czwartek, 5 sierpnia 2021

Tryska ułuda cywilizacji

 

Sens życia?

W swoim bezczelnym egoizmie i próżności uczyniliśmy w naszym wyobrażeniu cały Wszechświat homocentryczny.
Człowiek jest nadrzędny wobec wszystkiego.
Homocentryzm... homocentrism (ang.)... Homocentrismus (niem). Słowo nie istniejące we wielu językach. Lecz w tych najwyżej "cywilizowanych" spotykane rzadko. I raczej traktowane wstydliwie.

Ponieważ jesteśmy istotami społecznymi, czyli żyjemy w stadzie, krok po kroku powiększaliśmy horyzont współistnienia. Rodzina... ród... plemię... naród... Aby w końcu budować cywilizację. Po to, byśmy mieli coś wspólnego, zasady, reguły, wartości. Coś, co pozwala wspólnie, w miarę spokojnie żyć razem. Ze zrozumieniem wzajemnym.
Cywilizacje rosły, rozwijały się, a potem upadały. Widocznie jest takie naturalne prawo. Chyba tak musi być ze wszystkim, że zawsze przychodzi kres.

Och, jacy jesteśmy dumni z siebie, my ludzie upadającej chyba właśnie cywilizacji.
Podbojami ścieraliśmy inne cywilizacje, czasami o wiele starsze od naszej, łacińskiej.
Odkryliśmy i niemalże opanowaliśmy elektryczność, a potem elektromagnetyzm. Oderwaliśmy się od Ziemi, najpierw jak ptaki, latając w powietrzu, a potem jak meteory, przemierzając Kosmos, by wylądować na własnym Księżycu, a wkrótce na planecie Mars.
Prawie opanowaliśmy atomy. Niech dla nas pracują.

Dużo jeszcze przed nami, lecz uczciwie możemy powiedzieć, że wiele dokonaliśmy. Można spokojnie usiąść, zapalić skręta, wciągnąć kreskę, albo dać w żyłę. A nawet przenieść się po kwasie w świat urojony, a po ayahuasce nawet dalej. Bo w tej naszej wspaniałej cywilizacji, często kradnąc od tych, które zniszczyliśmy, nauczyliśmy się również autodestrukcji. Czemu nie? Przecież jesteśmy panami. Jesteśmy pępkiem Wszechświata.

Mimo tego całego humanitaryzmu naszej cywilizacji, nie przestaliśmy zabijać.
Tak, ciągle po części jesteśmy drapieżnikami, albo drapieżcami, jeśli ktoś woli takie określenie. Kto wątpi, niech sobie przeczyta o cechach anatomicznych carnivores (mięsożerne). Takich jak przewód pokarmowy, szczęki i zęby, ułożenie oczu na twarzy. Lecz te zwierzęce predatory zabijają, by ochronić swoje własne życie. Potrzebują przecież pokarmu, by przetrwać.
Stosunkowo rzadko zabijają "swoich", powiedzmy, ze swojego stada. Lecz toczą "wojny", czy to o pokarm, czy o terytorium. Niemalże nigdy nie zabiją bezsensownie.
A człowiek potrafi zabijać "swoich" nawet dla przyjemności, czy prymitywnych, złych emocji.
Tacy jesteśmy cywilizowani. Szczyt piramidy żywych istot.
Ile milionów z różnych bezsensownych powodów uśmierciliśmy ludzi od czasów ukrzyżowania Chrystusa, czyli od momentu kiedy urodziła się nasza dumna cywilizacja?

Strzępy

Samotny wędrowiec, w ciemnościach nocy, zagubił się w puszczy. Był zmęczony. Powinien odpocząć, lecz on musiał iść dalej. Księżyc schowany w chmurach, momentami wynurzał się i bladym światłem rozjaśniał fragmenty lasu.
To co widział wędrowiec nic mu nie mówiło. Unoszące się mgły i opary oszukiwały wzrok. Nie mógł ocenić, gdzie się znajduje i jak iść. Chlupotało pod nogami. Najwidoczniej trafił na trzęsawisko. W każdej chwili, gdy uczyni zły krok, mógł się zapaść w ssące błoto aż po głowę. Szelesty i odgłosy nocnych stworzeń dodatkowo sprawiały, że nie mógł się skupić.

Kiedy ten świt nadejdzie? Jeżeli w ogóle nadejdzie.

Co powiedzieć, jeśli na takim bagnie i w takich ciemnościach znalazł się niemalze cały naród? Ludzie już odkryli, że są na bagnie, ale zdradliwy księżyc pozwala im widzieć tylko strzępy rzeczywistości. Chwytają się tych wizji ze złudną nadzieją, że pomoże to im ogarnąć i zrozumieć całą tą beznadziejną sytuację.
Powoli mgły i opary tego trzęsawiska, jako miazmaty zatruwające umysł, odbierają ludziom wolę, męstwo i odwagę. Czują się zagubieni koncentrując się tylko na podświetlonych strzępach rzeczywistości, a tuman w umysłach nie pozwala być rozsądnym i spokojnym.
Czy tak to jest , jak już Charon przewiezie przez Styks w drodze do piekła?

Nagle wszyscy zamarli. Usłyszeli trzaski w gęstwinie drzew. Spojrzeli w tym kierunku. Pośród pni młodych drzew ujrzeli długie cztery nogi. Podnieśli głowy wyżej... , coraz wyżej – powyżej koron młodniaka wyrastała długa szyja. Żyrafa.
Ktoś zapomniał im powiedzieć, że znajdują się w ogrodzie zoologicznym; takim nowoczesnym – otwartym, typu safari, gdzie drapieżniki i roślinożercy żyją wspólnie. Jedne polują, drugie umykają, albo stają się ofiarami.

Dlaczego mamy też upaść wraz z cywilizacją Zachodu?

Ano dlatego mamy upaść, że takie już jest prawo fizyki, konkretnie drugie prawo termodynamiki, które wydaje się, rządzi modelem istnienia wszystkiego. Tak, tak – całego Wszechświata. Entropia, tutaj rozumiana jako całkowity bałagan i zniszczenie porządku, ogarnia bez wyjątku wszystko, co znajduje się w zamkniętym systemie.
Sami wciągnęliśmy się w ten system, przystępując do Unii Europejskiej, więc jesteśmy teraz integralną częścią tego układu podlegającą entropii.
Oni, ten "Stary Zachód" upadając z własnej woli i choroby umysłu zwanej komunizm, a ja dodając jeszcze Trockiego i Stalina, do Marksa, Spinelliego i Lenina nazywam to bolszewizm, pociągną za sobą wszystko, co znajduje się w jej sferze oddziaływania.
Nie mogą pozostawić Polski, czy Węgier, by z tego ziarna wykiełkował nowy, może lepszy, lecz na pewno młodszy i "świeższy" porządek i harmonia.
Jak niszczyć, to wszystko, co się da. Metoda stosowana od wieków, o czym mogliśmy się boleśnie przekonać walcząc ze Szwedzkim Potopem, albo widząc, co Niemcy zrobiły z Warszawą, po Powstaniu Warszawskim.
Idę na dno, to za sobą pociągnę wszystko, co tylko mogę.

Zresztą Polska i Węgry to tylko taki wrzód na ciele Europy. Stary nowotwór, który kiedyś udało się zatrzymać aż na 123 lata. Niestety odrodził się sto lat temu. I od razu zaczął kąsać. W 1920 nie dopuścił się do realizacji pięknej idei internacjonalizmu i zatrzymał marsz bolszewików na Zachód. Potem nie dał się półwiekowej niewoli ruskiego bolszewizmu.
Lecz dzisiaj nic się nie zmieniło. Bolszewicy tylko zmienili dla niepoznaki nazwy i cele. Nie ma już proletariuszy – są geje i lesbijki. Nie ma już obrony pokoju, bo on jakoś długo trwa. Więc brońmy przyrodę. Albo cokolwiek, byle tylko osiągnąć władzę.
Lecz Europa upada. Przedtem nie pozwoli by ktokolwiek pozostał i dalej tradycyjnie dążył do swego dobrobytu. Więc kogo trzeba zniszczyć jako pierwszych?

A stolicą Trójmorza ma być Berlin

Podobno to już z Bidenem uzgodniono. Należy temu wierzyć, bo słyszałem to od poważnych ludzi. Biden podobno rozważał – a może Londyn, może Paryż, ale Merkel się uparła i ma być Berlin.

Teraz to będzie projekt europejski. Czyli unijny?

Międzymorze, Intermarium, to nasza staropolska doktryna jeszcze z XIV wieku, rozwinięta przez Jagiellonów, a po odzyskaniu niepodległości po zaborach, mocno wyrażana przez Józefa Piłsudskiego. Sojusz państw między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym (sojusz ABC). Od Estonii po Grecję i Chorwację.

Potencjalnie i strategicznie to bardzo dobry pomysł. Młode, rozwijające się państwa, przez niegdysiejszych hegemonów sprzedane bolszewizmowi. Państwa, które naprawde mają wspólny cel. I mają przyszłość.
Lecz ich pomyślność i postęp stwarza niebezpieczną konkurencję dla zmurszałej i coraz bardziej bezpłodnej Starej Europy. Nie mogą do tego dopuścić, nim będzie za późno.

Niemcy, mające stałe baczenie na wschód Europy, w kiedyś otwarcie, a teraz po cichu realizowanych doktrynach Lebensraum i Drang nach Osten, natychmiast wyczuły zagrożenie.
Ten od tysiącleci zbójecki kraj, który nam, mieszkańcom Trójmorza kradł ludzi, bo potrzebował tanich pracowników. Kradł nasze zarobione pieniądze, zarzucając nas towarami drugiej kategorii w pasożytujących Kauflandach i Lidlach, czy zużytymi autami. Nawet swoje śmieci wywoził do nas, poza swoje granice.
To był zawsze i nadal jest sąsiad zły, pasożyt i szkodnik. Który okradnie i który oszuka.
A teraz, poczuli się tak wspaniali i silni, że postanowili nawet ukraść nasze marzenie, naszą jagiellońską ideę Międzymorza. Nasze ABC.

Natychmiast, gdy projekt Trójmorza zaczęliśmy wprowadzać w życie, projektować, inwestować, uzgadniać i zachęcać narody, Niemcy zdecydowały się do tego zamiaru przystąpić. Ich obecność w tym wspaniałym projekcie oznacza przejęcie kontroli nad nim i wykorzystania do swoich własnych, jak zwykle egoistycznych celów.

Trójmorze było wspierane zgodnie z naszym planem przez Stany Zjednoczone za prezydenta Trumpa. On patrząc na to geostrategicznie, widział konieczność stworzenia równowagi pomiędzy starą, schyłkową Europą, a młodym wschodem kontynentu o potężnym potencjale, jeśli miałaby powstać federacja od Estonii po Grecję.
Następca Trumpa, Joe Biden, albo z powodu starczego otępienia, podatności na zewnętrznych agentów, lub w sekretnym działaniu dla Rosji, zmienił wektor europejskiej polityki USA. Ponownie najlepszym przyjacielem Amerykanów są Niemcy. A Rosję na pewno uda się namówić na kolejny reset. To nic, że oni to mają gdzieś. W oczach świata taki triumwirat – USA, Rosja i Niemcy, musi wzbudzić respekt i Chiny też położą się na grzbiecie, dając brzuszek do pogłaskania.

Żadnego migdalenia

Uprzedzam, choć pewnie wszyscy już to wiedzą – jestem chamem, burakiem i barbarzyńcą azjatyckim. Gdzieś z okolic Dzikich Pól (Loca Deserta).

"Tylko ludzie wyjątkowo godni zaufania mogą sobie pozwolić, żeby wyglądać na tak niegodnych zaufania jak ja"
Terry Pratchett "Unseen Academicals"

Uprzedzam wrażliwców – tekst jest kontrowersyjny, niedelikatny i w dużej mierze niezgodny z chrześcijańskimi zasadami. Wiem, że pewnie będę opluty, ale ktoś takie rzeczy musi mówić publicznie. Tym bardziej, że wielu z nas mówi to samo prywatnie.

Czy ktoś ma wątpliwości, że świat gwałtownie się zmienia? No pewnie... Nikt nie ma. Lecz jest problem – ludzie za tym nie nadążają.
Albo idą za zmianami biernie, jak stado owiec, albo głupio się buntują i rozrabiają zupełnie bezmyślnie.

Mówi się – gdy Bóg chce kogoś ukarać, to odbiera mu rozum. Ta stara ludowa prawda nie mówi dalej, że głupota – ten brak rozumu – czyli pewna pustka, często jest wypełniana przez szatana złem. - Mniam – mlaska ze smakiem Lucyfer. - Mam kolejnego zwolennika. Co by mu dać do roboty?
Pan Bóg jest litościwy, więc tak skonstruował, że głupek praktycznie nigdy nie zdaje sobie sprawy, że jest raczej kiepski w kwestiach pomyślunku, lecz zawsze z całym przekonaniem uważa, że właśnie to on jest mądry. Wszyscy inni mogą być głupi, ale nie on.
Smutne badania, prowadzone już ponad pół wieku temu dały takie rezultaty, że statystki pokazują, iż niestety prawie siedemdziesiąt procent ludzi nie osiąga poziomu, by uczciwie nazwać ich mądrymi. Na szczęście w dużym stopniu są ludźmi dobrymi. Bo dobroć nie ma nic wspólnego z mądrością.
Lecz jeżeli dodać do tych wyników statystyk inteligencji zabawę w tak zwaną demokrację, to mamy problem. Poważny problem, bo i mądry i głupi mają tylko jeden, tak samo ważny głos wyborczy. A to tworzy pytane – czy ten, co wygrał wybory, został wybrany przez ludzi mądrych?
Chociaż takie pytanie też nie jest zbyt mądre – zwycięzca został wybrany przez tych, którym się bardziej podobał.

Lecz jeśli do tego ogólnego poziomu umysłowego i demokracji dodamy jeszcze ideologię komunizmu, to mamy prawdziwą tragedię i tykającą bombę zegarowa.
Dobrze sobie z tego zdawał sprawę krwawy tyran Kambodży, Pol Pot, wysyłając wszystkich naukowców, doktorów, inżynierów – całą dosłownie inteligencję, do pracy na polach ryżowych, gdzie ginęli tysiącami, zamieniając uprawy w przerażające Killing Fields.
Stalin i Hitler napadając na innych, też zawsze zaczynali od mordowania inteligencji, oraz ludzi zarządzających i różnych funkcjonariuszy. Wtedy bez kłopotu można było panować nad podbitymi.

A co my mamy dzisiaj na świecie?

Brak mądrości zastępowany jest sprytem. Spryt, to tylko taka marna imitacja. Zdrowy rozsądek ogarnia zawsze cała sytuację, analizuje, podejmuje decyzje, których konsekwencje i możliwe efekty i skutki człowiek przewiduje.
Spryt się takimi duperelami nie zajmuje. Działa według zasady "po trupach do celu". Nie mając kagańca zdroworozsądkowej moralności i empatii, używa wszystkich szatańskich narzędzi: - oszustwa, kłamstwa, manipulacji, kradzieży, czy nawet zabójstwa. Wszystko, byleby tylko mieć sukces. Reszta się nie liczy. Tak zwane koszty sukcesu są nieistotne. Milion trupów? Widocznie tak być musiało...

Padł ostatni, jedyny bastion zdrowego rozsądku, prawdziwego pragmatyzmu, gdy agenci bolszewików, ukryci w fortecy Deep State, ukradli Donaldowi Trumpowi wybory. Na chama i ordynarnie bezczelnie. Trump był jedyną siłą na świecie, która była w stanie walczyć z rozpadem naszej cywilizacji.
Trump walczył dzielnie do końca, ale poległ. W jego wojnie, wojnie nowego typu, było tyle frontów, że nie był w stanie tego opanować. A na dodatek zdradzali go kolejni przyjaciele i współpracownicy, dbając bardziej o swoje przyszłe kariery.
Co pozostało? Świat opanowany przez bolszewickich, sfanatyzowanych głupców i ich cynicznych sługusów.
Wielka Brytania widząc to niebezpieczeństwo, w ostatniej chwili zmyła się w klasycznym, angielskim stylu. A Rzeczpospolita została w śmiertelnej pułapce.

Nie znaczy to, że w obecnej polskiej władzy dominuje wyłącznie mądrość i przezorność. Jest tam też dużo głupoty, bo jak napisałem, statystyki poziomu mądrości są nieubłagane.
Lecz nie ma alternatywy. Nigdzie na horyzoncie nie widać innej siły, która mogłaby poprowadzić kraj w dobrym kierunku. Wprost przeciwnie – wokół sami destruktorzy, którzy, gdyby zdobyli władzę, poprowadzili by Polaków na manowce.
Lecz to, co się u nas dzieje, to takie obrzucanie się łopatkami piaskiem w piaskownicy, wobec tego, co się właśnie dzieje na całym świecie.
Niemalże wszystkim rządzą złoczyńcy. Jak nie mentalni bolszewicy, to sfanatyzowani i zepsuci bogactwem idioci.
A co gorsza, właśnie planują zagładę. W ich projekcie, zniszczenie współczesnej cywilizacji, to cofnięcie świata o całe wieki. W najlepszym wypadku do feudalizmu, a w najbardziej prawdopodobnym, do epoki niewolnictwa, z koloniami, siłą roboczą za strawę i dach nad głową, grabieżą wszelkich dóbr, od surowców naturalnych po dzieła kultury.
A dla siebie, tej elity, którą stworzą – hulaj duszo, piekła nie ma!
Jeszcze gorzej niż było w rozpasaniu i rozpuście, przed upadkiem Cesarstwa Rzymskiego. Gorzej, niż w plugawych czynach i marzeniach markiza de Sade,
Wymyślona nauka – gender – daje im przecież, aż pięćdziesiąt płci do wyboru.
Technologia cyfrowa, chmura, Big Data, czy 5G pozwala szpiegować każdego w każdej chwili. Wykwalifikowani hackerzy na usługach rządów, służb i korporacji, włamią się na każde konto, do każdego komputera, czy smartfona. Nawet, jeżeli będą wyłączone.
Oto perspektywa szczęśliwego i radosnego jutra w krainie neobolszewii.

Najbliższe parę lat pokaże, czy uda im się wygrać swoje. Nawet określili dokładnie datę podboju Europy w dziele schizofreników Fit for 55, właśnie zaprezentowanym na paru tysiącach stron.
Rozwinęli się chłopcy od sierpa i młota pod czerwonym sztandarem. Ich ideowy katechizm – manifest z Ventotene ( Manifesto per un'Europa libera e unita ) z 1941 roku miał zaledwie trzy rozdziały.
Wyznaczony przez Unię termin likwidacji cywilizacji łacińskiej to rok 2035. Za 14 lat i 5 miesięcy. A od dzisiaj będzie już tylko gorzej.
Stop ze wspinaniem się do góry. Koniec pogoni za standardami życia bogatych.

Co my Polacy, drobne żuczki z wielkim ego, w naszym państwie – nie za wielkim, co do terytorium – dopiero na 69 miejscu, i nie za mocnym – co do siły gospodarki na miejscu 22 (PKB – hurra! Wyprzedzamy Szwecję i Bułgarię. Ale niewiele) możemy coś zrobić, wobec zbliżającego Armagedonu?

Niewiele możemy, ale to nie znaczy, że mamy skapitulować. Wprost przeciwnie – musimy walczyć. I to nie tak, jak teraz – dyplomatycznymi słówkami i zatroskaną miną. My też, korzystając nie tylko z mądrości, powinniśmy zacząć używać sprytu i przebiegłości.
Nie jest łatwo walczyć, gdy pośród nas jest parę dobrych milionów jurgieltników, agentów wpływu obcych państw i rozhisteryzowanych głupków, co uwierzą w największą bzdurę, jaką ugotują im fachowcy z Kremla i Berlina.
Właśnie metaanaliza tworzenia się i rozwoju antyszczepionkowego obłędu, udowodniła, że pierwsze doniesienia o szkodliwości szczepień na covid i różnych cudów z tym związanych – że to eksperyment na żywych ludziach, bez koniecznych badań, że szczepienia powodują okropne efekty poszczepienne, że to zamach na wolność i demokrację, pochodzą właśnie z Moskwy, rozsiane przez ich media i farmy trolli i dalej, przez stałych agentów wpływu.
Początkowo chodziło tylko o zwykły biznes – usiłowali zniszczyć reputację Pfizera i Johnson & Johnson, oraz pozostałych zachodnich producentów, by ich Sputnik V, który właśnie jest najmniej wiarygodny, zdobył rynek szczepionek.
Gdy okazało się, że wzbudzony ruską cyber-wojną internet chłonie jak gąbka kłamstwa i bzdury, zintensyfikowali swą akcję fejkniusów, widząc w tym narzędzie destabilizacji wielu państw.

Tak łatwo i prosto zarządzać głupolami. A bolszewicy zawsze byli w tym mistrzami.

Solidna robota przed nami. Lecz przede wszystkim trzeba chcieć. I zdawać sobie sprawę, co faktycznie nam grozi.
Jak jest się w samym środku potężnego kryzysu, właściwie wojny, to nie czuje się mocno niebezpieczeństwa. Czego tu się bać?

.

Brak komentarzy: