.

...czerwone słońce żądzy i decyzji (dwóch rzeczy, które stwarzają żywy świat)
Vladimir Nabokov

piątek, 11 grudnia 2015

Ponury Potwór Bizancjum



Ludzie mediów, z którymi mamy na co dzień kontakt:
- Gawryluk: - Dlaczego prezydent Duda nie respektuje orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie trzech sędziów?
- Morozowski: - Dlaczego Andrzej Duda nie chce odebrać ślubowania od trzech sędziów?
- Olejnik: - Andrzej Duda łamie konstytucję nie odbierając ślubowania od trzech sędziów.
- Rymanowski: - Prezydent złamał konstytucję...

Pytają się tak, lub wprost atakują, ministrów Derę, Ziobro, Błaszczaka i innych. Ci cierpliwie i logicznie wyjaśniają, że prezydent stojąc na gruncie prawa, które nadal obowiązuje, prawa, co ważne, powstałego na gruncie prawa rzymskiego, które jest fundamentem naszej cywilizacji, musi działać, tak, jak to czyni, będąc dodatkowo zobligowany Konstytucją, która ustanawia go jej głównym strażnikiem.



Co z tych dialogów wynika? Nic... kompletnie nic. Gada dziad do obrazu... Redaktor Gawryluk i Rymanowskiego darzę nawet pewną sympatią i wydaje mi się, że starają się jak mogą być wierni zawodowi dziennikarza.
Olejnik i Morozowski to propagandyści. Płatni funkcjonariusze. Więc pies ich drapał.

Zacząłem więc się zastanawiać, skąd taka nieczułość na logiczne i rzeczowe argumenty. Wprost organiczna niemożność pojmowania prostych zasad sprawiedliwości.
I wydaje mi się, że rozszyfrowałem istnienie takich postaw, zakładając na wyrost brak hipokryzji, cynizmu i zakłamania. Postaw, w których jest nie do pojęcia, że organ sądowy, jaki by nie był wysoki, stoi poniżej elementarnej sprawiedliwości oraz woli narodu. Że litera prawa musi ustąpić przed nadrzędną rolą prawa, jaką jest sprawiedliwość.

Dzięki Panu Bogu (a także Kukizowi) do Sejmu ósmej kadencji trafił pan Kornel Morawiecki. Autorytet nie kwestionowany przez nikogo. Piękna karta historii niepodległości Polski, a na dodatek mądry idealista.
Stwierdził on z trybuny sejmowej, że prawo nie może stać w sprzeczności i ponad dobrem obywateli.
To jakże prawdziwe i bezdyskusyjne stwierdzenie natychmiast spotkało się z gwałtownym sprzeciwem. Kogo? Rzeszy posłów i ekspertów Platformy Obywatelskie, licznych gremiów sędziowskich, oraz, jak zwykle, funkcjonariuszy propagandy rynsztokowych mediów.

Dlaczego tak się dzieje, postaram się wyjaśnić poniżej.
Tym razem abstrahuję od walki politycznej, złej woli, propagandy i usiłowań zniszczenia przeciwnika. To, że nawet pani Gawryluk i panu Rymanowskiemu nie trafiają do przekonania twarde fakty jest symptomatyczne. Zresztą to nie tylko ci dziennikarze. Jest wielka grupa ludzi w Polsce, którz całkiem szczerze uważają to co oni.

Czyli, to że kolegialna instytucja, w tym wypadku Trybunał Konstytucyjny, wysoki urząd, jest z mocy swojego konstytucyjnego usadowienia i własnie tej piętnastoosobowej kolegialności, jest władzą najbardziej reprezentatywną. Ba, według nich jest władzą ostateczną.
I to nie tylko takie jedne ciało w wymiarze sprawiedliwości. Popatrzmy: - Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu, Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownicza, Naczelny Sąd Administracyjny. Itd, itd. Wystarczy?
A czy wszyscy, my obywatele, nie obawiamy się i darzymy wysokim respektem Urzędów Skarbowych i Izb Skarbowych?
A jednocześnie stać nas na drwiny z Prezydenta, Sejmu i rządu. To ciekawe rozłożenie akcentów i powszechny stosunek do władzy. Jakiejkolwiek władzy.

A oto dlaczego tak jest.

......................................

Prymat urzędu nad obywatelem

Bizancjum upadło, bo udławiło się swoją biurokracją, rzeszą urzędników i morzem przepisów. Kasta urzędnicza chciała skodyfikować wszystko; najdrobniejsze aspekty życia każdego człowieka.
Bizancjum upadło, ale nie jego idea i filozofia. To co nasz wybitny i ciągle niedoceniany w kraju historyk – filozof, Feliks Koneczny nazwał cywilizacją bizantyjską, żyje i ma się dobrze. I to pod samym polskim nosem.

Spadkobiercą i pilnym uczniem Bizancjum około X wieku zostało Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego (Sacrum Romanum Imperium Nationis Germanicae).
I poprzez wieki, a właściwie już tysiąclecie, Rzesza Niemiecka budowała tutaj, w centrum Europy swoją cywilizację bizantyjską. Jaskrawym egzemplifikacją tego był niesławny Zakon Krzyżacki, a kwintesencją bizantyzmu stały się Prusy.

Koneczny nazwał to zjawisko cywilizacyjne bizantynizmem niemieckim [1].
W wielkim skrócie, w takiej cywilizacji zakłada się supremację urzędu nad obywatelem. Naród sprowadzony jest do formy przedmiotowej i według mnie, nie ma to nic wspólnego z prawdziwą, republikańską wolnością człowieka.
To tu powstało słynne Cuius regio, eius religio. Prawo państwowe jest nadrzędne w stosunku do prawa prywatnego, a obowiązki publiczne są najważniejszą  powinnością ludności.
W rezultacie mamy potwornie rozbudowaną biurokrację i uregulowania prawne dotyczące każdej, że powiem kolokwialnie, pierdoły w ludzkiej aktywności.
Każdemu z nas najpewniej natychmiast staje przed oczami Bruksela (i jej nadrzędna metropolia – Berlin) z pięćdziesięcioma tysiącami urzędników w jednym miejscu, pracowicie zajmującymi się rezolucjami na temat kształtu bananów.

Od czasu rozbiorów wpływy niemieckiego bizantynizmu, jako modelu sprawowania władzy oraz struktury państwa, zaczęły silnie przeciekać do sąsiadów Rzeszy, w tym niestety do Polski. Zostaliśmy skażeni cywilizacją bizantyjską, a długie lata takiej idei wywarły nieusuwalne piętno na umysłach wielu, nawet nie najgłupszych Polaków. Pierwszym radykalnym etapem przesuwania się Polski z cywilizacji łacińskiej w stronę bizantyjskiej, był tak zwany pozytywizm. Potem już różnie bywało, lecz raz zaszczepiona myśl państwa urzędniczego przetrwała aż do dzisiaj.

Przeskakując etapy naszej historii do czasów współczesnych, śmiem twierdzić, że cała ta bizantyjskość, w głębi serca obca i wstrętna myślącym wolnościowo i republikańsko Polakom, cudownie się rozwinęła po transformacji 1989, a jej przodującymi funkcjonariuszami uznającymi prymat państwa nad obywatelem, stali się tacy ludzie jak Gieremek, Balcerowicz i cała ta Unia Wolności.
Jadąc dalej w czasie, Platforma Obywatelska, którą uważam za spadkobierczynię UW, rozhulała się w bizantyniźmie na całego. Dziesiątki tysięcy nowych urzędników. Rosnące podatki i dodatkowe metody łupienia obywateli. Że wspomnę tylko grabież pieniędzy z OFE i niesławne fotoradary. Coraz więcej ustaw regulujących najbanalniejsze sprawy Polaków. Oraz to na prawdę przerażające – zabieranie dzieci rodzinom w kłopocie. Państwo jest omnipotentne i ponad wszystkim. Wyżej jedynie jest Unia Europejska i Berlin, którym regularnie trzeba składać hołd lenny.

W całym tym pseudo – ładzie bizantyjskim, do którego sterowała nawę państwową PO, wspaniale rozwinęły się różnego rodzaju korporacje, oligopole oraz tworzone bez przerwy urzędy centralne. Zaczęły one decydować praktycznie o wszystkim.

Z tej bizantyjskiej mnogości najbardziej się rozwinęły i umocniły środowiska prawnicze. Tacy panowie jak, Kalisz, czy Giertych, którzy otarli się o politykę, tylko z racji, że są adwokatami, zostali wybitnymi autorytetami (co z drugiej strony wspaniale napędza im biznes (porada prawna od 500 do 1000 zł za godzinne spotkanie)).
A wymienione przeze mnie na wstępie liczne ciała prawnicze stały się nietykalnymi kolegiami demiurgów.
Profesorowie Zoll, Stępień, Safian, Czapliński, nota bene po prawdzie wielu z nich zwykłymi magistrami, lecz od czasów śp. magistra Bartoszewskiego, zwanego powszechnie profesorem, przyjęło się w celu dodawania prestiżu, nazywanie systemowych autorytetów profesorami, są Wielkimi Magami bizancjum, których słowo nigdy nie może być podważone. Są jak papież – nieomylni i ostateczni. I rzesze prawnych i medialnych akolitów, których umysł pracuje w ten charakterystyczny, niemiecki sposób, utwierdza ich w wielkości i składa im hołd.
Czy sympatyczni Gawryluk i Rymanowski już nie potrafią mentalnie uwolnić się z tych okowów bizantynizmu? Tak mocne było pranie mózgów?

Korporacje prawnicze, nasza polska super kasta czarodziejów, często przenika z drugim segmentem bizantyjskiej nietykalności, jakim są środowiska akademickie, głównie humanistyczne, uniwersyteckie.
Zauważmy, że to właśnie te dwa, bardzo hermetyczne klany – prawnicy i akademicy, nigdy nie dopuścili, żeby ich zlustrować, czy przeciąć nić łączącą ich z komunistycznym ancien regime. Bo właśnie absolutyzm jest tym co ich podnieca. Dodatkowo panowie profesorowie i sędziowie budują sobie zasieki immunitetów, nietykalności, nieomylności i wiecznego trwania w minionym splendorze.

Trybunał Konstytucyjny w takiej postaci, jak go dzisiaj mamy został utworzony przez komunistów. Kolejni przewodniczący TK, którzy dzisiaj brylują, robią za autorytety i atakują prezydenta, mają również komunistyczne korzenie.
Gdy Andrzej Duda zgłosił projekt pracy nowej ustawy o TK, to zmąceni ideą bizancjum natychmiast zapytali się, czy panowie Zoll, Stępień, Safian i Czapliński, ten ostatni, przypominam napisał ustawę, która łamała konstytucję, będą zaproszeni do pracy nad nową ustawą. A niby dlaczego mają być zaproszeni? Z przyczyn kurtuazyjnych? Przecież w ostatnich tygodniach codziennie dawali dowód, że nie potrafią pojąć potrzeby dobrej zmiany i zrozumieć prawdy czasu. To już są sypiące się gliniane posągi, tylko wierni uczniowie z Czerskiej i Wiertniczej przez swoje "mądre" okulary nie są w stanie tego dostrzec.


Dobre zmiany, które, mam nadzieję, niesie nowa władza, doprowadzą wreszcie do radykalnego zwrotu, odbudowania podmiotowości obywateli, uczynienia ich autentycznym, a nie malowanym suwerenem, a także, lub może przede wszystkim zerwania pajęczyny i wyczyszczenia mózgu wszystkich Polaków z miazmatów niemieckiego bizantynizmu. Urzędy i instytucje wrócą na właściwe miejsce. Szalona biurokracja powróci do odpowiednich rozmiarów.
Autorytetami będą ludzie mądrzy i uczciwi, a nie tylko ci, co mają tytuły profesorów i sędziów i noszą okulary. I sami sobie będziemy ich wybierać i nikt nie będzie ich nam narzucać poprzez zapraszanie przed kamery ( mój aktualny ulubiony autorytet, to towarzysz Cimoszewicz, który pół roku temu zadeklarował całkowite zerwanie z życiem publicznym).

A mądry rząd i prezydent zaczną realizować idee prawdziwej wolności obywateli, oraz, co bedę powtarzał do usranej śmierci, fundament Adama Smitha – "Państwo jest bogate bogactwem obywateli".
W każdym sensie. Nie tylko materialnym.




[1]   https://pl.wikipedia.org/wiki/Bizantynizm_niemiecki


.

Brak komentarzy: