraz mi powiedz, jak się czujesz?
Bo na tych gruzach powiem Tobie jedno
Jesteś moją królewną
nadużycie link skomentuj
jazgdyni 03.06.2013 21:26:38
@jazgdyni 21:26:38 mam aproposa
Daleko stąd w państwie Kabinda
Mieszkała w Hiltonie lafirynda
Która pasjami podróże lubiła
Więc windę w tym celu trudziła
Raz zerwała się lina i teraz sobie dynda.

tadman 03.06.2013 22:48:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:26:38
"Dwóch rywali pokonał". Przeczytałam "dwóch DRWALI pokonał"... Taaaa... ja wciąż męczę ową absoniezbędnom prezentacje w połerpońcie (w charakterze drwala). Miała być z lektorem. Nie dałam się zahukać. Napisałam (jako rodzic) panu posłanie, że u nas w domu komp jest po pradziadku Gutenbergu i nic dzwiękowego na nim nie bangla. Nie ma głośników (żeby odsłuchać tekst w sytnezatorze mowy), nie ma w domu dyktafonu (żeby nagrać i podłączyć), został jedno magnetofon szpulowy, bo co było nowsze, to wzięłam i przepiłam. Wrrrróć! O przepiciu nie pisałam. Na razie nie pisałam. Do czasu.

A tak w ogóle, co to za tekst??

A! Multimedia dawno temu wypowiedziałam z równym trudem, co przyjemnością. Zresztą oni należą do kogoś, kto mi się nie podoba. Zapomniałam już kto to jest personalnie, ale wtedy, jak się dowiedziałam, to mną prasło o ściane a potem poelciałam wypowiadać umowę. Przy okazji pozbyłam się telewizora i stacjonarnego telefonu - same zyski. A net mam tańszy i, uwaga, szybszy.

bez kropki 03.06.2013 23:42:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:06:05
Mnie tego ongiś uczył superinstruktor. Nie wiem z jakim skutkiem, ale coś gadał, że tak się rozpoznaje szok. A do tego sprawy neurologiczne. 
I też by Cię zakuł w kołnierzyk z tektury (z tego, co akurat jest pod ręką, może być złożona gazeta). Co mi nie przeszkadza wozić fabrycnego kołnierzyka w apteczce samochodowej. Oprócz "złotej" folii, ustnika do sztucznego oddychania i czegoś tam jeszcze. A! Wszystko to jest w gustownej reklamówce. Reklamówka jest przewidziana dla piratów. Na łebek takiemu, żeby się nie zniszczył ten mało używany łebek i zawiązać ładnie szpagatem... Kuzyn Vladeczek miał satysfakcję, że nauka w las nie poszła.

bez kropki 03.06.2013 23:54:50
-----------------------------------------------------------------------------------
Dla koniarzy


tadman 04.06.2013 00:01:31-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 19:04:31

Zebu, jesteś na Jajach.be, więc spokojnie możesz użyć frazy bardziej podręcznej:

"Hej, bo w tej Ameryce takie są przepiZy

hej, nawet zwykły wirus nie wjedzie bez wizy."



;)


KOSSOBOR 04.06.2013 10:24:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:54:50
Lekramówkę zakładamy naturalnie po podpisaniu przez pirata wszelkich zobowiązań i testamentu, w którym te zobowiązania przerzuca na obdarowanych.

KOSSOBOR 04.06.2013 10:31:12
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:42:36
Kiedy nie mogę zlikwidować telewizora, bo po pierwsze primo - oglądamy tV Trwam , a po drugie primo - Bogumił lubi odreagować stres oglądając solidne, krwawe morderstwa, jeżeli możliwe - połączone z doszczętnym zniszczeniem sporej ilości pojazdów mechanicznych. No i strzelaniną jak sto pięćdziesiąt. Wszyscy wtedy uciekają na bezpieczną odelgłość, a on się odstresowuje. Groza.

sigma 04.06.2013 20:55:59
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 19:04:31
Pikne! Ale ja bym była raczej za tym - odwrotnie niż Hania - żeby "przepisy" rymować" z "bez wisy"
Nb. padalec najpierw sam zniknął, a teraz sam znowu wrócił. Znaczy wirus, oczywiście. Powoli tracę nadzieję, jak ten pacjent, który się skarżył lekarzowi, że nikt na niego nie zwraca uwagi.

sigma 04.06.2013 20:59:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:48:31
No proszę, muza wionie, kędy chce;)
Jeszcze z rymów nasuwa mi się: drynda, którą mogła zasuwać owa Linda (imię lafiryndy)

sigma 04.06.2013 21:03:42
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:55:59
Chłopcy.... ;)

KOSSOBOR 04.06.2013 21:31:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:48:31
Dynda i dynda
w Kabindzie jedna lafirynda
ponieważ w Hiltonie zerwała się winda
i dlatego ta lafirynda tak dynda.
I dynda.
A na to Linda: "Co ty, q., wiesz o dyndaniu?"

KOSSOBOR 04.06.2013 21:35:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 21:03:42
Uzupełniłam powyżej wiersz Tadzia, biorąc pod uwagę Twoje przesłanki.

KOSSOBOR 04.06.2013 21:36:39
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:59:17
Też mi się bardziej podoba wisy (Visy), takie bardziej dwuznaczne ;).

Wątpię, żeby wirus sam zniknął. Może ma jakieś godziny urzędowania (manifestuje się co 2,4,8 godzin), dlatego czasem wydaje się zniknięty.

Ywzan Zeb 04.06.2013 21:56:33
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 21:56:33
"Manifestuje się" - powiadasz? To prawie jak jaka ektoplazma. 
Chyba z rozpaczy zacznę pisać jakieś dzieło naukowe o życiu i obyczajach wirusów;(

sigma 04.06.2013 22:14:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:36:39
Dynda sobie lafirynda,,
Przed Hiltonem stoi Linda,
Woła głośno: do mnie, drynda,
Bo zepsuta tamże winda
Zresztą, taka już Kabinda,
Bo sam tego chciałeś, Dynda*

*ło Grzegorzu (pseudo agenta O;o)

sigma 04.06.2013 22:20:50
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:48:31
Przerzucam tutaj komentarz z posta Hani o nowotworach, bo adekwatny:

Cała banda zwyrodnialców: pestycydy, polichlorowane bifenyle, SCCP, MCCP, WWA, polibromowane etery difenylowe, ftalany etc skumulowały się w tłuszczu i jak to plastyfikatory - poczuły się w siodle. Nawet blaszany Drwal na tę wiadomość jakby przywiądł. Pomacał fałdę sadła na boku i poczuł, że jakaś jakby plastikowa ona! Zeżarł z nerwów w KFC drajw fru solidną porcję przetworzonego żarcia i dopiero kiedy polibromowany eter difynelowy zwany PEDziem stanął przed nim w całej mocarnej postaci i przydzwonił mu sztangę w nos, po czym ohydnie go wykorzystał - dopiero wówczas dotarł do niego cały tragizm sytuacji. Niestety, było za późno na ratunek.

sigma 04.06.2013 22:24:50
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:42:36
Taki PEDzio (polibromowany eter difynelowy) mógł i dwóch drwali pokonać jak nic! Bo mocarny on i bezwzględny oraz bez zasad. Jak przyłożył pałerpointem z jednej strony, jak ohydnie nadużył z drugiej, jak skonsumowal związek z trzeciej - to drwalom blacha zardzewiała, van przed nazwiskiem się zepsuł i plastyfikator im z rąk wypadł.

sigma 04.06.2013 22:29:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:14:20
Nie trzeba się doszukiwać sił nadprzyrodzonych, może być tak:
Przy uruchomieniu komputera wirus sprawdza zegar systemowy, porównuje z datą swojej ostatniej aktywności i w zależności od wyniku blokuje komputer, albo się wyłącza do następnego restartu komputera.

Ywzan Zeb 04.06.2013 22:30:14
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:26:38
OZu - zaskoczyłeś mnie, mimo wszystko.
Tadzio jest twoją królewną na tych gruzach????
Łomatko! Pozagrobowy wpływ Gombrowicza!

sigma 04.06.2013 22:31:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 22:30:14
Waść trywializujesz problem;)
A może ten wirus pojawia się jak ten atletycznej budowy brenet metr pięćdziesiąt wieczorową porą śpiewając sznaps barytonem: "Umówiłem się z nią na dziewiątą", po czym zaczyna manifestować i wznosić okrzyki o treści nierzadko państwowotwórczej.

sigma 04.06.2013 22:39:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:20:50
Moim ulubionym limerykiem jest ten o grze w słówka z sówką i pojawiającą się w finale dachówką. Kompletne zaskoczenie i niespotykane poczucie humoru.

Proponowałem polbromowanege etera difenylowego podrzucić Gombrowi, co ostatnio u KOSSOBORa stacjonuje.

Popytałem naszych informatyków i mówią, że wirusa należy bezwględnie wyciąć i polecali wspomnianego przez Ciebie Combofixa odpalonego z bootowalnego CD-ka. Inne wskazówki podawałem. Zięciuniu będzie wiedział.

tadman 04.06.2013 23:04:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:31:07
No jeśli była łysa śpiewaczka, to i pewnie może być łysa królewna z brodą.

A PEDziów, w zależności jak się świntuchy ze sobą połączą, to może być aż 209 kongenerów. Siła ci tego panie, siła.

tadman 04.06.2013 23:08:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:04:08
Bogumił już potraktowal wirusa brutalnie bez łeb combofixem jak jakim azotoksem czy inszym dedete. Chyba go ubił, cholernika, bo ani drgnie.

sigma 04.06.2013 23:30:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:08:23
209 kongenerów! Tadziu, nie powinieneś nam przed snem takich rzeczy mówić, bo oka nie zmrużę z przerażenia!

sigma 04.06.2013 23:31:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:04:08
Nie pamiętam limeryka z sówką;(
Zapodaj, proszę.

sigma 04.06.2013 23:41:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:35:00
W Kabindzie w hotelu Hilton była winda
A w niej mieszkała Drynda Lafirynda
Bo jeździć nią bardzo lubiła
Aż raz w popiół się zamieniła
Bo "Co ty q., wiesz o dyndaniu" rzekł jej Linda.

tadman 04.06.2013 23:59:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:41:31
Pewien rym gdzieś z okolic Grabówka
Konkurował raz z sówką na słówka.
Rzekł:- Cóż ona może,
Takie śmieszne niebożę?
Po czym spadła mu na łeb dachówka.

sigma 12.05.2013 20:05:46

tadman 05.06.2013 00:01:57
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:31:07
To nie ja, to Kazik. A on jest wybitnie heteroseksualny.

jazgdyni 05.06.2013 06:09:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:01:57
W Kabindzie w hotelu Hilton była winda
A w niej mieszkała Zofia Lafirynda
Bo jeździć nią bardzo lubiła
Aż raz wstydem lico spłoniła
Bo "Co ty q., wiesz o dyndaniu" rzekł jej Linda.

ITBBNT

tadman 05.06.2013 07:42:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:29:45
- Oż w mohdę! - jęknęła zachwycona Gloria i kazała Woyciechowej przynieść z piwnic zameczku dawno już zapomnianego "Małego chemika".

KOSSOBOR 05.06.2013 10:04:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:09:27
OZu, nie znam Kazika, nawet wybitnie heteroseksualnego. Bądź łaskaw nam go przedstawić.

KOSSOBOR 05.06.2013 10:09:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 07:42:08
Zofia Lafirynda 
już nie dynda.
Nudna ta Kabinda,
bo odjechał /dryndą/
nawet Linda.

ITN/aprawdę/BBNT

KOSSOBOR 05.06.2013 10:13:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 10:09:00
Jak znam OZa to Staszewski.

tadman 05.06.2013 10:44:35
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 10:09:00
A z przodu bieży baramek... Pewnie znasz?

Kazik Staszewski to ostatni prawdziwy bard polski. Tata jego był ostrym i dobrym poetą. Kazik śpiewał do jego tekstów. Teraz sam pisze.
Bardzo go cenię.

jazgdyni 05.06.2013 19:17:12
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 19:17:12




KOSSOBOR 05.06.2013 19:59:51
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 19:59:51
To mi nic nie mówi, bo moje łącze nie przepuszcza jutjuba.

Nie odnaleziono serwera

Firefox nie może odnaleźć serwera www.youtube.com.

jazgdyni 05.06.2013 20:47:30
-----------------------------------------------------------------------------------

@jazgdyni 20:47:30
Nic nie szkodzi - Kult ma fatalne, głupie, beznadziejne klipy. W przeciwieństwie do muzy.

KOSSOBOR 05.06.2013 23:38:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:38:07
Kabinda rozsiadł się wygodnie i zamyślił. Siedział na swojej najtłustszej żonie Czin-czin, która na czworakach cierpliwie i z zainteresowaniem czytała "W poszukiwaniu straconego czau". [1] Koniecznie chciała się dowiedzieć, czy on w końcu zjadł to ciasteczko, czy nie.
Kabinta przygotowywał menu. Zaprzyjaźnione źródła z Cabo Verde dostarczyły mu listę załogi brygady Oza, wraz z dokładnym opisem, co do tak zwanej mięsności osobnika [2].
Uczta połączona z rytualnymi tańcami, rozgrywkami na Playstation i obejrzeniem filmu "Piraci z Karaibów" musiała być dokładnie zaplanowana. Tacy na przykład Amerykanie (bo to tłuste kolosy) najlepiej wychodzą obłożeni batatami, yamem i zieleniną, zawinięci w liście bananowca i na cztery godziny pozostawieni w żarze i popiele ogniska. Z Europejczyków świetny był klasyczny gulasz, a Filipiny oczywiście na słodko-kwaśno, do podgryzania. Ozu miał stanowić clou wieczoru.

_______________
[1] Tak, tak moi mili - królowie Zulusów przyjmowali ważne delegacje siedząc na swoich nagich żonach.
[2] Mięsność osobnika sprawdza się korzystając z pomocy prawa Archimedesa.
nadużycie link skomentuj
jazgdyni 06.06.2013 18:33:25
@jazgdyni 18:33:25
Ale co? Goloneczki po bawarsku /w piwie/?

OZu, pamiętaj! Oczy dookoła głowy i nie daj się żywcem!!! No co my tu bez Ciebie zrobimy?!

KOSSOBOR 06.06.2013 20:30:06

@KOSSOBOR 20:30:06
Żeby tam goloneczki...
Szykują bardziej wyrafinowane danie, z nadzieniem i takie tam...
Mówię - zgroza!

jazgdyni 07.06.2013 08:25:33
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:25:33
Chwila wspomnień.

Pamiętacie?

NARODZINY GUTANGA

Dziewczynki były dzisiaj odświętnie wystrojone. Miały białe pończoszki,
które już zdążyły się ułożyć w harmonijkę i oczywiście marynarskie kołnierzyki.Marzenka też nagle przypomniała sobie poprzednie wcielenie i wystroiła się naprawdę pięknie. Teraz wszystkie trzu podskakiwały na jednej nodze wrzeszcząc - gutang, gutang ! Gdzieś posłyszały, przekręciły po swojemu, bo były pewne, że wszyscy mówili - o rany - gutan! Więc teraz właśnie idą zobaczyć tego gutanga do Oliwy. Przed klatką zebrał się już niezły tłumek i padały już zachęcające okrzki
rudy wyłaź! Pokaż się małpo! Chodź dam ci jabłko. Wielu znajomych można było zauważyć w tej grupie ludzi.

o:0 poprawił rudy kostium, Właśnie był spożył delikatne śniadanko z mozzarelą, pomidorkami, rukolą, delikatną oliwką i przepysznym octem z Modeny. Miał to zagwarantowane w kontrakcie. Jadł tak lekko, bo wiedział, że trzeba będzie spożyć co nieco, co mu ta tłuszcza podrzuci. To tez było w kontrakcie. Cała ta maskarada miała olbrzymie znaczenie, bo w tych niepewnych czasach działo się tyle, że, jak druch Boruch, trzeba było ciągle trzymac rękę na pulsie.

Wreszcie po wysiusianiu się w toalecie (tego stanowczo odmówił, by robić to w otwartej klatce) wyszedł na powietrze, przetrenowanym zręcznie chwiejnym kroczkiem i zarzucając ramionami. Wykonał obowiązkowe huśtanie się głową w dół na oponie, a potem poskakał z gałęzi na gałąź. Nagle wypatrzył znajomą , teraz już trójkę, bezjedynkówek. Nagłym sprintem przebiegł w ten róg klatki, gdzie stały i zagadnął - a wy co tu robicie i gdzie jest tapir?
Zaskoczona trójka oniemiała. Mowy nie było, że gutang mówi i na dodatek jeszcze wie o tapirze. To było za dużo na ich małe główki, a że jeszcze nie dorosły do wieku, gdy się mdleje, podniosły wrzask nieludzki. Helga podeszła, bo zawsze fajnie jest co skarcić, a takie dziewczynki w białych pończoszkach... wprost - mniam.
One jednakże uciekły tylko sobie znanym sposobem i schowały się w jeżynach.
Pora przemyśleć to niesłychane zdarzenie.

jazgdyni 07.06.2013 16:36:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 16:36:24
Czy nasze kochane tłumaczki potrafią ładnie przełożyć "leathery skin" ?

jazgdyni 08.06.2013 08:24:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:24:29
może być masło maślane, spierzchnięta skóra albo derma; i oto w tak bezbolesny sposób Tadzinek zmienił płeć i wzorem "pewnej posła" chce w nagrodę do Sejmu. :D

tadman 08.06.2013 09:09:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:24:29
Skąd wziąłeś ten niezwykły termin?? Z opakowania kremu? Bo chyba tylko tam można spotkać farmazony typu "zwiększa blask cery".
Pewno to krem przeciw oparzeniom słonecznym. Albo może frytura;))).

Jak mowa o fryturze, to stary Kabinda nie wiedział jeszcze co go czeka. Że mianowicie uczta z plajstejszyn i załogą statku (ganc pomada na stole, czy za stołem) jest jedynie przykrywką.
Nad morzem trwała burza. Po drugiej stronie burzy siedziała medytując Gryzelda. Czekała na tajny transport z Afryki.
Stary Kabindla nie wiedział jeszcze, że niedługo jego jedyny syn (a dokładniej jedyny syn jego i jego stołka nr 145, znaczy sto czterdziestej piątej żony) zostanie porwany. Wypożyczony. Przetransferowany.
Albowiem wieść gminna (czyli tamtamistyczna) niosła, że młody Kabinda jest najlepszym tamtamistą w Afryce i okolicach. Gryzelda potrzebowała zaś skutecznego środka łączności. Jak bowiem wysłać cokolwiek FAKSEM do urzędu, gdy Poczta nie świadczy już usług faksowych?!? Jest więc szansa, że tam-tamem dotrze. Może dotrze.
Medytującą Gryzeldę dodatkowo koiła myśl, że jeśli młody Kabinda nie spełni pokładanych w nim nadziei telekomunikacyjnych, to zawsze jeszcze będzie można go sprzedać na rynku. Np. na rynku dubstepu. Gryzeldzie zawsze się myliło, czy chodzi o step, stepujące d* czy jeszcze coś innego w podobnym zakresie tematycznym. Ale to już całkiem inna historia.

bez kropki 08.06.2013 10:55:06
-----------------------------------------------------------------------------------
O rzeczy strasznej a nieuniknionej
Było tuż po pierwszej, w czasie kiedy Woyciechowa dla swojej pani przygotowywała śniadanie, gdy do drzwi zaczął ktoś bardzo mocno zaczął łomotać. Woyciechowa zastanawiając się co za licho w ten nieżurfixowy dzień niesie, wzięła w garść sprawdzoną na Sztirlicu szczotkę i otworzyła drzwi. Za nimi stała ciężko dysząca Mme, która od pewnego czasu - nie wiedzieć czemu - zażywała pieszych wędrówek.
Chciała się natychmiast rozmówić z panią. Woyciechowa wpuściła Mme do kuchni, gdzie parzyła się kawa i czekały croissanty. Woyciechowa szybko dostawiła zestaw gościnny i poszła obudzić panią. Po chwili zjawiła się Gloria, która po standardowych uściskach i taksowaniach zasypała Mme gradem pytań.
- Jestem tu w bardzo poufnej sprawie. Czy czytałaś ostatnie dwa posty OZa? - zaczęła Mme.
-Tak - odpowiedziała Gloria obsadzając w wytwornej lufce papierosa wyjętego z opakowania z napisem 'sport'. I co z tego? - podkreśliła pytanie stawiając w powietrzu kółka z dymu.
- Zaniepokoił mnie taki rozrachunkowy ton tych postów, bo najpierw bilansował pięćdziesiątkę znajomości z Frau, że tak się wyrażę, a teraz trochę dłuższą z Bogiem.
- Czyżbyś sugerowała, że jednak sposobi się do kotła, jako danie główne? - powiedziała hrabina.
- Nie wykluczone, że zagrożenie jednak jest całkiem realne; przeto musimy zmontować ekipę ratunkową, bo po potrawce z OZa życie nigdy nie będzie już takie same.

tadman 08.06.2013 13:18:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 13:18:17
Trzterysta trzterdziesty koment!

- Wiesz, też mnie uderzyły te hozhachunkowe wiadomości od Ooo - zasępiła się Gloria i łyknęła poranną kawę. Mme natomiast - poranną herbatę.

I tak łykały o poranku, a tymczasem w Kabindzie........

KOSSOBOR 08.06.2013 14:01:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:01:18
... trwały przygotowania do uczty na open er i rozstawiano wielka plazmę, celem oglądania wiadomych piratów.

Pozornie życie toczyło się utartym rytmem: Kabinda otworzył kolejnego MacDonalda i cztery kolejne "Biedronki". Znudził się tym bezprzykładnie: jedyną nowością były rozklejone na każdym słupie i każdej wolnej ścianie wielkie plakaty, na których Linda reklamował krem na podnoszenie zmarszczek i w ogóle - na podnoszenie różnych innych rzeczy - znaną frazą: "Co ty, K/abinda/, wiesz o podnoszeniu?!". Kabinda kontemplował Lindę z fotoszopu i chociaż niczego nie rozumiał, jednak był za.

Tymczasem u wybrzeży Kabindy rozkosznie prężyła swe ramiona, czerwonym blaskiem otoczona - ta lafirynda, ruda tantalowa. Kabindzie to nie robiło, zważywszy na liczny zastęp tłustych żon, ale Merykuny nerwowo przeliczały po kieszeniach szklane paciorki, żółtego rolsrojsa w czarne cętki, kilka złotych pateków i torebki od Louis Vuittona. Jednak torebek było za mało i biedne Merykuny nie wiedziały zaiste, jaki będzie ich koniec. W Kabindzie.

Ale nasz legendarny Ooo wiedział wszystko! Zrobił już przecież pobieżny rachunek z całego życia i - zrezygnowany - udał się do najbliższych delikatesów dla licznej rodziny Kabindy, celem nabycia pysznego octu z Modeny - bowiem bez pysznego octu z Modeny wprost nie wyobrażał sobie siebie. W jakiejkolwiek postaci.

KOSSOBOR 08.06.2013 14:43:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:43:48
Teraz OZu, mimo 40 stopni w cieniu zabrał się za pisanie - pierwsze primo: testamentu; drugie primo: najlepszego przepisu, podług którego się widzial przygotowanym w razie czego.
Na myśl bowiem, że zmarnowano by go na - dajmy na to - klopsiki w sosie własnym - ciemniało mu przed oczami.

sigma 08.06.2013 16:09:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:01:18
Mme siorbała z zacięciem poranną herbatę marszcząc czoło i zakrzywiając w przestrzeni i czasie swój profil światopoglądowy w stronę coraz bardziej moherowej katolickiej prawicy. Istot zaangażowanych w politykę , którym jeszcze jako tako ufała pozostawalo coraz mniej. Już dawno nie musiała ściągać pantofli, aby ich policzyć; a właściwie nawet rękawiczek jednopalcowych też nie musiała.
Szczególnie że było lato.
Chociaż właściwe wiosna.

sigma 08.06.2013 16:14:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:43:48
Ozu odezwie się jak ostygnie. W czeluściach maszynowni już jest 65 stopni. To zaprawa przed kotłem Kabindy.

jazgdyni 08.06.2013 16:17:12
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 13:18:17
- a zauważ jeszcze - oświadczyła Mme konspiracyjnym szeptem - że OZu tyle złożył deklaracji w uroczystym podsumowaniu półwiecznych relacji z Frau, że nawet jeśli umknie Kabindze spod noża, to wystarczy, że Frau powie "Sprawdzam" - a on lezy jak wafel i kwiczy. - Wygląda więc na to, że istotnie nie spodziewa się dożyć tej próby uczuć. Oj, niedobrze, niedobrze... Oj, doloż ty moja... Łojdiridi - dokończyła myśl z lekka zachłysnąwszy się herbatą.

sigma 08.06.2013 16:20:38
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:55:06
Toteż w przewidywaniu najgorszego Gryzelda spokojnie gryzmoliła anons na syna Kabindy nr 143. Postanowiła umieścić go na allegro w "Okazje" w dziale "Kultura i rozrywka" w pododziale "Instrumenty". Męczyła się jednak okropnie, bowiem nie mogła się zdecydować, czy dać cenę "Kup teraz", czy lepiej zacząć aukcję od złotówki. A może w ogóle dać aukcje w dziale "RTV i AGD" pod "Sprzęt estradowy, studyjny i DJ-ski"?

sigma 08.06.2013 16:31:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 08:24:29
OZu, dbaj o skórę, bo jak będziesz poparzony czy spierzchnięty, żaden szanujący się Kabinda nie weźmie Cie na widelec.

sigma 08.06.2013 16:33:30
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:01:57
Dzięki, Tadziu:) Popatrz, jakie ma się plusy ze sklerozy - ileś razy można mieć przyjemną niespodziankę;)))

sigma 08.06.2013 16:36:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 16:17:12
Gryzelda (ta świnia (morska)) zastanawiała się właśnie nad dwoma kwestiami.
1. Czy podawała w ub. roku przepis na Gryzia mess (małmazja, przy której Itonmess to wersja szkolna podstawowa);
2. Czy wracający z kontrabandą, czyli Kabindą Młodszym Ozu zdoła jeszcze zdążyć/załapać się na truskawki.

I w zasadzie tylko te dwie sprawy. Bo predylekcja Delfiny do teczek (zabawki leżą a ona grzebie wśród lśniących teczek) to już w zasadzie małe miki. Folklor lokalny można powiedzieć.

bez kropki 08.06.2013 18:05:09
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 16:17:12
Wiesz, w 65 stopniach to właściwie już jesteś ugotowany. Po co biedny Kabinda ma robić coś niepotrzebnie dwa razy? Dorzuć trochę włoszczyżny i posyp się pietruszką. Nakryj wytwornie do stołu i wskocz do wazy;)))

sigma 08.06.2013 18:53:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 18:05:09
Gryzelda nie podawała ani przepisu na Gryzia mess, ani na Itonmess. Tego bym nie zapomniała;)
Podrzuć Definie do zabawy Małego Chemika, albo Malego Drukarza, albo ksiązkę kucharską i wolny dostep do kuchni. To jest ten wiek, kiedy objawia się Geniusz przez duże G;)

sigma 08.06.2013 19:01:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:53:32
I słusznie, towarzyszko. Zwł. powtórne marnowanie energii, na powtórne ogrzewanie, to strata. Sprzeczna w dodatku z dyrektywami unijnymi. Nieekologiczne.

A jak jeszcze w wazie będzie chłodna woda, to Ozu, nie cekaj, tylko wskakuj i czniaj pietruszkę wraz z kminkiem.

bez kropki 08.06.2013 19:39:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:01:15
Gryzia mess:
Kupujemy u cukiernika odpadowe bezy (tańsze i już wstępnie pokruszone), kupujemy śmietanę kremówkę i truskawki - tyle, ile kto lubi i potrzebuje.
Bezy w domu dołamujemy na drobniejsze (ale nie na proszek). Z częścią bez ubijamy śmietanę (zamiast cukru). Ubijamy krótko, bo nie o konsystencję tu chodzi a o to, by słodka tłustość była bardziej smarowna niż sztywnostojąca. Poza tym chodzi o to, by w śmietanie bezy wydały swój smak a nie straciły konsystencji.
W misce/wazie/wannie truskawki dziabdziamy łyżką/widelcem/bagrem. Niedbale zasypujemy resztą bezowego kruszywa (też lepsze w kawałkach niż w proszku). Niedbale zalewamy bezową śmietaną. Niedbale i niestarannie mieszamy (dwa kolory w szklanym pucharku wyglądają dosyć dekoracyjnie). Jak ktoś ma charakter, to może to schłodzić. Jak ktoś nie lubi by się żarcie marnowało;) (zwł. że Gryzia mess lepiej smakuje tuż po zrobieniu, tj. dopóki bezy się nie rozciapciają) to używa do tego celu śmietany schłodzonej i truskawek z lodówki.
Deser można nałożyć do pucharków/wazy/beczek a można wyżerać łychą/palcami/bagrem wprost z michy, w której to było robione. My wyjadamy (osobnymi) łyżkami z jednej michy. Tak samo Eton mess jadali Prasłowiańscy przodkowie, czyli z jednej miski. Nie strzymalibyśmy nerwowo przekładania do pucharków. Poza tym kto by w takie upały potem sterczał w kuchni (ciemnej) i mył graty?!
Deser robimy pomiędzy obiadem a kawą. Goście pokornie czekają. Albo zamiast drugiego dania (zależy od ilości truskawek i śmietany). Goście pokornie czekają i patrzą na nas oczami spaniela.
Kto jest na diecie, może użyć śmietany jogurtowej a bezy tylko do posypki, ale to wersja light, czyli marne przybliżenie właściwego delikatesu.

Eton mess robi się podobnie, ale śmietanę się ubija na cukrze (bezy są tylko i wyłącznie trzecim składnikiem tego całego bałaganu), ubija się ją do konsystencji bitej (bo chodzi o wygląd a nie o doznania smakowe). W sumie to słabsza wersja Gryzia mess. No, ale czego się spodziewać po Angolach??

bez kropki 08.06.2013 19:55:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:39:15
Wy mnie tutaj do gara nie wkładajcie! Ja sobie może lepszą przyszłość wymarzyłem. Tylko nie rożen - to takie pospolite.
Jest 1000 i jeden przepisów w Kuchni Polskiej i większość ja znam.

jazgdyni 08.06.2013 20:04:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:04:20
Ewa Rębikowska już 3 kawałek o dzielnych psiakach na KD postawiła, a żadna psiara, kociara, koniara, chomikara nawet tam okiem nie łypnęła.
Fuj.

jazgdyni 08.06.2013 20:13:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:13:34
Łypałam za każdym razem! No i sama Ewę zaprosiłam do KD! Oj, OZu, będziesz z nadzieniem! No dobra, jako dodatki Twoja ulubiona rukola i - naturalnie - pyszny ocet z Modeny.

KOSSOBOR 08.06.2013 20:41:40
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:55:06
Z literatury wziąłem pszepani. W książce tak stało, że miała skórzaną skórę.

jazgdyni 08.06.2013 21:20:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 16:20:38
"Oj, niedobrze, niedobrze... Oj, doloż ty moja... Łojdiridi - dokończyła myśl z lekka zachłysnąwszy się herbatą."

Gloria w ostatniej chwili zatrzymała rękę, gdyż już miała strzelić z liścia Mme w plechy /najlepszy sposób na zachłyśnięcie/, ale sobie przypomniała, że Mme do delikatny środek sandwicha, cudem zaiste ocalony.
- Wiesz, Sylvka, ty tu sobie poleż spokojnie, a ja polecę do stajni, bo Ihene od wczohaj wydzwania i jest wściekła. Nikt, za cholehę nikt! nie chce wybhać się z nią na galopy, bo ta idiotka upieha się przy czaphaczku w kolorze thuskawkowym w bezy! No co ja mam zhobić? Muszę z nią pogalopować, chociaż to obciach, jasny gwint!
- Fakt, obciach - kiwnęła głową Mme i spokojnie zasnęła, będąc pewną, że bieżący obciach Gloria bierze na klatę. Ona, Mme, bowiem, jako delikatny środek sandwicha, niczego już na klatę nie życzyła sobie brać.

Obudził Mme szczęk łańcuchów, niemiecka dosłowność i prześlicznie zawodząca Gloria wraz z mocno podejrzanym towarzystwem /najwyraźniej ściągniętym ze stajni/ : "Mih ist so wundehbah":



W końcu tę sielankę przerwała Woyciechowa:
- Co tu tak capi stajnią? Pani Hrabina pójdzie się wykąpać! I ci państwo też!
- Właśnie, właśnie! - dodała Mme, gdyż już poczuła głód i wiedziała, że nici z kolacyjki, jak Woyciechowa się zaprze. Tymczasem sama oddała się barwnym myślom o kolejnych wcieleniach /chłe, chłe! tiaaaa.... wcieleniach..../ OZa w majonezie. A nawet z przybraniem. 

W dalekiej Kabindzie OZu poczuł mrowienie w stopach, natomiast sam Kabinga, siedząc na 127 żonie /ta akurat preferowała szwedzkie kryminały dla ochłody/ dał znak tamtamistom, by rozpoczęli ten ichni żurfix, czy jak tam się nazywa to żarcie z jednego kotła. 

Dosłownie w ostatniej chwili spanikowane Merykuny wykupiły w strefie bezcłowej chińskie podróby torebek Louisa Vuittona w adekwatnych ilościach. Zaiste - mieli szczęście...

KOSSOBOR 08.06.2013 21:29:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 16:33:30
:D

tadman 08.06.2013 21:52:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 18:53:32
Czy na spierzchniętą skórę nie byłoby dobre masło czosnkowe? Dodatkowo urozmaiciłoby smak zupy (białasy ponoć są mdłe).

tadman 08.06.2013 21:56:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:55:07
Obstaję za wanną i beczkami; jak już jeść to jeść.

tadman 08.06.2013 22:00:50
-----------------------------------------------------------------------------------
W Kabindzie szykuje się przewrót
Podstępność agenta Ooo była powszechnie znana, ale nie w Kabindzie, bo tam nie dociera TV Republika. Żona nr 143 zaleciła gotować zawartość z wsadem na wolnym ogniu przez 24 godziny razem z ulubionymi dodatkami ustalonymi z samym wkładem. Na noc przy kotle pozostawiono straże w osobie Fridaymana razem z Kalim. Rano królowa była już tak głodna, że bez abrazji skóry pumeksem (w celu pozbycia się skórzastej skóry) udała się wprost do kotła. Zdumiona zobaczyła, że Kali i Fridayman smacznie śpią, więc zajrzała do kotła i z rozdzierającym krzykiem padła na wysuszoną afrykańską glebę. Krzykiem zbudziła straże. Kali rzucił się do kotła i zaczął się trząść jak galareta z zimnych nóżek tuż po wyciągnięciu z podręcznej lodówki (wkładem chłodzącym były 2 pingwiny ciotki Adeli). Aby Kalemu nie było przykro to w trzęsionkę wpadł również Fridayman. Okazało się, że ktoś spaskudził królewską potrawę, bo zamiast Ooo'a był w kotle najnormalniejszy w świecie gutang, na dodatek niegolony. Później zaczęły się w Kabindzie dziać rzeczy straszne i wybuchła regularna wojna miedzy miejscowymi plemionami, zwana później w podręcznikach historii eufemistycznie "Wojną o Ooo". Brzmi to zdecydowanie lepiej niż wojna o gutanga. Do tej pory w pobliżu kotła leży żona nr 143, którą wzgardził nawet najgorszy żołdak, ponieważ nie poddawana codziennemu zabiegowi abrazji pokryła się na dwie morgi leathery skinem.

tadman 08.06.2013 22:25:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:25:25
"Wojną o Ooo" brzmi zdecydowanie lepiej niż "Wojna o OO";)))

sigma 08.06.2013 22:29:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:55:07
Tak sobie rozmyślam, czy by nie ulepszyć tej receptury odrobinką cointreau - przyuważyłam ostatnio, że w ksiązce kucharskiej deserowej absolutnie wszystkie desery mają dodatek w postaci skórki z pomarańczy. Chociaż, na co jeszcze ta skórka, Króliku, ja się pytam? Chodzi przeca jeno o ten gorzkawy smak skórki pomarańczy.
Bardzo nam się deser spodobał. Zaraz w poniedziałek lecimy szukać pokruszonych bezów. Tylko co na to Jolka?

sigma 08.06.2013 22:35:14
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:20:17
leathery = tough, hard, rough, hardened, rugged, wrinkled, durable.

sigma 08.06.2013 22:38:54
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:35:14
No właśnie... Miałam pisać, że niektórzy piją do Gryzia mess kawe, inni majaczą o szampanie, mnie się zdaje, że kłantro by pasowało. Ale... ALE wg mnie najlepiej popijac to wodą mineralną a cointreau zostawić do innych zastosowań. W tym deserze sedno sprawy tkwi w połączeniu kremowej tłustości śmietanki, ze słodko-bezowym smakiem (bezów) i kwaskowatością oraz aromatem TRUSKAWEK. Cointreau możemy się raczyć cały rok a truskawkami nie.

Panią Jolantą proszę mi łba nie zawracać. Zrobiłam 4 słoje soku z truskawek (prezent, czyt. niezaplanowana robota kuchenna, czyt. trza było rzucić WSZYSTKO i truskowakować). Teraz już wiadomo, że mam Sz.Panią Jolantę tam gdzie d* ma step albo odwrotnie (bo nigdy nie kminiłam o co biega z tym dubstepem).

bez kropki 08.06.2013 22:44:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:13:34
Oj, przeczytałam każdą psią historię, a coś Ty myślał? 
Jeno znowu przez chyba dwa dni byłam wyłączona z życia towarzyskiego, bo przyjechał przyjaciel z Lublina na pogrzeb, no a następnego dnia byl sam pogrzeb. Nie jest to rozrywka szczególnie rozweselająca, to się nie wyrywałam z komentowaniem.

sigma 08.06.2013 22:44:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:13:34
Ty se popacz na moje tłumaczenie o truskawkowej klęsce urodzaju. Przyjaciółka mnie tak urządziła! Łubianki mnie podarowała. Z truskawkamy znaczy. Ja podstępnie zaczełam rodzinę przyliszać na Gryzia mess, wrąbali tego, nie powiem, w skali, jaka podoba się Tadzinkowi, ale i tak dużo zostało. No to zaczęłam robić soki. Dysponując kawałkiem stołu o pow. 40 x 40 cm jednym palnikiem, połową zlewu i trzema garnkami... A że kuchnia ciemna, to warunki mam tylko trochę lepsze niż w tej Waszej maszynowni.
TFU!!!!
No dobra. Żeby się nie denerwować na noc, powiem Ci, że ja w ostatnich dniach wpadałam tylko na jaja, tylko na czas potrzebny do tego, by mnie przestały boleć wystane żylaki. W tymże samym celu smarowałam na jajach kawałki, jakie gdzie indziej by nie uszły. A do tego ten brak czasu!!!! AUUUUU! (Tu Gryzelda wyje głośno manierą wilczą.)

bez kropki 08.06.2013 22:49:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 22:00:50
Taak, my ostatnio własnie tę metodę jedzenia stosujemy - truskawki na śniadanie, obiad i kolację oraz, oczywiście, na deser;)

sigma 08.06.2013 22:53:43
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:44:23
Masz rację, Aśćka. Nie ma co poprawiać. Lepsze jest wrogiem dobrego. A kłętro można se zupełnie ubocznie i bez związku popijac. 

Łomatko. Dopiero teraz przyjechał Sanipor i bierze rzeczy z wystawki - łomot, ryki i w dodatku rzucają mięsem. Oraz kanapą, którą wystawiliśmy.

sigma 08.06.2013 22:55:53
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:55:53
Że niby brzydko mówią? ale chyba nie używają potworków typu "ministra", "psycholożka"? Ani "prezydent", "Tusk", "mechanik samochodowy", "lodówka" itp? Nie? To wcale jeszcze nie wyrażają się brzydko.
A że huki? A u nas odwrotnie - wmiarę cicho. TYlko po całodziennym upale nie idzie mieszkania przewietrzyć, bo co 10 minut kolejny palacz se przypomina o wieczornym dymku na balkonie. Najchętniej bym podusiła całe to bydlactwo! Tfu! Mme pożyczy mi wulkanu??

bez kropki 08.06.2013 23:07:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:29:55
Co oni w tej stajni wyrabiali, żeby śpiewać takie rzeczy? I znowu wpleciony został wątek genderowy - jakby nie było pieśn ta opiewa miłość niejakiej Marceliny do Fidelia, czyli przebranej za chłopa Leonory. Oj, niedobrze - że też nawet Bethoven też takie rzeczy pisał;(

sigma 08.06.2013 23:08:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:07:29
A z dużą przyjemnością pożyczę;)
Może - jak oni wychodzą na balkon popalić - wpadnij akurat na pomysł, zeby podlać kwiatki? Najlepiej z sikawki.

sigma 08.06.2013 23:10:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:10:34
To cała ONA - cała Mme!

KOSSOBOR 08.06.2013 23:55:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:08:52
Bo te wszystkie opry to sodomia i gomoria, kazirodztwo, morderstwa, zdrady, no - więcej, niż siedem grzechów głównych. Ale jak ślicznie śpiewają! Co tam dżendery ich mać - kwartecik z "Fidelia" jest bossski.

KOSSOBOR 08.06.2013 23:58:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:07:29
Oj tak! Nie ma większego świństwa niż lodówka i krytyczka sztuki/literatury. Fuj i jeszcze raz fuj! 
Co powiedziawszy - zapaliłam papieroska, naprawdę ;)

KOSSOBOR 09.06.2013 00:01:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:49:49
Z truskawkamy ostrożnie, bo cholery nadwyrężają nasz system. Zjesz jedną wannę - nic, zjesz drugą - nic, ale po czwartej obsypuje człowieka od stóp do głów, a świąd temu towarzyszy okrutny. Dziadek twierdził, że psiekrwie u każdego mają inną wielkość sprawczą, ale od czegóż dusza badacza u każdego z członków KD. Ogłaszam otwarcie sezonu badawczego i konsument największej ilości wanien dostanie w prezencie łubianeczkę hiszpańskich truskawek, utrwalanych promieniami dr. Roentgena. Tak potraktowane truskawki potrafią bez lodówki wytrzymać w dobrej kondycji z miesiąc.
SMACZNEGO!

tadman 09.06.2013 00:22:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:22:20
- A może tak zaserwować Oza w truskawkowym musie? - rozmyślał coągle niezdecydowany Kabinda.
Tu wtrącę trzy grosze. Oni tu też mają truskawki. Ale jakie! Dzikie! to, co u nas jest ledwie poziomeczką, to w Afryce osiąga pełne wymiary odmiany Sanga-Sangina. A smak? Boski!!! Nektar i ambrozja razem wzięte.

- Taaa... , to by było niezłe. I jeszcze nadziewany bezami i polany śmietanką...

jazgdyni 09.06.2013 07:00:13
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:58:48
Poszłabym sobie posłuchać jakiej opery na żywo - co Ty na to?

sigma 09.06.2013 09:41:58
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 00:01:27
Krytyczkosztuczka - uważam, ze to odkrywcze. Nie można tamować rozwoju mowy polskiej!

sigma 09.06.2013 09:42:38
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 00:22:20
My w ogóle sezon truskawkowy traktujemy jako święto narodowe, a teraz szczególnie, bo jak się okazało - właśnie na truskawki Isiasta ma największy apetyt! No to, jak tak, to tak! Nasza skłonność do poświęceń nie zna granic;)

sigma 09.06.2013 09:44:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:00:13
Dobrze, nie będziemy się upierać z rosołem, skoro chcesz być deserem. Grunt to męska decyzja! Zapisuję recepis w kajeciku;)

sigma 09.06.2013 09:46:00
-----------------------------------------------------------------------------------
Wczoraj
Grasowałem po tej waszej Gdyni (ślub koleżanki).
Bardzo ładne miasto a te górki z tym chabuziem na nich , robią wrażenie.

Ptasznik z Trotylu 09.06.2013 10:19:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 10:19:56
No wiesz, Ptaszniku! I nie mogłeś tak zdekonspirować się wcześniej i wpaść do nas?

sigma 09.06.2013 10:22:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 10:22:49
Zaraz, zaraz! A może jeszcze jesteś tutaj? To koniecznie wpadaj/cie z koleżanką małzonką;))) Zaraz zapodam na priv. telefon.

sigma 09.06.2013 10:25:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 10:25:08
Nie, już nie jestem.
7 godzin nocnej jazdy i już jestem z powrotem u siebie na wschodzie.
Ale Gdynia jest kuul.

Ptasznik z Trotylu 09.06.2013 10:35:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:44:44
:)
A ja swego czasu (przy młodym, nie przy małym) musiałam, po prostu musiałam rano na czczo zjeść 0,5 - 1 kg czereśni. Takich specjalnych. Z robakami. Sprzedawca na kramie zorientował się o co chodzi i zachował jedno drzewo specjalnie dla mnie. W sprzedaży już tego nie miał a dla mnie co rano zrywał, od razu mył (bo widział, że ja to pożeram jak głodny rozbitek chleb i wodę, no rzucam się normalnie i ładuję do pyska od razu całą garść a w oczach mam głód i chciwość bezdenną) i trzymał pod ladą dla mnie. Inni łypali oczamy, bo nie mogli (już nie mogli, bo było w zasadzie po sezonie) dostać czereśni. A ja dostawałam (z zapewnieniem, że umyte) i od razu je ŻARŁAM. 
Te robaczywe miały specjalny walor - otóż pszepańswa, robaczki zawierają więcej białka (i jest ono lepiej przyswajalne) niż wołowina czy cóś. 
:)))

bez kropki 09.06.2013 10:47:09
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 10:35:55
Gdynia jest kul i to jest aksjomat:).

bez kropki 09.06.2013 10:47:39
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:10:34 i Kossobor
Też o tym myślałam. ALE. Ale widzę następujące przeszkody:
- sikawka nie poleje na balkon pode mną i kolejny, i kolejny pode mną,
- po upalnym dniu, óne by może potraktowały sikawkę jak miłą zabawę, czy cóś, no to wolę im nie robić tej przyjemności
- sieć nie da mi wystarczającego ciśnienia
- a z hydrantu wolę nie zaczynać, bo to by się nie skończyło fajnie.
Tak więc tylko ogniem. Ewentualnie także mieczem. Ale wiesz jak to jest - pluskwę nauczysz rozumu (drogą okrężną) a odpowiesz jak za człowieka - nie opłaca się. Najlepiej by było wynająć ninja i żeby zalepił im okna. Smołą. Albo superglutem. Na sztywno i na ament. I niech se kopcą, psiekrwie. Ale u siebie. Choć to też nie wiem czy będzie dobre, bo te cholery potrafią napalić w windzie. Na korytarzu. Idąc se schodamy z 10 na parter. W ten sposób CAŁY korytarz, cały pion, cały blok po prostu jest zakopcony tak, że ofiary astmy nie są w stanie wyjść z mieszkania. Że też to nie ma kary boskiej na takich! Palących debili mam na myśli. 
Mój dziadek se popalał do peica - piec wyciągał dymek. Moja kuzynka kiepuje do popielniczki z wodą - to w bardzo dużym stopniu ogranicza ilość duszącego smrodu. Tak więc jak się chce, to można. Ale te dranie jak się naoglądają gwiazd na lodzie i w smrodzie, to już im brakuje mocy obliczeniowych na pomyślenie o czym innym. - Produkty współczesnego szkolnictwa, jak nic. zestandaryzowane do bulu.

@Kossobor: Ale znając Ciebie, raczej nie palisz pod nosem niepalącym? Zwł. dzieciom i chorym? Taka widzisz drobna różnica...

bez kropki 09.06.2013 10:56:29
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 10:22:49
Obiecuję że przy następnym wyjeździe do 3-Miasta zapowiem się z wyprzedzeniem.
Słowo byłego harcerza. ;-)

Ptasznik z Trotylu 09.06.2013 11:00:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 10:35:55 i bezkropka
Gdynia jest kuul. I tak trzymać! Wasze słowa to mniut na mój lokalny patriotyzm;)

sigma 09.06.2013 11:12:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:47:39
Lecz czym by ona była bez nas ?!
Że się tak nieskromnie zachowam.

jazgdyni 09.06.2013 11:15:58
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:47:09
No popatrz tylko! A aborygeni wiedzieli to od tysiącleci - to znaczy nic ne wiedzieli o czereśniach z robakami, ale same robaki przyswajali i zyli!
Natomiast jesli chodzi o czereśnie, odkąd dowiedziałam się, że z Cerasus (obecnej Turcji, a wówczas północnej Anatolii, a konkretnie Pontu ) sprowadził je sam Lucius Licinius Lucullus w 72 roku przed narodzeniem Chrystusa - jestem podbudowana. Znał sie chłop na rzeczy. Chociaż tych języków flamingów mu nie daruję!

sigma 09.06.2013 11:18:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:56:29
Qrczę, współczuję z całego serca. Nic potworniejszego niż otworzyć sobie okno na noc i mieć w pokoju papierosowy smród. Czasami akurat jakiś palacz zawiesi się u nas na płocie, więc znam ten ból;(
Może posyp ich z góry azotoksem?

sigma 09.06.2013 11:22:06
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 11:00:16
Trzymie za słowo;)))

sigma 09.06.2013 11:22:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:00:13
Hmm ... tymi truskawkami z Kabindy w postaci dzikich poziomek - mutantów - to mnie zastrzeliłeś! A nie są to przypadkiem importy z Hiszpanii??

sigma 09.06.2013 11:26:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:18:20
Eeee, języki to chyba były słowicze, czego faktycznie darować nie można. A z flamingów to piórka, żeby teeeego, no, żeby nie przytyć za bardzo po uczcie.
Ale osobiście to nie pamiętam tak dokładnie;).
Ale może to było tak, że te pasztety z języków to był taki pijar dla snobów. A swoi goście, czyli sama elita albo jak kto woli śmietanka, jedli żarcie elitarne czyli te czereśnie, brzoskwinie na winie, morele z lodu, pesto, oliwę z oliwek, ciepły wiejski chleb, swojską szynkę i jajka?? A do tego truskawki z bezową śmietaną i kruszywem?:)

bez kropki 09.06.2013 11:44:59
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:22:06
"czasami" No wiedzisz - czasami. A u nas co 10 minut regularnie se każdy po kolei przypomina, że sie jeszcze nie zrelaksował (jakby podduszanie bliźnich mogło być relaksem! No chyba, że dla Kabindy i sąsiadów). I tak do 12stej w nocy!!! 
Azotoksem mówisz? Ale tego Unia zabrania. Mogłabym co najwyżej proszkiem do prania, by się gady zaczęły pienić. Ale takim bez fosforanów, spulchniaczy, spieniaczy itepe. Bo chemia może być tylko w żarciu, ale w pestycydach juz nie. O nie! Ekologia iber ales, dlatego ma być GMO i ekologiczne środki ochrony roślin.
Z w/w powodów jedzmy te czereśnie z wkładką, truskawki z bezami i bez bez, z octem z Modeny i majerankiem oraz dzikim oregano (każdemu polecam wysiać ten chwast na działce!), póki to jeszcze nie jest zabronione, ament.

bez kropki 09.06.2013 11:54:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:26:45
Hiszpańskie mutanty oświecone rentgenem, impregnowane środkami ochrony roślin i super-duper GMO, to mogą kabindzkim dzikusom (truskawki mam na myśli!) co najwyżej skoczyć. A potomek Lukulusa, czyli Ozu i Klub mogą je (te truskawkokształtne mutanty) rytualnie oskakać. Albo na żółto łukiem stromogotyckim potraktowawszy je;).
Chałwa!
Tapir na prezydenta!

bez kropki 09.06.2013 11:57:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:41:58
Hmmm, jakby tu powiedzieć.... ze strojami będzie krucho :(

KOSSOBOR 09.06.2013 12:22:06
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:44:44
To ja też będę poświęcać się dla Isiastej z tymi truskawkami - obocznie, naturalnie ;)

KOSSOBOR 09.06.2013 12:23:32
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 10:35:55
No Ptachu! Jak mogłeś!!! :[[[ Ty wiesz, jakie my truskawki przyrządzamy?!

KOSSOBOR 09.06.2013 12:25:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 11:57:07
Chałwa!
Tapir na prezydenta!
I truskawki na stół!!!

KOSSOBOR 09.06.2013 12:32:09
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 11:26:45
Słowo daję, że to prawda.

jazgdyni 09.06.2013 12:40:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 12:25:20
Jakie?
Rozdziamdziane!

jazgdyni 09.06.2013 12:56:38
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 12:56:38
OZu, spokojnie. Zamknij drzwi /wiesz, ten Kabinga.../. Usiądź. Oddychaj spokojnie. Łapki na kolana, luz pod pachami. I powoli powtarzaj: "ROZ - DYŹ - DA - NE" !!! 

Hozdyźdane, do q. nędzy!!!!!!!! :[[[

KOSSOBOR 09.06.2013 14:18:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:18:20
No i, ponieważ nie ma Mme pod wiszącym daszkiem /Mme jest delikatnym środkiem sandwicha i doktory zabroniły jej dosiadów czasowo/, przeto ni ma niczego rozdyźdanego - jeno woda, kostki cukru i papieroski. A Dynamit - trawa. Co on w tej trawie widzi? Będę musiała skosztować.

KOSSOBOR 09.06.2013 14:21:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 14:21:48
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!$$$#@! ^%%!?? _(*)&&^%!! ###! ###@!
Kabinda miotał się po całym pastwisku. Rozumiecie - grą temperamą.
Kopał po pupach usłużne żony które chciały mu krzesełkować.
- Tak blisko, tak blisko! I taka impreza, a teraz muszę wszystko odwołać. Jak ja wyglądam? Jak ruski buc! Albo jeszcze gorzej - jak ten z Izraela!
I ten deser truskawkowy z rozdziamdzianych truskiew (w Afryce nazywają się truskwy). Nie-prze-żyję!!!

Właśnie otrzymał wiadomość, że Oz zamiast do niego postanowił skierować się do Pointe Noire ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Pointe-Noire ) miłego kącika z kankanem. Paryż Afryki! Tak, tak. Żitany i goluazy na ulicy. Pernod w południe, a Qurwazje wieczorem.

Ech życie.
A Kabinda po raz pierwszy od 20 lat zapłakał.

jazgdyni 09.06.2013 16:25:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 12:56:38 i Kossobor
RozdziaBBBBBdziane. Roz-dzia-BY-dziane. Rozdziabdziane. Są truskawki w Gryzia mess. W innych potrawach mogą być rozdyźdane, rozdziamdziane a nawet zgoła zbagrowane (zależy od skali przedsięwzięcia).
Ament.

bez kropki 09.06.2013 18:04:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 18:04:19
Te wasze eufemizmy regionalne.
Dlaczego nie zmiażdżone? Dlaczego nie starte na miazgę?

Hę?

Ps. A pesteczki z truskawek wybieracie ? :)))))))

jazgdyni 09.06.2013 18:37:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 18:37:24
Pesteczki goli osobiście Woyciechowa.

KOSSOBOR 09.06.2013 18:46:53
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 16:25:26
Noż ja cie kręce...: "W 1986 roku urodził się w nim /tym Pointe Noire, znaczy/ Guy Tchingoma, kongijski, a później gaboński piłkarz." 
Joj, OZu, jak ty to weźmiesz na klatę?! 

No i jak te kankany i qrwazjery mają się do Twoich wyznań w 50tą rocznicę pożycia? A?

Żitany oraz gulłazy paliłam w ogólniaku /taki artystowski sznyt, gdy chodziłam na lekcje rysunku i malarstwa/. Już mnie nie kręcą.

KOSSOBOR 09.06.2013 18:52:59
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 18:52:59
To co już mi nic nie wolno ???
Ach Paris!!!
Będę tam dokładnie za tydzień o 19-tej.

A co dalej z Kabindą? Licho wie...

jazgdyni 09.06.2013 19:39:11
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 19:39:11
Wiesz, OZu, ja bym się tak nie cieszyła z tego Pointe-Noire; oni tam mają bardzo rozbudowaną tradycję handlu niewolnikami. Z tego punktu do tzw.Nowego Świata wystartowało swego czasu ponad 2 mln niewolników; ilu dotarło? Bóg to raczy wiedzieć. Na Twoim miejscu bym uważała. Czym skorupka za młodu nasiąknie.... od tego czasu Pointe-Noire zbiedniało, ale na pewno pamięta, na czym się dorobiło;)))

sigma 09.06.2013 19:51:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 11:44:59
Taak, to byłby dobry temat pracy naukowej: "Bulimia za czasów cesarstwa rzymskiego - porównanie z czasami współczesnymi."
Ja też myśle, że ten fast-food to oni podrzucali pijarowo, a sami cichcem na tyłach zajadali się zdrowym, swojskim żarciem.

sigma 09.06.2013 19:54:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 19:39:11
Qruazjery i Paris Afryki, powiadasz, Ozu.... Oj, chyba nakablujemy Frau;)))

sigma 09.06.2013 19:55:45
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 19:51:16
Myślisz, że mogliby mnie sprzedać w niewolę? Jako co? Do czego bym się jeszcze nadawał?
No wymyślcie coś.

jazgdyni 09.06.2013 20:01:37
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:01:37
No przecie nie sugeruję, że będą Tobą orali pole, OZu - najzwyczajniej sprzedadzą Cię jako wąskospecjalistycznego Marine Engineer d/s poszukiwań różnych przydennych skarbów Matki Ziemi;))) Możesz uzyskać niezłą cenę, bo mała podaż, a duży popyt;)

sigma 09.06.2013 20:29:38
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:47:09
Sprzedawca zawsze wygrywa

Pod dworcem pani sprzedawała czereśnie. W domu bardzo lubią (zdrowe na serce, bo zawierają cukier gronowy), więc chciałem kupić, ale wziąłem sprzedawczynię na przetrzymanie i trzeciego dnia zakupiłem 2 kg czereśni z tezą, że jakby były w środku robale to zwinęłaby stragan i sprzedawałaby w innym miejscu.Padło z mojej strony sakramentalne pytanie i odpowiedź była, że jej czereśnie nie zawierają niepożądanego nadzienia. Przywiozłem do domu, umyłem i zapas czereśni zmniejszył się o połowę. Zona umyła porcję i każdy owoc otwierała przed spożyciem.
Okazało się, że w każdej był malutki mieszkaniec, więc nie ruszyła ani jednej czereśni. Resztę zjadłem ja, ale świadomość spowodowała, że smakowały o wiele mniej.
Następnego dnia pani również sprzedawała czereśnie.

tadman 09.06.2013 20:30:28
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:01:37
Taki OZu równy jest masą dziesięciu Murzyniątkom, więc dobrze, że nie znała go Agatha Christie, bo nie mielibyśmy książki, która z mety weszła do kanonu powieści kryminalnej. Aaaa, nadziany OZu to może obskoczyć i tuzin.

tadman 09.06.2013 20:36:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 20:36:48
Oj Tadziu, Tadziu, chyba dziesięciu Pigmejom. Te murzyny to byki ogoniaste, dłonie jak bochny, numer buta 49 i więcej. Co ja ci tu będę anatomię robił. Wiesz, jak jest

jazgdyni 09.06.2013 21:10:04
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:10:04
To ani chybi one nadal są kanibale.

tadman 09.06.2013 21:35:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 18:37:24
Bo nie są zmiażdżone! Tylko trochę pokawałkowane (na kęsy). Czyli podziabane na kawałki. Czyli rozdziabdziane. Na miazgę być nie mogą, bo to ma być deser smaczny ( w tym celu musi mieć strukturę i konsystencję) a nie puding albo dżem! Nie denerwuj mnie podobnym marnotrawstwem, w dodatku TY!

bez kropki 09.06.2013 22:06:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:01:37
Jako tester, koneser, kiper robiący rozróżnienia miedzy rozdziabdzianym, zmiażdżonym, rozdyźdanym, rozbzdryngolonym, roztartym itp

bez kropki 09.06.2013 22:08:49
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 20:30:28
Człeki!!!! Jak robal mógł to jeść, to Wy też! Takie marnotrawstwo!

bez kropki 09.06.2013 22:10:09
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 20:29:38
Ewuś, no tak skromnie? Przecież OZu jest: "Navigational Officer, Marine Engineer, Trained Lifeguard, Electrical Engineer, Radio Officer, Medical Advisor, Firefighter, A Lifesaver, A Leader..A MARINER. The Workplace rated among the Top 3 Most Hazardous Places to Work. No Fixed working hours, No Hol". Będzie czym orać, oj będzie!

KOSSOBOR 09.06.2013 22:21:00
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 20:30:28
U nas, na rynku w Oliwie, furorę robi stragan, na którym jest tektura z napisem: "ŚLIWKI BEZ ROBALI". Sama tam kupuję :)

KOSSOBOR 09.06.2013 22:22:47
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:06:18
Pieprz można mielić na proch, albo na kawałki, no nie?
Miazga może być gruboziarnista (w swoją miazgę, drwal wbił drzazgę, tak się darł, ze aż zmarł).
Osobiście preferuję pasztet gruboziarnisty, anie jakieś fue gras. I z dużą ilością grubo startej gałki muszkatołowej.

Więc są miazgi i miazgi, a nie od razu marmelada.

jazgdyni 09.06.2013 22:25:54
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:10:09
Kobito!!! Jobaje są obrzydliwe! 
No i jeszcze, qrna, stać nas na marnotrawstwo! Howgh! A co se tam będziem....

KOSSOBOR 09.06.2013 22:27:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:10:09
Kiedyś miałem ładną śliwkę, aż ślinka ciekła. I ona miała robala, który ją atakował z drugiej strony. Musi wyczuł mnie drań i przyspieszył. Ja z jednej strony, a on z drugiej. A na koniec, żeby nie pomyślał sobie, że jest taki mądry, też go zjadłem.

jazgdyni 09.06.2013 22:29:56
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 22:27:08
Woyciechowa medytowała nad tem, jakie to delikatne ludzie to jej państwo. Robaczek im wadzi! A wszak tym mięso przesiąka co zwierzyna jada. Więc jak robić pasztety, to nie ze świni karmionej obierkami (albo co gorsza mączką mięso-kostną, czyt. padliną lub syntetykami), tylko z robaczków pasionych na ekologicznych, organicznych, achałtekińskich (a co se żałować!) czereśniach. O. Tego Lukullus nie wymyślił a to by przeca było to! Szczyt (luksusu) i hit (uczt, snobizmu i wypasu). Zwł. dla jednostek lubiących se podjadać "owoce" morza i inne wąsate, brodate czupiradła, które nawet nie wiadomo, gdzie mają tył a gdzie przód (i kudy im tam do delikatnych robasiów!).
Gryzelda medytowała nad czasami, w których kupując bilet na pociąg dostaje się info, że kurs odbędzie się... autobusem.
Medytowała też nad nieskoszoną łąką, kleszczami (pajęczaki a nie narzędzia) oraz nad rozmaitością świata tego. (Paryż w Afryce, truskawki w Afryce, Afryka z Azją w Paryżu i tak dalej).

bez kropki 09.06.2013 22:41:11
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 22:25:54
NIE, nie i NIEEEE. Miażdżone być nie mogą. Nie w Gryzia mess - od tego zatraca się smak. I nie ma czego roztrząsać. (No, chyba żeby to był obornik na przyszły rok, to wtedy można go roztrząsać, ale to nie ten niewolnik do tej roboty i w ogóle to inny temat. Do rozrzucania obornika z antylop pod dzikie, ale nie robaczywe truskawki, pani Kabindowa nr 87 szukała odpowiedniego pracownika. Obsługa statku geolo nie bardzo jej się widziała. Przeszła zatem do kolejnego stoiska).

bez kropki 09.06.2013 22:44:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:41:11
A powyższe medytacje te prowadziła przy goleniu truskawek, naturalnie. 

A teraz anegdota prawdziwa /chyba już kiedyś ja przytaczałam, ale że jest ładna, to co se i Wam bede żałować/: 

onego czasu nastała u nas pani Felicja, gosposia, znaczy. Odcukała nam naszą wielką, zapuszczoną chałupę, w tym odkurzyła po kolei półki z książkami, którymi to półkami zabudowane były wszystkie wolne miejsca, poza szafami bibliotecznymi. Dorwała się również do składu mnóstwa obrusów, serwet i serweteczek z XIX wieku, zdobnych monogramami i herbami. Odprała i wybieliła wszystko pięknie, nakrochmaliła i odprasowała. Postanowiłam więc, że będziemy te zabytki używać na co dzień. Pani Felicja zapytała, jakie ma rozłożyć serwety i serwetki: "Czy te z herbamy?" "Dobrze, pani Felicjo, niech będą te z herbami" - odpowiedziałam. I pani Felicja machnęła na stół adamaszki mojej teściowej, z siedmiopałkowym, dwustronnie haftowanym Ślepowronem. "A co dzisiaj podajemy na obiad?" - pyta Felicja. "Jak to co?!" - odpowiadam. "Ziemniaczki w mundurkach i gzik!"
Trzeba było widzieć minę Feluni - była całkowicie ZAŁAMANA! Tu jej praca, herby, pióra i w ogóle, a tu państwo te kartofelki. W mundurkach na dodatek ;) 

Fakt, te całe państwo to popieprzone som.

KOSSOBOR 10.06.2013 00:42:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 00:42:34
Piękne:).
Aczkolwiek p. Felicja odkurzająca wszystkei półki z książkami to coś, co się wymyka mej wyobraźni - u nas, w naszym zadymionym powietrzu, jakbym tak zaczęła (wiem, bo to robię) odkurzać, to zanim bym skończyła, to już by trzeba było zaczynać od nowa. - Praca w kółko. Nie da się osiągnąć stanu "książki są odkurzone":((.
A co do bielizny stołowej, to miło czasem wyjąć i użyć czegoś rodzinnego, po przodkach. 
Aczkolwiek ja osobiście, mściwie wyrzucałam i knigi, i łobrusy, których moja babcia zgromadziła ilość podwójnie absurdalną. Tj. część rozdarowałam, część wywaliłam (oj, miałam powody...) a część... przystosowałam. I tak np. Delfina sypia na lnianym obrusie, jako na prześcieradle. Obrus ma ohydny deseń królików i pisanek (bo to był komunistyczny wyrób przeznaczony na "święta wiosenne"). Ale małe nie daje objawów nocnych zmór, więc myślę, że jest spoko. I tak fajnie surrealistycznie wygląda;).

bez kropki 10.06.2013 08:59:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 08:59:15
Odkurzone książki to i dla nas był szok niebywały, nie myśl sobie ;) Mój mąż, gdy brał jakąś książkę z półki - miał zwyczaj... dmuchania w grzbiet... Noż ja cię kręcę... Czyli była to samo nakręcająca się kurzawa. 

A te dłuuugaśnie obrusy /na kilkadziesiąt osób/ pocięła mi pani Felicja na małe, albo wręcz na ręczniki. Ubolewałam, ale cóż było robić? Nie przewidywałam bowiem już takich przyjęć, niestety. 

Proszę Cię, Kropciu, nie deprawuj estetycznie Delfiny! ;) Skąd wiesz, co tam się małej odłoży w główce?

KOSSOBOR 10.06.2013 11:42:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 11:42:27
"Skąd wiesz, co tam się małej odłoży w główce?" Moja podświadomość marzy, że jej się odłoży skojarzenie " kicz 'świętowiosenny' = cel dla (ekhem) przerobionej biomasy";)). Bo na razie Delfina bokami pampersów przypieczętowuje g*niany los i przeznaczenie kiczu;)). Mnie się podoba (tak sobie to tłumaczę, żeby nie zgrzytać zębami na widok okropnych kolorów i wzorów). Ale może jestem patologiczną matką:)?

bez kropki 10.06.2013 12:14:20
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:14:20

Nie jesteś sama - gdy bachorek miał chyba z cztery miesiące, albo i mniej - ubieraliśmy go w czarny dresik i takąż - czarną - czapeczkę. Wdzianka przyleciały z Hameryki, od mamy chrzestnej. Mówię Ci - całkowita patologia ;) i do tego na spacerach :)))

KOSSOBOR 10.06.2013 15:28:38
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 15:28:38
Świetne:) a do tego pocieszające (dla mnie i mego przychówka). 
W nieco podobnym tonie: a nam nie wierzą, że to Delfiny futro od Armaniego, że firmowe ciuszki (używane, podarowane przez znajomych), to... z biedy!;))
Jeszcze o patologii: moje małe bawi się teczkami;). Czarnymi;). Bezbłędnie trafiło do teczki z najważniejszymi dokumentami;). Starszy przychówek (zwane "młodym") maniakalnie słucha muzyki klasycznej. Katuje mnie Szostakowiczem. Małe aprobuje (Szostakowicza, nie terroryzowanie matki) - widać do klocków i grzechotek to pasuje;).

bez kropki 10.06.2013 16:50:33
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 16:50:33
Powinnaś być wdzięczna, że nie upodobał sobie Pendereckiego.
To chyba by ciebie załatwiło

jazgdyni 10.06.2013 19:12:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 16:50:33
Spokojnie, ja też w wieku Młodej zaczynałam od Czajkowskiego, z przeproszeniem. Jak wejdzie w jazz - kontroluj źrenice;) Pod sześćdziesiątkę skończy na Bachu i będzie git. Wiem, co mówię.

KOSSOBOR 10.06.2013 20:06:31
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 16:50:33
My też mieliśmy te wszystkie cuda ubrankowo - firmowe z bidy, psze Pani :)

KOSSOBOR 10.06.2013 20:07:48
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:06:31 i jazgdyni
Pender! TFUUU!!! Młode siedzi obok i zgłasza protest "Ja nie mam aż tak zwyrodniałego gustu!" (Na szczęście dla mnie - słusznie zauważa 'jazgdyni').

Z dżezu, uczone podstępem słuchania, trawi tylko "Manhattan man" Urbaniaka (ja chyba też?). Małe - nie chce słuchać nawet tego;). Za to Bach na klawikordzie, korbowodzie, errrr, na tym! no! klawesynie ooo, to jest fajna przedszkolno-żłobkowa muzyka;) (I nawet miałam prosić jajcarzy o sugestie - jaki barokowy, drobny utwór na klawesyn by mi poradzili jako niańkę i tłumik ryków).

bez kropki 10.06.2013 20:16:06
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:07:48
Dużo ludzi tak miało za komuny;). Im lepsza rodzina, tym większa bida przeważnie bywała. Ale też im lepsza rodzina, tym jakoś lepsza, godniejsza, elegantsza była ta bida... Matrioszki kacyków nijak tego nie pojmowały (hehe). I tak im zresztą zostało, ale to już inna historia.

bez kropki 10.06.2013 20:17:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:16:06
Aj tam, idź na całość, zastosuj "Wariacje goldbergowskie" = kąpiel, karmienie i zasypianie.

KOSSOBOR 10.06.2013 21:14:35
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:16:06
Lepsze są koncerty obojowe - jakoś mnie obój bardziej wycisza niż klawiszowe. Albinoni czy Vivaldi też lubili ten instrument.

sigma 10.06.2013 22:29:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 20:07:48
Isiasta nosiła częściowo zgrzebne ciuchy z PSS Społem, a częściowo oszałamiające kreacje ze zrzutów - nijak nie chciały się spasować;)
Za to bidny Karol naszał tylko i wyłącznie peerelowskie odzienie. Jak sobie przypomnę śpioszki z owej epoki, to się zastanawiam, czy projektant widział kiedykowlek niemowlę. Nogawki były tak długie, jak by to było na bociana. Zresztą to samo z kaftanikami - rękawy jak dla gorylątka, a reszta za krótka.

sigma 10.06.2013 22:33:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 11:42:27
Zaraz dostanę nerwicy! Przestań mnie stresować jakimś odkurzaniem książek!

sigma 10.06.2013 22:36:22
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:33:26
Oj tam z gorylątkiem! Ja żałuję, że sobie (no, nei sobie, tylko przychówkom) nie zostawiłąm ciuchów z poprzedniej epoki. Bo w obecnych czasach to tak:
- są ciuszki mejdinczajna; Na krótkiego, grubego, pękatego Chińczyka; za krótkie na białasa;
- polskie jak są to też jakieś takie w stylu powyższych,
- prawie zupełnie nie ma kaftaników, czyli koszulek z delikatnej bawełny WIĄZANYCH pod szyjką i na boczku; zastąpili to jakimiś body; a te body nijak nie chcą na dzieciaka wejść; i jeszcze gryzą w pupę - masakra;
- długie rękawki ja osobiście sobie cenię - jak dziecię nie daje se obciąć pazurków, czyli szponek (przeważnie nie daje), to się z tych gorylich rękawków robi dzieciątku mongolskie rękawice i jest git, jak mawia pewna szanowna dama;
- z kolei długie nogawki to chyba profilaktyka przecierania się dziurek na paluchu:); jest bowiem zagadką przyrody taki fenomen - maleństwo nie chodzi a w śpioszkach zawsze pojawia się dziurka na paluchu:)

Obój? Co kto lubi. Delfinie pasuje klawesyn i co ja mam jej puszczać??

bez kropki 10.06.2013 22:44:54
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:36:22
A! U nas nie było dmuchania na grzbiet. U nas były szyby i gąbka te szyby uszczelniająca. W efekcie książki się nie kurzyły. Ale u nas była tylko skromna biblioteczka tych książek. U babci stały kobyły ciężarne księgami. Jak mój tata coś stamtąd wyciągał, to nigdy bez myjaka (takiej ścierki kuchennej) - myjakiem porządnie oczyszczał wyciągane tomiszcze. Inaczej wszyscy dostalibyśmy parchów na rękach i przyległych częściach ciała. Babcia się złościła sądząc, że to demonstracja a to była zwykła alergia. Na kurz, nie na babcię oczywiście.
Ten sposób oczyszczania książki przed użyciem nie czynił z kurzu na książkach zaklętego kręgu klątwy kurzołapów i roztoczy;).

bez kropki 10.06.2013 22:48:34
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:29:07
Ten cały Albinioni to nie podpucha? Bo to podobno coś późniejsze?? Nie wiem, nie pamiętam, jakieś takie słuchy mnie doszły.

bez kropki 10.06.2013 22:49:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 21:14:35
Wariacje goldbergowskie wypełniały zameczek. Hrabina malowała. Malowała słodkie bobo wywinięte w kółko;), zawinięte w obrusik w króliczki i pisaneczki (peerel). W tle majaczyły klawesyniki, bociany w śpioszkach, gorylątka i pranie na Costa Mediteranea.

bez kropki 10.06.2013 22:52:37
A w międzyczasie
Nemezis szachrowała na naszą korzyść dzięki temu i Ruskie i Niemce stawały się coraz potulniejsze.

Ruskie , bo było ich coraz mniej i ceny gazu spadały,
Niemce, bo przybywało im turbanów.

Ptasznik z Trotylu 10.06.2013 23:02:24
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:49:16
No nie, XVII wiek jak byk;)

sigma 10.06.2013 23:07:22
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 23:02:24
Chyba wrzucę ponownie posty w temacie - to takie podnoszące na duchu, jak się człowiek dowiaduje w jakim tempie ubywa mu odwiecznych wrogów po lewej i prawej;)))

sigma 10.06.2013 23:09:56
Tadzinek chce złożyc meldunek, a nie może
W Młodzieżowym Domu Kultury w Nowym Porcie jest sala widowiskowa na czysta osób, ale jakaś grupa ludzi postanowiła pobić rekord Guinnessa i upchnąć tam 1000 luda. Każdy z uczestników bicia rekorda miał dostać, oczywiście po wyjściu z sali, jedną parówę, bułkę i jedno piwo.
Oj, nie było to łatwe, więc zatrudnili agencję ochrony "Nowa Przyszłość" do upchnięcia bractwa. Każdy z ochroniarzy dostał podręczną książeczkę ze zdjęciami facjat, których właścicieli nie wolno było upychać kolanem, ani walić sójki w bok. Pod facjatami były bardzo dziwne podpisy: Kulpatuski, Osęka, Morgiewicz, Odwisza, Mariankiewicz, czy Tytanowicz.
Kiedy ostatni z uczestników został upchnięty kolanem, a dzwi zostały zawarte to na mównicę, pod wiszącym w górze zdjęciem Romana Wór - Pieprzniętego, wdrapał się z niejakim trudem Tytanowicz i zagaił do tłumu.
Wytłumaczył, że owszem biją tu rekorda świata, ale tak przy okazji tę energię spożytkują dla lepszego jutra Gdańska, a szczególnie jego dzielnicy Nowy Port. Na mównicę przepychali się kolejni gadacze, co niektórzy porwali masy, bo mówili dobrze a krótko, jakieś 8 minut.
Tytanowicz powiedział, że skoro tu się zeszło tyle naroda to oni się nazwą narodowcami, czy jakoś tak, ale tu Tadzinek nie dosłyszał, bo w pobliżu przechodził kondukt na pobliski cmentarz z asystą orkiestry Marynarki Wojennej w pełni akcji.
Niektórzy malkontenci po wyjściu narzekali na bóle krzyża, i żeber, ale Morgiewicz powiedział, że polactwo tak ma, że ich czeba docisnąć, choćby kolanem, żeby do czegoś się wzięli.
Ogłoszono koniec spędu i pracownicy "Nowej Przyszłości" wyciągali uczestników spędu ciągnąc za wystające części ciała tudzież garderoby. Porachowanie wykazało, że jest ich aż tysiąc, no ale początki zawsze są trudne. Z paki samochodów ciężarowych wręczano każdemu uczestnikowi tackę papierową z parówką, łyżką musztardy, a w łapę bułkę. Ostatni z sali wychodzili o własnych siłach, ale dla nich już nie starczyło poczęstunku, że o piwie już nie wspomnimy, bo ci z facjatami z książeczek ustawiali się pod samochodami po 4, 5 razy.
Kolega narodowiec Odwisza stwierdził, że ludziom trudno dogodzić i zawsze są zadowoleni i niezadowoleni, po czym oblizał z wąsów resztki musztardy i zapił kolejnym piwem.

Tadzinek przejęty okrutnie wbiegł na komendę i wpadł do gabinetu posterunkowego, który właśnie drzemał na służbie i zaczął składać meldunek, że w MDKu jacyś wywrotowcy narodowcy sprzysięgają się przeciw prawowitemu rządowi, i że jest ich siła.
Posterunkowy poderwał się na równe nogi, sen z niego wyparował w try miga, a Tadzinek zarobił w łeb.
- Za co? - zachlipał. Przecież posterunkowy mówili żeby donosić, a za to dostanę czerwonego lizaka z białym kółkiem.
- Masz donosić, ale ciężar zebranej informacji oceniam ja.
Tadzinek zaczął baraniec, co widząc posterunkowy uśmiechnął się dobrotliwie i jeszcze raz palnął Tadzinka w łeb.
- Mają tam siedzieć i knuć przeciwko władzy i wszystko jest OK.
Tadzinek osiągnął najwyższy stan zbaranienia, więc udał się do domu i schodząc do swojej ulubionej piwniczki myślał o wyprodukowaniu trucizny 3 X bez, czyli bezwonnej, bezsmakowej i bezbarwnej.

tadman 10.06.2013 23:15:12
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 23:09:56
Optymiści... Ruskich i tak jest mnogo a Szkopy zaślepione nienawiścią do Polaków (sorry, sprawdzone) będą robić nam na złość, na zasadzie "na złość mamie odmrożę sobie uszy" - Co im z tego, żeśmy biali, chrześcijanie i nawykli płacić podatki a jak palić to papierosy a nie auta (cudzie auta). Oni już pod butem muezzina, wciąż będą usiłowali dusić nas a nie turbany. Wychodzi więc na to, że znowu będziemy przedmurzem. A bodaj to wciórności! Ja bym wolała, żeby za to przedmurze raz porobiła jakaś inna część świata i/lub Europy. Taka np. Francja. Budzi się już nie z ręką, ale ze wszystkimi nogamy w szambie. Niech oni (zresztą maniakalni rusofile) sami raz coś zrobią. Wszystko musimy my?! NIechby tak jeszcze wezwali se pomoc radziecką. I niechby ta pomoc tam została... 
;)

bez kropki 10.06.2013 23:17:41
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:15:12
bez, bez, bez... Bez bez? BEZY! I można je nafaszerować różnymi rzeczami.

bez kropki 10.06.2013 23:22:30
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 22:36:22
Ale to już było i nie wróci więcej.

KOSSOBOR 10.06.2013 23:54:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ptasznik z Trotylu 23:02:24
Hej! Dawaj tu tę Nemezis - stawiamy zimna wódkę i zagrychę!!!

KOSSOBOR 10.06.2013 23:59:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 22:44:54
Moja wnuczka, tak, jak ja szaleje za Kazikiem. Ale ona ma już 7 lat. Może popróbujesz?

jazgdyni 11.06.2013 06:39:19
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:39:19 i sigma
Próbować oczywiście mi wolno;). Ale w danym momencie życiowym vox populi domaga się KLA-WE-SY-NU. Nie czego innego.
A! Wyjaśniam małe nieporozumienie sigmo. Otóż szukana muzyka (aktualnie klawesynowa) służy zabawie. Do usypiania i kojenia służy nieodmiennie kilka wybranych przez małe kawałków Mozarta. Najbiedniejszy jest w tym ojciec maleństwa, bo podziela pogląd bodajże Kossobor, że te opery to szmiry;).
Wracam do meritum: obój zostanie wypróbowany oczywiście, ale też tylko w ramach eksperymentu, bo nie o kojenie tu chodzi a o coś, co zabawi dziecko, o lek przeciw nudzie i weltszmercowi;)

bez kropki 11.06.2013 12:45:51
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:15:12
Babcia wołała Tadzinka na kolację, ale ten nie wychodził z piwnicy, więc babcia zeszła na dół i zastała Tadzinka w rozsypce mentalnej. Natychmiast kazała mu iść do łązienki umyć ręce i przyjść do kuchni na kolację.
Kiedy Tadzinek zawitał do kuchni to babcia z dziadkiem właśnie byli w trakcie kolacji i dzielili się niepokojem o wnusia.
Dziadek wziął małego na spytki, do tego dołączyła babcia i poszło regularne przesłuchanie. Gówniarz pękł i wysypał, że chodzi z donosami na komendę. Babcia załamała ręce, a dziadek sięgnął po pas.
Do rękoczynów nie doszło, bo gówniarz przezornie się rozpłakał, ale dziadek chciał dokładnie wiedzieć co dzisiaj robił i jaki meldunek złożył na komisariacie. Oczywiście zapodał, że szpiegował dzisiaj w MDKu narodowców i złożył o tym meldunek, ale komendant powiedział:
"- Mają tam siedzieć i knuć przeciwko władzy i wszystko jest OK."
- Ooo - powiedziała babcia.
- A to juha - powiedział dziadek - już to przerabialiśmy w pięćdziesiątych latach. Czy mówili coś o Dmowskim, albo były jakieś wystąpienia o wywózce na Madagaskar?
- Nno nie - odpowiedział niepewnie Tadzinek.
- Też mi narodowcy, beż Madagaskaru, antysemityzmu i Dmowskiego to jakieś przebierańce - stwierdził dziadek.
- Nińciu, dodał, te przebierańce jak lubią się w cudze fatałaszki przebierać to cholera z nimi, ale co z wnusiem. Jak tu przerwać to donosicielstwo.
- Mam dobry pomysł. Tadzinku chodź tu do babci.
Gówniarz podszedł niepewnie chroniąc tyły.
- Jeśli jeszcze raz każą ci donosić to powiedz, że babcia ci zakazała i powiedziała, że jak będziesz zmuszany do donoszenia to babcia przestanie szyć dla komendantowej.
- I to ma pomóc?
- Komendant boi się żony, a ona z kolei twierdzi, że w moich sukienkach wygląda ładnie i że taka krawcowa to skarb.
- Czyżby ten namiot, co szyłaś w zeszłym tygodniu to był dla niej?
- Zaraz namiot, to była letnia zwiewna sukienka na tzw. wyjście.
Tadzinek zachichotał, bo raz wpadł do komisariatu, gdy u komendanta był jakiś hipopotam płci damskiej, a komendant z idiotycznym wyrazem twarzy przytakiwał mu powtarzając do znudzenia "ta, tak kochanie".

tadman 11.06.2013 18:22:01
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:45:51
Dobra, to spróbujmy od Arii z "Wariacji goldbergowskich":


Jak przejdzie, to tu masz całość na żądanym przez Delfinę instrumencie:

[Filmik na YouTube nie istnieje]

Ja Cie proszę, wybij Delfinie ten cholerny weltszmerc z pieluch, bo to grozi alkoholizmem w późniejszym wieku, zwłaszcza o ile Delfina wybierze studia humanistyczne... ;)

KOSSOBOR 11.06.2013 18:46:55
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 18:46:55
Dzięki za linki - jak się zbudzi, to nas zje... Errr, znaczy, jak się zbudzi, to będzie miała zapodane powyższe leki na duszę;).
"Studia humanistyczne"?! Paaaani! W naszy rodzinie to by było jak jakaś zdrada, wyrodek, czy cóś. - Same mniej lub bardziej techniczne i kumate inżyniery różnych specjalności. Te tam humanistyczne zawijasy (muzyka, inne sztuki), to z całym szacunkiem, ale jakoś poświęcanie im CAŁEGO życia, jakoś nam nie leży. Cóż, ktoś musi być przyziemny, by docenić wysokie loty innych:). 
Co nie zmienia faktu, że jedną z ulubionych zabawek Delfiny jest karykatura keybordu (uszy mi więdną, ale ona jest zachwycona). Na szczęście na zmianę z klawiaturą komputerową. Dostała jedną (nie podłączoną) na własność i se z nią walczy dzielnie.

No chyba, żeby się trafił wyrodek. Jakoś to przebolejemy;))).

Ale jak jej to wybić z pieluch?? - Coś się jej nie spodoba i włącza rykson. Identycznie jak w opisie sigmy trochę wyżej. I ie wiadomo czemu go włączyła. No to wtedy się włącza muzykę (stosowną) i rykson się wyłącza. Jakoś tak to działa;).
Dooobra, przetrzepię jutro śpiochy i kocyki;) dziecko będzie uchchachane, bo międolenie szmat jest jedną z rozrywek:). Nie tak dobrą jak muzyka, ale zawsze coś;).

bez kropki 11.06.2013 20:18:21
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 18:46:55
Do kontemplującej w piaskownicy rzeczywistość czwórki podeszło jakieś pokraczne indywiduum w białych rajtuzach, surduciku i z naleśnikiem na głowie. Dodatkowo na stopach miało płetwy, na oczach gogle a w ustach wygiętą do góry fajkę.
- A kto ty jesteś? - spytała Hania, najodważniejsza,
- Jestem podwodny Napoleon.

jazgdyni 11.06.2013 20:24:16
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:24:16
Jakbyś Ty był podwodny, to by miał rajtuzki mokre a nie białe - pisnęła podświadomość Gryzledy. Po czym czmychnęła do innych zajęć.

bez kropki 11.06.2013 20:38:26
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:38:26
Proszę wybaczyć matko nieletnich, ale mokre rajtuzki z czymś innym się kojarzą.

jazgdyni 11.06.2013 21:20:30
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 20:18:21
Ależ to ja właśnie jestem wyrodkiem w rodzinie /doktory, inżyniery, mecenasy, archeologowie/:) To trochę głupio i rodzina na rodzinnych spędach przygląda się badawczo, ale co tam, idzie się przyzwyczaić. Znaczy - szło. Bo teraz to ja jestem seniorką rodu i niech no mi któreś podskoczy! ;)

KOSSOBOR 11.06.2013 21:25:44
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 21:20:30
A bo to trochę tak jak z tą świnką (za)morską - Jest ci ona zamorska i pochodzi z Ameryki. Co nie przeszkadzało Angolom nazwać ją Guinea pig.
Tak więc: mnie się mokre rajstopki kojarzą np. ze spacerem po burzy (i tylko tyle - bo jest obecnie epoka kosmiczna i pampersowa) a Gryzi może się kojarzyć z podwodnym szpionem;).

bez kropki 11.06.2013 21:41:30
-----------------------------------------------------------------------------------
Ciągle pada
Senior zacnego rodu z Łodzi
wiedzieć chciał, jak się w rodzie powodzi
a tu każdy gada,
że pada,
no i kiedyś będziemy piękni i młodzi.

Ywzan Zeb 11.06.2013 21:43:03
-----------------------------------------------------------------------------------
@Ywzan Zeb 21:43:03
No i bogaci,
dodał siódmy kuzyn piątej żony męża naszej dawno zmarłej cioci Waci.

KOSSOBOR 11.06.2013 22:17:03
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 23:15:12
Trucizna 3x bez jest ok. Tadzinku, do dzieła!

sigma 12.06.2013 09:32:23
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 23:17:41
Kiedy nieuzbrojonym okiem stwierdzam, że my mamy w tym roku mnóstwo nowych obywateli! W kościele co niedziela chrzciny, a przecież jesteśmy niezbyt dużą i dość starą parafią (w sensie przeciętnego wieku parafian). A słyszę, że w całej Polsce tak jest!

Natomiast zarówno Ruskie jak i Niemcy rokrocznie zmniejszają ilość urodzin. Próbują ratować sie 40 000 dzieci ukradzionych rokrocznie przez Judendant, czy statystykami, w których nie ujawniają, że większość narodzin to zasługa muzułmanów, ale faktó to nie zmienia. 
Ruskie - licząc bardzo oględnie - zmniejszają się o milion rocznie. 
Niemcy niby się nie wyludniają, bo łatają niedoróbki cudzymi zasługami. No ale jeszcze nie słyszałam o tym, żeby Turcy, Grecy czy Kurdowie byli odwiecznymi naszymi wrogami!

sigma 12.06.2013 09:39:07
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:54:26
i bardzo dobrze. Nie znoszę odkurzania. To już Syzyf był w lepszej sytuacji, bo chociaż pracowal na świezym powietrzu.

sigma 12.06.2013 09:40:01
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 23:59:44
Nemezis wkroczyła do jaj dziarskim krokiem i natychmiast przystąpiła do dzieła;)

sigma 12.06.2013 09:40:47
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 12:45:51
Wiem, że korzystanie z wiki dowodzi nizin intelektualnych, ale akurat tak mi się trafiło po wbiciu w gugla "utwory na klawesyn";)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Utwory_klawesynowe

sigma 12.06.2013 09:42:17
-----------------------------------------------------------------------------------
@tadman 18:22:01
Nemezis przyodziała się w namiot o barwach narodowych i ogłosiła wszem i wobec, że jej podstawowym poglądem jest antysemityzm, dmowskizm oraz kult Madagaskaru.

sigma 12.06.2013 09:44:27
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 20:24:16
A teraz lecę na zakupy i jeśli po powrocie dalej będziesz dręczył napoleona, to dostaniesz łopatką;)

sigma 12.06.2013 09:47:36
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:39:07
"by Turcy, Grecy czy Kurdowie byli odwiecznymi naszymi wrogami" Grecy to moze nie, acz oni chyba tradycyjnie lubią Rosję?? Ale za Turków i Kurdów, to bym głowy nie dała. Jak w grę wchodzi islam, to on nie mają litosci dla żadnych niewiernych...

Co do reszty: zamiast;) na zakupy, idź na priv:).

W sprawie wiki - to mnie głupio, że nie wpadłam na najprostsze rozwiazanie. TO z zalatania, "z prędkości";). Spojrzę i może Delfina wreszcie będzie ukontentowana.

A z Januszkiem trzeba podstępem: nie że dostanie łopatką, jak zbroi, tylko dostanie łopatkę jak będzie grzeczny. (Swoją drogą to perfidne - teraz Januszek siedzi na brzegu piaskownicy, w tym rogu po zimnej fuzji, i tkwi w rozterce "broić, czy nie broić", łoić, czy dać się złoić - ha!)

bez kropki 12.06.2013 19:12:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@KOSSOBOR 18:46:55
Aria spełniła pokładane w niej nadzieje! 
Została wysoko oceniona w skali "zabawiacz dzieci".

Wielkie dzięki!
Jutro polecę do reszty i do linku od sigmy. - Najprostsze rady bywają najlepsze. Aż mi głupio, że tak podstawowe sprawy wyleciały mi z głowy. Tym większe dzięki za uczłowieczenie;).

bez kropki 12.06.2013 19:17:05
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:12:15
Dzięki za instrukcje obsługi niemowlęcia;))) Jesteś wielka!

Ku pokrzepieniu serc wrzuciłam posta o wyludniającej się Rosji. Nie ma to jak wróg się sam unicestwia. W wolnej chwili wrzucę zbliżone dane o 
Szkopach.

sigma 12.06.2013 21:07:08
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:17:05
Kropciu, po prostu jesteś normalną mamą maleństwa - ergo: samą biologią. To jeszcze trochę potrwa, więc zupełnie się nie przejmuj - wręcz ciesz się tym stanem i unikaj napięć na linii biologia - człowieczeństwo. Z czasem wszystko wróci do normy. Pewnie szybciej niż później, skoro Delfina ma predylekcje do klawesynu i Bacha :)))

KOSSOBOR 12.06.2013 23:42:11
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 19:17:05
Bądź uczciwa wobec dzidziusia. Nie wywieraj, wpływu i nie indoktrynuj klawesynem i obojami. To TWOJE preferencje, nie dzidziusia.
Dlatego też wzywam ciebie do zaprezentowania dzidziusiowi całej orkiestry symfonicznej an mass oraz z indywidualnymi instrumentami.
Skąd wiesz, że nie zachwyci się perkusją, najlepiej dużą perkusją ze wszystkimi blachami. I do tego kotły oczywiście. A waltornia, no i tuba.
Jak ja byłem malutkim dzidziusiem, to tuba robiła na mnie niesamowite wrażenie.
Są jeszcze bardzo ciekawe dźwięki muzyki elektronicznej. Taki syntezator mooga, organy hammonda, czy dobra yamaha mają dużo do oferowania dziecku.
Bądź dobrą matką i nie ograniczaj dzidziusia.

jazgdyni 13.06.2013 06:06:25
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:06:25
Patrz, zapomniałem o cymbałach. A przecież cymbały obok instrumentów perkusyjnych zajmują wiodącą rolę w rozwoju dziecka. Kogo mama będzie nazywać - ale cymbał!

jazgdyni 13.06.2013 07:00:28
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:00:28
Przyjaciele mieli zwyczaj gościom, którzy przynosili prezenty dziecku - te prezenty konfiskowac i sprawdzać pod kątem wydawanych dźwięków. Wszystkie wydajace dźwięki były zwracane;)

sigma 13.06.2013 09:01:52
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 06:06:25
Jak nie jej, jak jej (ten wybór)!? Puszczają maleństwu jazz - reakcją jest podkówa, puszczają Straussa - eeee, takie sobie, puszczą menueta G-dur (bodajże) Bacha - dziecko tańczy na leżąco, objawia ogólny zaciesz i entuzjazm wobec życia. Zatem na obecnym etapie wyrobienia (hihi) klawesyn rządzi i nic na to nie poradzimy. Menuet, jako forma krótsza i lżejsza cieszy się większym entuzjazmem niż "Wariacje", acz one też są akceptowalne. W przeciwieństwie do orkiestry symfonicznej dającej fortissimo;). - Sprawdzone doświadczalnie i szlus;).

bez kropki 13.06.2013 10:05:15
-----------------------------------------------------------------------------------
@sigma 09:01:52
A ja bym te grzmiące prezenty odpakowała z entuzjazmem i dzieckiem a następniei z jeszcze większym entuzjazmem bym to wręczyła dziecku do pobawienia się. Tak, przy gościach;). Następnym razem dostosowaliby poziom głośności zabawki do własnego progu wytrzymałości;)).

bez kropki 13.06.2013 10:09:21
-----------------------------------------------------------------------------------
@jazgdyni 07:00:28
PS. Chłopie!! Jakbym miała na dobra Yamahe albo dostep do Hammonda, to mozesz byc pewien, ze dalabym to dziecku do zabawy! Z marszu.
TEraz szukam programu, ktory umozliwia granie za pomoca klawiatury qwerty. na pewno sa takie.

bez kropki 13.06.2013 10:12:18
-----------------------------------------------------------------------------------
@bez kropki 10:12:18
Kiedyś grałem na grzebieniu. Dzieciaki to strasznie rajcuje. 
Ale mamusia pewnie się szczotką czesze...

jazgdyni 13.06.2013 21:10:28
-----------------------------------------------------------------------------------

cd komentarzy w poście Komentarze do Jaj XIII, część trzecia

Brak komentarzy: